Z mamą żeśmy łzy roniły nad jego opisem, jak pierwszy raz trafiłyśmy na ten wątek. Nie wiem dlaczego przez 6 lat tyle ludzi przechodziło obok niego obojętnie... Powtarzam się, ale serce mi krwawi, że nie mogę go wziąć już w tej chwili. A on tam sam (no dobra, z Szansą) w boksie :placz: