Jump to content
Dogomania

Ganima

Members
  • Posts

    33
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ganima

  1. Ganima

    Panda

    [quote name='amikat']Piękny pies, szczęśliwy!!!!! Chcę o niej opowiedzieć w programie TV - czy moge wykorzystać zdjęcia?[/quote] :roll::-(:shake: Przepraszam serdecznie za brak odpowiedzi! Jedyne wytłumaczenie to tylko to, że po koniecznym, ale niefortunnym wyprowadzeniu się z Katowic nie mam czasu by np. korzystać z internetu (zdjęcia na forum Panduli zamieszcza oczywiście Tina). Wolne chwile poświęcam już jedynie i z radością mojemu czterołapemu urwisowi. Temat programu TV jest zapewne nieaktualny, ale gdyby była kiedykolwiek potrzeba - dla dobra zwierząt - zdjęcia z fb Pandy można wykorzystywać zawsze :loveu: Pozdrawiam i życzę szczęścia i sukcesów w 2009 roku! Ganima :lol:
  2. Ganima

    Panda

    [CENTER][FONT=Arial][SIZE=3][COLOR=sienna][B].::PANDA::.[/B][/COLOR][/SIZE][/FONT] [IMG]http://img391.imageshack.us/img391/5423/stp60034111111111111vw9.jpg[/IMG] na początek wątek o tym jak Panda trafiła do swojego domu [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108039"][COLOR=silver]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108039[/COLOR][/URL][/CENTER] [IMG]http://img149.imageshack.us/img149/3964/pandzik2gy0.jpg[/IMG] [CENTER]Panda została znaleziona [B]19 marca 2008r[/B] po tym jak została potrącona przez samochód i zostawiona na ulicy. Ludzie, którzy ją znaleźli zawieźli ją do lecznicy. Pandą zaopiekowała się Fundacja S.O.S. dla Zwierząt. Dzięki możliwości zamieszkania w domu tymczasowym możliwe było leczenie - Panda miała otwarte złamanie kości podudzia. [IMG]http://img149.imageshack.us/img149/5834/panda2axk4.jpg[/IMG] [B]6 kwietnia[/B] zamieszkała we własnym domu razem ze swoją panią i kotką Loonką. [IMG]http://img391.imageshack.us/img391/4426/pandzik1lo2.jpg[/IMG] [B]28 kwietnia[/B] została zdjęta stabilizacja. Mimo spodziewanej rehabilitacji Panda nawet nie kuleje a po ranach prawie nie ma śladu.[/CENTER] [IMG]http://img149.imageshack.us/img149/6493/pandzik3fm1.jpg[/IMG] [CENTER]Panda ma obecnie niecałe 10 miesięcy.[/CENTER] [CENTER]zapraszam do galerii[/CENTER]
  3. Czy Sieraków dogomaniaków w sierpniu to TEN Sieraków w tzw. dawnym woj. poznańskim? :Dog_run:
  4. Amikat Foxi Maciaszek Tina i Michał, Pozdrowienia od Pandy i reszty!!! :multi: Irish, piątka :bluepaw:
  5. Amikat, Tino, pozdrowienia! Zapytałam Pandę chłodzącą właśnie sobie brzuszek na podłodze w pozycji pływającej żaby, co myśli o "kosztach życia i usypiania" :angryy: "mmmhhhuuuoowwww, trudno się skupić nad tematem w tym upale, ale jeśli trzeba byłoby koniecznie kogoś usypiać, to może jedynie ludzi bez uczuć, tych podobno tylko ludziom przynależnym... Uwielbiam rano leżeć parę minut dłużej w łóżku Ganimy niż ona, bo wtedy wstaje, żeby podgrzać mi jedzonko (jadam jeszcze na śniadanie małe conieco), potem biegniemy na pobliski trawnik, umiem już nie zrzucać Ganimy ze schodów, a ona wie, że trzeba się spieszyć, bo nie nabrudzę za nic w świecie na klatce schodowej lub chodniku, nie lubię. Na spacerze jest wiatr i słońce, krzewy, ptaki i obce koty (ok, nic nie mówiłam, popatrzę sobie trochę tylko), są psiaki, z jednymi sie tylko witam, a z Pysią oraz paroma młodziakami można się nieźle potarmosić :evil_lol:, Pysia ostatnio nie chciała dać mi swojego kółka, ale natychmiast pokazałam jej, że mam świetny patyk i mina jej zrzedła. Wiem, którędy prowadzi droga do bankomatu i dziwię się dlaczego chodzimy tam tylko czasami. Wchodzę do zaprzyjaźnionych sklepów z Ganimą (nie chce mnie jeszcze przywiązywać do kołka przed sklepem, może czegoś się obawia, a ja przecież wtedy bedę wyć tylko tak zwyczajnie, bez ekscesów przecież) i witam się ze wszystkimi z uśmiechem. Na spacerach słyszę często, że jestem śliczna ;), tylko Ganima nie pozwala mi na wszystkich wskakiwać...tu chodzi chyba o coś, co noszą na sobie zamiast sierści. Zapamiętałam już, że kiedy Ganima i Carol wychodzą z domu, to po jakimś czasie, wcale nie długim, wracają, a potem jest przysmak, albo zabawka albo pieszczoty do upadłego. I jeszcze troszkę. I spacer. Ganima i Carol złoszczą się na mnie, kiedy oskubuję z futerka naszą kotkę Loonkę (no, ponosi mnie czasem) ale może nie wiedzą do końca, że kotka lubi zabawy ze mną i często je prowokuje, też lubi pobiegać po mieszkaniu i poszaleć nieco, sądzę, że często piszczy na zapas, dała mi parę razy po pychu, ale nie obrażamy się na siebie. Udało mi się, bo nie kuleję, łapa ma blizny, ale to wszystko, co pozostało z tamtej historii. Gdybym kulała, nic prawie nie wyglądałoby inaczej, byłaby taka sama radość z promyków słońca, z dobrych, witających się ze mną na spacerach ludzi, z zabaw - z życia" :lol: Irish, piątka :bluepaw:
  6. :lol: Dzięki, Tino! Jak widać przywiązujemy się z łaciatą lisiczką nieustannie... (Pandziul, Ty też, prawda?). Najbardziej cieszę się z tego, że psiura nie kuleje, że połamana noga jest sprawna i nie boli :lol::lol::lol:. Nie spodziewałam się, że będzie z nią aż tak wspaniale!!! Nie zdarza się, by Panda chodząc i biegając podkulała tę nożkę. Ostatnio z upodobaniem uprawia stanie na dwóch tylnich łapach -wita się tak, pomaga myć naczynia, sprawdza co czyta Carol itp. No, i Panda namiętnie biega, niektóre "spacery", a właściwie sporo z nich, odbywają się z jej woli w niezwykłym tempie i wcale nie ma to związku z gonitwą za czymś widzialnym, tzn. rejestrowanym przeze mnie. Jest bardzo, bardzo wesołym psiakiem :lol::multi: właśnie biega, po spacerze, po mieszkaniu, podrzuca co chwila zabawkę i śmieje się :lol::evil_lol:. Irish, piątka :bluepaw:
  7. Hej, Tino dzięki za fotki - pamiątki z pierwszej wspólnej wyprawy i Twoje do nich zabawne komentarze ;). Dziękujemy razem z Pandą, bo swoim zwyczajem trzyma właśnie pycho pomiędzy moją dłonią a klawiaturą. Szkoda, że woda w "jeziorkach" nie jest czysta, bo psiury miały wyraźną ochotę zamoczyć coś więcej niż łapy. Ciekawe co zrobiłaby Panda widząc nurkującą "fokę" Irish, poszłaby w jej ślady? :evillaug: :smhair2: Myślałam już, czy nie należy zakończyć tematu "potrącona w wypadku Panda", jak myślisz? Czytałam wczoraj ponownie wszystkie wpisy odnoszące się do tamtego dramatycznego dla Pandzika okresu :bigcry:, Twoich starań - czasu, który już minął :n00b: , psiura niech zapomni jak najprędzej! Dzisiaj chodziłyśmy w deszczu, po dywanach świeżo skoszonej trawy -mnóstwo przeróżnych intensywnych zapachów! ... tylko sierść mokra i ciężka i co chwilę trzeba się otrzepywać i długi nosek też zmoknięty. W domu potem wyszalałyśmy się z piłką. Wspomniałaś o dodatkowych zabezpieczeniach - klamrach na szelkach Pandy, no zwyczajnie - mam uraz, kocham uciekinierkę, która cudem przeżyła i nie jest, też cudem, kaleką. Boję się, że zerwie się i pobiegnie przed siebie, daleko, gdzieś tam, gdzie niekiedy jest zapatrzona... Śpi właśnie obok i mruczy, że chyba nie, ale ja mam obawy i daruję sobie prawo do ich posiadania. Krótko po tym, jak została ze mną, jak została w rodzinie, podczas spaceru, kiedy miała odrobinę za duże szelki po Irish - uciekła. Wiesz o tym. Rozmawiałam wtedy chwilę z panem jej obecnej koleżanki - bokserki Pysi, Pysia stała obok, a Panda, jak wąż wykręciła się