Witam,
1,5 tygodnia temu powialiśmy w naszej rodzinie ON uratowanego z Krzyczek. Wiem, że był bity i głodzony. Wiem, że po ciężkich przejściach długo będzie nabierał do nas zaufania, jednak nie wiem jak mu to ułatwić. Borys nie chce jeść jesli ktoś jest w domu, nie podchodzi do nas, przy próbie podania leku załatwia się pod siebie. Kilka razy jak podeszłam do niego ze smakołykiem to zamerdał ogonkiem, jednak widzę, że jego strach nie maleje. Nie chodzi po domu, cały czas pilnuje swojego legowiska, jak wychodzi na dwór to często zanim się załatwi już biegnie z powrotem, jak na dworzu nas zobaczy ucieka. Nie wiem co robić?
Czy ktoś ma doświadczenie w takich przypadkach? Wystarczy cierpliwie czekać i to minie z czasem, jak się przekona, że już mu nikt krzywdy nie zrobi, czy powinnam zadziałać? Jeśli tak to jak?