Jump to content
Dogomania

niechorzynka

Members
  • Posts

    160
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by niechorzynka

  1. dziękuję za rozgrzeszenie i ponownie moge tylko podnieść :(...do góry kochanie, po domek :)
  2. :-( podniosę...niestety tylko tyle mogę...przepraszam :(
  3. [quote name='sota36']Aniu, Psonieczko, przepraszam, ze to U Was pisze, ale musze... Musze - dla niechorzynki. Niechorzynko - piszesz, ze przepraszalas, bo ... Bo co? Bo pozwolilas godnie, za czas milosci Twej psiny do Ciebie, Jej godnie odejsc? Bo nie pozostawialas Milosci Twego Zycia samej? Kochanie! Ja wiem, co pisze! Wiem! Kochalam mojego Atosa i kocham nad zycie! Uratowal mi je w koncu:) Wiec mam prawo tak powiedziec. Obiecalam Mu, ze kiedy przyjdzie TEN moment, i moje serce go wyczuje, bo spojrze Toniowi w oczy, to zdecyduje sie na to , by pozwolic memu psu godnie odejsc. I odszedl. 22 pazdziernka 2004 roku. Po prawie 13 latach ...mordegi ze mna:) Dalej Go kocham i wiem, ze kiedys sie spotkamy. Uwazam, ze pozwolenie psu godnie odejsc to DAR! Dar odwagi i odpowiedzialnosci. Dar za Jego milosc, przywiazanie i oddanie. ( teraz musialabys mnie widziec - piszac to ...rycze!). Wspominasz o tym, ze zwiazanie sie z kolejnym ( och -coza wyraz, ale nie potrafie innego znalezc, wiec ...przeperaszam...) psiakiem to zdrada! To nieprawda! A co bys o mnie powiedziala? Ja w kilkanascie godzin po odejsciu mego Tosia, dostlam NASTEPCE! To ja, wraz z mezem, zaprosilam, by nie zwariowac, nastepce do nasego domku. I wiem, ze tak musialo byc. Jestem teraz, spogladajac na mojego Gucia, szczesliwa; wiem jedno - Atos wiedzial kiedy odejsc. I tak to wszystko "zorganizaowal" ze mamy to szczescie, i On chyba tez:), ze trafilismy na takiego Nastepce naszego Staruszka. Bo gucio jest zupelnie innym i inaczej cudownym psem. Jest mlodszym "bratem" Atosa. Nie mozna tych dwoch psakow porownac, bo by sie skrzywdzilo jednego lub drugiego. Niechorzynko - uwazam, ze jestes bardzo odpowiedzialna osoba i kiedys ( niewiadomo kiedy, czy za dzien, czy za tydzien...) milosc przyjdzie na ...czterech lapach i bedziesz cholernie szczesliwa! Znow szczesliwa! Czego Ci z calego seducha zycze!!!!! ps. Psonieczko - drugi dzien myslalam nad tymi slowami do niechorzynki. Chyba mi niezle poszlo, co? Ale myslac o nich , myslalm o Tobie i moim Toniu:) A gutek lezal kolo mnie! bez Was nie dalabym rady! Dziękuję za te słowa....wczoraj minęły 4 tyf. odkąd jej nie ma...a ja cały czas mam wrażenie że ona zaraz wejdzie do pokoju, wesoło zamerda ogonkiem, podroczy się ze mną, pobawi się z moim szczurkiem...czekam...ale jej nie ma....nie wbiega już radośnie. I wtedy przychodzi refleksja że jej nie ma i już do końca mojego życia nie będzie....kurcze, to tak strasznie boli, tak strasznie mi jej brakuje...brakuje poprostu małej kudłatej istotki...na razie muszę czekać aż oswoje się z tym że jej nie ma...muszę poczekać aż rodzice się wyprowadzą (kwestia czasu), i może wtedy będę mogła adoptować jakąś mała bidę...jeśli kogoś to ciekawi to zamieściłam dzisiaj w dziale "kundelki 0-20 cm." zdjęcie mojej Pusieńki... Pusia kocham Cię, potwornie za tobą tęsknię, czekaj na mnie psiaczku...dziękuję wam jeszcze raz
  4. dziękuję wam bardzo...za to że rozumiecie...że nie mówicie (tak jak tu na forum jedna seudodogomaniaczka) że kundel to nie pies i że szczenięta kundli trzeba usypiać...dziękuję wam
  5. Właśnie przechodzę przez etap wyrzutów sumienia... Mam wrażenie że biorąc kolejnego pieska zdradzę Pusię... Ale to nie chodzi o to że chcę ją zast ąpić, bo mam świadomość że jej nie jest w stanie zastąpić żaden pies...chcę tylko w jakiś sposób wypełnić (chociaż w małym stopniu) tą pustkę która po Pusi została....Najgorsza jest dla mnie myśl....wspomnienie, że ja z nią poszłam do weterynarza, że mówiłam jej że wszystko będzie dobrze...a później...jak lekarz robił jej zastrzyk ja ją przepraszałam...przepraszałam że musze zrobić to dla jej dobra...a ona wtedy była taka spokojna, tak jakby właśnie tego chciała, jakby chciała odejść od tego cierpienia...ale i tak bardzo za nią tęsknię...jeśli ktoś twierdzi że psa nie można kochać jak człowieka, to jest w błędzie....można kochac jeszcze bardziej, bo psa kocha się bezwarunkowo, tak ja Pusia kochała mnie...tak jak ja kocham ją....
  6. Witam...chciałam sie podzielić swoim przeżyciem. 3 tyg. temu moja psinkaprzegrała walkę z nowotworem złośliwym pyszczka. Chroba rozwinęła się w ciągu 14 dni do tego stopnia że byłam zmuszona pozwolić Pusi odejść... To co czuję jest nie do opisania....jest niesamowita pustka, ból i uczucie bezsilności...Puśka była ze mną przez 14 lat...do ostatniej chwili była raczej pogodna, nie pokazała tego że cierpi (mimo że wiedziałam że tak jest, bo przestała jeść)...wiem że zrobiłam wszytsko (łacznie z wizytami u kilku weterynarzy w celu potwierdzenia diagnozy)...ale to i tak boli i to bardzo mocno....Pusia była wspaniałym pieskiem-członkiem rodziny. Pociesza mnie tylko fakt ze kiedyś spotkam ją po tej drugiej stronie, wiem że ona tam na mnie czeka, wiem że już nie cierpi...zdecydowałam się na kolejnego psa, nie odrazu...chcę odczekać, chociaż trochę...myślę że za ok pół roku będę gotowa na to żeby pokochać szczeniaka, dać mu miłość i takie ciepło jakiego doznała moja Puńka...bo wiem że była z nami szczęśliwa, i takie samo szczęście chce dać kolejnemu pieskowi (suczce :))
×
×
  • Create New...