baller
Members-
Posts
48 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by baller
-
Nie jestem specjalsta, ale mysle ze niestety na wielkie zmiany raczej nie ma co liczyc. To chyba jednak zalezy od charakteru psa. Moja bokserka ma teraz 15 miesiecy, sterylizowana byla w grudniu poniewaz miala ropomacicze. Po okresie powrotu do zdrowia specjalnych zmian nie zauwazylem. Miala konflikt z psem, ktorego przygarnelismy, ale behawiorysta powiedzial, ze to raczej ze wzgledu na charakter wlasnie, chociaz zmiany hormonalne tez mogly miec wplyw. Teraz zachowuje sie dokladnie tak jak wczesniej - kocha wszystkich ludzi i najchetniej dalaby sie zaglaskac na smierc. Teraz nawet wpakowala mi sie wlasnie na kolana i udaje malego pieska :lol: Na spacerach chetnie bawi sie z psami, ale ona jest praktycznie zawsze ta ulegla, nawet w stosunku do mlodszych psow. Ale tak na prawde dokladnie wyrosla na takiego psa jakiego szukalismy i wybralismy. Jak ja bralismy to byla ulubionym pieskem z miotu 10 letniego dziecka i uwielbiala sie przytulac i byc glaskana, wiec mozna bylo sie spodziewac, ze taka wlasnie wyrosnie.
-
Ja tez polecam metode, gdzie pies dostaje komende "siad" w momencie gdy ktos nas mija, a on jest mocno nakrecony. Wlasnie tak nauczylem moja bokserke, ze ma nie skakac na ludzi i dzieci, ktore nas mijaja. Potem stopniowo przechodzilismy na komende "ladnie" (taka odmiana rownaj :lol:) i schodzenia psa do nogi w momencie gdy ktos na mija. Teraz moge isc z nia bez problemu w centrum miasta miedzy ludzi i, nie liczac pierwszych kilku minut podniecenia, ladnie idzie przy nodze i nie sprawia problemow. Oczywiscie bez kolczatki. Niestety gdy gosc przychodzi do domu to jest juz inna historia :diabloti: Ona jest wtedy tak podniecona, ze jest nie do opanowania. Zwykle po okolo 10 minutach jej przechodzi, ale pierwsze kilka chwil to jest normalnie huragan. Jak ktos wpada tylko na chwile to zawsze zamykam pas w innym pokoju. Probowalem juz wyciszania jej, trzymania czy odwracania uwagi, ale ona jest tak podniecona czlowiekiem, ze nie ma szans zeby cokolwiek bylo skuteczne. Daje jej po prostu chwile poszalec, a potem sie sama uspokaja :lol: Bardzo jest niewygodne to jej zachowanie, ale co zrobic. Najsmieszniejsze jest, ze jak przychodze z kims obcym do domu to ona jest tak podniecona gosciem, ze mnie tylko nosem dotknie zeby sie przywitac, a potem od razu zaczyna sie cieszyc jak oszalala do goscia :roll: Podobno boksery sa nieufne do obcych, ale u niej jeszcze nigdy tego nie zauwazylem. Moze kiedys jeszcze z tego wyrosnie, ale specjalnie na to nie licze juz, bo ma juz ponad rok.
-
Nie odzywalem sie, poniewaz ze wzgledu na sytuacje u nas nie mialem nawet dostepu do internetu. Jako, ze psy mialy byc izolowane to Puma mieszka na dzialce i ktos musi z nia tam byc, wiec jezdzimy tam na zmiane. Niestety behawiorysta nie mial dla nas radosnych wiadomosci. Sprawdzilo sie to, o czym mowilem juz wczesniej, a wiec niestety Puma musi trafic do nowego domu. Moznaby probowac je jeszcze ze soba pogodzic, ale to wymagaloby kilku miesiecy pracy, izolowania psow i nie koniecznie musialoby przyniesc efekty. Behawiorystka powiedziala, ze ze wzgledu na Sambe jednak mialoby to marne szanse powodzenia. Problem wlasnie lezy w Sambie, ktora niestety nie potrafila sie przystosowac do nowej sytuacji, ktora powodowala u niej duzy stres i napiecie, a w koncu agresje. Wyskok na brata nie byl jedyny, bo pozniej sprobowala jeszcze na mojej mamie przy kilku roznych okazjach, a nawet na mnie. Wtedy tez zdecydowalismy sie na stale je rozdzielic, tak zeby nie przebywaly juz nawet w jednym mieszkaniu razem. Niestety nie najlepiej dobralismy suki do siebie, poniewaz obie sa mlode i w podobnym wieku, i byly sterylizowane w odstepie 2-3 tyogdni, co takze mialo wplyw na konflikt miedzy nimi. Ich przebywanie razem i zabawy powodowalo u Samby ciagly stan podniecenia i napiecia, z ktorym nie potrafila sobie radzic. Do tego jej ropomacicze i sterylizacja spowodowaly zmiany hormonalne, ktore tez ja dodatkowo zestresowaly i wplynely na jej zachowanie. Obecnie musimy nad nia pracowac i ja wyciszac, tak zeby takie zachowanie sie jej nie utrwalilo. Po 2-3 miesiacach wg behawiorystki sytuacja powinna wrocic do normy. Behawiorystka powiedziala rowniez, ze gdyby nie zostaly rozdzielone to stan Samby moglby sie jeszcze pogorszyc i moglaby tym bardziej podupasc na zdrowiu, wiec to byla dobra decyzja. Na razie Puma jest na dzialce i tez znacznie sie uspokoila. Nie zdazaja sie jej juz takie zachowania, ktore pokazywala w domu. Ma duzo energii, ale jest bardzo posluszna i poukladana. Jest duza szansa, ze dom znajdzie u znajomych rodziny, ktorzy moze wezma ja juz w sobote. Byloby to najlepsze rozwiazanie, bo dom jest w 100% dobry, a my wciaz mielibysmy z nia kontakt. Trzymajcie kciuki, to moze chociaz tak to sie uda rozwiazac!
