-
Posts
373 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by owca
-
tak jeszcze do sprawy mój pies-nasz pies powrócę :cool3: co powiecie na to? z mężem (z powodu pracy) widujemy się jedynie w weekendy. ...także nasz pies spędza z nim 2 dni w tygodniu. Mój mąż nie karmi psa, nie chodzi z nim na spacery (chyba, że uda mi się go wyciągnąć na wspólny :evil_lol: ) rusza się z nim dopiero wieczorem na "ostatnie siku" przed snem i ogólnie raczej wolałby, żeby można psa było wyłączyć na pilota.:roll: ...i jest dla młodego booogiem. Mąż patrzy na mnie z politowaniem gdy wyciągam smycz - on tego robić nie musi. Co więcej, pies gaaarnie się do niego jak do nikogo, po jego wyjeździe pół godziny spędza siedząc pod drzwiami. Komendy wykonuje natychmiast i wyobraźcie sobie, że mogę sobie psa wołać, ale jeśli mój mąż powie "odejdź" pies do mnie nie podejdzie.:-o I co wy na to? desperacka próba akceptacji za wszelką cenę czy cuś? :razz:
-
o szamponach ci nic nie powiem, ale my firmę znamy, bo do końca ząbkowania używamy odżywki wapniowo-fosforowej [B]beaphar irish cal[/B]. Zero zastrzeżeń.
-
Pseudohodowla-masa szczeniat do sprzedania,wszystkie od jednej osoby.
owca replied to ajcka's topic in Pseudohodowle
najmniejszy z miotu albo piesków było dużo i nie starczyło metryk - taaa... :roll: dużo jest takich bajerów. Każdy pies, który rodzi się po rodowodowych rodzicach mających uprawnienie hodowlane dostanie metrykę. Chociażby urodził się ślepy i bez łap i z zielonym ogonem etc :roll: metryka = dowód na to, że szczenię pochodzi od tego konkretnego taty i tej konkretnej mamy. Każde dziecko z hodowli ja dostanie. -
[I]"Bo tu często za to[/I] [korekta][I] linczują :diabloti: To jest pozytywne forum i nikt nie tłucze swoich psów, nie krzywdzi ich :loveu::evil_lol: IGNOROWAĆ, powtórzę: Ignorować niepożądane zachowania :diabloti:"[/I] szkolę swojego psa pozytywnie, ale nie podchodzę do tej formy szkolenia bezkrytycznie. Wyjątkowe sytuacje wymagają wyjątkowych zachowań. I nie o biciu i szarpaniu jako "karze" już po wszystkim" mówię, ale o wszelkich próbach niedopuszczenia do sytuacji, w której nasz pies zachowuje się tak jak my nie chcemy, np. poprzez odwrócenie jego uwagi (jeśli komendą się nie da to np. krzykiem) i próbom utrzymania go w stanie względnego "spokoju" psychicznego. Agresja to nie przypadek, kiedy nasz pies nie chce wykonać komendy siad itp. Celowo podam ekstremalny przykład. Pies atakuje dziecko. Czy w takiej sytuacji odwracamy się i ignorujemy błędy? ... taaa :diabloti: [B]Samonagradzanie[/B] Jeśli twój pies lubi się bić to za każdym razem kiedy do bójki dopuścisz on sam się nagrodzi. (i w pozytywnym zwraca się uwagę na to, żeby uważać, by pies sam się nie nagradzał) ...i tak potem to wygląda: kroczek do przodu... trzy kroczki do tyłu.
