Meggie74
Members-
Posts
20 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Meggie74
-
A ja właśnie myślałam, czy u Hokulka wszystko ok :-) Bardzo się cieszę, że wszyscy macie się dobrze i rodzinka się zgrała. No i oczywiście, że zgrzeczniał. Martwiłam się czy nie powróciły u niego problemy zdrowotne, ale odpukać nie:-). A taki bidulka był pod blokiem. Nikt za niego 5 groszy nie dawał, że dożyje następnej wiosny. No to z okazji życzeń poświątecznych życzę kolejnych świąt w pełnym, zdrowym i szczęśliwym składzie :-)
-
Obiecuję zrobić nowe zdjęcia, to poprosze Fionę i wklei. A Zuzul wczoraj na spacerze polowała na koniki polne. Najpierw stawiala uszy i nasłuchiwała, a potem próbowała nakryć konika łapkami, tak jak kot, ale oczywiście nie jest taka szybka :-) Prawie, że się popłakałam ze śmiechu :-) :-) Na razie było jedno nieśmiałe zapytanie o Zuzulka, ale zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie. A to taki słodziaczek jest. No i wczoraj był przełom, po raz pierwszy zaszczekała, jak ktoś zapukał do drzwi :-) I nie jest bardzo piskliwa (na szczęście)
-
Zuzulek nie jest taki mikroskopijny jak najmniejszy pinczerek. Ona jest wielkości pieska kwalifikujacego sie na troche większe szeleczki, albo małą obróżkę. A DT wyjeźdzą 6 listopada na tydzień i nie jest za wesoło. DT to nawet kocha Zuzulka, ale DT średnio raz na miesiąc wyjeżdzą na 3 dniowe szkolenia :-(
-
Zuzulek jest na tymczasie u mojego znajomego. Jest strasznie śmieszna już dawno nie było takiego maleńkiego pieska i zapomniałam, że mogą być takie śmieszne. Kiedy śpi to wygląda jak mały szczeniaczek i tak rozkosznie zasłania sobie pyszczek łapkami :lol:. Teraz znajomy uczy ją, że jej miejsce jest na posłanku, a nie na kanapie, ale kończy się na tym, że śpi na posłanku na kanapie :lol::lol:. A w nocy wystarczy chwila nieuwagi i od razu ładuje sie pod kołdrę :lol::lol: ale jest taka rozkoszna, że nie można się na nią złościć. Na początku była bardzo zestresowana ale teraz trochę się rozkręciła :lol::lol: nawet próbuje bawić się starą skarpetą (bo był problem z kupnem takiej normalnej zabawki - ma malutki pyszczek). Właściwie wszystko ma mini. Ma najmniejszą z psich obróżek (a i tak jest za szeroka), najmniejsze posłanko (pani w sklepie pytała się, czy mam takiego dużego kota, a ja powiedziałąm, żeto dla małego psa), karma musi być drobniutka jak dla szczeniaczka :lol::lol::lol:. No i wiadomość z ostatniej chwili - Zuzulek jest bardzo całuśny- szczególnie na powitanie.
-
Weszłam na stronę, żeby poczytać dobre wieści i nie zawiodłam się. To, że Hoka przeżył kilka lat u nas na osiedlu, znalazł domk i kochających właścieli - to prawdziwy cud. Sama w to nadal nie moge uwierzyć. A piszę tak dlatego, że niedawno na nasze osiedle znowu przybłąkał się piesek - taka powtórka z historii Hoki Tylko, że tym razem nie skończyła się szczęśliwe - ktoś potrącił go na osiedlowej drodze (!), nie udzielił pomocy i nie zadzwonił nigdzie (!!). Nie wiem, ile osób widziało pokiereszowanego psa w naprawdę złym stanie, ja zobaczyłam go dobę po wypadku (nie było mnie w domu) i od razu zorganizowałam pomoc. Niestety kiedy zostal zawieziony do weterynarza - było już za późno. Właśnie w ten sam sposób mógł skończyć się los Hoki. Ale dzięki Bogu i dobrym ludziom nasz Hoczka ma się dobrze.
-
Kielce /świętokrzyskie - wątek do zamknięcia.
Meggie74 replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Przeczytajcie proszę dokładnie co napisałam - [B]kilkakrotnie romawiałam z tymczasową opiekunką Bambi i ona za każdym razem potwierdzała, że trzeba znaleźć domek dla niej.[/B] A w przededniu transportu, kiedy [B]wieczorem[/B] poszłam do niej ustalić szczegóły i zabrać psa - powiedziała, że nie odda suni. Fiona w niczym nie zawiniła - ponieważ ja jej za każdym razem kiedy rozmwawiałyśmy potwierdzałam, że pies jedzie. Ona też dowiedziała się w ostatniej chwili. -
Kielce /świętokrzyskie - wątek do zamknięcia.
