Cheyenne
Members-
Posts
40 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cheyenne
-
[quote name='Chefrenek']Cheyenne z twoich postów bije infantylizm i brak opanowania.:crazyeye:[/quote] A z twoich uwidacznia się sieczka,którą posiadasz w puszce mózgowej.
-
Dziękuję [EMAIL="m@g"]m@g[/EMAIL] :) :* Ja sobie wiele nie robię z tych osób,co po mnie jadą,one niepotrzebnie sobie tylko nerwy niszczą,myśląc że mnie ruszy gadka w stylu "Proszę Państwa,proszę zaprowadzić córkę do psychologa",z tego lałam kilka dni. OK,i co dla niektórych mogę mieć te 12 lat.Tak naprawdę mam csy latka,tylko wcześnie opanowałam umiejętnośc czytania i pisania. Suka na chodnik nie wychodzi z prostej przyczyny - śpi w pościeli i niezbyt nam się widzi przynoszenie przez nią do łóżka bakterii i resztek odchodów na łapach od obcych psów.Duży ogród jest do jej dyspozycji,ale ona i tak sama nigdzie się nie rusza,jeśli nikt z nią nie wyjdzie,jak małe dziecko pilnujące się mamy... Właściwie teraz juz rzadziej mnie kąsa,chyba dała się przekupić łakociami ;) Rozumie,że nie to znaczy nie,chętniej sama zostaje w domu.Z pazurami dam spokój sobie i jej,na tym punkcie to ona ma coś z garami,tylko zobaczy cążki od razu robi się agresywna,jakbym jej co najmniej ogon chciała obciąć.Nie jestem potworem,potrafię się z nią bawić i pokazać,że ją lubię.Żarcia już tak nie broni-z ręki karmię,miskę można zabrać,jak je nawet najsmaczniejszą kośc,pozwala się głaskać (ale jak widzi,że chcę zabrać to daje nogę),tylko jak widze jej minę -wściekłe oczy,wredna żmijowata morda i wywalone zęby,to bym ją rozszarpała :p Dziękuję za rady,szczególnie za miłe wypowiedzi,za chęc pomocy,może co niektórzy zmienia zdanie i przestaną uważać ją za świętą a mnie za potwora,jak tam chcecie.
-
[quote name='Ra_dunia']OMG... przeczytałam cały wątek. Pierwsze pytanie: ile masz lat dziecko? Druga sugestia do Twoich rodziców: Drodzy Państwo - posiadacie niezrównoważoną emocjonalnie córkę, która swoim zachowaniem stanowi zagrożenie dla psa. Sugeruję oddanie psa we właściwe ręce i zabranie córki na wizytę do psychologa, ponieważ z tego co pisze, ma ona problemy z kontrolowaniem swojej agresji. Szkoda tylko, że pewnie rodzice tego nie przeczytają... I szkoda tego psa... Jeśli oczywiście to wszystko prawda.[/quote] Jeśli to cię boli,to dziecko jest kilka lat po 18-stce i nie ma już 5 latek. Śmieszny ten apel do rodziców,szczególnie sugestia wizyty u psychologa. Raczej moich rąk szkoda,a nie psa. hahaha,nie mogę.Ośmieszasz się tylko takimi komentarzami.Apel do rodziców,dobre sobie :lol::lol::lol: [quote name='olusia06022']Matko kochana, dziewczyno... Współczuję temu psu że ma taką głupią właścicielkę... Doprowadzić zrównoważonego (może i nie tak całkiem-no ale