Cheyenne
Members-
Posts
40 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cheyenne
-
Moja jak miała 4 miesiące zachowywała się tak samo,to zwykła agresja.
-
Tylko nie bardzo wiem,jak się zabrać za to pokazywanie jej przyjaznych zamiarów wobec mamy. Wystarczy,że mamę dotknę - ta rzuca się na mnie z zębami,w najlepszym razie skacze po mamie, gapi się na mnie i udaja do skutku,próbuje mnie od mamy odgonić. Mama siedzi na krześle,ja kucam naprzeciw-suka patrzy na mnie wielkimi oczami i warczy. kładę mamie rękę na nodze -suka próbuje zębami zdjąć tą moją rękę,liże,szturcha nosem i szczeka.Ujada tak długo aż tej ręki nie wezmę. Mama karmi sukę z ręki- ja podchodzę,mama udaje że mnie też karmi:p,suka dostaje takiego szału,że głowa mała.Gdyby to był jakiś brytan,nie wyszłabym z tego żywa. Poza tym suka kiedy znajduje się blisko mamy,nie słucha moich poleceń,wtedy chowa się za mamę i warczy. Jestem zdecydowana na kontakt ze szkoleniowcem, proszę tylko o rady odnośnie powyższej sytuacji,jeśli nie będzie poprawy,nie będzie innego wyjścia jak spotkanie ze specjalistą.
-
Powinnam chyba zmienić tytuł wątku na: "Agresywna,bo dotknęłam jej pani". Do tej pory było wszystko ok, myślałam,że problem zniknął,przynajmniej w większej częsci.Nie było agresji,gryznienia,dawała się brać na ręce i nie uciekała z kością. Az do dzisiaj kiedy porządnie mnie pogryzła,bo strzepywałam coś ze spodni mamy.Dotknęłam jej pani! Rzuciła się na mnie dosłownie jak pies obronny na pozera,wbijając kły i robiąc sińce gdzie popadnie. Szkoda,że wcześniej się nie zorientowałam skąd się to bierze,może wtedy nie byłoby tej całej szopki,jak to ja ją strasznie katuję. Tak naprawdę chyba od samego początku jej agresji do mnie rozchodziło się o to,że ona nie może znieść że nie ma mamy na wyłączność.Jest zazdrosna i nie da mamy dotknąć. No sorry,ale rozłożyła mnie dzisiaj na łopatki.
-
Tak właśnie jest, jeden krok w przód, dwa w tył itd., ale damy radę jakoś, przynajmniej ja się postaram żeby obyło się bez bólu i wyszło jak najbardziej na prostą. To fajny pies, szybko się uczy,nie wpada w pogoń za innymi zwierzakami (ale za to kopie doły :diabloti:),czujna jest, obcym nie daje się łatwo udobruchać,nie brudzi w domu. Trzeba tylko pewne rzeczy pozytywnie jej skojarzyć i będzie pies na medal ;) Dzięki za wsparcie, będę się czasem odzywać :)
-
[quote name='zmierzchnica']Jedna z moich suk ma tendencje do pilnowania rzeczy. I znajdowania różnych dziwnych. Wczoraj zgniłe szczątki zająca na siłę (niestety) musiałam jej z pyska wyciągać... Ale jak dała spokój to ją nagrodziłam. Dużo mi dało trzymanie jedzenie w rękach - karmienie z miski rękami, podawanie wędzonej kości do obgryzania, ale nie puszczanie jej... Takie pilnowanie normalne w ludzkim rozumieniu nie jest, ale czasem się zdarza niestety. Nie czytałam tego sprawozdania... Może podasz linka? :) A z agresją gdy jest oparta - może to też wynika z niepewności? Suka nie ma miejsca na ucieczkę, więc się broni... Widocznie takie przesuwanie jest dla niej nieprzyjemne. Ona była u was od szczeniaka? Skąd ją macie? Może pisałaś, ale nie pamiętam. Ja swoją młodszą sukę mam od 3 miesiąca jej życia, a już miała różne nawyki - warczenie przy próbie odebrania czegoś, obudzenie w nocy kończyło się darciem niemiłosiernym, dotyk w nocy warczeniem. Przeszło jej to, choć jeszcze niekiedy się zapomina - wygląda to wtedy tak, jakby nie wiedziała co się dzieje zaraz po przebudzeniu, a potem jest już normalnie. Ale ona miała ciężkie życie zanim do mnie trafiła...