Jump to content
Dogomania

Aggie_lbn

Members
  • Posts

    36
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aggie_lbn

  1. Pani Krystyna z Emir poinformowała mnie że trzyma ręke na pulsie, i że ktoś z Wolontariuszy (może myslała o Tobie) będzie dziś na SGGW i że jak sie uda to porobi zdjęcia i pobędzie z nią chwile bo o spacerze nie ma mowy bo ona narazie nie chodzi. Jeśli to dla ciebie nie będzie kłopot i znajdziesz chwilke to zajrzyj do niej. Z góry dziękuje za pomoc! Pozdrawiam!
  2. Do wiadomości!!! Rokowania suni są coraz lepsze!!! Lekarze mówią że ma sie coraz lepiej!!!!:lol:
  3. Z medycznego punktu wszystko wiem, ale niech ktos tam pójdzie i zobaczy jak sie ta psina czuje czy nie jest agresywna i jak sie czuje z ludźmi chcemy ja zabrac do nowego domku z ogródkiem!!!!!
  4. [B][COLOR=red]PROSZĘ O KONTAKT!!! 662331145[/COLOR][/B] [COLOR=red]osoby które opiekują się psiakiem w Warzsawie!!![/COLOR] [COLOR=red]Bedziemy jechac w poniedziałek z Lublina na SGGW do pieska z wypadku![/COLOR] [COLOR=red]W powrotnej drodze mozemy zabrac pieska do Lublina.[/COLOR] [COLOR=red]Pani z Janowa Lubelskiego nadal na niego czeka!!!![/COLOR] [COLOR=#ff0000]Prosze tez o odwiedziny naszej znajdy na SGGW!!![/COLOR]
  5. Dziewczyny!!! My zrobiłyśmy ile można niech ktoś pójdzie chociaż pogłaskać tą sunie po głowie!!! Mamy za daleko żeby zrobić to same!!! POMOCY!!!!
  6. Najgorsze jest to że nie możemy do niej pojechać i zobaczyć jak się czuje wiecie ile sie można dowiedziec przez telefon...
  7. 12.03.2008 godzina 10:15; wieś Konie; powiat:grójecki; gmina:Pniewy Jadąc od strony Grójca, w miejscowości Konie, zauważyłyśmy z koleżanką (Martą), na poboczu, leżącego PSA, sumienie nie pozwoliło nam jechać dalej... Idąc w stronę psa myślałyśmy, że już nie żyje, okazało się jednak, że nie... Zadzwoniłyśmy na 997 prosząc o jakąś pomoc, (dodzwoniła się pani do Żyrardowa, przekażę sprawę do Grójca, ktoś zaraz do pani oddzwoni), w między czasie obdzwoniłyśmy wszystkich pobliskich weterynarzy do jakich kontakt udało nam się uzyskać, nikt nie przyjedzie....pomimo tego, że informowłyśmy że koszty nie grają roli... Minęła godzina... kolejne telefony na policję, straż pożarną... nic... albo „pani sobie wsadzi psa do samochodu i zawiezie do weterynarza”. PIES WAŻY 60KG!!! Pies był agresywny, prosiłyśmy tylko o to żeby nam ktoś tylko włożył psa do samochodu. Telefon do wójta gminy Pniewy, obietnica że wyśle „WETERYNIARZA” i oddzwoni, po 15-stu minutach dzwonimy odp. wójta „tak, no właśnie szukamy nr telefonu” Gadzina 12-sta zatrzymał się pracownik Izby Celnej w Białej Podlaskiej pan Dominik, zaproponował nam że pojedzie z nami do wójta, wpadliśmy tam jak burza, po wielkiej awanturze... wójt zorganizował „hicla” za godzinę miał być. Do zabezpieczenia psa po 2,5 godziny przyjechał radiowóz (policjanci poinformowali nas że dopiero 20 minut temu dostali zgłoszenie) funkcjonariusze okazali się bardzo życzliwymi ludźmi. Zatrzymał się samochód, okazało się ze to świadek który widział jak tego pieska potrącił TIR, kierowca podobno nie miał możliwości go ominąć, ale nie zatrzymał się aby pomóc... O 13:20 przyjechało dwóch panów którzy podali środki odurzające włożyli psa do przyczepki i pojechaliśmy do Grójca na ul. Kościelną 7 gdzie dr Cezary N. udzielił mu nareszcie fachowej pomocy (polecamy ten gabinet). Z podłączoną kroplówką wyruszyłyśmy do Warszawy (w pobliżu Grójca nie ma kliniki weterynaryjnej) o godzinie 15:00 dojechałyśmy do Kliniki Małych Zwierząt SGGW na ul. Nowoursynowskiej 159b. RTG wykazało że sunia (około 3 lat) ma jedynie złamaną żuchwe i kilka wybitch zębów, a nie jak wszyscy podejrzewali uszkodzenia kręgosłupa. Niepokojący jest jedynie obrzęk mózgu. Dzisiaj udzielono nam informacji, że wybudziła się z narkozy ale jeszcze nie wstała... Kolejne dni pokażą czy będzie żyła... Podsumowując: 3,5 godziny trwało zorganizowanie pomocy lekarskiej, wójt gminy wymyślił nowe zawody: „weteryniarz” i „hicel”, a osób które nie chciały nam pomóc nie da się zliczyć...... Koszt leczenia suni wyniesie ok 2000zł... miejmy tylko nadzieję że będzie zdrowa... Prośba do mieszkańców Warszawy: jeśli ktoś może niech zajrzy do tego biednego psiaka my mieszkamy w Lublinie i będziemy w Warszawie dopiero w niedziele (jak tylko stan jej zdrowia pozwoli, zabierzemy ją do domu z ogrodem... i zapewnimy dożo miłości). Miejmy nadzieję że przelane łzy i gorliwość w działaniu, skończy się szczęśliwie...
×
×
  • Create New...