Dziś dziewczęta zostały same na osiem godz. miała wpaść moja opiekunka, niestety nie dała rady. Baja była sobie w dużym pokoju, a Śnieżynka miała do dyspozycji przedpokój i kuchnię. Jak wracałam byłam pełna obaw, że drzwi nie mam w pokoju, dziewczyny pewnie "pokłócone" na grandę, na prawdę byłam zdenerwowana. Przecież długo nikogo nie było. Już na wstępie sąsiad zapytał gdzie mam te psice ? Zgłupiałam, i zapytałam czemu takie pytanie mi zadaje. Odparł że w ogóle ich nie słychać :D:D:D:D:D:D Oczywiście kiedy weszłam, przywitałam miziakami Śnieżynkę i Bajeczkę. Wyprzeciągały się okropaśnie, bo one się już dziś wyspały, i od razu spacerki x 2. Z Bajeczką króciutki tylko siku i kupka, i ze Śnieżką ok. 30 min. Zaraz po przyjściu ze Śnieżaną do domciu, ponownie ubrałam Bajeczkę i poszłyśmy sobie na długaaaaaaaaaaśny spacerek w towarzystwie Mari i Norki :D Teraz dziewczyny są już po kolacji, i śpią :o na marginesie to ILE MOŻNA SPAĆ?????? Za chwilkę nast. spacerek Śnieżanki :D
P.S. dobrze że dzieci mam w miarę zdyscyplinowane juz i nawet posprzatały u siebie w pokoju (bo na to juz nie mam czasu :twisted: ), Oskarek zrobił zadanie, pograł na gitarce ufffff jak dobrze :D:D:D