aś
Members-
Posts
38 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by aś
-
[B]Betbet[/B] masz mój numer telefonu - dzwoń o kazdej porze dnia i nocy, jak już coś uradzicie. Ja go zawiozę. Jeśli trzeba to wezmę urlop w pracy i pojadę. Tylko potrzebuję kogoś do pomocy przy złapaniu i zapakowaniu psiaka do auta. Auto mam duże, mam też taki specjalny koc na tylnym siedzeniu, z którego psiak nam nie wypadnie, więc spoko. Tylko czy ta Pani jest świadoma tego, że być może ten pies nigdy nie znajdzie nic innego. Ja już myślałam żeby zacząć męża błagać, żebyśmy go zabrali do siebie, ale tak też myślę, że 3 piętro bez windy to średnie rozwiązanie sytuacji dla niego... Pisałam również po prośbie do Fundacji Niechciane i Zapomniane, ponieważ wzięłam od nich kociaka i mam zaadoptowanego wirtualnie już kolejnego psiaka, ale cisza niestety... Może by tak jeszcze do Gazety Wyborczej napisać. Już kiedyś w ten sposób znalazłam dom dla ślicznej suczki. No ja zrobię wszystko żeby ten pies był w końcu bezpieczny. Acha, [B]Betbet[/B] oczywiście że wyrażam zgodę żebyś grzebała w moim pierwszym poście.
-
[quote name='Betbet']ja przez tego psa spać nie moge...[/quote] to bardzo dobrze, bo jest nam w sumie 3 nieśpiące - moja mama, ty i ja:p Pamiętajcie proszę, że jak będzie potrzeba to zawiozę psiaka wszędzie. Dokładać się również będę do utrzymania. Chociaż, nie powiem, wolalabym żeby znalazł coś w Trójmieście i żeby można było go odwiedzać.
-
ok, udało mi się przynajmniej tytuł zmienić...
-
Nie umiem zmienić tytułu.... W FAQ też nie mogę znaleźć jak to zrobić.... Finansowo zobowiązuję się wspomagać psiaka. O jakich w ogóle kosztach mówimy?? 200/400/600 pln m-cznie?? Ile może koszować hotel dla niego?? Jeśli znajdzie się dla niego kojec - czy to tymczasowy czy to stały to też wspomogę finansowo. Żeby tylko ktoś sie nad nim zlitował:roll:
-
czy coś już udało się zrobić?? Broń Boże nie popędzam, tylko chciałabym wiedzieć :-)
-
Basenu może nie być w tej willi, natomiast duży ogród to jak najbardziej;) Po prostu bardzo bym chciała znaleźć mu dom, a jak już bym go znalazła to szczerze mówiąc mało by mnie interesowało, że on ma "właściciela". Wykradłabym go i już, a "właściciel" by go nie szukał na pewno. Marzy mi się taki scenariusz, chociaż wiem, że ciężki do zrealizowania:roll: A właścicielem giełdy jest Transbud - namiary poniżej: [COLOR=#13568a][FONT=Times New Roman][B]Transbud Gdańsk SA. Giełda hurtowa[/B] 80-716 Gdańsk ul: Rzęsna 3 tel: (0-58) 305-89-35 / (0-58) 346 -37-21[/FONT][/COLOR]
-
[B]Betbet,[/B] dzięki za wieści. Chociaż nie ukrywam, ze liczyłyśmy z mamą na bardziej optymistyczne rozwiązanie sytuacji z psiakiem. Ale dobre i to. Właścicielem terenu jest chyba firma Transbud. Poproszę mamę żeby do nich podeszła i porozmawiała. Ale o co ma prosić?? O pozwolenie na zrobienie czegokolwiek przy kojcu?? "właściciel" psiaka ma na pieńku z właścicielem terenu - wiem że chcieli mu kilkakrotnie wypowiedzieć dzierżawę, więc nie wiem jak zareagują na naszą prośbę... Pewnie powinna mieć wszystko na piśmie. No dobra, to do dzieła - co konkretnie musi uzyskać od właściciela terenu??
-
[B]Betbet, [/B]jesteś tak tajemnicza, że nie wiem czy się bać czy cieszyć. Wiem jedno, wczoraj jeszcze karmiłam psa na giełdzie. Dzisiaj mama też ma dla niego jedzonko. Sama jestem ciekawa czy psiaka tam jeszcze znajdzie. I czekam na informacje od ciebie.
