Chcę,mogę pomóc...Tylko mi się nie pozwala...
Kocyk leży bezużyteczny...
Tragedia,która wydarzyła się rok temu zabiera szansę innym psom.
Jak długo jeszcze???
Sytuacja się zmienia,wszystko się zmienia...
Czy to nie bez sensu???
Trwanie w tym,co było i roztrząsanie tego???
Tyle moich ofert pomocy zostało odrzuconych,bo "sama wiesz,jak było".Właśnie: BYŁO.
Na dogo nikt nie chciał mojej pomocy.Znalazłam poza dogo Bajkę-suczkę z nowotworem.Odeszła u mnie,we śnie.Cicho i spokojnie.Zanim odeszła miała 6 miesięcy szczęśliwego życia.
Teraz znów kocyk leży pusty...
A psy czekają...
Jak choćby ten staruszek...
Ech,szkoda słów.Po co ja to w ogóle piszę???
Maluszku,w górę...