[/quote] Proszę [url=http://www.dogs.gd.pl/kliker/sprawozdania/mine.html]Mine! - Jean Donaldson[/url] :) Była u nas odkąd skończyła 2 miesiące. Najpierw była w domu (tam się urodziła), gdzie czterolatka częstowała ją kijem, jej szczenną matkę kopała po brzuchu itp. :-( Nie wiem czy to na nią jakoś wpłynęło, bo ona nadal bardzo lubi dzieci. Ona chyba jeszcze pamięta te łapanie na siłę do obcięcia pazurów i dlatego czasem tak się zachowuje :/ Ja też karmię ją z ręki i trzymam czasem jej kość,kiedy obgryza,ale jak tylko kość puszczę to już nie odda. Ale np. kiedy siedzimy na kanapie,ona obok mnie z kością pewna,że jej nie zabiorę, to mogę ją nawet pogłaskać po szyi i zachowuje się spokojnie. Wiem wiem, trzeba czasu a i tak może nigdy tak całkiem się do mnie nie przekonać :shake:
-
[B]Karjo2[/B], reszta rodziny widzi oczywiście jak jest, suka zachowuje się nieadekwatnie do tego co jej robię (czy przesunięcie na kanapie musi oznaczać użycie do mnie zębów? Czy to,że mamę przytuliłam musi sprowadzać się do poszczypania mi rąk?) [quote name='WŁADCZYNI']Spróbuj poważnej rozmowy z rodzicami, wspólne zasady, jeden front. Takie rodem z superniani, ale bez tego pies też będzie zagubiony bo nie wie co ma robić jak Ty wymagasz jednego, Mama czegoś innego/wcale, a Tata jeszcze czegoś innego. Jeżeli tak nie da rady to zaproś do domu dobrego szkoleniowca, może osoba która wystąpi z pozycji autorytetu sobie poradzi?[/quote] Takich rozmów próbowałam wiele, wiele razy. Tata niczego nie wymaga, bo on nie ma czasu na zajmowanie się psem.;) Mama, tak jak pisałam. Jest za pobłażliwa, bo to takie malutkie,biedne stworzonko,a jak suka szczeka bo czegoś się dopomina to mama daje dla świętego spokoju,żeby była cicho :razz: Jak przychodzę do domu, to suczka o mało mnie nie zaliże,tak się cieszy,a kiedys ledwo pomachała ogonem. Jest zazdrosna o koty, jak trzymam któregoś na kolanach to jest do rany przyłóż, żeby ją też wziąć :eviltong: Kiedy trzymam coś w ręku wystarczy jedna komenda - siad, waruj i się słucha. (Gorzej jak nic nie mam, wtedy jej się nie chce :p)Nauczyła się nie biec do drzwi kiedy wychodzimy z domu, tylko czekać przy schodach. Pazurów nie próbowałam znowu obcinać, ale pozwala wziąć łapę i złapać palcami za pazura. To z pozytywów. Ona strasznie wszystkiego broni, czy Wasze psy też tak? Czy to normalne czy trzeba by coś z tym zrobić? Złapie jakiś papier, kapcia, rekawiczkę ,kość,cokolwiek..ucieka i nie da odebrać, nawet zamienić nie da za najlepszy kąsek. Natknęłam się na sprawozdanie "Mine" Donaldsona,ktoś podawał linka na innym wątku,wydrukowałam już i będę próbować podejść od tej strony. Z ciekawostek zauważyłam,że zachowuje się najbardziej agresywnie (oprócz próby odebrania jej czegoś, miałam niedawno nie lada dylemat, odkręcałam Colę i spadła mi nakrętka, ona ją złapała i pod krzesło i weż tu człowieku bądź mądry i odbierz :roll:) kiedy leży bądź siedzi oparta o szafkę np.a ja dotykam jej boku i próbuję ją podnieść/przesunąć jak na tej kanapie na przykład.
