Może powinnam przybliżyć Wam jak wygląda nasze życie z Gigusiam teraz i jak była kiedyś. Jak była mały karmiłam go często teraz to 3-4 razy dziennie. Dostaje mieloną karmę, a jeśli chodzi o zachłystywanie się psa to powiem szczerze iż nam tak naprawdę zdarzyło się dwa razy. żeby tego uniknąć mój pies dostaje karmę mieloną ale nie ma tam dużo wody tylko ma gęściejszą konsystencje i to bardzo pomaga co prawda dłużej trawi ale się nie zachłyśnie.
Jeśli chodzi o to czy cierpi gwarantuję iż nie - cieszy sie z każdego dnia czerpie życie pełnymi garściami - on nie zna innego życia nie wie jak mogło by być inaczej. Mój Giguś jest okazem zdrowia jak ktoś by go zobaczył na ulicy nie powiedziałby iż jest chory. Co prawda wyglądem przypomina 8-miesięcznego labka, jest mniejszy i drobniejszy, ale za to nie ma grama tłuszczu jest skoczny ma dużo mięśni i jest bardzo silny.Najgorsza pogoda dla niego to gorące lato, wtedy szybko się męczy. Ale my na to mamy też swoje sposoby , długie spacery rano i wieczorem,a jeśli jedziemy na wieś to ma mały dmuchany basen z wodą aby mógł się ochłodzić, a że labków do wody nie trzeba zachęcać to sami rozumiecie jak jest super. Teraz pogoda jest super więc biega dużo i często, jeśli po gonitwie zmęczy kładzie sie na ziemi i wyciąga tak odpoczywa i nabiera sił na póżniej. Tak sobie sam z tym radzi i powiem szczerze iż sama jestem pod wrażeniem, no cóż wszystkie sytuacje zmuszają nas do akceptacji lub walki z przeciwnościami losu, a proszę mi wierzyć iż mój pies ma bardzo dużą chęć życia i walczy o nie każdego dnia. - Myślę iż tamten psiak również chciałby żyć i mieć szanse od lasu aby to pokazać. tak jak pisałam wcześniej zawsze służę radą i pomocą o każdej porze dnia i nocy. Sama zrobiłabym to jeszcze raz ale niestety nie mam na to warunków 2-ka dzieci pies mąż i ja i 38 m2 w blokach. Jeśli chodzi o ten świst to następuje on po tym jak się zmęczy lub jak wymiotował i podrażnił sobie przełyk. Jest to krótkotrwałe i podobne do cichego szumu traktora. Mój Giguś chodzi w szelkach i to też jest rozwiązanie na ten przełyk. Nie taki diabeł straszny jak go malują a przekona się o tym ta osoba która się nim zaopiekuje. Powiem jeszcze iż w swoim 36-letnim życiu miałam zawsze pieski ale tak jak kocham Goganta to chyba nigdy tego wcześniej nie czułam. Jestem mu też wdzięczna gdyż wiem że to za jego pomocą i przez to iż zjawiła się u nas w domu i miałam możliwość się nim zajęcia rozbudziłam w sobie instynkt macierzyński. Mam 11 -letniego syna i od 1,5 roku małą córeczkę - choć według moich lekarzy miałam już nigdy nie mieć dzieci. Wierzę choć nie wszyscy muszą się z tym zgadzać iż to nagroda za zaangażowanie w walkę o życie mojego kochanego Gigusia. Gigant obecnie jest okazem zdrowia, je tylko mieloną karmę i tym różnimy się od innych piesków, nawet gryziemy kości lecz bez połykania odgryzionych części. Nigdy nie chodził w kagańcu wie iż to tylko ja go karmię i daję jedzenie. W chowaniu psów z taką wadą proszę mi wierzyć pomaga bardzo ich wrodzona inteligencja. Pozdrawiam serdecznie ja i mój 3letni biszkoptowy labek Giguś.