Meggie74 replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='erka']W związku z bardzo nieprzyjemną sytuacją, jak miała dzisiaj miejsce oświadczam, że nie biorę odpowiedzialności za adopcje tych psów umieszczanych na kieleckim wątku, pod których zdjęciami nie jest podany kontakt do mnie, o których nic nie wiem i nie biorę udziału w rozmowach przedadopcyjnych. Mogę tylko wyrazić ubolewanie i przeprosić Panią Elę, która miałą adoptować Bambi i izę_szumielewicz, która w tej niedoszłej adopcji pośredniczyła za to, co się stało. Pani Ela już od dłuższego czekała na Bambi, czekała również niecierpliwie jej mała wnuczka, codziennie oglądając zdjęcie suni. Bambi miała jechać do Warszawy jutro. Dzisiaj wieczorem pani Ela dowiedziła sie ,że sunia do niej nie przyjedzie. I to dowiedziła sie ode mnie przypadkiem, tylko dlatego,że razem z Bambi miała jechać sunia pod moją opieką , czyli Puchatka . Pani Ela była bardzo rozgoryczona, nie potrafiła zrozumieć, dlaczego nikt jej o tym nie uprzedził, nie wiedziała, co ma powiedzieć wnuczce, która nie mogłą się doczekać jutrzejszego dnia. Tak sie nie robi. Pani Ela starała się pomagać kieleckim psiakom. To ona właśnie znalazła dom dla Puchatki i zobowiązała się dać dom tymczasowy na 2 mies. tej chudziutkiej biszkoptowej suni. Nie wiem, czy Pani Ela będzie miała ochotę na dalszą pomoc, bo osoby działające na wątku kieleckim straciły w jej oczach wiarygodność. Nie wiem, czy iza_szumielewicz, która była tu pośrednikiem i sama stara się pomagać w różny sposób, zechce to robić dalej. I chociaż nie miałam w tym, co się stało żadnego udziału, to ja musiałam wysłuchać gorzkich słów. Jest mi przykro z powodu tej sytuacji i tylko mam nadzieję,że nie zniechęci do osób nam życzliwych do dalszej wspólpracy, bo ucierpiały by na tym tylko psy.[/quote] A mnie jest bardzo przykro, że tak napisałaś. Bambi przybłakała się do nas na osiedle jakieś 1,5 miesiąca temu. Dokarmiana byla przez starszą schorowana kobietę o dobrym sercu, którą wszyscy szykanowali, że suka bedzie miała cieczkę i bedzie kłopot. Wzięłaby ją wtedy do domu, ale bała się, co powiedzą jej córka i zięć. Poprosła nas o pomoc, bo bardzo było jej żal suni. Fiona pomogła w sterylizacji i szukaniu domku tymczasowego, a ta starsza pani opiekowała się sunią po operacji (początkowo trzymała ją w suszarni w piwnicy, ale Bambi było tam zimno i po kryjomu wzięłą ją do domu). Ja wtedy byłam na służbowym wyjeździe i nic o tym nie wiedziałam. Po powrocie kikakrotnie rozmawiałam z tą Panią i ona podtrzymywała, że nadal chce, żeby sunia miała dobry domek u kogoś innego. W przeddzień umówionego transportu poszłam, zeby ustalić godzinę, a ta starsza schrowana kobieta ze łzami w oczach powiedziała, że nie może oddać Bambi, bo to byłby szok dla suni. Powiedziała, że cała rodzina ją pokochała, sunia jest w niej zakochana, nie odstępuje jej na krok, jest cudowna, bardzo mądra i grzeczna i nie może jej znowu dać do kogoć, bo Bambi pomyśli, że znowu ją wyrzucili i wpadnie w depresję (oczywiście mówiła o suni, ale chyba miała też na myśli siebie). To co miałam zrobić? Zabrać Bambi siłą z tego domku i unieszczęśliwić suczkę i jej obecną opiekunkę? Potrafiłabyś tak? Myślałam, że chodzi nam o ratowanie bezdomnych zwierzat i szukanie im dobrych domków. Tak właśnie jest w przypadku Bambi. Mieszka w trzypokojowym mieszkaniu na parterze, w bloku pod lasem z dużym zielonym terenem wokół, z dala od samochodów, opiekuję się nią emerytka, którą spędza z nią 24 godziny na dobę, Bambi śpi u niej w pokoju na foteliku obok łóżka, nowa Pani wychodzi z nią kilka razy