Jump to content
Dogomania

paputek00

Members
  • Posts

    43
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by paputek00

  1. Przeanalizowałam na spokojnie jeszcze raz to co sie stało (dotarłam tez do tego art. [url]http://www.dogs.gd.pl/kliker/agresja/warczenie.html[/url]) i tak... bawiłam sie ze szczeniakiem w przedpokoju, gdzie znajduje sie jej legowisko i miski. Wczesniej nie raz siadałam na jej posłaniu i bawiłam sie z nia i nie przeszkadzalo jej to. Wielokrotnie tez podchodzilam w czasie jej jedzenia i dorzucalam cos do miski, glaszczac zeby uznala moja obecnosc za pozytywna. Reagowała zupełnie pozytywnie. Tym razem jednak bawilymy sie przy jej posłaniu piłka i ja w pewnym momencie z pozycji siedzacej przeszlam do połlezacej (tzn opieralam sie na lokciach i patrzylam jak mala sie bawi) i wtedy to sie zaczelo... czy ona moze poczula sie silniejsza ode mnie i chciala mnie wyrzucic ze swojego miejsca? Gubie sie juz w tym :(
  2. dzisiaj ze strony mojego psa pojawil sie kolejny niepokojacy objaw. Uczylam ja komend, srednio jej to szlo ale potraktowalam to jakos wspolne spedzanie czasu. Potem oczywiscie chcialam sie z mala pobawic i porzucalam jej pileczka itp. Nagle mala zaczela gryzc w zabawie (mysle ze po prostu sie rozochocila) wiec pisnelam AŁA i odeszłam. Ona podbiegła i znowu mnie ugryzła (troche mocniej) wiec na znowu głosnym i piszczacym głosem AŁA a wtedy ona.... zaczeła na mnie warczec i rzucila sie na mnie. No to ja ją za fraki (tzn za szelki) przytrzymałam ją i wyszłam do pokoju zamykajac za soba drzwi - zostala sama w przedpokoju. Co ja robie zle ze jest coraz gorzej? A juz myslalam ze mam ten klopot z glowy :(
  3. ok, dziekuje :) dostalam od rodzicow takie dwie kosci dla malucha i nie wiedzialam czy jej dac pozdrawiam :)
  4. Pytanie jak w tytule, szukalam na forum ale nie znalazlam odpowiedzi. Mala ciagle gryzie, poprzegryzala zabawki. Moge jej dac jakas wieksza kosc do poobgryzania czy jeszcze jest za wczesnie?
  5. Hej, Do tej pory karmiłam moją sunię tylko lekkostrawnym papu (ryz, kurczaczek, marcheweczka + suche przegryzki jako nagroda) bo miala troche klopotow z jelitami, biegunkami i całym tym badziwiem ;) Małej jest juz lepiej, jest calkowiecie zdrowa i pani wet pozwolila nam przejsc na sucha karme... no i tu jest klopot. Kiedy pytalam jaka karme kupowac (zupelnie sie na tym nie znam) pani powiedziala ze moze byc Chappi, Frolic czy Pedigree. Ale z tego co sie naczytalam na forum nikt z was nie poleca takiej karmy a pani wet stwierdzila ze to wszystko jedno, po co przeplacac :roll: No i mam klopot bo w okolicy nie mam zadnego sklepu zoologicznego, gdzie moglabym zapytac sprzedawce co poleca, bede musiala pojechac do jakiegos marketu a tam mi nikt nie doradzi. Mozecie mi pomoc? Mała ma 4 miesiace i wazy obecnie ok 6-7 kg, docelowo nie bedzie wieksza niz 11 kg. Staralam sie cos wyczytac o Royal Canin ale nie wiem jak to dawkowac ani jaki worek kupic i na ile to starczy. Uuch, bede wczeczna za jakies rady :p
  6. [quote name='an1a']Ciekawe co zrobiła, jakbyś ją przypięła na długą linkę, zignorowała jak się położy i szła sobie dalej ;) Bo z tego co rozumiem, jak jej nie dajesz smakołyka, stoisz przy niej cały czas?[/QUOTE] Kiedys juz w desperacji, pod blokiem, pusciłam smycz i poszłam w kierunku drzwi. Kiedy mała usłyszała brzęk kluczy od razu pojawiła sie u moich stóp. Ona jest bardzo grzeczna kiedy "lata" sama. Już puszczam ją po placyku koło bloku i reaguje na moje zawołania. Ani razu nie uciekła ani nie była uparta. Kiedy wołam "chodz" od razu leci w moją stornę. Ale szczerze mowiac podejrzewam, że robi to dlatego zeby sie pobawic i dla tego, że ma ochote pobiegac a nie dlatego, że ją wołam :eviltong: Kochani, co do metod pozytywnych czy nie. Ja pierwszy raz dałam Tarze w pupę bo nie wiedziałam jak inaczej zareagować. Myślę, że to ją trochę otrzeźwiło i pokazało, że pańcia jest nie tylko od tego żeby po niej skakać. Ale to był pierwszy i ostatni raz!! Teraz nie podniosłabym już na niej ręki. Tylko piszczę i to pomaga :) Nie będe z tego wyciagac jakichs wiekszych wnioskow bo sie na tym nie znam. Po prostu okazalo sie co u mnie zadzialalo w praktyce :p
