Jump to content
Dogomania

gosia720616

Members
  • Posts

    31
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gosia720616

  1. Witam wszystkich cały czas monitoruję losy pieska, dużo czytam i rozmyślam jak mu pomóc aby mu sie lżej żyło. Przesyłam wszystkim link do strony która opowiada i mówi dużo o tym schorzeniu [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=52408&view=next&sid=d79cae6239d0f8dd2b5de4aa764f2373[/url] pozdrawiam Gosia
  2. Na wsparcie i wetów- jeśli trzeba będzie możesz na mnie liczyć pozdrawiam Gosia
  3. Cieszę się iż szukacie dla maluszka odpowiednich rąk, ponieważ to czy piesek będzie żył to ma ogromne znaczenie jeśli chodzi o wybór właściciela. Nie pisze dlatego iż ja sama byłam tym najlepszym bo nie uważam tak lecz mój Gigus też ma rodowód i tez dużo chętnych było na niego - bo rodowód i labek. Więc myślę iż to że ktoś będzie się tym kierował to powinno go od razu wykluczać. Ja dowiedziałam się o swoim z 4lapy.pl ogłoszenie dała właścicielka ale nic nie pisała o rodowodzie jak ktoś o niego pytał od razu wykreślała z listy potencjalnych domów adopcyjnych. Trzeba tu zaznaczyć iż jest on za darmo trzeba liczyć sie z wydatkami - weterynarz więc to też jest bardzo ważne - [B]jeśli mogę dodać to nadmienię iż gotowa jestem do pokrycia części wydatków związanych z pieskiem[/B]. Karma też musi być dobra i kaloryczna Giguś jest na Royalu niestety Eukanuba nie jest dobra gdyż po zmieleniu nie trzyma sie w całości wygląda jak skrawki papieru a Royal jest tłusty i przez przełyk przechodzi bez zalegania - ciągnie się- sprawdzone. Dziewczyny możecie na mnie liczyć. Ogłoszenie jest też na pomoc goldenom bo tam je znalazłam. Cieszę się bardzo iz widzicie zmiany jeśli chodzi o to jak wygląda Giguś obecnie czy na zdjęciach powiedziałybyście iż jest chory .. chyba nie ? A to z konikiem jest super też mi się podoba i oddaje jaki naprawdę jest.Dodam iż przez moment miałam trzy swoje koniki - kupione z transportu - wszystkie wyleczyłam znalazłam domy docelowe - zostawiłam jednego stoi w łodzi 10 min od mego domu i ma się świetnie. Pozdrawiam
  4. Prześlę jeszcze link do strony jednego z lekarzy krórzy Gigusia operowali tam są jego zdjęcia po operacji nadmienią iż miał wtedy 15 tyg. [url]http://picasaweb.google.com/lecznicadlazwierzat/GIGU2TYGPOOPER[/url] i potem też z tej samej strony Giguś jako prawie roczny labek i jak się urodził w hodowli gdzie jeszcze nikt nic nie wiedział [url]http://picasaweb.google.com/lecznicadlazwierzat/GIGU[/url] Myśle iż te zdjęcia pokażą i rozwieją choć trochę Państwa obiekcji jeszcze raz pozdrawiam Gosia
  5. Może powinnam przybliżyć Wam jak wygląda nasze życie z Gigusiam teraz i jak była kiedyś. Jak była mały karmiłam go często teraz to 3-4 razy dziennie. Dostaje mieloną karmę, a jeśli chodzi o zachłystywanie się psa to powiem szczerze iż nam tak naprawdę zdarzyło się dwa razy. żeby tego uniknąć mój pies dostaje karmę mieloną ale nie ma tam dużo wody tylko ma gęściejszą konsystencje i to bardzo pomaga co prawda dłużej trawi ale się nie zachłyśnie. Jeśli chodzi o to czy cierpi gwarantuję iż nie - cieszy sie z każdego dnia czerpie życie pełnymi garściami - on nie zna innego życia nie wie jak mogło by być inaczej. Mój Giguś jest okazem zdrowia jak ktoś by go zobaczył na ulicy nie powiedziałby iż jest chory. Co prawda wyglądem przypomina 8-miesięcznego labka, jest mniejszy i drobniejszy, ale za to nie ma grama tłuszczu jest skoczny ma dużo mięśni i jest bardzo silny.Najgorsza pogoda dla niego to gorące lato, wtedy szybko się męczy. Ale my na to mamy też swoje sposoby , długie spacery rano i wieczorem,a jeśli jedziemy na wieś to ma mały dmuchany basen z wodą aby mógł się ochłodzić, a że labków do wody nie trzeba zachęcać to sami rozumiecie jak jest super. Teraz pogoda jest super więc biega dużo i często, jeśli po gonitwie zmęczy kładzie sie na ziemi i wyciąga tak odpoczywa i nabiera sił na póżniej. Tak sobie sam z tym radzi i powiem szczerze iż sama jestem pod wrażeniem, no cóż wszystkie sytuacje zmuszają nas do akceptacji lub walki z przeciwnościami losu, a proszę mi wierzyć iż mój pies ma bardzo dużą chęć życia i walczy o nie każdego dnia. - Myślę iż tamten psiak również chciałby żyć i mieć szanse od lasu aby to pokazać. tak jak pisałam wcześniej zawsze służę radą i pomocą o każdej porze dnia i nocy. Sama zrobiłabym to jeszcze raz ale niestety nie mam na to warunków 2-ka dzieci pies mąż i ja i 38 m2 w blokach. Jeśli chodzi o ten świst to następuje on po tym jak się zmęczy lub jak wymiotował i podrażnił sobie przełyk. Jest to krótkotrwałe i podobne do cichego szumu traktora. Mój Giguś chodzi w szelkach i to też jest rozwiązanie na ten przełyk. Nie taki diabeł straszny jak go malują a przekona się o tym ta osoba która się nim zaopiekuje. Powiem jeszcze iż w swoim 36-letnim życiu miałam zawsze pieski ale tak jak kocham Goganta to chyba nigdy tego wcześniej nie czułam. Jestem mu też wdzięczna gdyż wiem że to za jego pomocą i przez to iż zjawiła się u nas w domu i miałam możliwość się nim zajęcia rozbudziłam w sobie instynkt macierzyński. Mam 11 -letniego syna i od 1,5 roku małą córeczkę - choć według moich lekarzy miałam już nigdy nie mieć dzieci. Wierzę choć nie wszyscy muszą się z tym zgadzać iż to nagroda za zaangażowanie w walkę o życie mojego kochanego Gigusia. Gigant obecnie jest okazem zdrowia, je tylko mieloną karmę i tym różnimy się od innych piesków, nawet gryziemy kości lecz bez połykania odgryzionych części. Nigdy nie chodził w kagańcu wie iż to tylko ja go karmię i daję jedzenie. W chowaniu psów z taką wadą proszę mi wierzyć pomaga bardzo ich wrodzona inteligencja. Pozdrawiam serdecznie ja i mój 3letni biszkoptowy labek Giguś.
  6. Witam jestem tu nowym członkiem forum, jeśli ktoś byłby zainteresowany adopcją pieska służę radą. Może nie wszyscy mnie na tym forum znają więc może się jeszcze raz przedstawię -przypomnę. Jestem właścicielką labka (obecnie 3 lata) który urodził się z botalem - tętnicą od serca miał przewiązany przełyk. Kiedy go adoptowałam wiedziałam o tym, trafił do mnie jak miał 7 tyg we Wrocławiu miał operację na otwartym sercu jak miał 14 tyg. Musieli mu tę tętnicę odciąż i przesunąć nad przełykiem. Udało sie. Jadł mieloną karmę podawaną z wysoka. Niestety jego przypadek był i jest na tyle ciężki iż okazało się iż ma jeszcze wadę przełyku - przełyk przekręcony przez tchawicę na wysokości serca i to już nie jest operacyjne. Więc cały czas jemy mieloną karmę i cieszymy sie każdą chwilą razem. Jest miłością psią mojego życia i ja jego również. POWIEM TYLE BYŁO WARTO i następnym razem zrobiłabym tak samo. Jeśli ktoś z Państwa chciałby się ze mną skontaktować - dam namiary na najlepszych specjalistów, będę służyła radą o każdej porze dnia i nocy. Już kiedyś wspólnie z jedną Panią z Wwy która adoptowała takiego pieska -rasy Canario który też miał by być do uśpienia - razem działałyśmy i też wszystko się udało. Ważne w tym wypadku są specjaliści to nie może być zwykła lecznice. Ja za operację zapłaciłam z jego pobytem tam 2-dniowym 500 zł a z hodowli dostałam go za darmo. Podaję namiary do mnie [EMAIL="megaart2@interia.pl"]megaart2@interia.pl[/EMAIL] lub tel. 0-509-935-905 Pozdrawiam i mam nadzieje iż chętny na niego się znajdzie.
×
×
  • Create New...