-
To nie do konca tak. Caly czas zbieramy opinie od roznych osob, ktore uwazamy w jakims stopniu za autorytet w "psich" sprawach. Szkoleniowiec bedzie w poniedzialek i jego opinia jest dla nas najwazniejsza, bo on bedzie widzial psy i najlepiej bedzie potrafil ocenic cala sytuacje. Dla nas jest to strasznie stresujaca sytuacja, ale jednak wiekszosc opini jakie slyszmy to jednak takie, ze bardzo ciezko bedzie je pogodzic, a jak juz sie uda to moze sie zdarzyc, ze sytuacja sie powtorzy na podobnym lub jeszcze gorszym poziomie. Do schroniska Pumy NA PEWNO nigdy bysmy nie oddali, ale nie moze tez byc tak, ze cale zycie w naszym domu kreci sie w okol tego zeby psy sie nie pogryzly. Wczesniej mialy drobne spiecia, z Puma mielismy tez kilka problemow, ale nikt nie myslal nawet o tym zeby ja oddawac czy szukac jej nowego somu. Teraz sytuacja jest jednak duzo powazniejsza i nawet szkoleniowiec nam o tym powiedzial podczas rozmowy telefonicznej po tym ja bardzo dokladnie opisalismy nasza sytuacje. Musimy myslec o wszystkich rozwiazaniach, dla dobra naszego i psow.
-
U nas niestety sytuacja jeszcze sie zaognila. Samba zrobila sie bardzo nerwowa, do tego stopnia, ze warknela i klapnela zebami na 12letniego brata, ktory chcial ja odciagnac spod drzwi na ktore sie rzucala gdy uslyszala Pume. Kolejny problem to taki, ze Puma potrafi otwierac drzwi, wiec tez prawie doszlo do starcia z tego powodu. Puma dzisiaj ma zdejmowane szwy z ucha i odstawia leki uspokajajace. Na szczescie udalo sie zalatwic zeby wyjechala z mama na dzialke na weekend, wiec suki troche od siebie odpoczna. Puma wybiega sie ostro na dzialce, a Samba na spacerach, wiec moze beda mialy mniej ochoty na konflikty. Czekamy teraz w poniedzialek na szkoleniowca i zobaczymy co powie. Ale na razie wyglada to coraz gorzej, wiec coraz bardziej prawdopodobne, ze jednak bedziemy musieli szukac nowego domu do Pumy. Strasznie nam przykro z tego powodu, bo zdazylismy juz ja pokochac a ona nas, ale niestety taka sytuacja jak jest teraz jest niemozliwa do kontynuowania na dluzsza mete. Gdybysmy mieli lepsze warunki do izolowania psow to problem nie bylby az taki duzy, ale niestety nie mamy.
-
Dziekuje za wszystkie rady, Na poniedzialek jestesmy umowieni na wizyte szkoleniowca. Dopiero na poniedzialek, poniewaz wtedy Puma nie bedzie pod wplywem lekow, ani nie bedzie juz miala kolnierza. Z tym pokojem to po czesci rozumiem Wasze argumenty, ale to nie do konca jest tak. Wczesniej suki tez spaly na zmiane w roznych pokojach na noc, faktem jednak jest, ze Samba czesciej u mnie. Zwykle jednak wieczorem sam musialem zabierac Sambe do mnie, bo wolala chyba jednak zostac w durzym pokoju. Ja dosc mocno w nocy sie "wierce", wiec mysle, ze to wlasnie jej nie odpowiadalo. U mnie w pokoju zawsze jest jednak spokojniej, dlatego suki po zabiegach zwykle spedzaly czas u mnie. Za to kiedy Samba np. na swieta byla zamknieta u mnie, z powodu wizyty rodziny, to oczywiscie tez chciala z tamtad wyjsc nawet w nocy. Nie jest to wiec tak, ze u mnie w pokoju miala jakas swoja "ostoje", z ktorej teraz nie moze korzystac. Zawsze jednak gdy sie kladlem w ciagu dnia to obie suki przychodzily sie polozyc ze mna. Teraz wiec, skoro Samba jest zamknieta w drugim pokoju, sytuacji kiedy lezala razem ze mna bylo mniej. Jesli chodzi o uklady miedzy nimi, to Samba chyba jednak zawsze byla ta ulegla. W ogole nawet na spacerze ona do wszystkich psow podchodzi z pozycji uleglej, nawet mniejszych i mlodszych. Teraz jednak po tabletkach to Puma jest ta zdecydowanie slabsza i moze Samba chcialaby u niej wymusic podporzadkowanie? Szkoleniowiec potwierdza ta teze, wiec jest to dosc prawdopodobne. W poniedzialek bedzie u nas i oceni stosunki miedzy nimi i w ogole sytuacje w domu. Na razie maja byc w dalszym ciagu izolowane. Szczerze mam nadzieje, ze sytuacje da sie jakos rozwiazac, bo bardzo nie chcialbym oddawac zadnej z nich, a pewnie znowu padloby na biedna Pume. Z drugiej jednak strony mieszkanie z 2ma psami non stop zamknietymi w osobnych pomieszczeniach, w 3 pokojowym mieszkaniu nie jest dobrym rozwiazaniem. Treser podczas rozmowy telefonicznej powiedzial, ze sytuacja moze byc powazna, ale mam nadzieje, ze jednak do opanowania. Czekam na kolejne uwagi i licze, ze bedziecie trzymac za nas kciuki ;)
-