-
a tak już poza tym :) dziwi mnie fakt ilości tych "podbiegaczy". doświadczenie praktyczne mam nikłe, ale wychodząc z psem od 3mies, zaczynając od prawie 20 spacerków dziennie, do obecnie 5-6, raz tylko zdarzyło mi się, żeby coś do nas przybiegło (i to ja sama krzyczałam do właścicielki, żeby się nie bała i że zaczekam, żeby mogła złapać psa) + mój osobisty przypadek z yorkiem, kiedy to mały wywinął. Poprzedniego psa miałam 4lata, przybył do nas w wieku lat ok5. Był agresywny w stosunku do innych psów (i właśnie dlatego postanowiłam zrobić WSZYSTKO żeby mój kolejny pies taki nie był) i również pamiętam tylko jeden przypadek, kiedy inny owczarek do nas podbiegł - ale z zębami. I mi 14-latce o wadze równej psu udało się jakoś je rozdzielić i ukarać (żeby nie było niedomówień: krzyk - noga - na smycz i do domu) mojego psa - chociaż tylko się bronił
-
[B]dobra, nie rozumiem tylko tego:[/B] 1os lm: osoba do której pies podbiega, posiadająca psa na smyczy. [B]przypadek:[/B] szkolę swojego psa, żeby nie był agresywny, ale jeśli coś do mnie podbiegnie to luzuję smycz, żeby "to" pogonił. [B]dlaczego?[/B] wariant [B]a)[/B] bo wyraża postawę agresywną [B]b)[/B] bo wyraża postawę pozytywną, ale niepotrzebnie podbiega. wariant a) jest dla mnie zrozumiały i nie zamierzam go analizować (chociaż i tak uważam, że w takim wypadku również nie należy psa nagradzać, a raczej "skorygować") wariant [B]b) :[/B] 1. czy to nie jest wysyłanie psu sprzecznych sygnałów? z jednej strony nie chcemy, żeby nauczył się, że psy się atakuje, z drugiej strony ma od nas takie przyzwolenie. nie sądzę, żeby pies potrafił odróżnić, że psy biegające luzem się atakuje, a te przechodzące obok na smyczy już nie... etc 2. dlaczego nie mówi się tutaj o korygowaniu psa? pies podbiega - idzie komenda "nie", albo usadzamy psa, albo jest krzyk/szarpnięcie, "niozadowolony" głos cooookooolwiek. przecież każde dopuszczenie do sytuacji kiedy psy się pogryzą/wykarzą agresję jest krokiem do tyłu w naszym szkoleniu. 3. oczywiście byłoby "fantastycznie" gdyby po świecie biegał tylko nasz pies - zero problemów z omijaniem. Jest jednak inaczej i przypadków spotkań z innymi psami nie da się uniknąć. Jednak jeśli troszeczkę zmienimy swoje podejście możemy "wykorzystać" takie sytuacje właśnie na potrzeby swojego szkolenia (i spróbować utrzymać swojego psa w satnie "spokoju") 4. parę osób stwierdziło, że problem psa to następstwo przykrych doświadczeń w młodości... z drugiej strony robimy dokładnie to samo innym właścicielom psów i błędne koło się zamyka. Atakując inne zwierzęta nie mścimy się przecież na tych, które "zniszczyły" nam psa.
-
smallpati, nie o to, że się wystraszyła - rozumiem to, pewnie wyglądało to strasznie, ale o to, że się kajałam, przeprosiłam, złapałam psa, a pies zatrzymał się w pół drogi i nie dobiegł do jej psa. za to pani krzyczała i krzyczała i krzyczała... naprawdę uważam, że w tej sytuacji komentarz byłby stosowny. Nieustający krzyk, po którym wszyscy ludzie w parku dowiedzieli się, że mam psa mordercę - nie.
