[quote name='sota36']Aniu, Psonieczko, przepraszam, ze to U Was pisze, ale musze... Musze - dla niechorzynki.
Niechorzynko - piszesz, ze przepraszalas, bo ... Bo co? Bo pozwolilas godnie, za czas milosci Twej psiny do Ciebie, Jej godnie odejsc? Bo nie pozostawialas Milosci Twego Zycia samej? Kochanie! Ja wiem, co pisze! Wiem! Kochalam mojego Atosa i kocham nad zycie! Uratowal mi je w koncu:) Wiec mam prawo tak powiedziec. Obiecalam Mu, ze kiedy przyjdzie TEN moment, i moje serce go wyczuje, bo spojrze Toniowi w oczy, to zdecyduje sie na to , by pozwolic memu psu godnie odejsc. I odszedl. 22 pazdziernka 2004 roku. Po prawie 13 latach ...mordegi ze mna:) Dalej Go kocham i wiem, ze kiedys sie spotkamy.
Uwazam, ze pozwolenie psu godnie odejsc to DAR! Dar odwagi i odpowiedzialnosci. Dar za Jego milosc, przywiazanie i oddanie. ( teraz musialabys mnie widziec - piszac to ...rycze!).
Wspominasz o tym, ze zwiazanie sie z kolejnym ( och -coza wyraz, ale nie potrafie innego znalezc, wiec ...przeperaszam...) psiakiem to zdrada! To nieprawda! A co bys o mnie powiedziala? Ja w kilkanascie godzin po odejsciu mego Tosia, dostlam NASTEPCE! To ja, wraz z mezem, zaprosilam, by nie zwariowac, nastepce do nasego domku. I wiem, ze tak musialo byc. Jestem teraz, spogladajac na mojego Gucia, szczesliwa; wiem jedno - Atos wiedzial kiedy odejsc. I tak to wszystko "zorganizaowal" ze mamy to szczescie, i On chyba tez:), ze trafilismy na takiego Nastepce naszego Staruszka. Bo gucio jest zupelnie innym i inaczej cudownym psem. Jest mlodszym "bratem" Atosa. Nie mozna tych dwoch psakow porownac, bo by sie skrzywdzilo jednego lub drugiego.
Niechorzynko - uwazam, ze jestes bardzo odpowiedzialna osoba i kiedys ( niewiadomo kiedy, czy za dzien, czy za tydzien...) milosc przyjdzie na ...czterech lapach i bedziesz cholernie szczesliwa! Znow szczesliwa! Czego Ci z calego seducha zycze!!!!!
ps. Psonieczko - drugi dzien myslalam nad tymi slowami do niechorzynki. Chyba mi niezle poszlo, co? Ale myslac o nich , myslalm o Tobie i moim Toniu:) A gutek lezal kolo mnie! bez Was nie dalabym rady!
Dziękuję za te słowa....wczoraj minęły 4 tyf. odkąd jej nie ma...a ja cały czas mam wrażenie że ona zaraz wejdzie do pokoju, wesoło zamerda ogonkiem, podroczy się ze mną, pobawi się z moim szczurkiem...czekam...ale jej nie ma....nie wbiega już radośnie. I wtedy przychodzi refleksja że jej nie ma i już do końca mojego życia nie będzie....kurcze, to tak strasznie boli, tak strasznie mi jej brakuje...brakuje poprostu małej kudłatej istotki...na razie muszę czekać aż oswoje się z tym że jej nie ma...muszę poczekać aż rodzice się wyprowadzą (kwestia czasu), i może wtedy będę mogła adoptować jakąś mała bidę...jeśli kogoś to ciekawi to zamieściłam dzisiaj w dziale "kundelki 0-20 cm." zdjęcie mojej Pusieńki... Pusia kocham Cię, potwornie za tobą tęsknię, czekaj na mnie psiaczku...dziękuję wam jeszcze raz