-
[quote name='zmierzchnica']Suka wyraźnie uznaje Cię za zagrożenie :shake: Najgorsze jest to, że Twoje gwałtowne reakcje utwierdzają ją w tym przekonaniu. Poza tym chyba jest trochę rozpuszczona? Skoro uważa, że musi bronić domowników... Twoi rodzice nie widzą w tym problemu? Bo jeśli widzą, że coś jest nie tak i chcą coś z tym zrobić, to przydałby się kontakt z behawiorystą. I to taki "w realu". Trudno doradzać przez internet, kiedy nie zna się sytuacji, nie widziało psa i tak dalej :roll:[/quote] Jest rozpuszczona właśnie przez mamę, zawsze dostaje to co chce. Ode mnie dostaje w zamian za coś- siad, waruj itp. Chyba behawiorysta to jedyne wyjście, skoro korzystanie z innych rad nie zdaje rezultatu. Dwie osoby robią to samo - jedna zostaje przy tym zalizana, druga (ja) pokąsana. Tu jest coś nie halo. Pozostaje mi odłożyć pieniądze, poszukać kogoś i umówić się po Świętach na wizytę.
-
Może przedstawię wszystko w telegraficznym skrócie: Suczka oddaje tacie kość bez niczego w zamian, wystarczy że ten ją poprosi. Ale kiedy mam na rękach królika i daję jej powąchać to nawet bez niczego tę kość mogę i ja jej odebrać. Nie mogę w jej obecności dotknąć mamy, bo suka się na mnie rzuca i szczypie mnie po rękach,jeśli ma zasięg, jeśli nie to tylko ujada. Kiedy np.mama leży na kanapie,to suka włazi jej na plecy i stamtąd na mnie ujada. Są momenty że wystaczy że coś do niej powiem,a ona już do mnie z warczeniem i zębami. Leżała ze mną na kanapie (suczka, nie mama). Chciałam nakryć się kocem i przesunęłam delikatnie sukę,a ona na mnie od razu z mordą. W efekcie nie zeszła,a sfrunęła z tej kanapy. I co ja mogę skoro ja do niej całym sercem ,a ona mnie nie cierpi? Nigdy więcej nie chcę żądnego psa, będę je podziwiać tylko na obrazkach w książce, to nie na moje nerwy. Lepiej zacznę hodować patyczaki albo szarańczę.
-
Tysiące razy dziennie mówisz..to ja swoją suczynę też muszę przemaglować :evil_lol: Spróbuję zwiększyć liczbę "siadów". Przy takiej okoliczności jak mówisz siądzie natychmiast,wystarczy coś jej pokazać i schować a ona szczeka i po psiemu mówi "daj,pokaż";),wtedy tylko raz "siad" albo sam ruch ręką,a ona już grzecznie czeka. Po prostu niekiedy ma takie wybryki,że próbuje być buntownicza :diabloti: Wczoraj rzucałam jej na dworze zabawkę i doszło do tego,że nawet chętnie pozwalała,żebym wzięła ją z jej pyska,bo wiedziała,że jak odda to będzie rzut ;)
-
[quote name='zmierzchnica']Cheyenne, nadszarpniętego zaufania nie odbudujesz w parę tygodni. Nawet w parę miesięcy. Trzeba czasu, czasu, czasu... Nic na siłę. I znów masz dowód, że ją niepokoisz - tak jak powiedziałaś, odwracanie głowy to sygnał uspokajający. I pies w zasadzie nie udaje, że nie wie o co chodzi, po co miałaby to robić? Widocznie źle uczysz ją siadania, albo nie ma tego aż tak opanowanego, by to robić bez zachęty. Najpierw pokazuj jej smakołyk i nagradzaj siadanie. Potem w tej samej sesji ćwiczeń smakołyk chowaj i używaj jedynie ruchu ręki, wyraźnie wydając komendę. Stopniowo, w kolejnych sesjach, usuwaj ruch ręki albo minimalizuj go tylko do drobnego gestu. Po jakimś czasie zacznie rozumieć, że nagradzane jest siadanie nawet, jeśli smakołykiem nikt jej przed nosem nie wymachuje. Moje psy do dziś lepiej reagują na gest, młodsza suka siada dopiero gdy słyszy komendę i mnie widzi przed sobą. Jak stoję za nią to nie reaguje, ale pracujemy nad tym. Naucz suczkę aportowania albo szukania zabawki schowanej w domu czy ogrodzie - to bardzo satysfakcjonująca zabawa i na pewno sprawi, że sunia będzie Cię bardziej lubiła - w końcu to Ty się z nią tak fajnie bawisz, a nie nikt inny. No i najlepiej nie powtarzaj komendy - jeśli nie zareaguje na siad powiedziane za pierwszym razem, to ją naprowadź ręką z smakołykiem tak, żeby usiadła, bez powtarzania. W przeciwnym razie komenda "siad" będzie dla niej wyglądała tak: "siad siad, no siadaj, usiądź w końcu" :evil_lol:[/quote] Dokładnie tak ją uczyłam,jak widzi np.że coś jem albo mam w ręku jej zabawkę,to wystarczy drobny gest,a ona już siedzi,albo mówię do niej "Zjadłoby się smaczka,a siad to gdzie?",patrzę - a ona już siedzi :evil_lol: Co jakiś czas każę jej siadać,ale nie daję nagrody,żeby nie siadała tylko za nagrodę,a tak ma zagadkę - usiądzie,ale nie wie czy tym razem będzie nagroda. I tu właśnie zauważyłam,że jak nie jest głodna,to olewa moje "siad":mad: Ale znów nie chcę w kółko maglować tego siadania,żeby jej nie obrzydzić.