  7. [quote name='zerduszko']To jest efekt nieobserwowania psa ;) Nie powinno się pozwolić decydować psu kiedy MY go zawołamy. Za pierwszym takim razem należy poprawnie zareagować. Czegoś tu nie rozumiem: jak odmawia ruszenia z miejsca: a jeśli ją zawołasz, to przychodzi?? :eviltong:[/QUOTE] W jakim sensie "nieobserwowanie psa"? Idziemy razem, w pewnym momencie pies staje, potem sie kładzie i czeka co zrobię. Nie jestem w stanie tego przewidziec. Wtedy własnie wyciagam coś dobrego a ona łaskawie ruszala się z miejsca. Pare krokow dalej - to samo. To miałam na myśli mowiąc, że to błędne koło. Jak jestem uparta i nic jej nie daję tylko czekam az sama wstanie .... mija 10-15 min :eviltong:
  8. Niestety zauwazam u mojej suni to co opisywał M@d, czyli sposob na dostanie smaczka... zawsze kiedy mała chciała isc w inna strone niż ja albo ciągneła smycz starałam się ją przywołać i za przyjście dać nagrode i wypieścic. Efekt tego jest taki, że kiedy gdzieś idzemy a ona ma ochotę coś przekąsić to po prostu się kładzie i odmawia ruszenia z miejsca (na ulicy, na wąskim chodniku, na korytarzu przed drzwiami) i czeka aż ją przywołam... wtedy leci po nagrodę. Trochę błędne koło, z ktorego nie wiem jak sie wydostać. Pewnie popełniłam gdzies jakiś błąd albo po prostu sunia jest intelignetniejsza niz sadziłam :P I muszę się też zgodzić co do reakcji psów... Tara narazie szaleje z psami dużo większymi i straszymi od siebie (czytaj - juz trochę leniwymi i cierpliwymi), skacze po nich, podgryza po łapach, ostatnio jednego sznauera chwyciła za ... hm ... przyrodzenie (bo pewnie była ciekawa co to tak dynda :P). Ponieważ psy sa spokojne i po prostu to olewają (a ich własciciele mowia "uwazaj na malucha!" kiedy zblizaja się do Tary) to ja musiałam reagowac, a że mała jest na smyczy podczas zabaw to nie ma niebezpieczenstwa. No ale dalej podgryza te biedne psy. Wystarczył natomiast jeden agresywny ruch spaniela w jej wieku, żeby sie nauczyła, że jego się gryźć nie opłaca i teraz bawią się grzecznie, biegają, kotłują ale bez ataku. Jeżeli chodzi o podgryzanie mnie to przyznaję ze podziałało wszystko co radziliści - piszczenie, szarpnięcie, konczenie zabawy :) Teraz na pisk Tara odskakuje. I dobrze! Cmoki :)
  9. Jeszcze raz dzieki za wszystkie rady :) Dzisiaj kilka razy podgryzała mnie podczas zabawy w domu ale za każdym razem piszczałam, ściagałam smycz i pomagało. Potem nawet kiedy przypadkowo moja ręka dostała sie do jej pyska odruchowo się cofała. No ale na dworze to juz zupełnie co innego. Dalej rzucała mi sie na stopy ale jestem konsekwentna i dalej piszczę ;) Zastanowiło mnie tez cos innego co dzisiaj zaobserwowałam. Tara podobnie zachowuje sie do psow, zamiast sie bawic, obwachiwac ona od razu skacze na glowe psa z lapami a potem gryzie (ale nie warczy). Pare wiekszych psow troche ją postraszyło (ale nie było niebezpieczenstwa bo ona byla na smyczy a własciele psow byli przy nas), reszta (glownie mniejsze psy) po prostu ją olały bo nie podobała im sie taka zabawa. Hmm, czyzbym miala w domu małą dominatorkę? :P Dodam, ze do obcych ludzi lgnie z radoscia
