witam wszystkich
zalogowalam sie na forum, bo juz nie daje sobie rady z czarnym spanielem,
ktorego zaadopotowalam ponad rok temu. jego watek pojawil sie
na dogomani i postanowilam przygarnac go do siebie. niestety
po pewnym czasie okazalo sie, jaki gagatek z niego. jestem na skraju
wyczerpania nerwowego - pies regularnie wieczorem rzuca sie z zebami
na mojego meza, gdy ten tylko chce wejsc do łóżka. kilkakrotnie skonczylo
sie pogryzieniem. zapisalismy sie do psiej szkoly, ale niewiele to daje.
zreszta nie do konca podobaja mi sie metody tj. karanie psa szarpaniem
czy rzucanie w niego łańcuchem, gdy jest agresywny. guinness jest
nie do zdarcia - jesli mialabym przyjac zasade, ze spaniel wybiegany to
spaniel szczesliwy, musialabym zrezygnowac z pracy i calymi dniami biegac
z nim po polach. jeszcze NIGDY NIGDY PRZENIGDY nie widzialam go zmeczonego. nawet po kilkugodzinnych eskapadach. do tego ucieka,
zaczyna sie kąpać (mieszkam w okolicy wielu zbiornikow wodnych), wtedy
choruje na uszy. ciagle utrapienie. na smyczy szarpie jak szalony.
czy ktos mial podobne doswiadczenia i mimo to zdolal wychowac psa???