-
Posts
453 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by UeMka
-
:roll: Może w końcu ktoś zauważy w Pucku to czego inni nie widzą...
-
Czy nikt sie nie odzywał? Powiem szczerze że z plakatów które rozwieszałam poznikały wszystkie numery telefonów. Miałam nadzieję że to raczej dobry znak...
-
Szczeniaki Z ReklamÓwki-juŻ W Nowych Domkach :))))
UeMka replied to Patsi's topic in Już w nowym domu
Chyba dobrze bo nie gonią ciotek do komputerów :cool3: -
Szczeniaki Z ReklamÓwki-juŻ W Nowych Domkach :))))
UeMka replied to Patsi's topic in Już w nowym domu
Jak tak patrze na te zdjęcia to wszystkie te kurdupelki bym wzięła do siebie... :-( -
Nie wiem jak to odbierać... Powiesiłam w centrum kilka plakatów, później pojechałam do domu, pozałatwiałam multum spraw a wieczorem znów byłam na centrum. Oczywiście pokusiło mnie żey zobaczyć jak się plakaty mają, czy ktoś oderwał numery ale niestety ( a może stety) większości już nie było... Pozostaje sie modlić ze wzięli je ludzie którzy są zainteresowani...
-
OK osiem plakatów wisi w centrum Sosnowca, dokupiłam już papier do drukarki i zaraz rozpocznę dalszą produkcję. Jutro jade z małą do weterynarza więc i tam parę zostawię. Nie mam wielkiej wiary w mieszkańców Sosnowca ale może ktoś się znajdzie...
-
Szczeniaki Z ReklamÓwki-juŻ W Nowych Domkach :))))
UeMka replied to Patsi's topic in Już w nowym domu
Nie wiem jak z tą białą mordką. To faktycznie może nie być ta psina, chociaż wiele faktów za tym przemawia... Może to też być jakieś załamanie światła... albo... Rasti jak ja wzięłam była cała biała... teraz jest w kropki... może maleństwo miało białe włoski ale zamieniło na czarne? No nie wiem kurcze jak to tłumaczyć i czy nie oskarżam niewinnych ludzi... -
Szczeniaki Z ReklamÓwki-juŻ W Nowych Domkach :))))
UeMka replied to Patsi's topic in Już w nowym domu
Małą odebrałam 26 lutego, Z opisu tej pani wiem że były dwa czarne maleństwa, suczka i pies, zdjęcie jest tylko suczki bo piesek był identyczny. Nie jestem pewna w 100% że to te same psy ale to podobieństwo i zbieżność wieku... a do tego to samo miasto... no dziwne :-o -
Szczeniaki Z ReklamÓwki-juŻ W Nowych Domkach :))))
UeMka replied to Patsi's topic in Już w nowym domu
Jeśli moje przypuszczenia sie potwierdzą będzie mi strasznie źle a za razem bardzo dobrze... Źle bo gdybym wiedziała zabrałabym wszystkie a dobrze dlatego że przynajmniej moja malutka nie musiała tego przeżywać... Trzeba się dowiedzieć koniecznie co z pozostałymi psami bo z tego co wiem było w sumie 7. Postaram sie podać inne namiary na tych ludzi bo co chwile dzwonili z innego numeru, jak tylko znajde zapiski zaraz podam. Telefony były podane do faceta właścicielki i do sióstr bodajże. A Ona to jakaś 16-18 letnia dziewczyna o "Romskiej" urodzie... -
Szczeniaki Z ReklamÓwki-juŻ W Nowych Domkach :))))
UeMka replied to Patsi's topic in Już w nowym domu
Musze Wam powiedzieć coś czego się obawiam... Moją małą znalazłam przez allegro, była z Bytomia, jest identyczna jak te kluchy i tez mówie na Nia kluska... Miała brata i siostre w kolorze czarnym... Jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu że te psy to jej rodzeństwo... Podam Wam aukcje z której mam Rasti [URL]http://www.allegro.pl/item314757903_kundelki_oddam_w_dober_rece.html[/URL] Nie chce nikogo osądzać ale te psiaki są naprawde łudząco do siebie podobne, na zdjeciach z allegro są jeszcze malutkie ale spójrzcie na Rasti w galerii... Może ktoś tam zadzwoni i zapyta czy cmają psy albo co z nimi zrobili... Rasti trafiła do mnie mając niecały miesiąc, bardzo im sie spieszyło żeby wydać psy... To wszystko jest podejrzane... -
Szczeniaki Z ReklamÓwki-juŻ W Nowych Domkach :))))
UeMka replied to Patsi's topic in Już w nowym domu
Czy któryś maluch potrzebuje jeszcze DT? Dorosłego psa nie mogłabym przechować z racji tego iż posiadam szczeniaka i fretkę ale szczeniaki moge pomóc odchować jeśli zajdzie potrzeba na tymczasie. Więc jeśli będą kłopoty ze znalezieniem domu dla maluchów na Śląsku to piszcie do mnie. -
To ja jestem tą dziewczyna która się napaliła na Pucka... Szczerze mówiąc to był mój wymarzony pies... niestety okazało się że nie znałam mojej rodziny od tej strony... Nigdy nie miałam problemu z przekazaniem im czegoś i z tym żeby namówic ich na pomoc innym, jednak po śmierci naszej suni wszyscy chyba stali sie przewrażliwieni na Punkcie fretki, ponieważ to było ich oczko w głowie ( zwłaszcza siostry) Pucek z fretą biegali i raczej nic nie wskazywało na to żeby sie mieli nielubić jednak po wyjeździe psa fretka przez dwa dni siedziała w szafie i spała. Rodzinka stwierdziła że to reakcja na psa i choćbym nie wiem jak sie starała, płakała, krzyczała... nic nie docierało... Mama widziałam że nawet była zauroczona psem, ale argumenty siostry widac były im bardziej na ręke... Nie znaczy to jednak że los Pucka stał mi sie obojętny. Rozmawiam ze znajomymi, staram im sie wytłumaczyc jak sytuacja wygląda, szukam cały czas dobrego domu. Jednak nie jest to łatwe, teraz ludzie idą na łatwiznę... chcą psy "z papierkiem" najlepiej ułożone i nie sprawiające problemu... Przez pomyłkę dałam tutaj drugie ogłoszenie dotyczące Pucka, nie wiedziałam ze to istnieje. Jeśli nikt go nie skasuje - niech sobie jest.
-
Yhh no ja do końca też nie broniłam siebie a jedynie chciałam zwrócić uwagę na to żeby nie szufladkować nikogo. Pod wieloma względami się zgadzamy i ja też nie chciałabym nikogo atakować. W zasadzie chyba włąśnie malujemy piękny offtop :P Zeby nie było tak do końca "bezprawnie" ( ;) ) Rasti dzisiaj chlapnęła parę łyków wody po namowie siostry. Nadal woli rosół ale juz raczej nie widzę zagrożenia odwodnieniem :multi:
-
[quote name='Martens']Niestety wpływ złej karmy na narządy wewnętrzne często latami nie jest widoczny, a mało kto z osób karmiących psa byle czym robi psu profilaktyczne badania krwi. A potem pies nagle w wieku 6 lat umiera "ze starości". Ludziom wystarczy, że pies chodzi, szczeka i chętnie je - więc karma jest dobra :roll:[/quote] Takiego podejścia niestety tolerować nie mogę. Bo niewielu ludzi wychowuje i utrzymuje psy w złej wierze. I to że czasem ktoś popełnia błędy nie robi z Niego od razu nie wiadomo kogo. Do mnie wszystkie zwierzęta trafiały raczej z przypadku. Konie które miały iść na "mięso dla psów" psiaki z ulicy, albo zabrane od właściciela który nie ma miejsca dla psów i chce je potopić. Chcę ratować zwierzęta którym dzieje się krzywda bo w każdym przypadku kiedy to zwierze krzywdzi człowieka tak naprawdę wine ponosi człowiek, to przez nas One sa bite, porzucane, umierają... Ale to że nie stać mnie na przympuśćmy Royala, lub nie wiedziałam co to jest, a żaden lekarz mi tego nie powiedział, cały czas słyszy się w telewizji jakie to dobre karmy, ile witamin mają i jak dobrze wpływają na psa... Czy ja ją karmiłam w ten sposób żeby potem cierpiała? NIE! Dawałam jej to co lubi i nigdy weterynarz nie robił co do tego zastrzeżeń. O negatywnych skutkach karmienia komercyjną karmą dowiedziałam się dopiero jakieś pare miesięcy w tył. Więc nie pozwole siebie wsadzić do worka tych którym wystarczy że pies szczeka i chodzi. Oczywiście w taki sposób łatwiej myśleć osobom które hodowle psów mają we krwi lub mają w rodzinie weterynarza. Niestety człowiek który psa wziął z ulicy, nigdy wcześniej żadnego nie mając musi uczyć się sam i sam zdobywać wiadomości, i nie po to żeby zabić a po to żeby kochać i dać jak najdłuższe życie. Wydaje mi się że takie forum jak to powinno pomagać i wspierać a nie krytykować. Tu każdy walczy o zwierzęta jak o siebie samego i gdyby więcej było ludzi którym zależy bardziej na zdrowiu zwierząt niż na "szpanowaniu" posiadaniem rasowca, (przepraszam, nie mam zamiaru obrażać posiadaczy rasowych psów a jedynie zwrócić uwagę na to jak psy traktują np. niektóre "gwiazdy") nie było by sytuacji takich jak moja że przez naście lat nie wiedziałam że sama truje psa. Hmmm mam nadzieję że pisze zrozumiale ale kiedy w grę wchodzą emocje mogę coś poprzekręcać :)
-
Trucizny (rodzynki, winogrona, cebula, czekolada i inne)
UeMka replied to basia's topic in Domowe jedzenie
Ten problem niestety jest dość popularny. Jako główny przykład mam przed oczami moje konie. Nie wielu weterynarzy w mojej okolicy specjalizuje się w zwierzętach gospodarskich więc czasem musiałam ściągać kilku weterynarzy. Każdy po obejrzeniu konia stwierdzał co innego. W ten sposób także zginął jeden z moich psów. Nie wykryto u Niego parwowirozy a - uwaga - kłopoty sercowe. Miał podawane lekarstwa na serce. Jednak ja czytałam wiele i w końcu trafiłam na artykuł o parwowirozie. Od razu zmieniliśmy weterynarza. Pies zdrowiał. Na ostatniej wizycie właściwie lekarz stwierdził że to końcówka leczenia bo stan z dnia na dzień jest coraz lepszy. W nocy pies zmarł - przyczyna? Zawał serca... Serce było osłabione przez podawane niesłusznie lekarstwa... Wiem że rzeczą ludzką jest błądzić i mylić się ale tego akurat nie potrafię wybaczyć. Ja mając około 11 lat potrafiłam znaleźć podobne obiawy do parwowirozy a lekarz po studiach leczył psa na serce... Strach pomyśleć ilu takich "znawców" leczy nasze zwierzęta... -
[quote name='Martens']A mogę zapytać z ciekawości, co stało się psu?[/quote] Psotka mając 11 lat zaczęła wymiotować, najpierw sporadycznie raz na parę dni, więc myśleliśmy że coś musiała zjeść. Niestety później przestała jeść, cały czas wymiotowała i nie trzymała moczu. Tak jak już mówiłam w życiu zdarzają się sytuacje w których brakuje pieniędzy. Rodzice byli w pracy a ja opiekowałam się Psotką w Sobotę, w niedziele w południe miałam gości ponieważ były to moje urodziny. Za pieniądze które dostałąm od razu pojechałam do weterynarza. Codzienne kroplówki i badania USG, wymazy i sterta innych badań na nic nie wskazywały. Wiedzieliśmy tylko e ma bolesność jamy brzusznej i jakąś narośl na nerkach, po prawie tygodniu weterynarze zdecydowali żeby Ją otworzyć ponieważ inaczej nie poznają przyczyny. Oczywiści chcąc ratować psa zgodziłam się. Poszłyśmy na zwykły zabieg... Psotka po paru godzinach leżenia na stole wróciła do mnie nieprzytomna, cały czas miała kroplówkę, siedziałyśmu jeszcze parę godzin w gabinecie na kroplówkach i kontrolach stanu. Diagnoza dalej nie była jednoznaczna ale wiedzieliśmy co jest nie tak. Psota miała wątrobę kruchą w dodatku w kolorze jasnożółtym... Nerki zostały praktycznie zaleczone kroplówkami i antybiotykami ponieważ musiały pracować za siebie i za wątrobę były po prostu przemęczone. W domu Psotka leżała przy kaloryferze i co jakiś czas ruszała głową szukając kogoś z rodziny. Cały czas ktoś przy niej był... To było straszne... Ona patrząc na mnie, kiedy ją pocieszałam i głaskałam... płakała... Ona płakała i ja płakałam... Parę godzin pobytu w domu skończyło się niewydolnością oddechową... robiłam jej masaż serca, siostra dzwoniła do weterynarki, poleciałyśmy po sąsiada, szybko trafiłyśmy do przychodni. W zasadzie akcja wyglądała jak ze sceny jakiegoś serialu... najpierw masaż serca, sztuczne oddychanie, jakieś rurki wpychane do przełyku, później adrenalina... niestety wszystko na nic... Wątroba tej próby nie wytrzymała... Nie mogę w stu procentach powiedzieć że to od Chappi - ale Psotka właściwie niewiele więcej jadła poza tą karmą. Ją sobie wybrała praktycznie jako szczeniak i jej się trzymała. Moim zdaniem chappi było jednym z głównych powodów zniszczenia wątroby. (oczywiście nie zganiam na nikogo winy bo wiem że mogłam być lepiej zorientowana w karmach i że to głównie moja wina) Zdania nie zmienię i źle się czuje karmiąc teraz Rasti Pedigree ale tak powiedział lekarz... Dzisiaj postanowiłam odstawić pedigree i Mała szamie mięso gotowane, z kaszą lub ryżem i inne dodatki ( uwielbia rosół) póki co nie narzeka. Mam nadzieję że w przyszłości nie będę żałowała swoich decyzji :)
-
Trucizny (rodzynki, winogrona, cebula, czekolada i inne)
UeMka replied to basia's topic in Domowe jedzenie
No tak, całkiem logiczne :) Ale szczerze powiem że czasami mam wątpliwości co będzie dobre dla psiaka a co nie. Biorąc przykład np mojej suni, wet doradził karmienie saszetkami pedigree bo inne jedzenie ciężko trawi a tutaj widzę ogólny sprzeciw... Trzeba sie nagłowić jeśli chce się dobrze dla czworonoga! -
Trucizny (rodzynki, winogrona, cebula, czekolada i inne)
UeMka replied to basia's topic in Domowe jedzenie
Hmmm przepraszam że się wtrące ale dlaczego odradzasz preparaty wapniowe dosypywane do karmy? Mnie znowu je polecano i zastanawiałam się nad kupnem... -
Oj no oczywiście że nie jada samych saszetek, pisałam w skrócie ponieważ nie na jedzeniu chciałam sie skupic a na piciu, poza tym pies jest u mnie od paru dni i powoli wprowadzam mu urozmaicenia. Zaczęła tak jak mówiłam od samych saszetek - nic innego nie chciała jeść, teraz jest inaczej. Rasta dostaje codziennie 4 posiłki. Rano pedigree z royalem mini junior, w południe mięso gotowane z kurczaka najczęściej wymieszane z royalem sensible polane rosołem , popołudniu znów saszetka z preparatem witaminowym i wieczorem zależnie od tego co pod ręką - albo gotwane mielone mięso albo mocno rozmoczony royal ugnieciony na papkę. Nie wiem czy royal robi tzw mokrą karmę? jakieś puszki? Nie orientuje się za bardzo w firmówkach bo wcześniej nie było mnie na nie stać, właściwie pies był na utrzymaniu rodziców i całe życie jadł chappi co niestety nie skończyło się dobrze :( Dlatego teraz wolę spytać 5 razy i dbać by pies jadł zdrowiej ode mnie, zresztą tutaj chyba wszyscy rozumieją co mam na myśli :eviltong:
-
Saszetki pedigree zalecił weterynarz, ponieważ po "suchym"(namoczonym oczywiście) Royalu mała wymiotuje, nie trawi go w ogóle, dostaje jako dodatek do saszetek żeby choć trochę składników wyłapać. Próbowałam z rosołem i tylko on zdał egzamin. Miska z wodą stoi cały czas ale niestety bez rezultatów. Mleka nie mogę jej podawać pod żadną postacią ponieważ zaraz ma biegunkę. Jutro idziemy do innego weterynarza porównać opinie. Mam tylko nadzieje że się potwierdzą bo to w sumie lekarze powinni wiedzieć najlepiej... a nie zawsze tak jest... ech - Dzięki ;)
-
Witam! Możecie na mnie krzyczeć jeśli taki temat już był ale boje się że to sprawa dość pilna. Od trzech dni mam w domu małą suczkę. Jakiś kundelek wielkości mojej 3 letniej fretki. Brałam ją jako 7 tygodniowe szczenie jednak po odbiorze właścicielka twierdziła że pies urodził się 27 stycznia co nijak nie daje mi 7 tygodni. Mała szamie Royalka i saszetki pedigree ale nie wiem czym ją poić. Wet powiedział że mleka nie dawać jedynie wodę, ale odkąd Rasti jest u mnie chlapnęła zaledwie kilka łyków. Boje się że Ona się odwodni... Być może panikuje ale miesiąc temu odeszła moja 11 letnia sunia, która miała chorą wątrobę i nie wybudziła się po zabiegu. Czy są jakieś sposoby żeby zachęcić szczeniaka do picia wody? Może jakieś inne roztwory jej podsuwać? Poważnie nie wiem i szczerze mam obawy. Z góry dzięki za pomoc :)