Jump to content
Dogomania

Bolsbokser

Members
  • Posts

    926
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bolsbokser

  1. Obecnie daję Wiktorowi smaczki z ręki. Bierze je ode mnie bardzo delikatnie. Zdarzyło się, że złapał tak łapczywie to, co miałam w ręku, że i moja ręka wylądowała w jego paszczy. Nigdy mnie to nie bolało. Czuł, że ma w gębie moją rękę i od razu ją wypluwał :P
  2. Początkowo nie chciał jeść. Nie wiem jedynie czy oby na pewno z tego powodu, iż był w nowym miejscu i z nowymi ludźmi. Później okazało się, że nie chciał jeść większych kawałków mięsa, które trzeba rozrywać. Jadł jedynie takie wielkości kęsa. Ale do tego wniosku doszłam później. Kiedy zobaczyłam, że 3-go dnia też nie chce jeść, dałam chrupki i te zjadł od razu. Dodam, że był karmiony mięsem, więc nie była to dla niego nowość. Oczywiście, szczeniaka trochę inaczej się wprowadza i nie ma aż takich rygorystycznych zasad. Tutaj mieliśmy do czynienia z dorosłym agresywnym do obcych ludzi psem.
  3. Zdecydowanie azjatę trzeba w odpowiedni sposób zapoznać z członkami rodziny. Od pierwszych chwil. Generalnie CAO to pies wielu właścicieli, ale muszą oni zostać odpowiednio przedstawieni psu. Uczestniczyć w codziennych czynnościach, spacerach. Po prostu być, przy psach, nie obok.
  4. Postaram się opisywać charakter, ale z czasem u mnie krucho. Wiktor chciał nas zjeść. Natomiast był sam (bez poprzedniego opiekuna) w nowym miejscu. To dawało Nam przewagę. Albo Nas zaakceptuje, albo będzie pozostawiony sam sobie. Oczywiście My musieliśmy odpowiednio przeprowadzić zaprzyjaźnianie się z Wiktorem. Początkowo zero kontaktu wzrokowego. Często staliśmy, bądź kucaliśmy przy jego kojcu, ustawieni bokiem, aby Wiktor mógł zapoznać się z naszym zapachem. Prowadziliśmy normalną rozmowę, aby mógł zapamiętać nasz głos. Przez jakiś okres czasu, do Wiktora podchodziliśmy w tym samym ubraniu. Jeżeli byliśmy inaczej ubrani, szliśmy się przebrać, aby kojarzył dobrze zapach. I rzeczywiście, jak podeszliśmy w czapce czy kapturze na głowie, albo innym czystym pachnącym ubraniu, to znowu się rzucał. Z czasem nie było już znaczenia, jak jesteśmy ubrani, czym pachnie ubranie i czy mamy coś na głowie. Leszek nie pracował wtedy, więc mógł mu poświęcić duuuużo czasu. Mnie zaczął tolerować po 2 tygodniach. Mogłam wtedy iść na wspólny spacer. Byłam jednak w bezpiecznej odległości i nie głaskałam Wiktora jeszcze. Najpierw musiał Wikuś zrozumieć, że jestem częścią stada. Idziemy grupą, sami swoi. Krzywda się ani jemu, ani Leszkowi nie dzieje. Po jakimś czasie (ok. tygodnia może do dwóch) mogłam nieśmiało pogłaskać Wiktora na spacerze. Pierwsze początki były trudne. Podchodziłam do niego z dużą rezerwą. W pewnym momencie nadszedł czas, iż mogłam otworzyć furtkę (Wiktor wtedy robił mi miejsce, odsuwając się od furtki), a ja wstawiałam miskę z jedzeniem, po czym zamykałam furtkę i odchodziłam, by mógł zjeść w spokoju. Nie przyglądałam się i nie stałam mu nad głową, kiedy jadł. Z czasem mogłam wejść do kojca. Musiałam przecież mu wodę wymieniać. Dla naszego bezpieczeństwa, początkowo Wiktor był uwiązany. W dość niedługim czasie, nastała awaryjna sytuacja. Wiktor zaczepił się i nie mógł się ruszyć. Leszek musiał wejsć do niego - do spanikowanego Wiktora, aby go odczepić. Zero agresji. Na spokojnie dał sobie pomóc. I to był przełom, kiedy wiedzieliśmy, że nam już ufa. Został już uwolniony i mógł sobie swobodnie brykać w kojcu. Oswajania ciąg dalszy. Wcześniej był uwiązany, więc mogłam wejsć do kojca i czyłam się bezpieczniej. Teraz już luzem po kojcu biegał, więc miałam odrobinę niepewności, jak do niego wchodziłam. Wiktor zawsze robił nam miejsce. Wycofywał się w bezpieczny kąt. Tym samym, my czuliśmy się bezpieczni. To zrównoważony pies. Gdyby to była agresja lękowa, miałby problemy behawioralne, zupełnie inaczej i pewnie dłużej byśmy się z nim oswajali. Obecnie, wchodzimy do niego bez najmniejszego problemu. Wiktor nie wycofuje się asekuracyjnie, a wita nas. Często z radości biega po kojcu. Jest bardzo uczuciowy. Domaga się pieszczot. Rozdaje buziaki, nadstawia się do głaskania. Mogę stać nad nim, kiedy je. Nie robię tego celowo, niech sobie spokojnie zje. I nie ma znaczenia, czy to Wiktor, czy Roni. Po prostu nie przeszkadzamy w tym psom. Jednak, kiedy jest taka potrzeba, nie ma problemu, abym w czasie, kiedy Wiktor je, wymieniała mu wodę, czy sprzątała kojec. Zabiegi pielęgnacyjne przeprowadzam bez najmniejszego problemu. Generalnie, możemy obchodzić się z nim, jak z każdym innym psem. Jak by był u Nas od szczeniaka. Już zapomnieliśmy, jakie były początki :P Tylko Watacha przypomniała :P Wiktora przywiózł i wprowadził do kojca poprzedni jego opiekun :) No właśnie 640 pix to cholernie mało. Żeby nikt się nie czepiał, wrzucała bym takie maleństwa. Niestety jedyny hosting to fb jak na razie, a tam często wrzucam większe zdjęcia.
  5. To ja tak, żeby trochę ruch tutaj poprawić wrzucę n-ty raz zaczętą i nieskończoną pracę :/ Chciałam dokończyć, zaczęłam dłubać, poprawiłam oko, wzięłam się za nos i ..... złamałam igłę. jak zamówię nowe (chyba hurtem) to skończę i pokażę efekt końcowy. Na razie ... etap brzydkiego kaczątka :P Dodatkowo ... zaczęte pastele ... czemu nieskończone ?! A no...mam chore ręce :/ Dłubię tylko, jak nie bolą :( Jak to się mówi ?! C'est la vie ... no i choć jedna praca ukończona :D
  6. Aaaa....inne zwierzęta ... Wiktor akceptuje suczki. Samców nie. Na koty się wścieka :/
  7. Akceptuje mnie, męża i teścia. Teściowej do końca nie zaakceptował. Ale ... trzeba pamiętać, że Wiktor pojawił się u nas, jak miał 2 lata. Nie był z nami od szczeniaka. Początkowo mnie i Leszka chciał zjeść. Leszek mógł do niego podejść i wziąć go na spacer po tygodniu. Ja mogłam po 2 tygodniach z racji tego, że pracowałam. Leszek całe dnie spędzał w domu, więc miał czas na zapoznawanie się z Wiktorem. Teścia zaakceptował po niespełna roku. Tylko dlatego, że teść nie stosował się do naszych wskazówek, jak powinien podchodzić do Wiktora. Teściowa w ogóle nie ogarnęła zasad, więc nie akceptuje jej w 100% Toleruje, ale często pokazuje, że nie jest zadowolony z jej bliskiej obecności :P A dla mnie i dla Leszka to duuuuży misiek. Azjaty są cholernie inteligentne. No. Wczoraj trochę fotek Dushce porobiłam. Mam też kilka świeżych Pako, Uzi i Wiktora. Tylko czasu ich ogarnąć nie mam. KTO MI POLECI DOBRY DARMOWY HOSTING ZDJĘĆ ???? Kiedyś wrzucałam na fotosika - obecnie to chała. Na picassę też wrzucałam, ale się z**bała. Nie wszystkie zdjęcia chcę umieszczać na fb, więc potrzebuję jakiś hosting.