Witam, Zakladam juz trzeci temat, tym razem (niestety) w tym dziale. Jak pisalem wczesniej mam w domu druga bokserke od ponad miesiaca. Na poczatku bylo kilka niegroznych zgrzytow, ale potem sytuacja byla na prawde dobra. Suki w domu bawily sie super, a na dwor wychodzily najpierw razem, ale za bardzo sie wtedy nakrecaly na siebie, wiec pozniej zawsze osobno. Samba (rezydentka) przed swietami miala ropomacicze i operacje, ktora przebiegla bez problemow. W tym czasie przebywala w moim pokoju, jak z reszta wczesniej praktycznie zawsze na noc, po to by nie miala okazji do zabaw z druga suczka i zerwania szwow. Po tym czasie super sie dogadaly i nie bylo zadnych problemow. Niestety rowno tydzien temu Puma (adoptowana suczka) miala lekki wypadek i rozciela sobie ucho, tak ze czesc jego trzeba bylo odciac. Po powrocie od weterynarza doszlismy do wniosku, ze najlepiej bedzie jej w moim pokoju i byla u mnie w pokoju praktycznie caly czas, poza momentami kiedy wychodzila na dwor. Suczki nie mialy sie bawic zeby znowu nie naruszcyc ucha, wiec po prostu byly zamkniete w roznych pokojach. Puma i tak praktycznie przez wiekszosc czasu spala po lekach, wiec nie widzielismy w tym problemu. W czasie tego tygodnia suczki widzialy sie przelotnie okolo 2 razy, bez zadnych zgrzytow. Samba byla mocno pobudzona kiedy byla zamknieta i cos dzialo sie za drzwiami jej pokoju, ale ona praktycznie zawsze tak reaguje, wiec tez nie bylo w tym nic dziwnego. Jedyne, co zdawalo nam sie dziwne to to, ze zaczela szczekac czasami na to co dzialo sie za tymi drzwiami, czego nigdy wczesniej nie robila. Byla za to oczywiscie karcona, ale ze srednim skutkiem - ona jest straszliwie uparta. Dzisiaj Puma miala zdjety kolnierz, wiec po powrocie od weterynarza mialy sie przywitac na chwile i moze pobawic, a potem mialy byc dalej oddzielone. Niestety podczas tego dzisiejszego spotkania zdarzyla sie sytuacja zupelnie dla nas nieoczekiwana - chwile po tym jak Puma weszla do pokoju Samba skoczyla do niej z warkotem. Puma odpowiedziala rowniez warczeniem, ale poczatkowo nie miala zadnych zlych zamiarow. Nie bylo mnie przy tej sytuacji, ale psy zostaly rozdzielone i powedrowaly do osobnych pokoi. Samba byla wciaz dosyc podbudzona po okolo 20 minutach jak wrocilem do domu. Myslalem, ze dobrym rozwiazaniem byloby ponowne spotkanie na dworze, wiec we 2 osoby wyszlismy z psami i spotkalismy sie na zewnatrz. Niestety na dworze rowniez nie najlepiej nam sie udalo. Puma machala ogonem i byla dosc przyjaznie nastawiona, a Samba strasznie do niej ciagnela. Po tym jak sie powachaly zaczely na siebie warczec, wiec odeszlismy od sobie na odleglosc okolo metra. Dalej ciagnely do siebie, ale bez przesadnej agresji czy ujadania, byly jednak mocno pobudzone. Po chwili takiego stania kazde poszlo w inna strone. Obecnie sa zamkniete w osobnych pokojach, ale zamienily sie nimi. Puma jest grzeczna, natomiast Samba zachowuje sie tragicznie probujac zwrocic na siebie uwage robieniem dokladnie tego, czego nie moze. Zwykle w takich sytuacjach wyrzucana jest po prostu z pokoju, wiec wyglada mi na to ze to jest wlasnie cel, ktory chcialaby osiagnac :diabloti: Czy moge liczyc na jakies rady co do tego jak powinnismy teraz postapic? Co robic z sukami zeby znowu sie zaprzyjaznily? Czego unikac? Planujemy jutro telefon do szkoleniowca, gdzie z Samba chodzilismy na szkolenie. Mamy nadzieje, ze spotkanie z nim pomoze, ale mimo wszystko liczymy na jakies rady.
-
Problem z gryzieniem smyczy, wykonywaniem polecen i wyciszaniem sie.
baller replied to baller's topic in Wychowanie
To, ze "cos jej sie nie spodoba" oznacza po prostu, ze miala w danym momencie inne plany - zwykle dalej biegac i szalec, a nie mnie sluchac. Wtedy tez wlasnie zwykle zaczyna szarpanie smyczy i szczekanie/warczenie, ale oczywiscie nie zawsze. Mam wrazenie, ze ona tak na prawde nie robi tego agresywnie tylko "jakby chciala sie troche poklocic" i zobaczyc czy da rade jednak zmienic moje zdanie, albo nawet wymusic zbawe w przeciaganie smycza. Przegladalem tamten temat i chociaz widze kilka podobienstw, to mysle jednak, ze to jest zupelnie inny przypadek. Moja sucz jest juz praktycznie dorosla i dam sobie reke ugryzc (:diabloti:), ze nie wytnie mi takich numerow co tamten owczarek. W sytuacjach domowych jest mi praktycznie podporzadkowana i reaguje juz na pierwsze "nie wolno", nie jest przy tym nawet w 1/3 tak uparta jak rezydentka. Kiedy spi (czesto na lozku) moge ja bez problemow przesunac/podniesc/obrocic i nie reaguje na to w zaden sposob. Podczas jedzenie najczesciej musze stac kolo niej, a juz najlepiej jak ja glaszcze lub karmie z reki, bo inaczej to nie zawsze ma ochote jesc. Moge zrobic z nia praktycznie wszystko, podobnie jak kazdy czlonek naszej rodziny, ktorego zna. Nawet na dworze gdy szczeka i warczy nie boje sie jej wlozyc reki do pyska zeby wyjac jej ta smycz. Chcialbym tylko wiedziec jak mam ja nauczyc, ze ma w ogole nie zaczynac jej gryzc. Na razie probuje dalej ja ignorowac i odracac sie tylem. Moge kazac jej zrobic siad, ale mysle, ze w tej pozycji za dlugo nie wytrzyma, szczegolnie gdy bedzie nakrecona, to jeszcze chyba nie ten etap. Probowalem dawac jej jakis zamiennik smyczy do pyska - najczesciej kija - ale mam wrazenie, ze ona zaczela to wykorzystywac i szarpac smycz w wypadkach kiedy po prostu chce kija :lol: Problem jest jeszcze taki, ze ja niestety jestem osoba, ktorej czesto jest trudno pochamowac emocje i zauwazylem, ze jak sie wsciekne to ja tez to troche nakreca. Staram sie wiec oczywiscie bardziej kontrolowac. Jesli chodzi o posluszenstwo, to oczywiscie rowniez to z nia cwiczymy. Na poczatku nie umiala praktycznie nic, a teraz juz widac troche postepow. Problem jest taki, ze ona straszliwie szybko sie rozkojaza, ale mysle, ze to nie dziwne, bo przeciez pewnie nigdy wczesniej nie musiala sie skupiac podczas pracy z czlowiekiem. -