jednak) psa, do tego żeby gryzł, warczał, groził i nie wiadomo co jeszcze... Strasznie żal mi tej psinki. Naprawdę. Normalny człowiek w miesiąc doprowadzi ją do jako-takiej równowagi emocjonalnej. Ty nie potrafisz tego zrobić, nawet bardziej ją rozjuszyłaś. Proponuję żebyś znalazła dobrego lekarza, ale nie dla psa... Może i to obraza, ale opanuj się dziewczynko... Nie wiem gdzie Twoi rodzice mają oczy że jeszcze czegoś nie zrobili w sytuacji gdy ich córka "psuje" psa... Znajdź mu dobrego właściciela. Przykro mi, naprawdę... :( Pozdrawiam.[/quote] No i co jeszcze powiesz ciekawego? Rodzice wiedzą,że "dziewczynka" nie ma 5 lat,proste? Żal ci psinki to ją sobie weź :p Co do niektórych osób i ich komentarzy to ręce opadają :p A w odpowiedzi na wczesniejsze mądrzejsze posty,które cos wnoszą,a nie tylko huzia na józia na "głupią dziewczynkę,co zachciała psa i zrobiła agresora z Bogu ducha winnej sunieczki". I tym osobom odpowiadam. Bawię się z nią.W berka,rzucam jej piłkę,ulubiona maskotkę,chwalę kiedy przyniesie ją do mnie.Noszę na rękach,całuję,głaszczę,przytulam,rozmawiam.Karmię z ręki.Nauczyłam ją,że moja ręka w pobliżu jej miski niczym nie grozi.Nawet jak ma jakąs smaczną przekąskę,której by nie oddała,to już z nią nie ucieka.Na początku,kiedy się zbliżałam,brała nogi za pas,więc zaczęłam zbliżąć się bardzo powoli i zastygać w bezruchu.Ona też nieruchomiała i szykowała się do ucieczki.Czekałam.Ona zaczęła jeśc,to ja jeszcze bliżej.To samo,to znów czekałam.W końcu dała się pogłaskać.Raz,drugi,teraz kiedy je mogę ją głaskać,całować i ona nie ucieka.I co?Powiecie że ją rozjuszyłam? Kiedy się ze mną wita,nie układa się brzuchem do góry w poddańczym geście,tylko chce żeby drapać ją po brzuchu.Do każdego tak robi.Próbowałam ignorować,to piszczy,szczeka,macha wszystkimi łapami,dopóki nie ukucnę i jej nie wygłaskam.I co?Boi się mnie? Co do pazurów,ja naprawdę mam oczy i widzę gdzie obcinam.Obcinałam minimalnie,nie leciała nigdzie krew i nic złego jej nie zrobiłam. I ona nie jest w typie teriera,nigdzie tego nie napisałam.Jest WIELKOŚCI małego sznaucera,tylko tyle.Zwyczajny mieszaniec.I nie chcę być jej panią,nie jestem o to zazdrosna.Chcę tylko,żeby zachowywała się do mnie normalnie,czy to dużo?Żeby nie kąsała mi rąk i nie robiła durnych min. Problem polega na tym,że nieraz kiedy się do niej zbliżam,od razu odsłania zęby.I czego,się pytam,skoro nic jej nie robię?A jak zignoruję,tylko zacznę głaskać czy brać na ręce,to kąsa i to zdrowo,bo nie ma już mleczaków.Rzuca się,kąsa,jest agresywna jakbym nie wiadomo co jej zrobiła.Przecież nie będę okazywać że boję się takiego karakana i uciekać przed nią gdzie pieprz rośnie.Jak wbija mi zęby w rękę to łapię ją za skórę i czekam,kto dłużej wytrzyma.