z szelek i pobiegła przed siebie, miała jeszcze druty w nodze, w pobliżu była ulica, mnóstwo pędzących samochodów... Zostałam jak słup soli, świat się walił, pan Pysi wcisnął mi do ręki jej smycz i pobiegł za Pandą. Biegł za nią długo, ona frunęła przed siebie, jakby nie miała okaleczonej nogi, zatrzymała się przy - oczywiście, przy pierwszym napotkanym psie. Odzyskałam ją :loveu:. Może jej poprzedni "właściciel" nie miał takiego szczęścia? Nie wiem, Tino, kiedy nadejdzie taki dzień, kiedy szczęśliwa Panda pobiega sobie spuszczona ze smyczy, wiem, że powinna mieć taką możliwość, mam świadomość, że muszę coś z tym zrobić. Chwilowo biegam z nią zawsze, kiedy jest to możliwe. Wiem, że uwielbia, kiedy uszy i ogon powiewają jej w pędzie. No, teraz prawie "pędzie". Tyle o szelkach nieco wzmocnionych. Irish, piątka :bluepaw:
  8. Amikat, Maciaszek, Tino - pozdrowienia :multi: Urwis jest już po szczepieniach, o kolejne odrobaczanie rzeczywiście zapytam (była odrobaczona razem z Irish, po odratowaniu, ale może czas na kolejną akcję), choć ostatnio nie saneczkuje. Natomiast od niedawna zakopuje. Jest też po pierwszej nagłej, wczesnoporannej wizycie u weterynarza (i niech to będzie taka ostatnia), bo nagle o 4 w nocy, dwa dni po szczepieniu, pojawiła się biegunka z wymiotami. Była obawa, że szczepienie, po ogólnym osłabieniu po wypadku, mogło uruchomić jakieś choróbsko :-o, ale wszystko skończyło się dobrze już właściwie na drugi dzień ;). Może zjadła coś obrzydliwego na spacerze, chociaż znając jej upodobanie do świństewek, bardzo uważamy, by nic nie brała do dzioba. Oprócz witamin i wapnia dostaje teraz tabletki z żwaczem i drożdżami piwnymi, co ma "budować florę bakteryjną i zapobiegać wyjadaniu nieczystości". Reaguje już sprawnie na polecenie "siad", również poza domem, ale jeszcze nagrodą, poza buziakiem, są jej smakołyki. Uwielbiam, gdy wkłada mi swój zimny niomek w dłoń, kiedy uznaje, że za długo siedzę przy kompie, jak teraz. I uwielbiam jej prawe uszko, które "jest bardziej". Kiedy ubieram się do wyjścia na spacer z nią, próbuje odgryźć mi dłonie, albo... sobie ogon. Odróżnia już od dawna moje "stroje do pracy", nie sprawdza, kiedy je ubieram, czy ją zabiorę ze sobą. Siostrę Tiny, Carol, która mieszka ze mną, Pandzik traktuje jak kumpla do zabawy, Carol zajmuje się nią czesto przed południem, kiedy jestem w pracy. Panda jest awanturnicą w sytuacjach, gdy nie może pobawić się (potarmosić, mówiąc wprost) z napotkanym na spacerze psiakiem :evil_lol:, szczeka wtedy, jak szalona. Spotykamy jednak najczęściej stateczne starsze psie damy i pieski, które już nie mają ochoty na takie szaleństwa. Nadal nie znamy sposobu na wspinanie się na drzewa do ptaków... Lubi kopać dziury w ziemi, zjada już mniej trawy, upolowanego ślimaka wypluła na moją prośbę. To niezwykłe i wspaniałe, że nie kuleje :lol: !!! To najpewniej oznacza, że uratowana nóżka ją nie boli i to jest radość! Lubi biegać, nachętniej na spacerach wieczornych i poźnowieczornych. Kotkę Loonkę próbuje czasem nadal mocniej przytulić albo delikatnie (no przecież delikatnie, nie mam złych zamiarów...) poszczypać, ale nie poluje na nią zbyt intensywnie, rozumie, że to zły obyczaj. Stanowcze, krótkie "nie" już wystarcza w zupełności. Czasem nie zwraca na nią uwagi. W nocy, na początku zasypiania, leżą blisko siebie, niedawno zasypiałam mając pod dłonią łapki - psią i kocią. Wrażenie nie-do-opisania. Będziemy razem uczyły się powoli wszystkiego. Tino, jeśli uda znaleźć się Tobie wolną chwilę (wiem, ze teraz trudno), liczymy na kolejne zdjęcia do albumu rodzinnego. Irish, piątka :bluepaw:!