dziennie na spacer, Bambi opala się na balkonie, ma własny fotelik (goście muszą siadać na pufie), własną poduszkę, własną szczotkę, i zajada najlepsze frykaski (nawet jeśli pierwotnie miał to być obiad jej Pani) - "no bo jest niejadkiem i trzeba jej zmieniać smaki". A ta kobieta jest przeszczęśliwa, przestała myśleć o swoich chorobach i zmarłym w zeszłym roku mężu, chodzi po całym osiedlu i opowiada każdemu, kogo napotka jakiego ma cudownego pieska. Poza tym jest ulubienicą całej rodziny, która potem zaopiekuje się pieskiem(wypełnili dokumenty adopcyjne). -
Kielce-Bambi mała sarenka zostaje na zawsze w dt :)
Meggie74 replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
Bambi jest już po sterylce. Teraz tylko 10 dni i bedzie jak nowa. Dzisiaj rano troszkę zjadła, ale na spacerku jeszcze bez sukcesów. Strasznie słodka jest - nawet teraz jak ją boli brzuszek to kładzie sie na plecki, żeby ją głaskać -
Kielce-maluszek podrzucony na działkę pilnie szuka DT lub DS. Ma dom
Meggie74 replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
Ona teraz przechodzi okres "szczenięcego ADHD" :lol::lol: kiedy była jeszcze u nas zabierałam ją wieczorami na długie spacery, żeby ją zmęczyć. Ale nie dawało rady, nawet jak wracałyśmy biegiem do domu. Nic jej nie ruszało - dopiero jak wracała do kojca - padała "trupkiem" i spała do późnego rana następnego dnia. Na tym zdjęciu też chyba zaliczyła "trupka" po zabawie z kumplem. W kazdym razie widać, że jest szczęśliwa :lol::lol::lol: -
Super, że ten nowy lek tak długo i skutecznie działa. Strasznie się cieszę, że Hoczka teraz ma jak w niebie (a to widać) no i że ma tak rewelacyjnych właścieli - jesteście cudowni:multi::multi::multi: A jeśli macie ochotę - zajrzyjcie na wątek na Dogomanii o Pimpusi (Pimpusia suczka podrzucona do mnie na działkę "na bezczelnego"). Jest to prawdopodobnie jedna z jego ostatnich pociech, których zdążył się dorobić u nas na osiedlu. W każdym razie jest do niego bardzo bardzo podobna (wykapany tata) i tak samo przemądrzała. Właśnie znalazła nowy domek. :multi::multi::multi: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=110823&highlight=pimpusia&page=8[/URL]
-
Kielce-maluszek podrzucony na działkę pilnie szuka DT lub DS. Ma dom
Meggie74 replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
[SIZE=3]Troche wiesci od Pimpusi - napisała córka nowej Pani.[/SIZE] [SIZE=3]"Pimpusia juz nie jest Pimpusia tylko Figa :)[/SIZE] [SIZE=3]Szybko zalapala, ze ma nowe imie i jak sie na nia zawola "Figa" to [/SIZE][SIZE=3]natychmiast przybiega :))[/SIZE] [SIZE=3]Zaaklimatyzowala sie rewelacyjnie. Ladnie sie pilnuje i slucha. [/SIZE][SIZE=3]Przybiega na zawolanie. Jest bardzo madra i rezolutna.[/SIZE] [SIZE=3]Wczoraj bylismy caly dzien na dzialce u mamy mojego meza, wiec mala [/SIZE][SIZE=3]sie wyszalala za wszystkie czasy.[/SIZE] [SIZE=3]Najbardziej podobalo jej sie ganianie z duzym psem (moim owczarkiem) i [/SIZE][SIZE=3]zabawa z nim. A najfajniejsze bylo podkradanie mu pilki, co udalo sie [/SIZE][SIZE=3]uwiecznic na zdjeciach, ktore przesylam. [/SIZE][SIZE=3]Ma dziewczyna duzo energii, az milo popatrzec na tak radosnego psa.[/SIZE] [SIZE=3]Wcina suche az jej sie uszy trzesa :) Czasami jeszcze zrobi siusiu w [/SIZE][SIZE=3]domu, ale kupe robi juz tylko na dworze. Siada pod drzwiami [/SIZE][SIZE=3]wyjsciowymi i piszczy, ze chce wyjsc.[/SIZE] [SIZE=3]Wlasciwie o Fidze mozna pisac tylko same "ochy i achy". Ze madra, ze [/SIZE][SIZE=3]posluszna, ze sliczna, ze przylepa, tak mozna wymieniac i wymieniac [/SIZE][SIZE=3]bez konca :))))[/SIZE] [SIZE=3]Jestesmy bardzo szczesliwi, ze znalazla u nas dom :))))"[/SIZE] [SIZE=3](to tyle - Fionka wstaw proszę zdjęcia - bo ja nie umiem :oops:[/SIZE] [SIZE=3]Dziękuję wszystkim za pomoc w szukaniu domku dla Pimpki-Figi :laola: po raz kolejny udało się :multi::multi: huuuuurrrra !!!!!!!!!!!!!!! ale bez was byłoby trudno[/SIZE] -
Szczenięta z Kielc - proszą o domy. NOWE - PILNIE DT! - str. 1
Meggie74 replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Chciałam tylko napisać, że Pimpusia jest cudowna. Mogła by bawić się non stop i jest strasznie śmieszna. A jak coś ją zainteresuje to "wystawia zwierzynę" i robi stójkę przednią lewą łapką. A tak w ogóle, to ja nie potrafię odróżnić psa od suczki :oops: Na prawdę myślałam, że to jest Pimpek -
Troszkę nie zaglądałam bo mnie nie było, ale teraz patrzę a tu tyle rzeczy się działo. Szkoda, że Hoka ma zwyrodnienia w szyi, ale rzeczywiście my nic nie zauważyłysmy - mam nadzieję, że uda się to troszkę powstrzymać lekami. Poza tym, on u nas na osiedlu też miał dziewczynę - blondynkę i też tak delikatnie ją skubał, jakby szukał pcheł (no a potem okazało sie, że spłodził 9 szczeniaczków :oops: (matka i dzieci mają już domki), ale to już zupełnie inna historia :lol: A poza tym, ja nigdy nie widziałam, żeby był taki wesoły, jak na ostatnich zdjęciach :lol:
-
Chciałam serdecznie podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w szukanie domku dla Hoki - dzięki Wam znowu wierzę że ludzie są dobrzy. Na prawdę wielkie podziękowania dla Fiony, bo jak policzyłam wczoraj, dzięki jej pomocy od zeszłej jesieni udało się znaleź domek dla 17 moich znajdek. Poza tym ściskam nową Opiekunkę Hoki (i jej Męża). Bardzo rzadko ludzie decydują się adoptować nieco starsze zwierzątko po przejściach, a potem tak szybko się z nim zaprzyjaźniają. U mnie na osiedlu ludzie z niedowierzaniem kiwają głowami, jak im opowiadam o Hoce i o tym, że zamienił się w psa kanapowego (chyba myślą, że po prostu zawieźliśmy do do schroniska :lol::lol:) - niedowiarkom pokazuję zdjęcia. Oczywiście gdybym mogła, wszystkie znajdki zostawiłabym u siebie - ale wtedy nie miały by tak dobrze, jak w domkach docelowych. Zwykle te zwierzątka, które najwięcej wycierpiały są najbardziej wdzięczne za pomoc. Dokładnie tak, jak Hoka. I kiedy nowy właściciel pisze, że zwierzątko jest najmądrzejsze i najuochańsze - wtedy wiem, że było warto. Wielkię dzięki :lol::lol::lol:
-
Trzymam kciuki za Hokę, bo to psisko, któremu wiodło się bardzo źle przez całe życie. Kilka lat spędził na dworze bez Pana i bez domu a facet, który sprzątał u nas na osiedlu ciągle go przeganiał miotłą. Jak w końcu zbudowałyśmy mu budę (po tym jak zmarła jego poprzednia opiekunka) to był strasznie zdowolony i w ogóle z niej nie wychodził, a potem z nowu go zaczęli wyganiać z budy (pewnie ten gościu, co sprząta - bo pies brudzi i śmierdzi ). Teraz jak jest w mieszkaniu, to po prostu nie wie, czy znowu go ktoś wygoni czy nie. On teraz jest skołowany na maksa bo w ciągu kilku miesięcy stracił opiekunkę, dostał budę, zaczęli go wyganiać z budy, zaczęli go wozić po wetach, jest w nowym miejscu, ale ciagle wyprowadzają go. Ale on nie wie po co. Pewnie myśli, że jest wyprowadzany na dwór nie na siku, tylko dlatego, że tam w mieszkaniu to nie było jego miejsce (bo zawsze jak mu było trochę lepiej to od razu to tracił). Po tylu latach życia w strachu on po prostu potrzebuje więcej czasu, żeby uwierzyć, że będzie mu lepiej już na stałe. A to, że macha ogonkiem to BARDZO DUŻY WYRAZ ZAUFANIA - bo do mnie zaczał machać po kilku tygodniach, a na początku jak się przybłąkał to w ogóle nie machał.