-
Betbet - dziękuję jeszcze raz za podjętą akcję i tak dużą chęć pomocy. Mam urwanie głowy w pracy, więc psiaka od niedzielli nie widziałam, ale mama codziennie zawozi mu śniadanie. "Właściciel" psa od zeszłego poniedziałku ani razu nie był na giełdzie... Nie wiem co on sobie wyobraża i co on w ogóle ma we łbie?????? Przecież gdyby nie tacy ludzie jak moja mama, czy dwójka panów z giełdy którzy również go dokarmiają to ten pies już dawno temu by padł z głodu...
-
Właśnie stamtąd wracam - psiaka nie ma. Jutro z mężem spróbuję przeczesać łąkę. Zastanawiamy się z mamą czy to nie przypadek, że coś mu się stało... Bo coś się stało na pewno:shake: Jak robiłam pieskowi zdjęcia to podszedł do nas taki starszy gościu, widać że chlorek z kilometra i zaczął się awanturować żeby afery nie robić, bo ten pies ma dobrze i właściciela ma, i budę i żeby lepiej bezdomnymi dziećmi się zająć. Nie wdawałyśmy się w dyskusję, bo po co.Po wyjaśnieniu że lubię robić psom zdjęcia po prostu się oddaliłyśmy. A teraz psa nie ma i na pewno bardzo cierpiał wczoraj nad ranem... Coś go bardzo bolało. Nie pozwalał się zbliżyć do siebie. Pan który to widział pytał innych ludzi czy nie mają namiarów na weterynarza, bo pies wyraźnie potrzebował pomocy, ale o 3 w nocy to ciężko o cokolwiek... Póżniej już go nie było... Może ktoś mu pomógł opuścić ten świat:shake: Jutro go poszukamy znowu.
-
Serdecznie Wam wszystkim dziękuję za odzew. Nie zostawię go tak choćby nie wim co. Ale są też złe wieści. Dzisiaj mama nie zastała psiaka tam gdzie zawsze. Pan który również go dokarmia powiedział, że piesek bardzo płakał rano. Wyglądało jakby go coś bolało. Nie pozwolił się do siebie zbliżyć. W końcu przeszedł przez dziurę w takim betonowym płocie okalającym giełdę. Za płotem jest duża łąka. Mama tam poszła, ale są tam straszne chaszcze i go nie znalazła. Nie było nawet jak poprosić weta o pomoc, bo pies nie wrócił do południa. Nie wiemy gdzie jest i obawiamy się najgorszego:placz: Ale może jutro znowu będzie na swoim miejscu. Będę Was informować i bardzo bardzo dziękuję za pomoc! Oby jutro było z nim wszystko ok. Acha - jeśli chodzi o wielkość to pies sięga do kolan, nie wyżej. Do swojej budki nie bardzo chce wchodzić. Do ludzi też nie podchodzi. Na dotyk lub chęć zbliżenia reaguje instynktownym odskoczenie. Dowiedziałam się również, że ten drugi pies który z nim był po prostu odszedł... Nie chcę żeby też również odszedł opuszczony, pod płotem...
-
:-(O Boże, w 20 min. spadliśmy na 4 stronę... Nikt się nawet nie zainteresował...
