Jump to content
Dogomania

Petelka

Members
  • Posts

    56
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Petelka

  1. Będą dokarmiane. Nasz 14 letni kolega ze wsi dostanie klucz od bramki i będzie do nich wpadał przynajmniej 1 raz dziennie z jedzeniem.:) Na marginesie prośba o instruktaż jak się zmienia tytuł wątku?:oops:
  2. Newsy z Głuszy: Psiaki szaleją, Ptyś dostał nową ksywę - Odkurzacz.:lol: Oczywiście ksywa wynika z tempa, w jakim młodzieniec wciąga podstawiane mu jedzenie.;) Penelopa wiernie podąża krok w krok za J. Wszystkie już fundują mu łapki (głównie w celu wyproszenia napełnienia misek).;) W podzięce za opiekę dzielnie pilnują domku - podobno oszczekiwały Niewiadome do 3 w nocy. Jutro przewozimy Pimpka do nowego domku w Gdańsku.:lol: Komu, komu Ptysia-Odkurzacza i jego wierną mateczkę?:)
  3. Zdjęcia będą, ale dopiero po powrocie J. z Głuszy czyli najprawdopodobniej w środę. Na razie podrzucę moich psich podopiecznych - może ktoś jeszcze o nich przeczyta...
  4. Potwierdzam - najmniejszy Pimpek ma domek.:lol: Bardzo dobry domek.:lol::lol::lol: Zostaje Ptyś. I Penelopa.
  5. Zdjęcia są...ale na wsi, w aparacie J. Będą najwcześniej we wtorek wieczorem/w środę rano. Na razie opis słowny: Mama jest wielkości i urody jamnika skrzyżowanego ze szpicem. Tak do pół łydki, może ciut więcej. Czarna z dłuższym włosem. Lekko nieufna, ale wg mnie do szybkiego przełamania. W ciągu 1,5 dnia zdążyła się tak przywiązać do J., że wiernie towarzyszyła mu w dzisiejszej, kilkukilometrowej wyprawie w poszukiwaniu czynnego sklepu. Dzięki temu dostała swoje imię - Penelopa. Szczeniaki są dziwnie zróżnicowane wzrostowo (wyglądają jakby były z dwóch różnych miotów, ale obaj mają szczenięce mordki i obaj na pewno pochodzą od tej samej matki). Na pewno nie są to psie oseski, bo jedzą już samodzielnie i zdrowo rozrabiają. Ptyś będzie chyba dosyć dużym psem, bo już teraz dorównuje wzrostem matce. Też czarny, futerko takie bardziej pudlowate, długie nogi. Przebojowy chłopak, skory do zabaw i psich figli i na pewno nie da sobie w kaszę dmuchać. Pimpek to maleństwo (tak 1/3 większego brata); początkowo chował się przed nami pod domek, poszczekując stamtąd, niby jaki on to groźny. Ale szybko przekonał się, że Ci dwunodzy są całkiem fajni. W walce o michę zdecydowanie przegrywa, stąd J. musi karmić go w oddzielnie (w zamknięciu). I zdaje się, że jego to jeszcze matka dokarmia. Też czarnulek, ale boki ma nie tyle podpalane, co lekko pobielone. Włos ma najgładszy z całej trójki. Dopóki J. tam siedzi (a posiedzi do wtorku) to psiny nie zamarzną, bo J. i brzuszki im zapełni i wpuści na najgorsze zimno do przedsionka, gdzie zrobił im posłanie. Potem będzie gorzej. [U]Dobra wiadomość z ostatniej chwili - dla najmniejszego Pimpka chyba kroi się domek.[/U]:lol:
  6. Witam.:) Na forum jestem nowa, bo do tej pory niewiele miałam wspólnego z psami. Powiedziałabym, że wręcz odwrotnie, bo w domu królują i rządzą 3 kocie, dachowe piękności - Lilo, Leni i Irysek.:lol: Ale ostatnio okazało sie, że w nasze unormowane, spokojne życie wkradła się niespodzianka (a raczej 3 niespodzianki).:shock:Przechodząc do meritum... Normalnie wykrakałam to sobie. Gdy zobaczyłam małe ślady łapek na białym śniegu, prowadzące pod nasz domek, powiedziałam do J.: "Zobaczysz, na wiosnę będziemy mieć małe". Tylko nie przewidziałam, że te małe już są. :-( Myślałam też: może to lisy. Albo kuny. Albo łasiczki. Rzeczywistość okazała się bardziej prozaiczna. Mamy działkę. Na zabitej dechami, kaszubskiej wsi. 60 km od Gdańska. Na niej mały domek, postawiony na bloczkach betonowych. Domek wykorzystywany głównie weekendowo. No i gdy przyjechaliśmy tam w piątek okazało sie, że pod domkiem schowali się dzicy lokatorzy. Sunia z dwoma szczeniaczkami. Czarne, małe kundelki. Jeden z piesiów większy, wzrostem już prawie równy matce, drugi maleńki jak dwie rękawiczki. :-( Nakarmiliśmy. J. zrobił im jakieś posłanie. Ale jest problem. Duży problem. Ja musiałam wrócić do Gdańska. J. został tam dłużej, ale też w poniedziałek-wtorek będzie musiał wrócić. Psiunie zostaną same - głodne i wymarznięte. Do domu ich nie wezmę, bo obawiam się z jednej strony o reakcję mojej neurotycznej kotki Lilo (próbę jej reakcji na obcego przybysza już miałam), z drugiej - obrony małych w wykonaniu psiej mamusi. Nie wiem kompletnie co robić. Może coś podpowiecie, pomożecie?
×
×
  • Create New...