Witam wszystkich, Jakis czas temu zalozylem temat o tym, ze mamy druga suczke w domu - ok 2-3 letnia bokserke adoptowana z bwp. Miedzy nimi uklada sie prawie bezproblemowo, ale z nowa za to ja mam troche problemow. W domu zazwyczaj sytuacja jest ok, bo suczka spi albo bawi sie z rezydentka, ale zwykle to na dworze nakreca sie i nienajlepiej sie zachwouje. Poczatkowo nie bylo specjalnych problemow z chodzeniem na smyczy i robila nawet postepy z chodzeniem przy nodze, chociaz mysle, ze nie byla wczesniej tego (a wlasciwie niczego) uczona. Teraz niestety sytuacja wyglada tak, ze gdy cos jej sie nie spodoba to lapie zebami za smycz i probuje ja wyrwac z reki, gdy tylko smycz zostanie puszczona natyczmiast sie uspokaja i zajmuje soba. Gdy tak szarpie smycz to zadne "spokoj" czy "nie wolno" nie dzialaja, najwyzej wypowiedziane glosniej bardziej ja nakrecaja - zaczyna wtedy ostro warczec albo szczekac. Sprawdzalem czy mnie ugryzie w takim momencie podkladajac jej reke pod sam pysk, ale wtedy sie zwykle jednak troche uspokaja. Sprawa wyglada jednak tak, ze tak na prawde nie jestem pewien czy by tego nie zrobila gdyby sie jeszcze troche bardziej nakrecila. Jestem natomiast pewien, ze nie lubi rekawiczek, bo gdy tylko zauwazy ze mam je ubrane to zaczyna gryzc po rekach troche w formie zabawy, ale czasem nie do konca. Wczoraj w takim momencie zlapala mnie na prawde mocno za palec, az mi sciagnela ta rekawiczke, wtedy sie troche uspokoila. Teraz niestety sytuacja z szarpaniem smyczy sie troche nasilila. Ona zaczyna szarpac w momencie kiedy chce na mnie cos wymusic. Jako, ze nie mam nad nia calkowitej kontroli to zawsze biega z przyczepiona linka 5 m. Jak chce juz wracac do domu, to ona oczywiscie jeszcze nie, wolam ja do siebie (oczywiscie nagradzam) i wtedy podnosze linke z ziemi. Najczesciej w takim momencie ona zaczyna szarpac smycz warczac i probujac mi ja wyrwac z reki. W tej chwili wycwanila sie juz na tyle, ze zaczyna lapac smycz jak najblizej mojej dloni, czasem nawet o nia zaczepiajac zebami. Dzisiaj doszlo juz do tego, ze zaczela mi szarpac smycz kiedy chcialem zeby szla przy nodze i nie ciagnela. Wydaje mi sie, ze ona wczesniej praktycznie nie chodzila na smyczy i teraz na mnie chce wlasnie wymusic zebym na kazdym wyjsciu ja puscil. Oczywiscie jest to nie mozliwe do wykonania, ale praktycznie codziennie kazda z nich ma dluzszy spacer polaczony z zabawa tak, zeby mogla sie wybiegac. W momentach kiedy zaczyna to robic mowie "nie wolno" i staram sie ja ignorowac, stojac w miejscu i sie nie ruszajac. To wydaje sie byc najskuteczniejsza metoda, chociaz probowalem jej jeszcze reka wyjmowac ta smycz z pyska, albo nawet brac na rece zeby odwrocic troche jej uwage. Probowalem tez dawac jej do pyska patyk w takim momencie, co jest rowniez dosc skuteczne, ale nie do konca jestem przekonany czy w taki sposob powinienem z nia postepowac w przypadku gdy chce cos na mnie wymusic. Pewne, ze jest ze na poczatku tygodnia kupie jej smycz lancuszkowa i wtedy zobacze co bedzie. Moze metal w zebach nie bedzie jej specjalnie odpowiadal. Moja druga suczka nawet nie probuje takich wybrykow. Nawet gdy jest super nakrecona na zabawe ze mna, nawet z warczeniem itd, zawsze reaguje od razu na pierwsze "nie wolno" gdy na mnie skacze czy cos. Gdyby to ona mi zaczela tak szarpac smycz to dostalaby lekkieg klapa w pysk i by wiedziala, ze nie wolno. W tym wypadku chyba to jednak nie jest najlepszy pomysl, bo pies jest po przejsciach (co najmniej 2 razy w schronie, chyba byl bity, bo czasem kuli sie na podniesiona reke - swoja droga to czasem sie domyslam dlaczego :diabloti:), ale jakos go musze nauczyc reagowania na "nie wolno". Miedzy innymi ze wzgledu na ten brak kontroli nie wychodze juz z nimi dwoma na raz, nawet na krotki spacerek za potrzeba. W momencie gdy mowilem "nie wolno" i nowa nie reagowala to rezydentka probowala na nia wplynac (mimo, ze jest raczej ta podporzadkowana) i zaczynal sie konflikt. Ostatnie takie wyjscie skonczylo sie przywiazaniem rezydentki do plotu (miala byc nowa, ale strasznie w takim momencie "wierzgala" i nie chciala sie uspokoic - a rezydentka zareagowala na pierwsze siad jak tylko zostala przywiazana) i telefonem do domu zeby ktos przyszedl po jednego z psow. W domu czasem tez probuje wymusic zeby cos zrobic - zaczyna wtedy szczekac i troche powarkiwac - ale wtedy mowie wlasnie "nie wolno" i wywalam ja po prostu z pokoju i zamykam drzwi. Teraz zwykle