Przez pół wczorajszego wieczoru próbowałam wejść na dogo, kiedy mi się to udało i próbowałam się zalogować zaczeły wyskakiwać jakieś errory, dziś próbowałam z komputera w uczelnianej bibliotece - to samo. Ale wreszcie jestem!
Wczorajszy wieczór minął spokojnie. Trochę połaziliśmy z Kiwi po okolicznych krzaczorach, troszkę się poobijał(słowo-klucz!) po domu, poznał nasze koty - najstarszy Miś, o którego reakcje tak się obawiałam, zniósł sytuacje najlepiej za to Zołzie-Wredocie zdarzyło się burczeć i prychać. Marianek się boi i nie podchodzi, to jest takie kocie dziecko specjalnej troski i on zawsze potrzebuje trochę więcej czasu żeby przywyknąć.
Noc Kiwi przespał w swoim legowisku.