Jump to content
Dogomania

lilk_a

Members
  • Posts

    7366
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by lilk_a

  1. może taki ? tylko nie wiem czy wyłapałam wszystkie informacje o nim Goldi nie znamy powodu dla którego znalazł się w schronisku , nie znamy powodu dla którego tak piękny pies został opuszczony przez właścicieli , dlaczego nikt go nie szuka .... Może sam wybrał wolność , może zgubił się i nie potrafił odnaleźć drogi do domu ... Pewnego dnia wypatrzyła go za kratami schroniskowego boksu Monika Wiemy o nim niewiele , ma starte ząbki ale uwielbia gryźć kamienie i być może to jest przyczyną ich stanu .... Goldi przebywa w domu tymczasowym i czeka na swojego człowieka z którym mógłby przeżyć życie to opinie z domu tymczasowego : "...Piesek coraz silniejszy,mniej leży tylko sobie spaceruje.Apetyt ma ogromny, ale pozytywne jest to ,że nie zbiera wszystkiego co znajdzie .To piesek idealny dla właściciela, nigdzie się nie oddala,psy go nie interesują ,ani nic co dzieje się za płotem .Nikogo nie obszczekuje jedyne czego mu trzeba to pełnej miski i człowieka.To na pewno pies,który mieszkał w domu ,sygnalizuje potrzeby i wypuszczony sam nie wie co robić,nawet moje psy nie są dla Goldusia żadnym towarzystwem..." "...Goldi nadal grzeczniutki,nawet zaczyna przerywać, a czasem zostawiać jedzonko .Pogoda jak wszedzie , wiec muszę go po spacerkach dobrze powycierać bo trzęsie się z zimna.Póżniej zasypia przykryty kocykiem.Daje obcałować swój pycholek i nawet o to zabiega.Jest bardzo przytulaśny i taki grzeczniutki ,że nawet próbuję go rozruszać jak go wycieram.Lapie ząbkami za ręcznik ,ale tak bardzo delikatnie i przewraca się kołami do góry.Jest taki pocieszny..." Nikt go nie szuka, nie ma tatuażu ani czipa , wśród hodowców spanieli bretońskich też nie uzyskaliśmy żadnej informacji A Goldi nadal czeka , na człowieka , swojego , jedynego , który dostrzeże w nim swojego towarzysza , towarzysza spacerów i długich wieczorów, któremu ten skrzywdzony przez los pies mógłby położyć na kolanach swój piękny pychol i zajrzeć w oczy... te jedyne , tylko dla niego .... Goldi jest grzeczny , spokojny i posłuszny ...nie pozwól mu czekać
  2. [quote name='Szarotka']Ja nie wiem czy ktos mial kiedys psa co niczego nie zjadl ?? mnie sie nie udalo:evil_lol::evil_lol:, kazdy pies, a pare nie bylo po przejsciach, zjadaly rozne rzeczy :):) i nikt ich z domu nie wyrzucal. Wydaje mi sie, ze tacy ludzi poprostu nie wiedza co to miec psa.[/quote] miałam psa który chciał wskoczyć przez okno do domu , bo bał się burzy ,ale nie zauważył że jest ono zamknięte , miałam psa , który wygryzł i wydrapał dziurę w drzwiach bo suka mieszkająca za nimi miała cieczkę , miałam psa , który drapał i gryzł zapamiętale futryny w drzwiach bo myślał że to tamtędy się wychodzi , to był jeden pies :evil_lol: ...po prostu taki był i już .... :evil_lol:
  3. ale żeby za jedne drzwi .... i już wynocha .... :shake:
  4. muszę przyznać że bardzo osobiście podeszłam do sprawy Trevora , jestem też przekonana że jest więcej takich panów i pań "doktorów" miałam suczkę która musiała przejść operację usunięcia gruczolaków .... i tu przestroga do wszystkich ... sprawdzajcie zaplecze gabinetu weterynaryjnego , nie tylko pokój w którym przyjmowane są psy i ich właściciele ... my nie sprawdziliśmy i do tej pory żyję w przeświadczeniu że to ja skazałam Nukę na śmierć z rąk podobnej temu panu oprawczyni To była pierwsza operacja jaką miał przejść mój pies , wypytaliśmy o wszystko , pani roztaczała wizję operacji która w jej wykonaniu będzie zabiegiem bezpiecznym , bez powikłań ,sunia na własnych nogach miała wyjśc po operacji z jej gabinetu już po wybudzeniu .... Zostawiliśmy psa i czekaliśmy na telefon ... po trzech godzinach " możecie odebrać psa " .... to co zastaliśmy przerosło wszystkie czarne scenariusze sunia leżała na podłodze z językiem na wierzchu nieprzytomna , rana operacyjna ciągnęła się przez całe podbrzusze , złapana szwami co dziesięć centymetrów , bez opatrunku ( to pani jej coś w domu założy ) koszmar.... mąż wziął psa na ręce i pojechaliśmy do domu .... suka wybudzała się jeszcze parę godzin , rana operacyjna nie zrosła się nigdy , mimo serii antybiotyków , długiego leczenia zakażenia , czyszczenia rany u innego już lekarza... z rany wychodziły sznurki bo inaczej nie można nazwać tych szwów .... lekarz do którego poszliśmy po dwóch dniach od zabiegu , inny lekarz, załamał ręce nad sposobem wykonania operacji ... Pani weterynarz po paru telefonach od nas przestała odbierać nasze telefony , ja , byłam u niej trzy dni po operacji prosić o opiekę nad suką w domu .... powiedziała że owszem będzie przyjeżdzać ...ale spojrzałam przez uchylone drzwi prowadzące do dalszej części lecznicy coś mnie zastanowiło i poprosiłam o możliwość skorzystania z toalety ........ to co zastałam za owymi drzwiami..... jedno słowo ciśnie się na usta .... walające się wszędzie brudne szmaty , opakowania po lekach , zużyte strzykawki porozrzucane na podłodze , papiery ,brudne pojemniki ...... sunia odeszła od nas po półroczniej walce o jej życie .... umarła smiercią naturalną , w ostatni dzień była jakby cichsza , siedziała , kiwając się na boki ,traciła kontakt z otoczeniem ... umierała dwie godziny z pyskiem na naszych kolanach wpatrzona w nasze zapłakane twarze , umarła spokojnie mając nas koło siebie do końca ... nie udało się .... lekarka w ciągu miesiąca zwinęła gabinet , oddała pieniądze za zabieg , chciała wypłacić odszkodowanie ...dostała wilczy bilet w zawodzie .... Ciężko jest pogodzić z beztroskim podejściem tego typu lekarzy do zwierząt które im powierzamy , sądząc że podchodzą do ich leczenia z poświęceniem , mając na uwadze ich dobro ......
  5. może to taki zosiek samosiek :) tak sobie myślę że może rzucić go na głęboką wodę i przenieść do domu jeżeli jest taka możliwość....stały kontakt z człowiekiem może zdziałał by cuda
  6. no proszę ...wie co dobre i na struny głosowe i na sierść a ogóreczki dietetyczne :)
  7. już najwyższy czas żeby Żorż znalazł swojego człowieka .....
  8. na bazarku na tą chwilę jest 140 zł :multi::multi::multi::multi::multi::multi: ale mnie to cieszy :multi:
  9. wielkie gratulacje dla Szarika :multi: jego starszy imiennik którego mam w podpisie nie miał tyle szczęścia ...być może i do niego uśmiechnie się los bo czy imię Szarik nie jest szczęśliwe :)
  10. piękna malutka ...slicznotka :)
  11. masz rację to taki skrót myślowy gdyby nie głupie przekonanie mojego ojca że tylko na kolczatce sobie poradzi z mocnym psem nic by się nie stało .....
  12. miałam kiedyś pointera ....czarnego pięknego smoka .... młodziutki był i ojciec prowadził go na spacerze na kolczatce ...taka moda była a i kolczatki straszne z zaostrzonymi kolcami pies szarpnął do jakiegoś psa i gwóźdź z kolczatki wbił mu się w podgardle ..... wdało się zakażenie które przerodziło się w posocznicę... pies cierpiał straszliwie i został uśpiony ..... to takie skutki prowadzenia psów na kolczatce.....
  13. Informacje w artykule wstrząsające :shake:
  14. myślę że dobrze że odebrałyście Majkę tak szybko , to lepsze dla psa ,niz przebywanie w miejscu gdzie nie jest akceptowana , warczenie to oznaka stresu ale nie każdy to rozumie .... i taki mały off zapraszam na obrazkowy bazarek dla onka Szarika..... potrzebne są pieniądze na leczenie i specjalną karmę , zajrzyjcie :smile: [U][url]http://www.dogomania.pl/forum/f99/obrazkowy-dla-onka-szarika-148690/?highlight=[/url][/U]
  15. Mal , może chciał Cię wyręczyć i sam naszykować sobie jedzonko ? :) Ha to miała wielkie szczęście z tą puszką .... słyszałam od syna jak to kolega chciał się na wykładzie jakimś pochwalić że przegryza puszki po coca-coli , owszem przegryzł ,ale chwilę później wbiegł z krwawiącą twarzą ....okazało się że puszeczka przedłużyła mu uśmiech o dobre parę centymetrów z każdej strony .....
  16. oj śliczniutka z niej psinka , oczka ma cudne i taki mądry pyszczek w górę malutka :)
  17. piękna suczka taka jakby wyzłowata trochę , trochę szorstkowłosy dalmatyńczyk i faktycznie młodziutka i zagubiona w tym kojcu.... szkoda jej na kojcowe życie , do tej pory była wolna ....
  18. Pies po przejściach na pewno powinien być ,chociaż na początku jedynym psem w rodzinie ,żeby miał czas na to aby oswoić się z nową sytuacją , przekonać się że istnieje inne życie niż to w schronisku ,wchodząc w wypracowany już układ , wśród inne psy nie będzie miał możliwości asymilacji .... będzie atakował i to prawdopodobnie nie z agresji tylko ze strachu
  19. a jakie ma piękne okulary ..... ;) do góry Baronie
  20. sunia piękna i mądra , życzę wszystkiego dobrego w domku :)
  21. Sliczne maluchy, oby szybciutko znalazły ciepły kąt , bo faktycznie coraz zimniej ...
  22. czytając te wszystkie psie tragedie , patrząc w psie oczy pełne nieszczęścia zawsze zastanawiam się gdzie kończy się ludzkie okrucieństwo :shake: i dochodzę do wniosku że nie ma takiej granicy .......
  23. a czy ten brak sierści na grzbiecie u Sary to nie jest uczulenie na pchły ?
×
×
  • Create New...