W poniedziałek Bondzik skaleczył łapkę:shake:,ale niezbyt mocno więc nie zawracałam sobie tym głowy.Jednak we wtorek kulał,w środę bardziej,w czwartek skapitulowałam i poszliśmy do weta.Poduszka rozwalona przy pazurze i będzie się paprac,wyrok-szycie.Łomatko,jak to?:crazyeye:Znieczulenie ogólne,absolutnie nie wchodziłao w rachubę.Miejscowe,nie byłam pewna psiaka.Ale zdecydowalam,znieczulenie miejscowe.Jaki był grzeczniutki.Wycinali mu ziarninę,szyli,a on stał jak Aniołek i nawet nie drgnął.Teraz na dworze chodzi w ślicznym,czarnym kapciuszku ochronnym:razz:.Jutro idziemy a sprawdzenie.