-
[B]Karjo2[/B],również pozdrawiam :) Od czasu mojego ostatniego postu (a za wiele dni nie minęło)może ze 3 razy wystawiła do mnie zęby,to widać coś jej się odkręciło i pojęła chyba,że do ognia jej nie będę wkładać. Nie oddam jej,bo rodzice ją lubią,to niech się cieszą. Za to widzę,że chociaż już nie kłapie na mnie szczęką,to mój kochany piesek,którego dostałam po wielu latach próśb i starań ewidentnie mnie nie lubi,przykładowo kładę się koło niej i chcę żeby mnie polizała (tatę jakby mogła to by połknęła tak go lubi) a ona głowę ode mnie odwraca :cool1: Może ona uważa że trzeba mnie uspokoić?:cool1: Mówię "siad",a ona nic,no to mówię jeszcze raz i jeszcze siad,siad,siad siad,a ona udaje,że nie wie o co chodzi,tylko jak widzi że mam coś w ręku co ona chce zobaczyć albo coś jem to wtedy co siadania nie trzeba jej długo namawiać.Cwaniara. Bawię się z nią,karmię z ręki itp.tak jak do tej pory,za to wszelkie czułości mocno ograniczyłam.
-
[B]Karjo2[/B], słowo daję,że sprawdziłam tylko kilka razy i jak się przekonałam,to już nie mam po co sprawdzać. Niedawno stało się coś ciekawego, zeszłam na piętro,ona niedługo za mną. Stanęła,przygląda się. Ja wtedy usiadłam na podłodze i zaczęłam ziewać (uspokajacz;)).Ziewnęłam kilka razy,parę razy się oblizałam,a ona podeszła do mnie,zaczęła merdać ogonem i zmusiła mnie do nachylenia się,żeby mnie polizać po policzku :loveu:. Za jakiś czas weszłam na górę,sunia siedziała przy schodach. Przewaliła się brzuchem do góry (małe sprostowanie,u niej kładzenie się na plecach to nie objaw strachu,ona bardzo lubi drapanie po brzuchu i stąd to),minę miała spokojną. Ukucnęłam i drapię ją po tym brzuchu,nachyliłam się,a ta mnie po gębie wylizała jak szalona :eviltong: Dostała za to smakołyk,a ja odeszłam,żeby nie nadużywać ;) Oby więcej takich sytuacji :loveu: I to mi dało w pewnym sensie nadzieję,że odrobina wytrwałości i uda nam się stworzyć zgrany duet :sweetCyb:
-
[quote name='karjo2']Cheyenne, fajnie, ze zaczelas postrzegac sunie przez pryzmat swoich poczynan pedagogicznych ;). Jeszcze troche i sie okaze, ze bedziecie jednym z bardziej zgranych zespolow :evil_lol:. Licz sie tylko z tym, ze moze to potrwac sporo miesiecy... PS. Czyzby jednak sunia zostawala ;)[/quote] A zostaje...bo gdyby nie ta agresja to całkiem fajna z niej babka ;) Jezu..żebym wiedziała jaka ona się stanie to nad każdym krokiem bym się na drugi raz zastanawiała :shake: Co do postu ***,nie gmeram jej w misce non stop,sprawdzałam tylko jak reaguje na rękę przy misce tudzież kości w pysku,tak dla zasady. To lepiej gdyby nie dała się dotknąć kiedy jest zajęta jedzeniem? Koło dwóch tygodni temu karmiłam ją z ręki na której miałam położone cążki,potem dotykałam cążkami jej łapy,a ona nic. Nie używam siły,nie ganiam z cążkami,nie krzyczę,nie biję,więc nie za bardzo pojmuję swoim ludzkim (nie psim) umysłem,dlaczego ona się do mnie nie przekonała choć [U]trochę[/U] przez tych kilka tygodni,skoro wie że nic jej nie zrobię,tylko nadal szczerzy kły i warczy nawet kiedy kucam i wyciągam do niej ręce... Ale skoro tak jest to chyba nie muszę rozumieć. Napisałam już do behawiorysty. Wiem,że co niektórym ręce opadły,ale gdybym miała mieć ją od nowa,albo jakiegokolwiek innego psa,obchodziłabym się z nim jak z jajkiem w pewnych sytuacjach :cool1:
-
[quote name='zmierzchnica']Myślę, że tak, tylko to może trochę potrwać. Wykorzystywałabym te chwile, kiedy ona do Ciebie sama podbiega - wtedy powiedz jej "siad", daj smakołyk, pogłaszcz. Ale nic więcej z kontaktu fizycznego i nic na siłę. Naprawdę na Twoim miejscu napisałabym do kogoś z behawiorystów czy szkoleniowców na Onecie [url=http://pies.onet.pl/13,1,42,ekspert.html]. Uhm, link coś się psuje. Ale adres tu masz ;) Naprawdę odpisują szybko, masz specjalne okienko do pisania i jesteś anonimowa. Ja pisałam w sprawie mojej suni i jestem zadowolona.[/quote] O,super :) Dziękuję Ci za link,napiszę tam i na pewno się zastosuję. Nie zraża mnie to,że odzyskanie zaufania może trochę potrwać,nawarzyłam piwa,to muszę je wypić. Ważne,że w ogóle jest to osiągalne.
-
[B]Zmierzchnico, [/B]dokładnie tak.Kiedy podchodzę (oprócz sytuacji,kiedy ona sama się ze mną wita na dzień dobry lub po przyjściu do domu,kiedy nie ma w niej cienia agresji),momentalnie nieruchomieje,zmienia jej się wyraz pyska. Co do tego,że ona nie lubi podnoszenia,to nie całkiem tak. Ona bardzo lubi obserwować otoczenie z góry,kiedy trzyma się ją na rękach. Wyciaga wtedy szyję i czuje się taaaka duża ;) Tylko oczywiście nie lubi jak ja mam zamiar ją podnieść. Gdyby można było cofnąć czas,to bym tego nie zepsuła :-( Ale ponoć na pierwszym psie człowiek się uczy na błędach :roll: Czyli uważacie,że jeśli będę się z nią "obchodzić" bez kontaktu fiz.,to z czasem zapomni tamten epizod z obcinaniem pazurów i na mój widok będzie okazywała taki szalony entuzjazm jak w stosunku do mojego taty na przykład ?
-
[quote name='zmierzchnica']Dlaczego tak jest? Co robi Twoja rodzina, czego nie robisz Ty? Albo na odwrót, co robisz Ty, a czego nie robi Twoja rodzina? Może zbyt nachalnie chcesz się z nią "zaprzyjaźnić", próbujesz ją głaskać, oswajać, a ona uznaje to za zagrożenie? Może Twoja rodzina bardziej ją olewa niż Ty? Poza tym, oni nie próbowali obcinać jej pazurów, prawda? Wiesz, to chyba musiał być dla niej ogromny uraz, dlatego bardzo źle jej się teraz kojarzysz. Widzi w Tobie śmiertelne zagrożenie, dlatego tak reaguje, z czystego strachu. Napisałam Ci wcześniej, że kiedy warczy, lepiej jej nie dotykać. Przecież warczenie to sygnał "zaraz cię ugryzę!", więc pchanie do niej rąk odbiera jako zignorowanie ostrzeżenia, czyli ATAK. Ona się Ciebie wyraźnie boi. Źle się jej kojarzysz, a Twoje próby nawiązania kontaktu jeszcze bardziej ją przerażają. Ja na Twoim miejscu bym ją ignorowała. Cały czas. Tak się robi z zalęknionymi pieskami ze schroniska - pozwala im się oswoić z tym, co je przeraża. Kogoś suczka na dogomanii oswajała się z jednym z domowników przez wiele miesięcy... A on ją tylko ignorował. Każda próba nawiązania kontaktu źle się kończyła, więc żyli przez jakiś czas obok siebie. Potem powoli się do siebie przyzwyczajali, suczka nauczyła się, że tamten człowiek nie jest nachalny ani zły, jest częścią domu i jest już dobrze. Na Twoim miejscu na razie też bym tak robiła. Ignorowała suczkę przez jakiś czas. Ale behawiorysta jest tu niezbędny, bo jak widać, sytuacja jest bardzo poważna...[/quote] Teraz dobrze wiem,że to ze strachu. Widzę to po jej minie. Zazwyczaj rano przychodzi do mnie,wskauje na łóżku i wita się,cieszy się też kiedy przychodzę do domu,więc gdyby tak całkiem mnie nie lubiła,to chyba by mnie olewała kompletnie?:cool1: Kurczę,myślę i myślę,co ja takiego robię czego nie robi reszta rodziny..lub co robię...Tak samo jak oni zachęcam ją do zabawy miłym głosem,drapię po brzuchu,kiedy się domaga,raz jest dobrze,cieszy się,a innym razem już nie pozwala podejść. Ale tak na dobrą sprawę za mało ją olewam.Poważnie.Pomimo tego,że taka jest,to tą małą cholerę lubię ;),kiedy się normalnie zachowuje. W ogóle lubię ciągle nosić zwierzęta na rękach,głaskać i całować :evil_lol:. Nawet się zapominam i kiedy już mówię sobie,że więcej jej nie dotknę to i tak pcham do niej te łapy,a dopiero później się opamiętuję :shake: Ale jeśli to ma pomóc to wbiję sobie do głowy,że mam ją olewać.Skoro na tamtego psa ze schroniska to podziałało (a chyba z takimi zwierzętami na ogół jest trudniej),to spróbuję. Po prostu na jakiś czas prawie zapomnę,że mam psa i zobaczymy jakie będą efekty. [quote name='an1a']Jeśli warczy wyciągaj rękę tylko ze smakołykiem, żeby go widziała i nie zdążyła warknąć. Dawanie jedzenia w momencie kiedy warczy daje jej sygnał - warczenie=nagroda. Zna w ogóle komendę "nie"?[/quote] Próbowałam tak robić,ale w tym momencie niewiele to pomaga.Raz nie warknie,a drugi raz nie zwraca nawet uwagi na ten smakołyk. Na "Nie" reaguje,może nie stuprocentowo,ale kiedy w zabawie za mocno zdarza się jej ugryźć to na "Nie"albo "ała" przestaje. Dziękuję Wam za rady.
-
Nie wiem czy ktoś jest ciekawy co u nas czy nie,ale napiszę zainteresowanym. Najpierw pies bawi się z tatą,wystarczy że on się odezwie,a ta leci w podskokach i macha ogonem.Wystarczy że ja wyciągnę wtedy rękę,a momentalnie robi minę,że do horrorów nadawałaby się bez charakteryzacji.:p Ani jej nie biję,ani nie krzyczę,bawię się z nią,karmię,uczę komend,a wystarczy że rękę wyciągnę a dalej się domyślacie.Szczególnie na jej posłaniu,reszcie rodziny daje się wyciągać z posłania bez problemów,a ja wystarczy że rękę tam wsadzę a ta już swoje. Dodam,że ojciec zakładał jej nowa obrożę,naszarpali się,ale jego nadal uwielbia i nie ma żadnego urazu. Powoli nerwicy dostaję z tego wszystkiego,ciągle przed oczyma mając jej minę z horrorów przy próbie pogłaskania czy czegokolwiek. Próbowałam głaskać ją i mówić spokojnym głosem jak warczy,żeby zobaczyła,że nic jej nie zrobię,że nie ma czego się bać. Skutek? Wyrwała mi kawał skóry z wnętrza dłoni. Ona ma naprawdę poryte w garze.
-
[B]Władczyni[/B] - k/s tzn. klik/smakołyk? Dzisiaj też mnie nie pogryzła;) Ja chyba nie chcę jej oddawać,może rzeczywiście nabroiłam i zasłużyłam sobie na to,że nieraz ma mnie dość. Jeżeli ona jest spokojna to i ja jestem,ale jak widzę np.że szczerzy na mnie kły,chociaż miałam do niej dobre intencje to moja wybuchowość daje się we znaki. Nie biję jej ani nic,ale aż gotuję się w środku i nabluzgam trochę :oops: Widok tych kłów,tej jej agresji działa na mnie jak płachta na byka. Nie ucieka już z jedzeniem,przynosi sobie na kanapę np.kostkę i je.Wtedy mogę ją pogłaskać po pysku,oczywiście nie wykonując gwałtownych ruchów,a ona nic,nawet nie warknie.Nie ciąga już za nogawki,nie gryzie rąk w zabawie. No,jeden kłopot z głowy. Tylko szczeka straszliwie,dopominając się czegoś,np.jak widzi że ktoś je,ale coraz rzadziej reagujemy.Ja ulagam tylko wtedy kiedy piszczy,że coś chce,jak szczeka- nie ma zmiłuj. Pierwszy krok poczyniony - daję jej "cześć",lekko ściskam łapę,ona nic. Ale ja się okropnie boję co dalej,boję się jej wystraszyć. Nie wiem za jaki czas mam zrobić następny krok...i jaki przede wszystkim,żeby ona dała te pazury poobcinać?Żeby się na mnie nie rzucała,kiedy dotykam cążkami jej łapy...ba,nawet kiedy mam cążki w ręku:-( Może powinnam teraz trzymać cążki w ręku,kiedy daję jej z ręki jeść? Pomożecie?
-
Ona chyba czuje,że chcę ją oddać.Dzisiaj rano przyszła do mnie do łóżka się przywitać i cały dzień mnie nie ukąsała. Jakoś nie mogę się oprzeć,żeby co chwilę jej nie utulić czy nie wziąć na ręce;) i wiem,że co za dużo to nie zdrowo i po częsci dlatego mnie kąsała,bo miała dośc czułości,ale za chwilę podszedł do niej tato i się łasiła,także ewidentnie miała coś do mnie.:p Co do pazurów to żeby oswoić dotykanie łap (chociaż jakie to ma teraz znaczenie skoro idzie w dobre ręce:cool1:) mówię do niej "cześć";),biorę jej łapę i potrząsam.I jakoś nie rwie się do gryzienia,jest przy tym spokojna. Teraz zrobiło mi się jej nawet szkoda oddać,bo chociaż mnie irytuje swoim zachowaniem,to często bywa naprawdę fajna... A właśnie, Wy na pewno wiecie co to znaczy jak pies "przydeptuje" człowiekowi nogę swoją łapą albo kładzie się na nogach? Chce żeby mu właściciel nie uciekł?:cool3:
-
Jestem za nerwowa,żeby mieć do niej cierpliwość.Nigdy nie miałam cierpliwości,zawsze chciałam wszystkiego natychmiast albo minimalnym wysiłkiem.Rzeczywiście najlepiej będzie jak znajdę dla niej innego opiekuna,wtedy niech sobie warczy na niego,niech go kąsa i robi co mu dusza zapragnie,nie będzie mi jej szkoda oddać. an1a, bardzo Cię podziwiam skoro udało Ci się psa okiełznać,ale to nie dla mnie robota. Lepiej poświęce ten cas królikowi i kotom,które zachowują się normalnie i bardzo je lubię. Pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję za rady
-
Wasza "kochana mądra sunia" nie daje się nawet dotknąc,jak tylko widzi moją rękę wyciągniętą w jej stronę to od razu kąsa. Totalny zj*b. Co z tego że już od dawna nie mam cążek w rękach,co z tego że ją karmię,bawię się i robię milion innych rzeczy jak ona nadal jest taka sama? Ani razu na nią nie krzyknęłam ani nie uderzylam. Postanowiłam że będę traktować ją jak powietrze bo nie mam zamiaru jakimś chorym durniem głowy sobie zawracać.I modle się żeby ktoś ją zechcial,jak ją oddam to kamien mi spadnie z serca. Wam sie trafiają normalne psy,a mi jakiś niezrównoważony debil.