jest juz to dosc skuteczne, tak, ze samo "nie wolno" wystarczy. Na dworze jednak jest inaczej, bo nie do konca wiem jak mam od niej wyegzekwowac to "nie wolno". Po powrocie do domu suczka jest zwykle jeszcze dosc nakrecona (szczegolnie gdy musialem sie z nia szarpac przez pol drogi powrotnej) i od razu zacheca rezydentke do gonitwy po calym mieszkaniu. Wtedy sa zamykane osobno, nowa zwykle w przedpokoju, az sie troche uspokoi i wyciszy. Oczywiscie prawdopodobnie niedlugo wybierzemy sie na szkolenie, ale w tym momencie musimy przez jakis czas poradzic sobie sami. W grudniu troche pieniedzy poszlo na nowa suczke plus niespodziewane klopoty zdrowotne rezydentki (ropomacicze), wiec szkolenie musi jeszcze chwile poczekac. Prosilbym wiec o jakies sugestie jak ta malpe ujarzmic :lol:
-
Na szczescie wszystko poszlo dobrze i Samba czuje sie coraz lepiej. W poniedzialek miala operacje, a teraz juz chodzi po domu w zielonym kubraczku :razz: Socjalizacja suczek tez ma sie coraz lepiej. Jak wrocilismy z Samba to Puma widziala, ze jej kolazanka jest zmeczona i nie w formie, wiec nawet specjalnie jej nie zaczepiala. Oprocz tego w ciagu dnia spia juz razem na jednej kanapie i czasem nawet sie troche przytulaja. Puma powoli zaczyna juz zachowywac sie coraz lepiej, ale niestety jak zostaja same to troche niszczy. Wielkkiego szalu zniszczen nie ma, wiec mi to specjalnie tez nie przeszkadza. Biedna musiala byc chyba za te zniszczenia mocno karana, bo raz jak wrocilismy i byly kapcie pogryzione, to podczas sprzatania mama powiedziala do niej "co ty tutaj zrobilas?", to Puma schowala sie za framuga drzwi i az sie posikala, tak sie zestresowala. Oczywiscie mama na nia nie krzyczala, ale chciala sobie pogadac podczas sprzatania, tak jak zawsze robi. Teraz juz jednak wie, ze w stosunku do Pumy tak nie moze robic. Ogolnie to obie maja bardzo rozne charaktery i Pume bedzie latwiej szkolic, bo jest bardziej wpatrzona w czlowieka i chetniej wykonuje polecenia, niz uparta Samba. Jak Samba wyzdrowieje to juz zaczne im chyba dawac jakies zabawki, bo nie wyglada na to zeby mialy miec jeszcze jakies spiecia :lol:
-
Nie wiem czy ktos tutaj jeszcze zaglada, ale u nas sprawa socjalizacji suczek ma sie coraz lepiej. Niestety wystapil duzo powazniejszy problem - Samba zaczela krwawic i prawdopodobnie ma ropomacicze, na dniach bedzie miala operacje. Najwiekszym plusem jest to, ze gdyby nie Puma moglibysmy zaczac dzialac zbyt pozno. Myslelismy, ze Samba dostala po prostu drugiej cieczki, moze troche za szybko, ale jest mloda i mogla byc rozregulowana. Na kontroli Pumy zapytalem o cieczke i wet powiedzial, ze lepiej byloby to sprawdzic i zalecil badania krwi. W nich wlasnie wyszlo, ze Samba jest jednak chora. Czuje sie dosc dobrze, ale widac, ze jest troche obolala. Nie jest to dla nas odpowiedni moment na kolejne wydatki, ale na zdrowiu prawdziwego przyjaciela nie mozna oszczedzac. Mam nadzieje, ze nie bedzie zadnych problemow przy zabiegu i wszystko dobrze sie ulozy. Strasznie mi jej szkoda, szczegolnie, ze zaczynaly sie juz na prawde dobrze dogadywac. Nawet na spacery zaczalem wychodzic z nimi dwoma na raz. Trzymajcie prosze za nas kciuki w ciagu najblizszych dni. Nie potrafie sobie nawet wyobrazic co by bylo jak by jej zabraklo. :shake:
-
chwilowe rozstanie - pomocy! jak wszystko poukładać!
baller replied to requiem.'s topic in Lęk seperacyjny
Mysle, ze z tym kontaktem do weta chodzilo o to zeby zostawic numer osobie, ktora bedzie zajmowala sie psem pod Twoja nieobecnosc. W razie gdyby stalo sie cos zlego bedzie wiedziala gdzie dzwonic i pytac o porade/prosic o pomoc :lol: -
Temat zalozylem 2 dni temu, ale za duzo porad nie otrzymalem. Moze ktos ma cos do dodania? :razz: U nas sytuacja coraz lepsza. Dzisiaj z rana malpy nawet spaly razem ze mna w jednym lozku, a potem spaly razem obok siebie na kanapie. Niestety z Pumy powoli zaczyna wychodzic diabel :evil_lol: Wczoraj urzadzaly sobie gonitwy w poprzek mieszkania, tak ze musialem je pozamykac w innych pokojach. Do tego dalej ciezko mi jest wychodzic z nimi dwoma na raz, bo Puma jeszcze bardziej szarpie smycz, a Samba probuje mi pomoc ja uspokajac i wtedy sa zgrzyty. Samba jest nauczona, ze takich zabaw sie nie stosuje, wiec musze chyba wyeliminowac to u Pumy zeby druga sie od niej nie nauczyla. Do tego Puma chodzi po stolach gdy nikogo nie ma (nie zlapalem jej jeszcze na goracym uczynku) i otwiera sobie sama drzwi. To mnie najbardziej martwi, bo Samba takich rzeczy nigdy nie robila, na drzwi nawet nie probowala skakac, wiec nie chcialbym zeby to sie zmienilo. Plus jest taki, ze jak dzisiaj byly same to praktycznie niczego nie zniszczyly. Byly zamkniete osobno, ale Puma otworzyla sobie drzwi i chyba dosc ostro sie ganialy, bo oba lozka byly cale "przeorane" :evil_lol: Mam nadzieje, ze nie szczekaly przy tym za duzo, bo tego wlasnie probuje je oduczyc.
