-
Posts
5446 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tora&Faro
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Tora&Faro replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Lemon pięknieje w oczach...... -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Tora&Faro replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
To czekamy na wieści o chłopaku....oby były same dobre.... -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Tora&Faro replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
[quote name='idusiek']no mysza ja rozumiem, ze psy potrafią być głosne, ale żeby słabe [B]szczeniaki[/B] sedalinem faszerowac tak, że myslałysmy, że one schodzą to już przegięcie ...a potem jeszcze rachunek za sedalin 200 zł...sorrki to ile one tego zjadły przez 3 dni? Jak sie ma pszczoły to się ma miód, jak się ma lecznicę to się ma w niej np. psy. Trzeba bylo wybierac taką lokalizację zeby odgłosy psów nikomy nie przeszkadzały.[/QUOTE] Trochę to szokujące....:( -
[quote name='mysza 1']Rano, zanim wyszłam do pracy wspiął się na szafkę i ściągnął wielki gar z mięsem gotowanym dla psiaków. Dobrze, że nie pękły kafelki i że garnek nie spadł na gąsior z winkiem mojego taty, bo by było:evil_lol: Rozbójnik jest i tyle. Gorzej, że jutro stado samo w domu. Zobaczymy co wymyślą.[/QUOTE] :evil_lol: No to mały sajgon Ci zafundował;)
-
[quote name='mysza 1'] Oj duży głupolek. Zamknęłam go w klatce, wył, szczekał, szalał. Tak się złożyło, że mój tata jest w domu, ma urlop; wolałam, żeby Bruno był zamknięty, bo tata nie ogarnia tych psów. Ale pół godziny temu zadzwonił, że Bruno wyszedł z metalowej klatki, która była przystawiona drzwiczkami do szafy. Nie pytajcie jak. Także jest luzem, co ma być to będzie, naprawdę się starałam. Edit: właśnie odebrałam telefon, psy śpią spokojnie, nic sie nie dzieje, wszyscy żyją :p[/QUOTE] Bądźmy dobrej myśli..... A Bruno....guuupolek, taki pozytywny oczywiście;)
-
[quote name='gusia0106']Jestem Cioteczki ;) Po biegunce ani śladu :multi: Wczoraj zdjęłam mu szwy, rana pokastracyjna goi się bardzo ładnie, jeszcze troszkę i nie będzie po niej śladu. Worek mosznowy już prawie wcale bez opuchlizny. Wsadziłam wczoraj do kontaktu po południu DAP. Dla mnie zupełnie niewyczuwalny, ale zdaje się, że dla Marleja jak najbardziej. Po wieczornym spacerze podszedł do urządzenia zaczął je wąchać, położył się bardzo blisko niego i ....zasnął. Możliwe, żeby to działało tak szybko? I naprawdę się zaczyna cieszyć jak przychodzę do domu;) W jego przypadku to bardzo nieśmiałe cieszenie - jak otwieram drzwi, wychodzi z drugiego pokoju, kładzie się w pomarańczowym na dywanie i piszczy i macha ogonem. Nie podchodzi jeszcze do mnie ale to cieszenie to już coś. I są momenty kiedy chce wyjść na spacer. A to duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuży postęp :multi: Wcześniej było tak, że jak tylko widział linkę, leciał do drugiego pokoju, gdzie mu ją dopiero przywiązywałam i siłę musiałam wyciągac przez drzwi. Teraz zdarza się tak, że już z przywiązaną linką czeka pod drzwiami aż się ubiorę i wychodzimy na klatkę bez problemu ;) W związku z tym, że jest jakby lepiej zaczęłam mu zdejmować po każdym spacerze szelki. Ubieranie ich nadal nie jest najprostszą rzeczą na świecie, ale będziemy próbować;) Aaaaaa, no i wczoraj PIERWSZY RAZ zawartość miski zniknęła w ciągu wieczora a nie w nocy :multi:[/QUOTE] :multi:jakie optymistyczne wieści.....