-
[B]kwasek[/B],Ona nie tylko chodzi sobie po tym ogrodzie,jest też nauka i zabawa z właścicielem (tudzież właścicielami) Od razu zrobiła się milsza atmosfera jak co niektórzy przestali sprawiać sobie radość,najeżdżając na mnie :p Rady biorę sobie do serca.Tobie,m@g szczególnie dziękuję za wyrozumiałość i także paczandze za artykuł. Te strzyżenie to trochę inna sprawa,bo kłaka obciąć to mozna choćby niepostrzeżenie,a tak...Ja właśnie każę jej siadać przed jedzeniem albo zanim dam jej coś smacznego,tak jak pani Zofia poradziła. I proszę nie przesadać,że suka jest znerwicowana,ona zwykle jest spokojna,tylko nieraz ma takie "odchyły",no i przede wszystkim te nieszczęsne pazury.Ale krok po kroku i jakoś może kiedyś się uda... A teraz muszę kończyć,bo idę na spacer..z psem :cool3:
-
[quote name='WŁADCZYNI']U psychologa byłam i to nie jednego, aktualnie z jednym mam wykłady. Chyba przez te pare lat regularnej pracy nad moją dysortografią zdąrzyli by zauważyć że coś jest nie tak. Do urologa się nie wybieram to nie ja mam problemy z niekontrolowanym oddawaniem moczu po przeczytaniu postów na forum. TY jesteś głupia, bo TY jej nie nauczyłaś że obcinanie pazurów jest ok. Naprawdę myślisz że jak zaczną jej się boleśnie łamać i pękać to zrozumie że trzeba pozwolić sobie je obciąć? Może jednak przeczytaj polecone książki, lub oddaj tego biednego psa komuś kto myśli. 'To' męczy się z Tobą bardziej, niż Ty z nią. Zrób wreszcie coś rozsądnego i znajdź jej dom gdzie nie mieszka niezrównoważona osoba.[/quote] Niekontrolowane oddawanie moczu? To chyba była przenośnia,nie? To może tobie go oddam?Bo ty przecież myślisz,jesteś zrównoważona,mądra i lubisz gnoić innych. Uczyłam ją,ale ona nie chciała tego zrozumieć!!Przestańcie wreszcie bronić tej suki!!!
-
[quote name='karjo2']Cheyenne, ludzie Ci pisze, ze jest mocno nie tak z Twoimi relacjami z psem i to od Twojej strony, a Ty sie dasasz i obrazasz. Czego oczekujesz po forum, dostalas mnostwo rad, pomyslow, propozycji. Zacznij od siebie, od zmiany podejscia do psa. Jesli w ogole Ci zalezy na poukladaniu zycia z psem, pojdz z nim na psie przedszkole, zacznij wychodzic poza "ogrodek", bo to co teraz robisz, to prosta droga do stworzenia strachliwego, agresywnego, niezscojalizowanego psa na wlasne zyczenie, przez wlasne postepowanie. Dlaczego az tak przerazaja Cie wyjscia poza dom, tak jak inni napisali, umyjesz psu lapy i po sprawie. I poczytaj madre posty p. Mrzewinskiej.[/quote] Napisałam niedawno jak teraz wyglądają moje relacje z psem i z tego co mi się wydaje to jest zmiana,skorzystałam z rad i za nie dziękuję.Nie wiem czemu niektórzy twierdzą,że wciąż robię tak samo.To ona robi ciągle tak samo jak tylko dotknę jej pazurów:cool1: Ona jest zsocjalizowana,nie boi się jeździć środkami transportu, lubi wszystkie dzieci i inne zwierzęta,szczeka na obcych,nawet nie ma zapędów myśliwskich w stosunku do kotów czy królika,łasi się do nich,czyli chyba nie jest z nią tak źle (?) Mnóstwo ludzi trzyma psy w ogrodzie i maja się one dobrze,kto nie ma ogrodu to musi wychodzić i prowadzać psy innym pod płot,żeby się załatwiły :angryy: zresztą wychodzi.c tylko po to żeby powąchała siki innych psów? w ogrodzie niczego jej nie brakuje. U mnie nie ma psiego przedszkola,zresztą spytam się weta,ale i tak nie mam czasu na przedszkola. I ponawiam pytanie jaką mam gwarancję że u weta suczysko da sobie obciąć pazury? Szkoda że nie widzieliście jej w "akcji",głowa mała :shake:
-
[B]Rinuś[/B],JA mam fobię na pumkcie zarazków-proste.Do weta nie jeżdżę samochodem tylko prywatnym helikopterem. [B]ceta[/B],tak ja wpędziłam psa w nerwicę,ty jakaś chora chyba jesteś.A jak ci mnie nie szkoda tylko psa to nie mamy o czym rozmawiać.Współczuję twojemu psu. [B]Władczyni[/B],ty siebie wyślij do psychologa,urologa i wszystkich innych po kolei. Wiem że pazury trzeba skracać,tylko powiedz to tej suce,bo ona jakoś nie widzi potrzeby.To niech się jej łamią jak jest taka głupia. Do reszty osób-moge specjalnie pojechać z nia do weta na obcięcie pazurów,ale jaka pewność,że nie będzie gryzła i weta i mnie,jak ją będę trzymać.To jest przecież nieobliczalne!!!!