-
U mnie sprawa wyglada tak, ze jeszcze nie jestem pewien ktora jest ta "dominujaca". Obie sa lagodne, ale jakos musze sie "dotrzec". Mysle jednak, ze to Puma bedzie ta wazniejsza. Na razie nie ma mowy o wspolnym szkoleniu i zabawie zabawkami. Obie wtedy ostro rywalizuja i sie nakrecaja. Nawet kota probowaly gonic na zawody :evil_lol: Dzisiaj mialy kolejne spiecie. Samba koniecznie chciala sie bawic i troche meczyla nowa. Samba zaczela juz na nia szczekac, ja ja upokajalem, ale co chwile zaczynala znowu. W koncu Puma polozyla sie w legowisku (ktore wczesniej bylo Samby), a ona znowu probowala ja zachecic do zabawy. Za ktorym razem Puma warknela, jak krzyknalem to obie odskoczyly, ale spadlo mi troche zarcia na podloge, wiec lapczywie do tego skoczyly. Balem sie, ze znowu sie pokloca, wiec wywalilem Sambe z pokoju i zamknalem drzwi. Na pewno nie chce zeby podczas zabawy na siebie szczekaly. Mieszkamy w bloku, wiec byloby to mocno uciazliwe. Jak Samba szczeka na kota, to najczesciej wywalam ja z pokoju i zamykam drzwi. Teraz postepuje podobnie gdy szczeka na Pume. Czy to dobry system? Czy powinienem jednak jakos inaczej zareagowac?
-
Witam wszystkich. Od wczoraj jest z nami druga bokserka Puma. Ma okolo 2 lat i adoptowalismy ja z bwp. Oprocz tego mamy roczna bokserke Sambe. Wczesniej czytalem troche na necie informacji o tym w jaki sposob powinny sie suczki poznac. Poznalismy je wiec na neutralnym terenie, na spacerze. Nie bylo problemow z dogadaniem sie, obie sie do siebie cieszyly [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/hehe.gif[/IMG] W domu dostaly obie jesc (w osobnych pomieszczeniach i osobnych miskach, ktore zostaly nastepnie schowane). Pierwszy zgrzyt nastapil gdy Puma wrocila do kuchni gdzie wczesniej byla Samba. Rezydentka klapnela na nia zebami i lekko warknela(pierwszy raz w zyciu), ale po pierwszym "spokoj" od razu przestala. Przez nastepna godzine Puma chodzila po mieszkaniu i wszystko obwachiwala, a Samba caly czas za nia. Mloda była strasznie podniecona, leciała jej slina straszliwie, ale obie machały caly czas ogonami. W momencie gdy glaskalem obie Samba była troche spieta, ale ogonek jej caly czas chodzil na boki. Teraz sytuacja wyglada lepiej, bo Samba juz sie tak nie napina. Drugie spiecie nastapilo w momencie gdy obie byly poniecone przed wyjsciem na dwor. Znowu Samba warknela, wiec ja odciagnalem i od tego momentu suczki sa juz zapinane na smycze osobno. Samba jest troche zazdrosna na pewno, ale czy moge liczyc, ze to przejdzie wkrotce? Dzisiaj na spacerze wyszedlem pierwszy raz z dwoma na raz. Poczatek byl srednio udany, bo Puma wdala sie w "pyskowke" z dwoma psami, ktore ujadaly na siebie przez plot. Samba bardzo nie lubi szczekajacych psow, wiec chciala ja troche uspokoic wchodzac miedzy nia i ulice i zasnaniajac jej tamte psy, ale srednio jej to wychodzilo. Jak wracalismy ktos odpalil petarde i glosny huk przestraszyl Sambe. Nie wiem czemu, ale Pume to dosc nakrecilo i zaczela znowu szczekac. Chyba nie chciala jeszcze wracac, wiec wziela smycz w pysk i chciala sie przeciagac. Stanowczo mowilem "spokoj, nie wolno" i po chwili przestala juz szczekac i szarpac. Samba byla jeszcze troche dzika, ale tez jej przeszlo. Ale w sumie nie jest tak zle, myslalem, ze ten pierwszy spacer bedzie jeszcze gorszy. Nie wiem tylko jak rozwiazc sprawe prowadzenia ich obu na raz? Samba jest nauczona chodzenia przy prawej nodze na komende "ladnie" i nie ciagniecia na "gdzie". Gdy probowalem obie ustawic przy prawej, to Puma wyrywala do przodu, a jak ja sciaglem do porzadku to strofowala Sambe szturchnieciem gdy ja strofowalem ja :roll: Skonczylismy na tym, ze Samba szla z prawej ladnie jak zwykle, a Puma z lewej w sumie nie najgorzej. W niektorych sytuacjach jednak wolalbym miec wolna jedna z rak. Macie moze jakies rady jak nauczyc Pume ladnego chodzenia z prawej obok Samby? :evil_lol: Zabawki mam wszystkie pochowane, zadnej staram sie nie faworyzowac. Samba chcialaby sie bawic, ale Puma jest srednio zainteresowana. Tydzien temu miala sterylke i jest pewnie zmeczona podroza, wiec mysle, ze to dlatego. Samba jest najlagodniejszym psem jakiego znam, Puma byla "dobierana" tak zeby zgadzala sie z innymi. Gdyby mial byc jakis wiekszy problem to chyba by juz wystapil? Na wszelki wypadek obie chodza w obrozach, ale chyba poza tym nie musze specjalnie na nie uwazac? Samba wpuscila bez problemu nowa na swoje poslanie. Jednak gdy Puma tam lezy to podchodzi czasem do niej troche spieta. Zadna z nich sie nie jezy, ale nie do konca naturalnie to wyglada. Z czasem im przejdzie? Mam reagowac w takich sytacjach? Jak zostana pierwszy raz same to powinny byc osobno czy juz moga razem? Jakbyscie jeszcze mieli jakies porady to chetnie je uslysze. Pierwszy raz mam w domu 2 psy [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/hehe.gif[/IMG]
-
Nie jestem ekspertem, ale mam roczna bokserke (a wiadomo jakie to potrafia byc diably :diabloti:), z ktora calkiem dobrze sobie radze, wiec mysle ze moge udzielac rad. Ja bym zrobil tak. Podczas zabawy to Ty ustalasz zasady, wiec bawicie sie tak dlugo jak dlugo szczeniak ich nie lamie. Jezeli zaczyna sie za bardzo nakrecac i przestaje juz reagowac na "nie wolno" czy "fe", to po wydaniu takiej komendy przerywasz zabawe, wstajesz i odchodzisz ignorujac przy tym psa. Piesek calkiem szybko powinien zalapac, ze jezeli przegina to zabawa sie konczy. Mam nadzieje, ze pomoze :razz: Ja z moja Samba szybko doszedlem do takiej wprawy, ze z zewnatrz zabawa moze wygladac na bardzo agresywna (malpa rzuca sie, przepycha, strasznie przy tym warczac), ale w rzeczywistosci ona sama uwaza zeby nic nie zrobic swoimi zebami, a uspokaja sie juz po pierwszym "spokoj".
