ciezko bedzie bo ja jestem sama z malym dzieckiem a nie mam mozliwosci dojechania tam, maz pracuje praktycznie cale dnie. postaram sie cos wymyslec, moze przetrzymamy go jeszcze do soboty, niedzieli to wtedy tam pojade. Teraz mi sie przypomnialo, ze tej nocy co sie przyblakal (bylismy tam na ognisku) spedzil praktycznie cala noc u mnie na kolanach. po ognisku postanowilam wziasc go do domku zeby sobie odpoczal ze mna. Ladnie sie polozyl na wyrko i spalismy tak do rana:cool3: Wiec grzecznie sie zachowywal, nie rozrabial, taka przytulanka. No i pierwsze co mi sie rzucilo w oczy to to ze byl bardzo zadbany, ladna pachnaca sierc, wiec wniosek taki ze musial przebywac u kogos w domku.