-
[quote name='karjo2']Eeee, Ola albo sobie ktos troluje z upodobaniem ( te coraz dramatyczniejsze posty i okreslenia :eviltong:) albo powinien dawno oddac w lepsze rece cokolwiek ma zywego w domu (rodzine tez ;) ) i darowac sobie dozywotnio towarzystwo jakiegokolwiek zywego stworzenia.[/quote] [quote name='zmierzchnica']To zaczyna być makabryczne! Nie do psiego psychologa się zgłoś, tylko do ludzkiego... A jeśli rzeczywiście trolujesz, to daj spokój i nie trać czasu ludzi, którzy chcą ci pomóc.[/quote] O co wam w ogóle chodzi? Jakie trolowanie??? Nie będę robić żadnego filmiku bo nie mam czym,zreszta nie muszę wam niczego udowadniać.Dlaczego innych osób nie prosicie o filmiki skoro tez mają takie problemy?Dlaczego tak mnie traktujecie jakbym sobie jaja robiła skoro to prawda,dlaczego,co wam zrobiłam?????????? Suka jest coraz gorsza,dzisiaj pogłaskałam ją po poliku a ona zaczęła do mnie warczeć,szczerzyć kły,zrobiła wściekłe oczy,to ja ją złapałam za łeb rękoma po dwóch stronach i mówię o co ci biega?A ona mnie znowu pokąsała,głupie suczysko!Jak ona się rzuca,to nie tak że ukąsa i pójdzie,ona się rzuca jak wściekła:shake: Nienawidzę jej,ona jest jakaś nienormalna,ma sieczkę zamiast mózgu i nie brońcie jej bo nie widzicie jak mi ręce pokąsała do krwi. Będę ją traktować jak powietrze od dzisiaj,dla mnie ona już nie istnieje,nie ma wstępu do mojego pokoju:angryy:
-
[quote name='karjo2']A moze by tak troche opanowania ze strony wlascicielki .... Masz pod opieka mlodziaka, a reagujesz, jak bys miala w domu przerazajaca, irytujaca bestie.. Skoro podchodzisz do suni wiecznie ze zloscia, nerwem, agresja, wiec trudno sie dziwic, ze mloda sie broni przed kontaktem.... Moze dodatkowo boli ja taka "pielegnacja" pazurow, moze sa ciete w miejscach, gdzie jest juz zywa tkanka... Poza tym na ogol wyspacerowany pies, czesciowo chodzacy po twardym, sam sobie sciera pazury.. Przy takim podejsciu, skad pomysl na psa w domu, po co to..? Poza tym, jak reaguje na takie "problemy" hodowca, rozmawialas z nim?[/quote] Hodowca?To zwykły kundel,w pierwszym poście pisałam że jest wielkości sznaucera mini a nie sznaucerem. Ona nie ściera pazurów,ma je ostre zawinięte jak kura i wszystkich nimi drapie po nogach i rwie rajtuzy.Widzę jak tnę (pierwszy raz dała obciąć,a teraz już nie)i na pewno nie tnę żywej tkanki i jej to nie boli. Jestem nerwowa,to nie jest moje codzienne podejście,tylko ona mnie irytuje tym swoim głupim zachowaniem,co dodatkowo sprawia że jeszcze bardziej gotuję się z nerwów. Z całodziennej "walki"wyszła z dwoma obciętymi pazurami,a ja z dwiema rękami pogryzionymi do krwi.Widząc cążki jest agresywna,jakby ją do ognia wkładano,jakieś kuku na muniu.
-
Mam nowy problem z tą krową.Reaguje agresją na widok obcinaczek do paznokci.Nic nie daje przekupywanie łakociami,bo ciastko zeżre za darmo,a pazurów i tak nie daje obciąć głupia :angryy:
-
[quote name='olusia06022']Cheyenne- Nie rozumiem, w jednym poście piszesz że ganiasz za psem po ogrodzie, na siłę odbierasz jej kość i odpychasz, a w drugim że stosunek psa do Ciebie (i wzajemnie) się zmienił. Według mnie wcale się nie zmienił... Nie rozumiem po co dajesz psu kość, skoro za chwilkę chcesz ją odebrać. Oki, ona powinna na to pozwolić, ale nie nauczyłaś jej jeszcze oddawania, jest agresywna! Ucieka, bo może chce się bawić, (albo uciec przed Tobą). Nie lepiej byłoby zostawić ją w spokoju aż zje i pobawić się potem? Nie cierpisz jej a ją głaszczesz, mówisz do niej? Nie chce mi się wierzyć... Jeśli mój pies coś przeskrobie, to ja omijam go łukiem, by nie krzyczeć i nie wyładowywać się na nim-i jakoś go nie klepię po główce za złe zachowania, tylko ignoruję. Nie umiem udawać wielkiej miłości gdy jestem na niego wściekła. Mój też się potrafi obudzić o 3 w nocy gdy jest chory. Ja wstaję i wyprowadzam. Kiedyś wyszłam jednej nocy około 10 razy z nim. Nie narzekałam. To tylko pies i aż pies! Gdy bardzo mu się chce, to nie pójdzie do łazienki. Ty możesz wstać czasem w nocy a on nie może wyjść? Stosuj się do udzielonych Ci rad, są bardzo dobre, mogą pomóc Tobie i przede wszystkim suńce. Zmieńcie swoje relacje, ale nie poprzez- "ale jej pokazałam" tylko- "dobrze się razem bawimy, współpracujemy". Pozdrawiam.[/quote] Ona nie wstaje bo chce się załatwić,gdyby chciała siku to bym z nią poszła.Ona wstaje bo ktoś na ulicy gada albo pies zaszczeka i nie można jej uspokoić.Ujada pół nocy i po spaniu,jak rano trzeba do pracy wstawać. Zmieniłam się,to nie prawda,że nie.jak ona się zachowuje do mnie normalnie to i ja jej potrafię sympatię okazać,a jak mi całe ręce kąsa to jak można takie suczysko lubić czy coś dobrego do niej powiedzieć.Wtedy na nią pluję,klnę i robię nienawistne miny,okazując jej taką "Miłość"jaką ona mi. Poza tym ona do mnie z rana przychodzi do pokoju tylko po to żeby nakasztanić.:angryy:
-
[quote name='mimoza']Ganianie za psem, ktory ma swoja kosc to raczej nienajlepszy pomysl. To tylko utwierdza ja w przekonaniu, ze od ciebie spotykaja ja same nieprzyjemnosci. Wydaje mi sie, ze powinno byc odwrotnie - dajesz jej fajna kosc i absolutnie jej nie odbierasz - wtedy uczysz sunie, ze przy tobie moze sie zrelaksowac. Co do wczesniej poruszonych problemow to wydaje mi sie ze pierwsza rzecza, ktora powinnas zrobic, to nauczyc sie ignorowac swojego psa. Nie narzucaj sie jej swoja osoba, pies tez potrzebuje spokoju. Ja mam podobna sytuacje, z tym ze akurat to ja jestem 'ta jedyna' dla swojego psa. Zacznij od tego, ze jak suka spi, lezy na poslaniu (czy gdziekolwiek) to ty, przechodzac kolo niej nie patrz na nia, nie gadaj do niej, nie cwierkaj itd. Po prostu idz z miejsca A do miejsca B. Po pewnym czasie suka nauczy sie, ze nie ma potrzeby wywalac brzucha do gory albo salwowac sie ucieczka. Bedzie wiedziec, ze moze sie zrelaksowac w twojej obecnosci. To wedlug mnie podstawowy krok. Po tygodniu takiego unikania konfrontacji mozna pomyslec o przywolywaniu suni do siebie - zawsze za przyjscie nagradzajac smakolykiem, przy czym to nie znaczy, ze masz sie rzucac na nia z czulosciami, mozesz pochwalic slownie i na przyklad dac jej jeden glask po policzku. Potem odchodzisz z tego miejsca. Zakladam, ze po 2 tygodniach, a moze nawet wczesniej efekt bedzie taki, ze suka sama zacznie do ciebie przylazic. Ale nad tym naprawde trzeba popracowac stopniowo - nie wszystko naraz. Bedzie dobrze, tylko wiem, jak ciezko jest rzeczywiscie ignorowac psa (moj TZ cwiczy to od 4 dni i strasznie cierpi, ze nasz pies zmyka przed nim albo zmyka powarkujac, ale juz po tych 4 dniach jest efekt).