-
[FONT=Tahoma]Witajcie Moi Drodzy,[/FONT] [FONT=Tahoma]Błagam o pomoc, dlatego zwracam się do Was, bo nie wiem już gdzie uderzyć.[/FONT] [FONT=Tahoma]W Gdańsku, na giełdzie towarowej przy ul. Rzęsnej jest pies. Niewysoki – taki do kolan, włochaty, rudy – bardzo ładny, stary i smutny… Wcześniej były w dwójkę, został tylko ten jeden i wyraźnie zaczął niedomagać, a idzie zima i może być już tylko gorzej. [/FONT] [FONT=Tahoma]Psiak ma „właściciela”, który się nim kompletnie nie zajmuje. Pan jest okropnym ordynusem. Na giełdę przyjeżdża albo nie – psiak musi sobie radzić sam. „Właściciel” nie zapewnia mu właściwie jedzenia ani picia. Od prawie 3 lat psiaki karmiła moja mama oraz okoliczni sprzedawcy. Psiak ma budę – blaszaną, brudną, prowizoryczną, postawioną pod drzewem. Chciałyśmy z mamą obić mu budę styropianem i deskami, żeby miał ciepło, ale psiak do budki nie wchodzi, albo nie może do niej trafić… Śpi i leży na często mokrym i zimnym betonie. [/FONT] [FONT=Tahoma]Jest starszym kawalerem – trochę siwy, sylwetka podkurczona i „sfatygowana”. Ma poważne problemy z chodzeniem. Może to reumatyzm. Jedna łapka jest krzywa – wygląda na przetrąconą lub źle zrośniętą. Najgorsze, że maluch nie widzi… Idzie i przewraca się o krawężnik. Boję się strasznie, że kiedyś nie usłyszy samochodu i pod niego wpadnie, albo pójdzie gdzieś i przepadnie, a wtedy nawet dokarmiać go nie będzie można. Jeszcze jedno – on się boi ludzi. Nie zdołałam go dotknąć lub pogłaskać. Jak wyciągam rękę i delikatnie go dotykam to próbuje uciekać na tych swoich kulasach. On nie przetrwa zimy. Nie ma szans. Jest potwornie zagubiony i tak bardzo smutny.[/FONT] [FONT=Tahoma]Myślałyśmy z mamą o schronisku dla tego biedaka. Ale czy to nie jest pogarszanie sprawy?? Może jest w Trójmieście jakaś fundacja, która może mu pomóc?? Albo po prostu ktoś, komu los psi nie jest obojetny. Ja go do domu wziąć nie mogę. Mam psa, mam kocią bidę i mam męża, który kategorycznie zabronił mi przyprowadzać do domu jakiekolwiek jeszcze zwierzę. Rozesłałam wiadomość do rodziny, znajomych i kolegów z pracy. Odezwu nie mam i obawiam się, że mieć nie będę ponieważ „upchnęłam” im już taką ilość znalezionych i potrzebujących zwierzaków, że nie ma miejsca na tego jednego, chyba najbardziej ze wszystkich moich znajd potrzebującego…[/FONT] [FONT=Tahoma]Potrzebuje również pomocy w złapaniu go, bo sama nie dam rady i nie wiem za bardzo jak się do tego zabrać. [/FONT] [FONT=Tahoma]Co natomiast mogę zrobić – sfinansować wizytę u weta i ewentualne leczenie, pokarm, wyprawkę. Mogę poświęcić mu swój czas na spacery / wizyty u lekarza. I jeśli znalazłby się dla niego dom – awaryjny czy tymczasowy, a może stały, albo dom seniora – to go tam zawiozę, choćby to nie wiem jak daleko było.[/FONT] [FONT=Tahoma]Chaotycznie to wszystko napisałam, ale zmieniać już nie będę. Może tylko krótko wypunktuje o co proszę:[/FONT] [FONT=Tahoma]1. o pomoc w namiarch na fundacje / hotele dla piesków / domy tymczasowe[/FONT] [FONT=Tahoma]2. pomoc w złapaniu psiaka, jak już będę miała dla niego bezpieczne schronienie[/FONT] [FONT=Tahoma]3. czy powinnam go zabrać do weterynarza?? Tylko co później – odstawić go po wizycie na miejsce jego niedoli??[/FONT] [FONT=Tahoma]Co mam dalej robić, bo tak go zostawić nie mogę, na tym zimnie i deszczu leżącego na betonie…… A co będzie jak chwyci mróz??[/FONT] [FONT=Tahoma]Proszę pomóżcie go uratować.[/FONT] [FONT=Tahoma]Jeszcze namiary na mnie:[/FONT] [FONT=Tahoma]Joanna: [EMAIL="asia0608@interia.pl"][COLOR=#0000ff]asia0608@interia.pl[/COLOR][/EMAIL] / 0/695 394 817[/FONT] i zdjęcia: [IMG]http://img181.imageshack.us/img181/2725/p9240368oq9.jpg[/IMG] [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/272/p9240365yo3.jpg[/IMG] [IMG]http://img502.imageshack.us/img502/3860/p9240373zb4.jpg[/IMG] a to jego kawałek świata: [IMG]http://img218.imageshack.us/img218/5158/p9240369wk9.jpg[/IMG]