-
birma, chciałam jedynie powiedzieć, że może wina leży po twojej stronie, że twój pies tak reaguje. Gwarantuję ci, że twój pies po 2mies nadal będzie pamiętał, że inny pies = przykra/stresująca sytuacja. Spróbuj poszukać właściciela, koniecznie ze spokojnym, zrównoważonym psem, któremu twój nie zniszczy psychiki i spróbuj połazić z nim najpierw w odległości, na smyczach, krok po kroku próbując wzbudzić w swojej birmie ufność do innych zwierząt. Potem przenieś to zachowanie na inne psy/zwierzęta/ludzi. Chyba, że ci pasuje posiadanie takiej małej ślicznej diablicy i po prostu tak naprawdę podoba ci się, że ona jest taka troszeczkę niegrzeczna i niepokorna :evil_lol: takie... podstawy psychologii i behawiorystyki ;) :p
-
[B]zaznaczam raz jeszcze,[/B] że z racji tego, że w obecności innych zwierząt nie potrafię zapanować nad swoim psem, spuszczam go tylko na polance w parku, gdzie mam szerokie pole widzenia i jest w miarę bezpiecznie, * że ćwiczę ze swoim psem, * że sama nie podchodzę do ludzi spacerujących ze swoimi psami, a swojego przytrzymuję gdy przechodzą niedaleko, chyba, że wyraźnie życzą sobie by psy się ze sobą spotkały, * że wpadka z yorkiem, była oczywiście wynikiem niedostrzeżenia psa, wbiegającego na polankę (oczywiście moja wina) * skarga dotyczyła baaaardzo przykrego komentarza od właścicielki yorka, moim zdaniem niestosownego do sytuacji. proszę o [B]czytanie [/B]bo już chyba trzeci raz tłumaczę, że sytuacja nie jest wynikiem moich [B]intencji[/B], a jedynie [B]niedopatrzeniem[/B] z mojej strony.
-
[B]... a ja tak może troszkę off-em zatrącę...[/B] regularnie umawiamy się na wspólne spacery zwykle w grupie od 2 do 6 psów (psiaki od 8 do prawie 50kg). Jakby nie patrzeć mały (już, żeby nie było obecnie: 5mies, 21kg ;)) jest ganiany, targany i kulany po ziemi, podgryzany i przyduszany, ale nie nabawił się żadnych lęków (a wręcz przeciwnie). Może bardziej chodzi o postawę właściciela - o to, że nie panikuję i nie reaguję lękiem, w związku z czym nie przenoszę go na psa? (...a początki były pełne piszczenia i chowania się za nogi. Ja tylko pilnowałam się, żeby go czasem nie "pocieszać" i nie "nagradzać" za taką postawę) Wiem, że to troszeczkę inny przypadek - wszyscy się znamy i wiemy, że psy nie zrobią sobie krzywdy. [SIZE=1][B]ALE [/B][/SIZE] Innymi słowy - może to twój lęk przed tym, że coś stanie się twojemu psu, wpływa/ wpłynął na to, że teraz reaguje agresywnie na inne zwierzęta, a nie to, że kiedyś wystraszył go inny pies... ? i może warto by było pomyśleć o ćwiczeniach z jakimś znajomym, dorosłym, pewnym siebie, ale i spokojnym ([B]nie[/B]energicznym) psem?