[/quote] Właśnie ostatnio zauważyłam,że suczka wita się ze mną prawie tak wylewnie jak z mamą.Teraz jak ona leży albo widzę że nie ma ochoty na głaskanie czy noszenie na rękach,daje jej spokój,nawet jej nie dotykam,bo po co mam się znowu denerwować pogryzionymi rękami i jest ok.Poza tym dużo do niej mówię,głaszczę właśnie po policzku,.bo czytałam że po głowie psy nie za bardzo lubią i zauważyłam,że ona jakoś tak bardziej mnie lubi i nawet skamle kiedy wychodzę z domu i jej nie biorę.Mały sukces:) [quote]Mama nie ma racji z grzebaniem psu w misce itp. Ale na to mozna sobie pozwolic WYLACZNIE wtedy, gdy pies ma do nas zaufanie i czuje respekt. Jesli pies warczy, to dowod na to, ze pozycja psa w stadzie nie jest dla niego jasna. Poza tym mama wyraznie potrzebuje doksztalcic sie w zakresie posiadania psa i zachowania odpowiednich relacji w domu. Ja odnosze wrazenie, ze mama cieszy sie, ze jest 'ta jedyna' dla psa i nie bardzo chcialaby sie podzielic uwaga psa z corka. A bez wzajemnej wspolpracy obu pan bedzie trudno nauczyc psa wielu rzeczy.[/quote] Mnie nie zależy na tym,żeby pies uważał mnie za jedyną panią,moja mama też nie jest taka,żeby chciała zagarnąć psa dla siebie;) ona sama nieraz mówi,że ten pies ciągle za nią łazi i wysyła go do mnie;) Akurat w tej sprawie nie możemy się dogadać:angryy:
-
Dzisiaj dałam jej taką specjalną kość,potem gdy do niej podeszłam to ta kośc w pysk i w długą.To ja za nią,ganiałam za nią po ogrodzie chyba z pół godziny,aż wreszcie przypadkiem kośc jej wyleciała z japy i przydeptałam ją nogą.A ta jak się rzucała mi na kapcia,próbowałam ją za łeb odepchnąć to jak mnie ugryzła Jezu:shake:Ale pokazałam jej.:p Nie cierpię jej.W nocy wstaje i ujada i musimy iśc z nią na dwór przykładowo o 3 nad ranem,bo żadne uciszanie ani nic nie pomaga. A mama dalej uparcie twierdzi,że żaden pies nie da,żeby mu jedzenie zabierać,już słów mi brak normalnie:shake:
-
[quote name='olusia06022'] Hm, przyszło mi jeszcze na myśl- czy nie narzucasz jej się ze swoją obecnością, tzn- nie budzisz jej gdy śpi, na siłę chcesz się bawić lub próbujesz ją "zabrać" od Twojej mamy? Może to jest przyczyną jej niechęci? [/quote] Spróbowałam spojrzeć na to obiektywnie,może i nieraz próbowałam wziąć ją na ręce kiedy chciała spać albo poleżeć,ale wielokrotnie była taka sytuacja,że najpierw mnie kąsała,a potem poprosiłam mamę żeby ją wzięła na ręce,to jej nie kąsała,tylko się cieszyła. [quote]Może spróbowałabyś jakiś zabaw z suczką, zabierz ją na długi spacer połączony np. z tropieniem. Wysyp jej ścieżkę z kulek karmy na trawie, ucz szukać, różnych poleceń, może coś co pozwoliłoby wam się lepiej zgrać? Nie zniechęcaj się i nie traktuj psa jako kogoś kto powinien Ci "być wdzięczny". Pies i właściciel to ma być przede wszystkim zgrana para. :)[/quote] Nauczyłam ją już komendy siad :) To fajne uczucie,kiedy psa się czegoś nauczyło. Bawię się z nią taką dużą rękawicą,siadam na podłodze,nakładam ją na rękę i zabieram,a ona