  9. Witaj, Maciaszek, jeszcze raz dziękuję za dobre słowa :lol: Rzeczywiście rozpisuję się nieco o Pandzie, ale mogłabym o małej pisać bez przerwy (jak wszyscy "właściciele" mniejszych przyjaciół), gdyby nie to, że mamy razem z nią dużo różnych pasjonujacych zajęć. Tino, dziękuję za radę, zapytam weterynarza, choć opisana sytuacja zdarza się tylko wtedy, gdy Panda uzna, że po załatwieniu się nie pozostała idealnie czysta..., dba bardzo o higienę, ostatecznie - jak się ma taką białą szatę z pyszną białą kitą, to trudno postępować inaczej, elegancki makijaż też do czegoś zobowiązuje ;). W tym tygodniu założymy książeczkę zdrowia i zaplanujemy szczepienia. Rozpoczniemy też naukę różnych przydatnych umiejętności, jak np. reagowanie na polecenie "siad" itp., bo malutka nic nie umie i uczy się "w biegu", reaguje już na "czekaj" kiedy zamykam drzwi na klucz i nie próbuje mnie wtedy sciągnąć ze schodów, dziś czekała cierpliwie na mnie przy bankomacie. Podejrzewam, że za chwilę będzie sama otwierała drzwi za pomocą klamki, jest świetnym sprytnym obserwatorem. Irish, piątka :bluepaw:
  10. Hej, Tino!:mdrmed: Wypadek Pandy i jej cierpienie miało napewno wpływ na jej obecne zachowanie, do końca nie jestem w stanie stwierdzić jaki, postaram się dowiedzieć czegoś więcej o psychologii psiaków, teraz mogę jedynie polegać na intuicji, znajmości Twojej Irish, mojego psa z dzieciństwa i ... reakcji ludzkich. Teraz, kiedy po doznanym szoku objawia się powoli jej osobowość, odnoszę czasem wrażenie, że nie spacerowała zbyt często na smyczy, jest tak, jakby chciała cały czas biec przed siebie, byle dalej i prędzej, jakby cel był nieistotny, tylko pęd i przestrzeń.... Oczywiście jest młodziutka i interesuje ją WSZYSTKO, ale też zachowuje się tak, jakby chciała robić wszystko w jednej chwili naraz: załatwiać się, sprawdzić czy dziwny nieznajomy przy śmietniku jest niegroźny, pobiec do zobaczonego w oddali psa, pofrunąć za wróbelkiem co usiadł w pobliżu, ustalić kto wysiada z samochodu, zjeść pęk trawy i jeszcze dowiedzieć się, czy ja to wszystko widzę. Wszystko naraz!!! Ale najbardziej lubi pędzić przed siebie, jak wędrowiec, który chce jedynie pokonywać przestrzeń. Spacerujemy ostatnio często (oprócz świątecznego weekendu mam parę dni urlopu), nie za długo, żeby nie "zmęczyła" nóżki, chociaż zachowuje się, jakby nigdy nic nóżce nie dolegało: "jakieś złamanie??? to chyba żarty!"... :lilangel:. Ale lubi być wnoszona po schodach do mieszkania i celebrujemy to z radością. Nie boi się innych psów, musi do wszystkich podejść i się przywitać, a najlepiej wskoczyć im na głowę. Wczoraj poznała jak to jest, kiedy dystyngowana starsza jamniczka tego sobie nie życzy, ale nie było groźnie. Ma jeden zabawny dla obserwatora zwyczaj, wyciera sobie (po załatwieniu się) pupę o trawę, jeździ po niej przez chwilę, można umrzeć