  8. Wiktor by Cię zjadł :P nawet nikt do mnie nie podejdzie, jak Wiktor jest obok mnie. Sama go nie utrzymam, tylko Leszek.
  9. Jedno z moich ulubionych zdjęć :)
  10. 7 listopada 4 latka będzie też obchodzić Wiktor :)
  11. Bravo kilka dni temu skończył 4 latka. Jak ten czas szybko leci ... Bravuś, oby jak najdłużej z Nami <3
  12. Od znajomych dostałam w prezencie portrety Albina. Kamila Urwalska Marta Grygiel Sama też zaczęłam portret Albin - wool painting
  13. Dzisiaj jest ... a w zasadzie byłby wyjątkowy dzień. Dzisiaj Albin* obchodziłby swoje 8. urodziny :( Mój cudowny mój cudaczek <3
  14. Nie no. Jak nie ten, to żaden. Mam już dosyć facetów w tym wcieleniu. Czasem jednak do czegoś się przydaje :P Poza tym, jest kochany, tylko jak dziecko :/
  15. Irytuje sie. Cholera wie, czemu ?!
  16. Nie lubi mojej pasji :( A raczej jest zazdrosny ze jemu nie robie. Ale jemu nie da sie. Jak chce zrobic zdjecie, to robi zawsze te sama idityczna mine, po zlosci. Wiec mu nie robie zdjec. A jak psy fotografuje to sie wscieka, ze musi je ustawiac do zdjec. No przeciez nikt inny mi ich nuenustawi. Taki jakis dziwny jest :/
  17. Azjaty sa w kojcach. Niektore non sto biegaja po podworku, pozostale sa wypuszczane a podworko. Zabieramy tez na spacery. Niestety fotek robie malo. Moj maz sie wscieka jak robie zdjecia, aja wtedy jestem jeszcze bardzie wsciekla...na niego :( Ale postaram sie, bo i tak bede musiala porobic zdjecia na strone www, ktora niedlugo mam zamiar uruchomic. Cholera...chialam import z bialorusi wziac. Niestety nie mam na razie gdzie go wcisnac :( No troche kosztuje. Jedzenie pol biedy. Ale wet i odrobaczenia, na kleszcze...troche tego jest. No i nie che moj maz importa z bialorusi :( :( :( Fotki z imionami azjatow uzupelnie jutro, jak bede miec dostep do kompa. Bo z tableta mi nie wychodzi wstawianie. A smartfon isded :/
  18. Obydwie sa z Warecka Sfora FCI CAO Jest tez Uzi (X-UZI Avendesora Poland FCI) CAO Pako (JES PAKO Stancocker FCI) CAO Wiktor (WIKTOR COJ Avendesora Poland FCI) CAO Dushka (ZOSHA Dzika Azja FCI) CAO Sahib - niewystawowy, niehodowlany CAO Bravo (BRAVO Molos Dream FCI) Tosa Inu I Roni (MARTINI BIANCO Szczyty Szczytów FCI) Bokser Wszystkie moje. Natomiast 2 na garuszku tesciow (Sahib i Uzi) Pozostale na zdjeciach z Ronim, to spacerowi znajomi :) Nie udalo mi sie z tableta fotek wrzucic :(
  19. Bialo-czarna to Firka. Niestety nie wszystkie moga razem ganiac :(
  20. No ja mam tak samo. Zwykle w tygodniu mam chwile, zeby zdjecia wrzucic. A w weekend nia brdzo :/
  21. Dzieki , poczytam sobie, jak bede miala sile spojrzec skretowi prosto w oczy :(
  22. no to jesteśmy. W wolnej chwili obczaję wszystko od początku :)
×
×
  • Create New...