ja miałam taką sytuację...mnie przy tym nie było, ale opowiedział mi to tata i brat. Zmarła koleżanka mojej mamy, były ze sobą bardzo blisko. Mama w tym czasie była w szpitalu, pewnego wieczoru mój pies zerwał się na równe nogi i patrzył w kierunku drzwi wejściowych, potem odsuwał się od nich aż do samej ściany na końcu pokoju...był dosłownie przerażony. Moj tata i brat w tym samym czasie też tam byli i czuli taki dziwny chłód. Tata uważa, że to koleżanka mojej mamy przyszła się z nią pożegnać, ale nie wiedziała, ze mama jest w szpitalu i nie ma jej w domu.