-
[I]"(amstaff był wtedy ze swoja pania która go nie spusciła tylko ja nie zdazyłam złapac Bogara a oni sie nagle wyłonili zza rogu.)"[/I] [B]dziewczyno! [/B]temat już poruszyłam - przeczytaj parę postów niżej to się dowiesz, jak to wszyscy mają nadzieję, że twój pies wpadnie pod samochód albo zarazi się jakąś chorobą... [B]- tak pół żartem pół serio...[/B]
-
dear... :roll: takie wyjaśnienie: - [B]ZAWSZE[/B] przytrzymuję swojego psa kiedy w okolicy jest inny (czyt. jeśli zauważę innego psa) i nigdy nie podchodzę do innych psów, jeśli właściciel wyraźnie sam sobie tego nie zażyczy i nie zaproponuje. - [B]nidgy[/B] nie mam pretensji do właściciela jeśli jego pies kłapnie mojemu nad głową - wręcz mam nadzieje, że młody wreszcie zrozumie, że nie wszystkie pieski są "miłe" i mają akurat ochotę się z nim pobawić. - nie zostawiam jego nieposłuszeństwa tak sobie - zaczeliśmy ćwiczyć posłuszeństwo na szkoleniach w grupie innych psów. - rozumiem, że właściciel małego psa może się wystraszyć (wspomniane w poście), ale jeśli już przeprasiłam bardzo za (uwaga! bardzo popularne wyrażenie :evil_lol:) "incydent" to niespodziewałam się 5min krzykliwego monologu o tym jak moja bestia zabija inne zwierzęta :-( TYM BARDZIEJ, że moja "bestia" zatrzymała się jakieś 10m od yorka. [I]"gorąco Ci życzę by Twój pies kiedyś podbiegł:[/I] [I]a) do osoby która potraktuje go tak jak ja w obronie swojego zwierzaka[/I] [I]b) do osoby ze szczeniakiem yorka, który zostanie uszkodzony poprzez radosne stratowanie i zapłacisz okrągłą kwotę za leczenie[/I] [I]c) do osoby z psem, który Twojemu psu zrobi krzywdę[/I] [I]d) do osoby z psem chorym na jakąś zaraźliwą chorobę, z którą potem przyjdzie się babrać również Tobie."[/I] [B]Martens,[/B] rozumiem, że wypowiedź jest bardzo emocjonalna. Jakkolwiek jednak bolesne masz doświadczenia - proszę Cię przemyśl swoją wypowiedź... Nie uważam się za nieodpowiedzialnego właściciela. Boli mnie natomiast, że stereotyp dużego agresywnego psa dotyka również mnie - osoby, która [B]socjalizuje[/B] i [B]pracuje[/B] ze swoim szczenięciem.
-
witajcie! to ja! jedna z tych bab, która puszcza swojego psa luzem w parku i nie potrafi go przywołać :eviltong: :) to tak tytułem wstępu... :roll: ...a mimo to się wam poskarżę! Moje maleństwo jest natury spryciarza-cwaniaka i miłośnika żywych istot i tak już ma, że jak widzi innego psa to ani jedzonko, ani zabawki, ani ja biegnąca w drugą stronę nie mają dla niego żadnego znaczenia... ...i dziś był właśnie taki dzień, kiedy to sokoli wzrok młodego okazał się doskonalszy od mojego. Nie zdążyłam dziecka złapać i tak oto w kangurzych podskokach ruszył prosto na panią z yorkiem (yorka z panią;)). Ja rozumiem, że to może wyglądać strasznie, kiedy jakiś duży pies biegnie prosto na naszego liliputa, ale reakcja właścicielki, która uniosła swojego yorka nad głowę i wyleciała z takim krzykiem, że moj gattsu zatrzymał się w połowie drogi oglądając się za mną, czy czasem ubezpieczam mu tyły ;) była chyba troszeczkę przesadzona... oczywiście dostałam zj**kę, że (cenzurując) mam problemy ze zdrowiem psychicznym, a mój pies (jak wszystkie zwierzęta) jest nieobliczalny i tak naprawdę próbował zjeść yorka... Więc chciałabym się podzielić taką małą dygresją, szczególnie z właścicielami małych, tych bardziej narażonych na poszkodowanie, psów: [SIZE=3]jeśli jeden pies biegnie w stronę innego, wykonując przy tym podskoki na różne strony, nie warczy, nie szczeka agresywnie, nie czai się "polując" TO NIEKONIECZNIE JEST PSIM MORDERCĄ![/SIZE] :shake:
-
ja znam jeden przykład dokonania "wyboru"... suka (mieszaniec, jeśli ma to dla kogoś znaczenie) znajomej została pokryta, podobno, "przez płot". Urodziła 10 szczeniąt. Właścicielka poprosiła weterynarza, który usypiał szczeniaki, żeby wybrał dwa najzdrowsze i najładniej umaszczone psiaki płci męskiej - (później kastrowane) żeby łatwo było im poszukać nowego domu. Sytuacja sprzed 3lat. Weterynarz postąpił niezgodnie z prawem?
-
joanika, dokładnie o to mi chodzi i w 100% się z tobą zgadzam! ...ale na razie nie działamy pod fundacją i nie jesteśmy kołem emira, a patrząc jak to się rozwija nie sądzę, żebyśmy zdołały utworzyć koło na tyle czasu przed gwiazdką, żeby na tą okazję coś "wydać", w innym wypadku - działałybyśmy na własną rękę. dlatego właśnie odwołuję pomysł póki nie znajdziemy się pod opieką emira.
-
odwołuję pomysł. trzebaby przemyśleć sprawę zapłaty podatku od dochodu, a jeśli się zaznaczy, że pieniążki idą na cele charytatywne, to dokładnie poinformować na co, a potem móc to wykazać i się z tego rozliczyć...
-
wracając do sprawy utworzenia koła... wysłałam maila do znajomej wolontariuszki Emira z zapytaniem - jak to wszystko zacząć i jak to wygląda od strony prawnej/formalnej etc.... czekam na odp, jak czegoś się dowiem, napiszę na forum. ...i taka chyba podstawa, której nikt tu jeszcze nie poruszył :roll: wygląda na to, że ktoś będzie musiał skontaktować się z oddziałem Emiru i "zrobić" testy, żeby koło mogło wogóle powstać. Najbliższy oddział jest chyba w Poznaniu... i trzeba oczywiście wyszukać informacje odnośnie statutów i prawa :roll: przepraszam, że ja tak od razu z papierkami... :eviltong: ale lubię mieć jakieś mocne argumenty za sobą :) ................................................... fajnie byłoby się zorganizować już jakoś teraz - np. odział tej wolontariuszki wykonuje kalendarz z psiakami znajomych, a kwotę uzyskaną ze sprzedarzy przekazuje w prezencie gwiazdkowym na schronisko.
-
oraz wygląd ankiety dla wolontariuszy z tej samej strony... "ANKIETA Ta ankieta nie ma na celu oceniania ani wartościowania. Powstała aby lepiej poznać osoby, które chcą zostać wolontariuszami Fundacji Emir i w przyszłości dobrze wykorzystać ich potencjał oraz lepiej koordynować działania. Imię ...........................................................Nazwisko ................................................................................. Miasto...................................... Telefon kontaktowy......................... Mail................................... Skąd dowiedziałaś/eś się o działalności Fundacji Emir? Czy wcześniej działałaś/eś jako wolontariusz w innych organizacjach? Czy masz doświadczenie w pracy ze zwierzętami? Jeśli tak to jak ono wyglądało? Czy w przeszłości przechodziłeś szkolenia/kursy dotyczące pracy ze zwierzętami? Jeżeli tak to jakie? W jaki sposób mógłbyś zaangażować się w działalność Fundacji Emir? (jeżeli w którymś z punktów mógł(a)byś się zaangażować się tylko częściowo to napisz w jakim zakresie. robienie ogłoszeń internetowych psom ogłaszanie w inny sposób dom tymczasowy udział w akcjach na rzecz fundacji np. festyny, zbiórki karmy. przygotowanie materiałów promocyjnych (projekty, druk, inne) transport zwierząt / innych rzeczy robienie zdjęć zwierzętom przeprowadzanie i udział w działaniach interwencyjnych na określonym terenie. inne (tu możesz napisać szerzej o tym jak widzisz swoją współpracę z Fundacją Emir) . W tym punkcie napisz wszystko co chciał(a)byś abyśmy o Tobie wiedzieli (na przykład od kiedy interesujesz się pomocą bezdomnym zwierzętom, dlaczego wybrałeś/aś Fundację Emir itp. ) Ankietę należy dostarczyć razem ze zdjęciem do najbliższego oddziału lub koła fundacji EMIR; decyzję w sprawie przyjęcia w poczet wolontariuszy podejmuje zarząd Fundacji w oparciu o rekomendacje szefa oddziału lub koła "
-
wrzucę coś ze strony fundacja-emir.org, żeby troszeczkę pchnąć coś do przodu, w razie czego proszę autorkę tematu o publiczne zlinczowanie mnie ;) :eviltong: i jakieś wyjaśnienia jeśli nie o to chodzi ... :) "REGULAMIN WOLONTARIATU Fundacji dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "EMIR" Podstawą działalności wolontariuszy jest ustawa z dnia 24 kwietnia 2003 r. „o działalności pożytku publicznego i wolontariacie” (Dz. U. 2003 r. Nr 96 poz. 873; z 2004 r. Nr 64 poz. 593, Nr 116 poz. 1203, Nr 210 poz. 2135). Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych EMIR jest organizacją pożytku publicznego. Cele i zakres jej działania określa statut. Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych EMIR w swojej działalności kieruje się zasadami uczciwości i transparentności. Dążymy do realizacji celów statutowych, korzystając z oferowanej nam pomocy wolontariuszy, którym, tak jak nam, zależy na egzekwowaniu przepisów ustawy o ochronie zwierząt z 21 sierpnia 1997 r. Regulamin niniejszy określa zasady współpracy władz fundacji z wolontariuszami zaangażowanymi bezpośrednio w realizację naszych celów statutowych. Wolontariuszem może zostać wyłącznie osoba pełnoletnia, korzystająca z pełni praw obywatelskich. Wolontariusz pracę swoją świadczy bezinteresownie, w miarę najlepszej swojej wiedzy i umiejętności oraz dokłada starań, aby jego działania przynosiły najlepsze możliwe efekty. Wolontariusz działa zgodnie z obowiazującym prawem i korzysta w swojej pracy z pomocy organów państwowych i samorządowych w zakresie ich uprawnień i obowiązków. Wolontariusz ma obowiązek znać treść statutu fundacji w zakresie jej celów i zadań, przepisy ustawy o ochronie zwierząt, inne przepisy dotyczące działalności na rzecz zwierząt oraz procedury interwencyjne, adopcyjne i pozostałe, ustalone w fundacji. W pierwszym roku swojej działalnosci wolontariusz nie ma prawa samodzielnie podejmować interwencji. Wolontariusze konsultują swoje działania z szefami oddziałów lub kół wolontariatu fundacji w poszczególnych miastach i niezwłocznie powiadamiają ich o zamiarze podjęcia interwencji. Warunkiem podjęcia interwencji jest uzyskanie zgody najbliższego zwierzchnika: szefa oddziału, szefa koła lub władz fundacji. Konsekwencje działań nie uzgodnionych obciążają wyłącznie wolontariusza, który je podjął na własną odpowiedzialność i na własne ryzyko. Kazdy szef oddziału lub koła wolontariatu może sam rekrutować wolontariuszy bądź może zwrócić się o pomoc w tym zakresie do władz fundacji. Zakres prac, czas oraz formy działania określają wspólnie szef oddziału lub koła wolontariatu i wolontariusz. Kwalifikacje wolontariusza, jego predyspozycje oraz pracę ocenia szef oddziału lub koła wolontariatu, któremu wolontariusz podlega. Wolontariusz, przed przystąpieniem do pracy, musi zostać przygotowany merytorycznie; za szkolenie wolontariuszy odpowiada szef danego oddziału lub koła wolontariatu, który już posiada zaświadczenie o odbyciu wymaganego dla siebie szkolenia. Wolontariusze corocznie odbywają szkolenia dokształcające potwierdzone testem sprawdzającym. Pozytywne zaliczenie testu zwiększa uprawnienia wolontariusza w zakresie podejmowania działań samodzielnych. Trzyletni staż upoważnia wolontariusza do ubiegania się o funkcję inspektora. Status i uprawnienia inspektora uzyskać można po zaliczonym teście sprawdzającym oraz pozytywnej opinii szefa koła wolontariatu, któremu wolontariusz podlega. Status inspektora przyznaje Zarząd Fundacji. Calością działań realizowanych przez koła wolontariatu kieruje Prezes Fundacji. Szefowie poszczególnych oddziałów i kół składają miesięczne raporty ze swej działalności i dostarczają materiały o swojej działalności w formie elektronicznej, w celu umieszczenia tych informacji na stronie internetowej fundacji. Regulamin wchodzi w życie z dniem 1.01.2007 i obowiązuje do odwołania lub do momentu ustanowienia nowego. Prezes Zarządu Fundacji Krystyna Sroczyńska"
-
dopiero zauważyłam temat:) troszkę już czasu minęło... zdążyliście już coś ustalić? na czym chcecie koncentrować swoje działania? nawiązaliście jakąś współpracę (np. ze schroniskiem)? jak chcecie współpracować (spotkania/korespondencja) i czy już się spotkaliście? istnieje jakiś "statut" ? składki? chętnie dowiem się więcej! :roll: :p a! -pełnoletnia z Bydgoszczy :D
-
warzywa? ...raczej o nudę [SIZE=1](tylko błagam, nic o "wybieganiu", oprócz spacerów, latam z nim czy deszcz czy słońce, zawsze min. przez godzinę przed każdym wyjściem),[/SIZE] zamiłowanie do szperactwa i "nowych" zabawek:) wczoraj "ukradł" nóż! nie wspominając już o bezpieczeństwie, wyobraźcie sobie słodkiego szczeniaczka czekającego na mój powrót z nożem między łapkami! :-o po prostu horror! (nóż z blatu ale przecież to się nie liczy skoro to nie jest jedzenie ;) :P ) ostatecznie przeżyję chowanie wszystkiego, zastanawiałam się po prostu czy są jakieś "sprawdzone" sposoby, które mogłabym wypróbować...
-
7tyg.szczenię z wiszącym okiem Warszawa.MA DOM
owca replied to anetek100's topic in Już w nowym domu
bez komentarza :shake: hop hop maleństwo!!! -
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1011/profilum-czy-warto-97131/[/URL] znalazłam wątek :multi::multi::multi: ja za 4kg płaciłam jakieś 50zł
-
u nas też się puszka nie sprawdziła :lol: była super dodatkiem do szynki, po jedzeniu miał się czym bawić ;) na razie zostawiam wszystko w miejscach "nieosiągalnych" ale postanowiłam z nim po prostu ćwiczyć. oprócz zwykłego użycia komendy "zostaw" (u nas brzmi "ble" bo wykorzystujemy już podobną "zostań" :eviltong: ) daję ją za każdym razem kiedy przystawia mi nachal do stołu czy blatu. przestałam przygotowywać psie posiłki na blatach (myślę, że to może przez to to zainteresowanie, bo nigdy niczego nie dostał od nas dodatkowo np ze stołu). na razie "wytwarzam" reakcję "nie podchodzę do stołu" (pomysł od watsona i pawłowa :roll:) za jakiś czas spróbuję coś zostawić z puszką i wyjść - dam znać jak idzie :) i życzę powodzenia!!! :)
-
[QUOTE].....a szpica wilczego uwzględniłaś[/QUOTE] dopisany do listy! :) przed chwilą dowiedziałam się, że nie mam transportu :-( i w związku z tym wrzucę pytanko: [B][SIZE=3]może jedzie ktoś w [COLOR=green]sobotę [/COLOR][/SIZE][/B] [B][SIZE=3]przez [COLOR=green]Bydgoszcz[/COLOR] do [COLOR=green]Poznania [/COLOR][/SIZE][/B] [B][SIZE=3]i ma przypadkiem miejsce dla [/SIZE][/B] [B][SIZE=3][COLOR=green]1os[/COLOR] i [COLOR=green]średniego psa[/COLOR] [/SIZE][/B](baaaardzo grzecznego szczeniaka)[COLOR=black] [B][SIZE=4]???[/SIZE][/B][/COLOR]