  10. Mysle ze w jej przypadku problem może wynikać właśnie z tego o czym pisała an1a. Mała nie miała okazji bawić się z psami. W schronisku dowiedziałam się, że trafiła tam wcześnie a potem od razu znalazła się w izolatce z powodu choroby więc nie miała kontaktu ze szczeniakami (tylko biegała dookoła klatek i merdała ogonem ;)) Kiedy jesteśmy w domu sunia reaguje na moje piszczenie kiedy gryzie, kłopot tylko w tym, że na dworze się rozkręca. No dobra... probujemy dalej, piszczymy i nie pozwalamy się gryźć. Będe donosić na bieżąco czy są postępy :)
  11. Hej, dzieki za rady :) Dzisiaj bylysmy na porannym spaceru i spuscilam Tarę ze smyczy bo akurat w tym miejscu nie ma w ogole ludzi. Na poczatku ladnie sie bawila, biegala na patykami ale potem (kiedy juz sie rozkrecila) zaczela doskakiwac do mnie i kąsać mnie po nogach. Nie mogłam jej złapac ani ignorować bo odskakiwała na kilka kroków. Kiedy ja zapiełam i obrazona ;) szłam do domu pies rzucił sie mi na stopę. Starałam się odwrócic jej uwagę, piszec jak radziła Delph ale to nie pomagało. Tara w koncu sama odpuscila i merdajac ogonem szła w kierunku domu. No a ja mam pogryziona stopę, niestety dosyc mocno. Nie wiem co robić
  12. Dzięki Iss :) Kupie jej chyba jakies swinskie ucho, moze bedzie smaczniejsze ode mnie. Dzisiaj nie wprowadzałam zadnych zabaw siłowych zeby nie dac psinie powodu do ataku, podrzuciłam jej zabawki i zajela sie sama sobą wyzywajac sie na nich. Tylko kiedy razem biegałysmy za bardzo się rozemocjonowała i rzuciła mi sie na nogi. Krzyknełam głosno "ała" i ściagnełam smycz konczac zabawe. No ale ze bylysmy kawał drogi od domu to i tak musiałyśmy iśc dalej a dla niej samo wachanie i spacerek to zabawa więc nie wiem czy zrozumiała.
  13. ok rozumiem ;-) ponawiam pytanie: co robic kiedy pies sie przyczepi i gryzie? ignorowanie nie skutkuje bo gryzie dalej
  14. Narazie postanowilam zaprzestac zabawy w siłowanie i gonienie bo to najbardziej nakręca moją Tarę. Staram się ją nagradzać ile wlezie za pozytywne zachowanie (spokojny bieg obok mnie bez łapania za nogawki, chodzenie na luznej smyczy itp) i za wykonywanie polecen ale czy to wystarczy? Jak mam reagować kiedy pies mnie podgryza? Bo oczywiscie rozumiem, że od razu należy zakonczyc zabawę ale jednak jakoś muszę ją odgonić kiedy mnie atakuje - stąd ten klaps
  15. Witam ;) Od soboty mam w domu młodą 4 miesiączna sunie ze schroniska. Sunia jest niewielka, wazy jakies 7 kg, mieszaniec. Na początku Tara byla spokojna, lagodna i ulegla, bylo to pewnie spowodowane brakiem poczucia bezpieczenstwa i choroba. Teraz czuje sie juz jak domownik, jest wesola, przytulaśna i do tej pory byla grzeczna... ale... dzisiaj chcialam urozmaicic nasza zabawe na dworze i zabralam ze soba jej ulubioną zabawke (gumowe kiełbaski na sznurku - takie do gryzienia, ciagniecia), na poczatku bawila sie jak zawsze, skalala za nimi, lapala w pyszczek i uciekala a po przywołaniu przynosiła je do mnie. Jednak w pewnym momecie postanowilam zakonczyc zabawe i podnioslam zabawke do gory żeby ją schować - wtedy Tara chcac ją zdobyc (rozemocjonowana) podskoczyla gryzac mnie w reke (to akurat byl przypadek, nic sie nie stało) kiedy jej sie nie udalo zaczela rzucac sie na moje stopy, potem ugryzla mnie w lydke (nie za mocno ale dotkliwie) uciekając. Przytrzymałam ją żeby sie uspokoiła i zajęłam czyms innym. Pomogło bo dała sobie spokoj i poszłysmy do domu. W domy przy wyciaraniu łapek zaczęła gryźć recznik i mnie. Dałam jej klapsa w tyłek i się skonczyło. Ale to nie jest wyjście. Klapsnełam ją bezmyślnie. Zastanawiam sie co zrobic zeby to sie juz nie powtorzylo.
  16. Dzieki za odpowiedz. ;) Narazie Tara dostaje jakies 4-5 posiłkow dziennie (troche wieksze porcje niz te zalecone przez weta) i jakoś dajemy rade chociaż dalej wlepia w nas swoje wygłodniałe ślepia.
  17. Hej, u mnie jest dokładnie to samo. Moja Tara ma 4 miesiące, jest ze mna od tygodnia. Na początku chodzila co godzinę (ale to pewnie dlatego, że w schronisku załatwiała sie gdzie sie jej podobało i nie potrafiła utrzymywać moczu), nie wytrzymywała nawet w nocy. Teraz jest w stanie wytrzymac od 01 w nocy do 7 rano a niekiedy nawet dłuzej. Tak samo jest kiedy wychodze z domu, wtedy wytrzymuje 3 godziny (bo na tyle max ją zostawiam). Ale kiedy jestem z nią w domu najchetniej wychodziłaby co 1,5-2 godz. Nauczyłam ją ze kiedy musi na dwor to podchodzi do drzwi i ona faktycznie tak robi więc z nią wychodzę bo skoro ją tego nauczyłam to chce zeby zapamiętała taka sygnalizacje (inaczej nie pokazuje ze jej sie chce). Kiedy wydaje mi się ze troche przesadza staram sie ją czyms zając. Daje jakiś smakołyk, bawię sie z nią, staram się odciągnąc jej uwagę. To działa tylko na chwilkę. Wtedy wychodzę z nią na szybko - tylko na siku, zeby wiedziała ze nie opłaca jej sie takie wychodzenie bo nie bawimy sie wtedy na dworze. Nie wiem czy robię dobrze. Co poradzicie? :)
  18. W sobotę wziełam ze schroniska 4 miesięczną suczkę (ktora pojawila sie u mnie zreszta dzieki dogomanii :p) i mam z nia nie lada problem. Sunia ciagle jest głodna! Waży teraz ok 7 kg i gdyby mogła to w ogóle nie wstawałaby od miski. Problem polega jeszcze na tym, że Tara (to jej imie :loveu:) ma biegunkę, którą leczymy więc wszystko przez nią "przelatuje", ech. Wychodzimy na dwór 9-10 razy dziennie i do tego jeszcze raz albo dwa w nocy no ale cóz. Wet doradził mi że powinna teraz dostawać jakies 4-5 niewielkich porcji dziennie ale ona przy takich ilościach jakie zalecił wet ciągle snuje sie po domu, wlepia ślepia w domowników i leci do michy. Wczoraj ugotowałam 2 torebki ryżu i jedną podwójna piers z kurczaka i to powinno mi starczyć na 2-3 dni. Niestety Tara mogłaby to zjeść w dwóch posiłkach bo jest taka nienasycona. Oczywiście nie dałam jej tego wszystkiego ale nie wiem co z nią zrobić Nie chce przesadzić ani w jedną ani w drugą strone. Boje sie ze jest dam jej większe porcje to tylko bardziej ja "rozdyma" i nie wyleczymy tych biegunek. Z kolei dawać za mało... no wiadomo, tez niedobrze
×
×
  • Create New...