ze śmiechu, ale udaję, że nic takiego nie robię. W domu Panda jest spokojniejsza, jest zawsze w pobliżu mnie, jeśli nie była głaskana przez ostatnie pół godziny (i akurat nie zapadła w głębszy sen) to domaga się czułości. Nauczyła się wspinać na mnie stojąc na tylnich łapach (jest wysoka! czy ona jeszcze urośnie???) i śmieje się wtedy, albo trzyma mi mocno rękę w przegubie. Czasem biega po mieszkaniu podrzucając w górę którąś z zabawek, ostatnio spodobało jej się piszczenie piłki i uciekanie przede mną, no bo czasem się lekko gonimy też. Kiedy robi coś, co podejrzewa, że jest niewłaściwe, ma obłędną minę. Ale reaguje już na stanowcze, spokojne "nie". Próbuje tylko stale sprawdzać gdzie jest granica. Wlazła mi na głowę, to fakt, ale należy się jej. Pozdrowienia! Irish - piątka!
  11. Miałam napisać, że jestem nową panią Pandy, ale wydało mi się to dość niezgrabnym określeniem. [U]Dziękuję za Pandę[/U]: Fundacji SOS dla Zwierząt, Doktorowi Czogale, Jego rodzinie i zespołowi w klinice oraz Tobie Tino, dzielny człowieku, Michał, dziękuję też Tobie za pomoc :loveu: !!! Dziękuję również za wszystkie ciepłe słowa na forum Pandy. Panda jest zdrowa, [U]nie kuleje[/U], ma jedynie gojące się jeszcze ranki po stabilizacji. Doktor Czogała uratował nogę Pandzie, zapomniał jedynie przyszyć jej skrzydła, żeby mogła doścignąć sroki i gołębie ;)... Panda wyszła już chyba z szoku po wypadku i utracie domu, jest bardzo bardzo wesoła. Ma "charakterek": protestuje ujadając głośnym i niskim głosem, kiedy nie może przywitać się z którymś z psów, z większością z nich chce się bawić, nie okazuje poddawania się - wskakuje psom na grzbiet; pokazuje bardzo wyraźnie, że musi wyjść z domu na trawnik; nie zje niczego, co jej nie smakuje, nawet gdyby miała być chwilowo głodna (próbuję ja namówić, nieskutecznie, na suchą karmę i się poddaję, chcąc żeby nabrała sił po przejściach), chce biegać - z czym jeszcze trochę walczę, bo stabilizacja była zdjęta niedawno. Uczy się, że zjadanie śmieci z ziemi nie przystoi damie oraz, że kotka lubi się zaprzyjaźniać, ale intensywne szczypanie jej odpada. Tak, jak na jednym z Twoich zdjęć, Tino, Pana jest bardzo często uśmiechnięta (to ludzkie określenia, ale w jej przypadku to nie ma związku z ziajaniem psa, dziwne i ładne to). Uwielbia oczywiście być głaskana i to, bez względu na okoliczności, egzekwuje. No, poza spacerami, bo wtedy zamienia się w stado chartów na polowaniu, patrol partyzancki i wszystko, co się z tym kojarzy. Ostatnio poluje na owady i obawiam sie kontaktu z pszczołą. Czasem myślę, czy dawny właściciel Pandy nie zgłosi się po nią - wyobrażam sobie jego tęsknotę i to, że musiałabym oddać mu psiurę, nie byłoby innego wyjścia, ale mam nadzieję, że to się nie stanie, że to rozdział w jej życiu zamknięty, że się nie rozstaniemy. Irish, piątka!
×
×
  • Create New...