Na początek WITAM WSZYSTKICH.
Jestem tu nowa zalogowalam sie głównie po to aby o cos spytac....
W poniedziałek rodzice zakupili mi Yorka (sunie 7 tygodni). :multi: zawsze o takiej marzyłam. We wtorek miała rozwolnienie - jakoś sie go pozbyłam (ryz i kura zmielone zjadla i po klopocie), gdy rodzice ja przywiezli miala zaklejone uszka hodowca powiedzial zeby jeszcze 2 dni je tak zostawic - wiec grzecznie posluchalam i dopiero dzis je rozkleilam.... jako ze wczesniej miala te rozwolnienie i do tego drapala sie w uszka (byly nadwyraz ciepłe i brudne brazowo - czerwonym czyms) wiec w te pedy pojechalam do mojego weterynarza (sprawdzonego przez lata z moim spanielem ktory zdechl). Wet najpierw obejrzal scial pazurki zajrzal w mordke po czym pobral wymaz z uszu i pod mikroskopem sprawdzil. Okazalo sie ze to świerzb uszny i mala ma go od ponad 4tygodni !!!!!!!!! leczenie to 100zł (jakies krople i chyba masci dopiero jutro je dostane bo sa zamawiane z legnicy). Mam wiec pytanie... czy ta sprzedajaca mi psa Pani powinna mi zwrocic koszty leczenia psa czy nie? I co moge zrobic jak nie bedzie chciala tego zrobic? Mam poswiadczenie od weta ze pies ma to od ponad 4 tygodni i ze to swierzb uszny zaawansowany. mam tez jej namiary, telefon kom i adres domowy... Prosze o porade. Ach i czy suka moze zdechnac na to??