-
Na razie sprawa rozwiazala sie mniej wiecej sama. Samba pojechala na dzialke z moja mama na 2 dni. Biegala, skakala wszystko bylo super. Okazalo sie jednak, ze zjadla jakies grzybki co rosly na dziko pod drzewem na terenie dzialki. Nastepnego dnia nie chciala juz jesc i z rana po nia przyjechalem zeby zabrac ja do weta. Po drodze w samochodzie mi puscila pawia, ale jakos dojechalismy. Dostala troche zastrzykow, kroplowke i zakaz jedzienia przez 1,5 dnia. Miala mocno rozwolnienie i widac, ze sie meczyla, ale po 2-3 dniach przeszlo. Chyba ja to "nauczylo", bo teraz jak ide z nia po dworze to nie mam prawie zadnych problemow ze zjadaniem z ziemi. Czasem cos obwacha i chce liznac, ale zwykle juz 1 "nie wolno" pomaga. Nie lize juz chodnika, kamieni czy piasku, wiec poprawa jest znaczaca. Szkoda tylko, ze musiala sie zatruc zeby tak sie stalo. Nie wiem jeszcze jak jest z piaskiem na boisku, ale licze, ze tez nie ma juz na niego ochoty. Niestety ostatnio nie bylo jak sprawdzic, bo ja bylem chory, ale moze na dniach sie okaze, ze juz sie zupelnie wyleczyla :lol:
-
Z chodzeniem na smyczy radzimy siobie calkiem dobrze, ale dzieki za rady. Chodzi co prawda kolo prawej nogi najlepiej, ale tak bylo wygodniej dla mnie bo prawa reka latwiej bylo mi sciagac zawsze smycz, kiedy wyrywala sie do ludzi. Mialem juz jedna "akcje" z jakims dresiarzem, ktoremu ubrudzila jego biale sztruksy :diabloti: Wlasnie spokojnego mijania ludzi nauczylem ja smakolykiem trzymanym w reku. Teraz musze tak robic tylko kiedy bardziej sie nakreci, a kiedy jest juz zupelna szajba to kaze jej zrobic siad. :p Problem jest taki, ze nie ma u mnie na osiedlu spokojnego miejsca gdzie moglbym ja puscic. Dlatego wlasnie wieczorem chodzimy na boisko, ktore jest ogrodzone i gdzie mozemy biegac. Najczesciej po prostu bawimy sie kijem w taki sposob, ze ja biegam, a ona za kijem. Potem daje jej do pyska na troche, troche sie z nia "podrocze" i znowu ja uciekam :p W ciagu dnia nie ryzykuje puszczania jej ze smyczy, bo bieglaby do wszystkich ludzi jakich by zobaczyla :roll:
-
Chodze z mala na psie przedszkole. Uczy sie tam troche, ale chodzimy tam raczej dla socjalizacji z innymi szczeniakami. Na poczatku bardzo sie bala psow, teraz sie juz bardzo do nich cieszy, dopoki nie szczekaja, ale nigdy jeszcze nie bawila sie z innym psem. Rozumiem o co chodzi z tym, ze ma chciec byc przy mnie. Problem jest tylko taki, ze ona kocha wszystkich ludzi, dzieci w szczegolnosci, i do kazdego chce podejsc zeby sie przywitac. Teraz zrobilismy juz duze postepy, bo czasem udaje nam sie przejsc kolo kogos, bez wyrywania sie do niego, szarpania i innych wyglupow. Oczywiscie w tym wypadku to nie ja ja szarpie, ale ona szarpie sie do kogos. Problem tylko w tym, ze w takim razie nie wiem jak powinny wygladac spacery? Bo przeciez nie bede caly czas kolo niej skakal i zabawial jej pileczka czy czym innym. Musi sie chyba nauczyc takiego "normalnego" chodzenia na smyczy? I nie jesc przy tym piachu :p Moj poprzedni pies wychodzil ze mna zawsze bez smyczy. Tak na prawde nie mial jej nawet. Ten pies jest inny, na pewno wiekszy, ale tez chcialbym z nim chodzic w taki "normalny" sposob. Co do tego, ze sie nudzi to nie jestem pewien czy to jest prawdziwe. Na psim przedszkolu jest duzo atrakcji, psy ludzie, itd i tam faktycznie mniej "lapie ziemie". Za to podczas zabawy ze mna, kiedy nawet widze, ze jest mocno nakrecona i jest na piaskowym boisku, to zdarza sie jej to calkiem czesto. Zauwazylem tez, ze zalezy to do podloza po ktorym idzie. Jak ma ochote "odkurzac" to czasem musze ja sam zaganiac zeby szla po trawniku kolo chodnika, a nie po samym chodniku, gdzie lapie piasek i kamienie. Na trawie praktycznie sie jej to nie zdarza, za to na piachu najczesciej.
