1. Kto zwierzę chowa, albo się nim posługuje obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody, niezależnie od tego czy było pod jego nadzorem, czy też się zabłąkało albo uciekło, chyba że nie ponosi winy (tak art. 431 kc)
Twój znajomy ponosi winę, bo nie dopilnował psa. Pies biegał bez jego nadzoru. Nieważne jest przy tym w jakich okolicznościach pies uciekł, czy to na spacerze czy też przegryzł siatkę. Właścicel nie może dopuścić do takich sytuacji. Jeśli pies podczas "takiego spaceru " wyrządzi szkodę (np. kogoś pogryzie lub wpadnie pod samochód i oprócz tego, że sam zginie pod kołami to jeszcze uszkodzi karoserię !!) to jego właściciel jest obowiązany do jej naprawienia.
W tej sprawie wartość szkody to koszty związane z leczeniem jamnika. Nie będzie to jednak kwota 1100 EURO jak domaga się jego właściciel.
Po pierwsze w takich sytuacjach odszkodowanie zostanie zmiarkowane czyli obniżone, bo jamnik również biegał samopas. A zatem, jego właściciel w 50% przyczynił się do powstania szkody.
Po drugie, należałoby przeanalizować kartę leczenia psa. Czy nie było możliwości leczenia psa w polskiej klinice? Koszty związane z leczeniem za granicą będą uzasadnione wyłącznie w przypadku gdy operacji ( np. z uwagi na skomplikowany charakter) nie można było przeprowadzić w Polsce. W przeciwnym razie (jeśli sprawa trafi do sądu), właścicel jamnika wygra odszkodowanie w wysokości 50% kosztów leczenia, jakie poniósłby lecząc psa w polskiej klinice. Żadne luksusy czy fanaberie nie będą brane pod uwagę.