próbuje złapać i gryzie (nie wiem czy to dobra zabawa,tak jak z tym gonieniem?) A co do ścieżki z karmy...ona karmy w ogóle nie lubi,próbowałam dawać jej różne,chyba z 5 rodzajów i żadnej prawie nie tknęła,także karma jako nagroda odpada,trzeba radzić sobie inaczej :/ [quote name='WildH']Jeśli pewna osoba w rodzinie nauczy się psiej mowy, będzie się z psem obchodziła w odpowiedni sposób, jej towarzystwo będzie psu sprawiało radość (to z tą osobą zabawy są najlepsze, to z nią wychodzi się na najfajniejsze spacery itp.) to piesek prawie na pewno zmieni "właściciela" na właśnie taką osobę. Wystarczy trochę lepiej poznać pieska i - zacząć uczyć go czego się da. Szkolenie (pozytywne) sprawia psu dużo radości, ucząc go sztuczek pokażesz mu że jesteś fajna i warto Cię lubić. U mnie zadziałało (psina wolała mamę, a teraz to ze mną wita się najchętniej i najweselej, słucha). Poczytaj książkę "Sygnały Uspokajające", ja jej nie czytałam ale podobno jest dobra i jest tam opisana mowa psa.[/quote] Spróbuję zdobyć tę książkę,skoro dzięki niej lepiej zrozumiem psa:) Jeszcze raz dziękuję za pomocne rady :*
-
[quote]Uczysz psa że fajnie jest uciekac przed człowiekiem.W efekcie bedą problemy z nauka przywołania.[/quote] Cholerka...no tak,nie pomyslałam. Ale ona sama szarpnie za nogawki albo szczeka i ucieka,za chwile znów podbiega,szczeknie i ucieka,sama daje takie zaproszenie do zabawy.Jak się wybiega,to chęć ucieczki jej mija i idzie spać. [quote]Bo najprawdopodobniej każde dotkniecie boku już kojarzy sie psu z nieumiejetnym podnoszeniem = bólem Jak mama ją podnosi? Łapie pod pachami czy w inny sposób?[/quote] Mama podnosi ją tak samo. Ona mnie nie lubi i stąd to wszystko.Jak mama przychodzi do domu to ona tak piszczy że aż sika,tak się cieszy,a jak ja przyjdę to niemrawo machnie dwa razy ogonem i odchodzi.Chyba tym sobie na to zasłużyłam,że ją przyniosłam do domu.Zamiast być mi wdzięczna,to mnie olewa i jeszcze kąsa po rękach.:shake::mad:
-
[quote name='kwasek']Może kiedyś podnosząc jej niechcący sprawiłaś jej ból? Pies to zapamiętał i teraz próbuje nie dopuścić do nieprzyjemniego doznania... W jaki sposób ją podnosisz? (chodzi mi o technikę)[/quote] Raczej ktoś inny (nie z rodziny) sprawił jej ból,bo ciągnął ją do góry za łapy,ja jej nigdy nic nie zrobiłam oprócz nastąpienia na łapę(ale to niechcący,bo ona się plącze pod nogami:cool1:) Ja ją podnoszę chwytając za boki pod łapami(ale nie za łapy) [quote]Mój pies nie tylko pozwala zabrać sobie kość z pyska, ale czasami próbuje mnie tą kością poczęstować, niemalże wkłaając mi ją do ust :evil_lol: Tego najlepiej uczyć od szczeniaka. Na chwilę zabrać kość i natychmiast ją odebrać, a może i dołożyć do tego jakiś mały smaczek. Wtedy pies zrozumie, że nie tylko kość nie zostanie odebrana na zawsze, ale że oddanie jej właścicielowi przynosi korzyści w postaci smaczka ;) Pamiętam, jak mojej suce, która miała wtedy ze 3-4 miesiące pierwszy raz dałam surową gicz cielęcą (większą od niej samej :lol:). W ogóle nie wiedziała, jak się do niej zabrać, więc wzięłam ją do ręki i zaczęłam udawać, że ją obgryzam :cool3: Suka zrozumiała i natychmiast ze smakiem zaczęła obrabiać kostkę :) W misce, kiedy je, mogę jej gmerać do woli ;) Jeśli jednak masz psa, który już ma taki nawyk bronienia jedzenia i kości, nie próbuj przełamywać tego na siłę. Próbuj karmić psa jedzeniem z ręki, karmą wyjmowaną z miski. [B]Nie próbuj odbierać kości, kiedy pies jej broni, bo to się może marnie skończyć[/B] :shake:[/quote] Jej reakcja jest wtedy dokładnie taka sama jak wtedy,kiedy chcę ją podnieść. [quote name='Mrzewinska']Normalnie wychowywany maly pies ani nie podgryza, ani nie ciagnie za nogawki. Na silę się zadnych zlych nawykow nie oduczy. Psy czesto nie lubia noszenia na rekach, a ta suka nie ma do Ciebie zaufania, moze przewracajac sie na grzbiet dawac sygnal - "poglaszcz, ufam ci", albo tez sygnal: "boje sie, zostaw mnie w spokoju". Byc moze nie odrozniasz tych sygnalow, roznią sie ustawieniem lap, ogona, napieciem miesni, wyrazem pyska. Jesli gryzie Cie - to znaczy, ze to jest ten drugi sygnal. Zamiast podchodzic - wolaj do siebie i to nagradzaj. Bez brania na rece. Ale dopoki kazdy w rodzinie traktuje psa inaczej, zwierze nie moze zachowywac sie spokojnie. Nie rozumie wtedy, czego sie oczekuje, co sie dzieje dookola. A cukierki czy ciastka nie sa wskazane dla zadnego psa. Pies inaczej trawi niz czlowiek. Zofia[/quote] Ona ciągnięciem za nogawki zachęca nas do zabawy,tak jak szczekaniem,najbardziej lubi zabawę"w berka",kiedy ją gonię i udaję,że chcę złapać:evil_lol:Jak się porządnie wybiega,to już za nogawki nie łapie. Co do podgryzania rąk w czasie zabawy np.na kanapie to krzyczymy"aua!" albo też piszczymy jak pies,gdy go coś zaboli,ale efekty marne,bo nadal podgryza. Bo to zazwyczaj jest tak: Ona stoi spokojnie bądź leży nie odsłaniając brzucha,ja próbuję ją wziąć,wystarczy że dotknę boku,a ta już warczy i kąsa.Prawie za każdym razem. Kiedy np.wchodzę do domu lub do pomieszcsenia w którym ona np.leży,widząc mnie bardzo często odsłania brzuch,macha ogonem i podkula łapki.Kiedy wtenczas próbuję wziąć ją na ręce,nie protestuje. Tak naprawdę w naszym domu jej panią jest moja mama,to za nią suka łazi krok z krok,za nią piszczy,jej szuka jak mama zniknie jej z oczu.I ona lubi branie na ręce,bo u mamy na rękach czesto nawet zasypia. A co do sygnałów-czy się mnie boi czy ufa to faktycznie chyba nie odróżniam. [quote name='diabelkowa']To ja ci napisze co Fisher proponuje jak pies warczy albo reaguje jak sie do jego miski podchodzi w celach zabrania na poczatek 1, zmiana czestotliwosci posilkow ta sama ilosc karamy podzielono na porcje ranna i wieczorna 2. zmieniono miejsce karmienia 3. kupiono dwie takie same miski jedzenie przygotowane w obnecnosci psa znajdowalo sie w jadalnej misce a na ziemi kladlo sie pusta. z pelnej miski naklada sie dwie lub trzy lyzki do pustej gdy pies zje tak mu dokladac, pies sie zorientuje ze kazde nasze pochylenie do miski znaczy dodanie mu jedzenia nastepny krok too polozenien miski w polowie pelnej reszte porcji trzeba dokladac do miski zanim pies skonczy jesc to co juz dostal (to wyglada jak sieganie po psia zdobyc ale zamiast psu odbierac dodajemy do miski ) wiec pies nie bedzie traktowal grzebanie w misce jako cos negatywnego tylko jako cos co bedzie mu sie kojazyc z czyms pozytywnym pozdrawiam :-)[/quote]
-
Tylko,że moja mama ma całkiem inne poglądy na wychowaniem psa :/ Mówię jej,żeby nie dawała suce cukierków ani ciastek kiedy szczeka,bo tym sposobem uczy ją,że tylko jałkaniem dostaje to co chce.I tak jest-suka jałka,a mama żeby był spokój robi wszystko,żeby tylko się zamknęła.Nie każe mi zbliżać się do psa,kiedy ten je,nie krzyknie na niego,kiedy gryzie w zabawie,że tak nie wolno,tylko dalej trzyma na kolanach. Dlatego chcę coś z tym zrobić żeby przestała na mnie warczeć i gryźć,bo wychodzi na to,że to ja czuje przed nią respekt,a nie pies przede mną.Powoli dostaję już nerwicy tym oczekiwaniem-pogryzie tym razem czy da się wziąć na ręce? :-(
-
[quote name='diabelkowa']ja jestem w stanie odpowiedziec ci tylko na ostatnia czesc postu. wlasciciel moze psu zabrac psu kosc z pyska i grzebac w misce a pies nie ma prawa warknac ani okazywac agresji ja mojemu psu moge wszystko wyjac z pyska nawet ciastko za ktore dalby sie pociac w misce tez moge grzebac.[/quote] Mogłabyś napisać,jak tego dokonałaś? Bo na początku pewnie warczał i uciekał ze zdobyczą...?
-
Dzień dobry wszystkim :) Trafiłam właśnie na najlepsze forum o psach i kompetentnych właścicieli,którzy mam wielką nadzieję,będą umieli mi pomóc. Mam prawie półroczną suczkę wielkości sznaucera miniatury,jest w naszym domu od trzech miesięcy.Jak dotąd nie sprawiała większych problemów,nigdy nie pogryzła kapci,mebli,nie ciągnęło jej też do kabli.Miała swoje zabawki i to jej wystarczało.Czytałam kilka książek odnośnie wychowania psów. W jednym z poradników autorka obala teorię dominacji,na pewno czytaliście "Pies i człowiek".Mam mętlik w głowie odnośnie tego,nie wiem czy mam na siłę oduczać jej złych nawyków czy nie.Jeszcze u poprzednich właścicieli nauczyła się żebrać przy stole i domagać się przysmaków głośnym ujadaniem i spać w pościeli.Nie wiem czy mam to tak zostawić.Jak to mały pies podgryza ręce i ciągnie za nogawki,kiedy chce się bawić.Czy na pewno jej to przejdzie? Kiedy podchodzi się do niej i pogłaszcze kilka razy zazwyczaj przewraca się na plecy i odsłania brzuch,czasem wystarczy tylko że mnie zobaczy i już kładzie się na plecy-wiem,że to oznaka uległości,dlatego nie rozumiem pewnej rzeczy i tu przejdę do sedna problemu.Suka jest w stosunku do mnie agresywna,kiedy próbuję wziąć ją na ręce,wystarczy że dotknę jej boku lub pogłaszczę,a ona dosłownie rzuca się na mnie z warczeniem i zębami,pokąsała mi całe dłonie i to nie jest chęć zabawy,tylko zwyczajna agresja.Nie poznaję jej wtedy,nie rozumiem dlaczego tak się zachowuje,do nikogo innego w domu taka nie jest.Rodzina może ją brać na ręce kiedy zechce,a ona ani nie warknie. Nie zawsze się tak zachowuje,ale w 70% prób wzięcia na ręce właśnie mnie kąsa.czy dobrym sposobem oduczenia jej tego może być próba pogłaskania jej po boku lub oderwania od ziemi jedną ręką,w drugiej ręce trzymając przysmak,a kiedy nie warknie,wtedy dostanie nagrodę? I jeszcze jedno.Moja mama twierdzi,że żaden pies nie pozwoli zabrać np.kości z pyska czy włożyć ręki do miski,kiedy je.Czytałam,że pies powinien robić własnie na odwrót.Więc jak to właściwie jest? Bardzo dziękuję za pomoc!