-
Pieszczochem jest, wiec moze to pomoze. Z siedzeniem juz probowalem. Jak sie za bardzo nakrecala na lizanie chodnika i wszystkiego z ziemi to kazalem jej zrobic siad i tak troche siedziala, az dostala nagrode. Niestety jest to malo skuteczny plan, poniewaz najczesciej chwile pozniej lizala dokladnie tak samo, jak nie nawet jeszcze bardziej. Plan z siadaniem jest tylko skuteczny kiedy za bardzo nakreca sie na ludzi i na dzieciaki na dworze. Czasem musze ja chwile przytrzymac, ale siad robi i jak troche posiedzi to zchodzi z niej cisnienie :p To nie mam wcale jej karac za lizanie piachu? To skad bedzie wiedziala, ze to jest zachowanie niepozadane? Z drugiej strony zdarzylo mi sie ze 2 razy przylac jej lekko smycza po tylku, ale nie zrobilo to na niej chyba zbytniego wrazenia. Lizala po tym prawie tak samo :roll:
-
Ok rozumiem. W takim razie sprobuje z glaskaniem. A jak mam reagowac kiedy juz zacznie lizac ten piach? Dalej po prostu "nie wolno" i szarpniecie? Bo zaczynam miec wrazenie, ze na niej to wiekszego wrazenia nie robi, a w sumie chcialbym zeby sie nauczyla ignorowac moje zakazy.
-
Samba dostaje do jedzenia ryz z kurczakiem i marchewka. Jesli chodzi o nagradzanie to zawsze jest to kawalek miesa lub sera. Ona jest lasuchem, wiec uwazam, ze jest to dobra nagroda. Nie wiem tylko jak mialbym ja nagradzac na zewnatrz? Dostaje kawalek za siad czy lezec, albo za to jak minie ludzi spokojnie i nie bedzie na nich skakac. Przeciez nie bede jej dawal sera co 5m, ktore przejdziemy.
-
Mam 4,5 miesieczna bokserke. Jest troche strachliwa, ale w domu zachowuje sie super. Zostaje sama bez zniszczen, slucha zakazow, ma problem tylko z zalatwianiem sie w domu, ale nad tym wciaz pracujemy. Problemy zaczynaja sie po wyjsciu z domu. Na samym poczatku lizala chodnik prawie caly czas. Musialem jej ciagle morde podnosic zeby przestala, ale ona po chwili robila to znowu. Zadna "nie wolno" nie skutkowalo. Troche czasu juz minelo, ale niestety problem po czesci pozostal. Na spacerach Samba podnosi z ziemi dokladnie wszystko i probuje zjesc. Sa to takie przedmioty jak patyki, liscie, pety, a nawet sam piasek, kamyki czy stluczone szklo. Za kazdym razem kiedy cos probuje podniesc pociagam za smycz, zeby glowa jej sie "odkleila" od ziemi i mowie "nie wolno". Niestety nie specjalnie to skutkuje, bo po chwili robi zupelnie to samo. Czasem, jezeli cos jej sie szczegolnie spodoba, to od razu w tej samej sekundzie probuje znowu to liznac. Jest to strasznie meczace na spacerach i doprowadzilo nawet do tego, ze boli mnie nadgarstek od ciaglego szarpania smycza. Polecono mi lancuszek zaciskowy. Nie wiem jednak czy to nie jest czasem troche za wczesnie i czy bedzie skuteczny? Do przodu specjalnie nie ciagnie, umie juz chodzic przy nodze, chyba ze cos ja mocno zaciekawi, albo probuje obskakac i wylizac jakiegos dzieciaka. Ale tak chyba wszystkie szczeniaki maja [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/hehe.gif[/IMG] Niestety ostatnie 2 dni to jest prawdziwy koszmar. Nie wiem z jakiego powodu, ale zarcie piasku jeszcze sie nasililo, musze sie z nia szarpac na spacerach prawie przez caly czas. Do tego wrocily zle zachowania zwiazane ze skakaniem na ludzi na ulicy, ciagnieciem na smyczy, takze ze zdwojona sila. Nie wiem normalnie co w nia wstapilo :sad: Drugi problem to lizanie polaczone ze zjadaniem piasku, kiedy jest juz spuszczona ze smyczy. Co wieczor chodzimy na boisko zeby sie wybiegala. Najczesciej wyglada to tak, ze bawimy sie kijem. Wczesniej nie bylo tego problemu, ale ta malpa wpadla niedawno na to, ze skoro nie ma zapietej smyczy to nie bede mogl jej podniesc glowy kiedy zacznie jesc piasek [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/icon_twisted.gif[/IMG] Koncze zawsze zabawe zanim to jej sie znudzi, ale wtedy najczesciej zanim ja zapne zdazy juz zobaczyc, ze konczymy i zabiera sie za piasek. Problem jest w tym, ze wtedy to juz zupelnie "nie wolno" nie pomaga, a smakolyk jest bardzo przecietnie atrakcyjny, a czasem jak probuje ja zlapac to jeszcze na dodatek ucieka. Macie jakas rade co moge z tym zrobic? Probowalem uciekac, ale srednio skutkuje. Do tego nie do konca moge udac, ze ide do domu, bo zaraz za furtka (w czasie zabawy zamknieta) jest ulica i nie chce zeby sama tam wybiegla. Jest nauczona, ze podczas zapinania i odpinania smyczy musi siedziec, ale na odleglosc komendy tez nie dzialaja. Do tego w ciagu ostatnich 2 dni prawie wcale nie chciala juz biegac po boisku, tylko zrec ten piasek. Mowilem wtedy "nie wolno" i jezeli ktores z rzedu nie skutkowalo po prostu zapinalem ja na smycz i opuszczalismy boisko. Troche sie szarpala i probowala gryz smycz, mimio ze zwykle tego nie robi, ale po chwili mniej wiecej sie uspokajala. Jestem dosc nerwowym czlowiekiem, wiec takie "spacery" tak mnie wkurzaja, ze potem przez reszte wieczoru chodze nakrecony. Prosze o pomoc :razz: