-
Posts
1339 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ala56
-
Lenko ja mojego Fiorda /ma charakter dominanta/ wychowałam za pomoca biszkoptów - nazywa sie to metoda pozytywnego wzmocnienia- czyli nagroda za dobre zachowanie. Pies za smakolyka zrobi wszystko. My na widok szczekajacych pieskow, zaczepiajacych Fiorda odwracamy jego uwagę od awanturnika biszkoptem. Działa. Jeżeli widzimy wielkiego wroga to raczej go unikamy. Tu biszkopt nie zadziała.
-
Shanti dobrze to napisałas, rozpamietywanie nic nie daje - odbiera energię - Lucy będziemy pamietać ale trzeba iść do przodu i pomagać kolejnym. Tych którym uda sie pomóc jest jednak wiecej i wtedy są łzy radości. U nas właśnie do nowego domu jedzie dzis kolejny colak, ktory bardzo dlugo czekal na swoj domek, jakos go szczęście omijalo.
-
Lenko czytałam parę dni temu, że piesek do nowego domu i opikunów przyzwyczaja sie 3 tygodnie, dlatego wierzę, że każdego dnia kama będzie lepiej traktowała Twojego pieska. Moja siostra adoptowala goldenke maja dwa już w domu / psa i suke/ i mowi, że nowa goldenka bardzo dlugo przyzwyczajala sie do nich. A ogloszenia Kamie odnawiam
-
Smutno mi z powodu Lucy ale choroba zwyciężyła.
-
Widzę, ze o Lucy wszystko juz wiecie. Ja teraz dopiero wrocilam i od razu sparwdzam co nowego u panienki. Czekamy na dobre wieści, tyle osob trzyma kciuki, ze musi wyzdrowieć.
-
Informacje o colince są takie, że jest rochę lepiej. Dokladniejsze będą o godz 18 ,ponieważ w tej chwili jest bardzo duzy ruch w lecznicy . Ponieważ nie będzie mnie w domu a siostra kontaktująca sie z lecznicą ma problem z internetem tu mogę napisac później. Najważniejsze ,że jest lepiej. Kciuki trzymamy dalej i wierzymy, ze bedzie dobrze. Shanti -ta wyzanczona osoba to moja siostra, ktora po moim telefonie o stanie Lucy o potrzebnej pomocy blyskawicznie załatwiła miejsce w klinice, w ktorej leczy swoje 3 psy. Robila to będąc równocześnie w drodze do Ostrowca. Oczywiscie wszystko bylo uzgodnione wcześniej z Fundacja, rozumiesz że same bysmy nie zrobily nic. Same chęci nie wystarczą.
-
Powialo troche optymizmem to dobrze. Ja nie kwestionuję leczenia waszego Pana Bartosza, to ze sunia juz miala zastosowane leczenie to daje jej szansę na przeżycie. Teraz będzie monitorowana całą dobe i wyprowadzana z tego stanu co jest w tej chwili. A Wy troche sie odstresujecie i macie czas dla innych będących pod Waszą opieką. Ja tez wierzę że uda się.
-
Lucy jest pod bardzo dobrą opieką. To klinika bardzo dobrze wyposażona -również w lekarzy o wielkim sercu.
-
Weterynarz w Zabrzu potwierdza, że stan Lucy jest ciężki. Rozmawiała z nim moja siostra, która załatwiała leczenie colinki.
-
Szybko sie dzieje bo im wiecej osób wie, tym szybciej mozna cos zrobić. Dobrze, ze jest Dogomania i Wy o wielkim sercu - dobrze, że Shanti jest u na na DR Lucy i my wiemy. Kazda z nas ma rodzinę ,znajomych, internet i pieski. U malutkiej ważna kazda minuta. Czekamy teraz na diagnozę lekarzy wg stanu na chwile obecną.
-
Bardzo sie cieszę, że udalo Wam się załatwic transport i wierzę, ze pod całodobową opieka wetów uda sie uratować colinkę. Trzymam kciuki. Shanti oczywiscie prosimy o wiadomości u nas też, bo chwilowo tylko Ty masz kontakt z kliniką
-
cały czas trzymam kciuki za niego, za zdrowie i dom. Może sie uda.
-
ok mozna usunąć
-
A ja to pozostawię bez komentarza
-
W niedzielę 10 kwietnia zrobiłam colakowi z Sopotu 11 ogłoszeń w żadnym nie ma słowa o Fundacji dr Lucy, mail i telefon podałam do schroniska, ludzie którzy dowiedzą się z ogloszeń o colaku nie będą kojarzyć z fundacją tylko pomyślą że to schronisko dawało ogloszenia. Robiłam to co uważałam, że jest dobre dla psa a chore pomysły ludzi mnie nie interesują. A nawet uważam że ze strony schroniska należy sie po prostu powiedzieć : dziękuję.
-
Ja również dziękuję za opiekę i serce dla Mikiego - tylko tyle mogę zrobić ale wątek śledzę na bieżąco. Te problemy z tylnimi łapkami to albo ogólne wycieńczenie albo niedowład z powodu kręgoslupa / to starszym colakom zdarza się często/. Może być jeszcze trzeci powód - nerki.Jedna z naszych colaczek miala problemy z tylnymi łapkami a za jakiś czas okazało się że to nerki przestały pracować. Znałam też PONa, mial takie same objawy, leczono go na kręgosłup i też okazało się że niewydolność nerek. To również były starsze psy. Srednia długość życia colaków to 13 - 14 lat. W wieku Mikiego mogą ujawniać się już różne choroby. Ja oczywiście życzę mu poprawy zdrowia przecież jest pod wspaniałą opieką.
-
Sunia ma już wątek na stronie Fundacji DR LUCY