Jump to content
Dogomania

Tuśka

Members
  • Posts

    490
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tuśka

  1. Słoneczko wybrało domek u p Alicji w Krakowie. Czy ktoś jest z Krakowa? Szukamy chętnych na wizytę przedadopcyjną. To oczywiście też jeszcze nic bardzo pewnego ale mam nadzieję że w końcu ktoś Mariolę przekonał.
  2. Powiem Ci Maqa że ja nie jestem panikara. Widziałam różne akcje w wykonaniu psów ale wczoraj się bałam że amstafka udusi moją Lunkę... Na szczęście udało mi się ją w końcu odciągnąć. Teraz tylko żeby się te uszy jej zagoiły...
  3. Na szczęście życiu mojej suczyny nic nie zagraża ale zanim się to wygoi to minie dużo czasu... Ma pozakładane szwy na łapę i uszy. Wielu ran nie szyto bo by się od razu ropnie porobiły. Ma założone takie klipsy (koraliki) co by się ucho trzymało jak należy. W jednym uchu krwiak, uszkodzona chrząstka i opuchnięte bardzo. Niewykluczone że będzie trzeba jeszcze raz to ucho operować... Kurcze powiem Wam że nie raz i nie dwa widziałam jak się gryzą psy samce. Nigdy nie trwało to dłużej niż pół minuty. Ale jak się suki za siebie wezmą to jest zupełnie co innego... Przez pół godziny nie mogłyśmy z moją mamą ich rozdzielić... Cały czas się szamotały, gryzły, turlały, dwa razy wpadły do budy i tam się gryzły dalej. Nigdy nie widziałam takiej akcji. W końcu usiadłam i się zastanawiałam z którą muszę jechać do weta. Amstafka (mniejsza o połowe od mojej...) wyszła bez jednej dziurki. Moja w opłakanym stanie. :shake: :shake: :shake: A przez tydziń były razem i nic się nie działo...
  4. Ehh... Przekazałam już chyba z 7 nr tel do ludzi chętnych na Leosia.. Ale chyba nic z tego nie wyszło i Mariola nadal szuka domu dla Leo... Nie było mnie ostatnio bo mi net nawala. A dziś dodatkowo amstaffka na tymczasie pogryzła dotkliwie moją sukę i spędziłam 8 godzin w lecznicy :shake: Miałam ciężki dzień
  5. Hej Aniu! Na forum Fundacji Niechciane i Zapomniane podaje Ci namiary na Maję ze Starachowic. Odezwij się do niej. Prawda jest taka że możemy zrobić zbiórkę na sterylki, możemy pomóc w ogłaszaniu, możemy podesłać Ci jakąś sensowną umowę adopcyjną itp ale nikt nie przyjedzie do Starachowic, nie zabierze suczek na darmową sterylkę, nie zapewni tymczasu i nie odwiezie ,,gotowego produktu'' w postaci wysterylizowanej suni już po zdjęciu szwów. Trzeba włożyć w to trochę serca. Na dzień dobry robimy sterylkę mamie maluchów. Może Maja będzie mogła to poprowadzić, podać jakiś nr konta i zbieramy kasę. Ja mogę na już 30 zł wpłacić tylko namiary potrzebuję. Kasa to pierwsza sprawa. Kolejna to tymczas dla suki po sterylce. Łudzę się że może Majaa będzie mogła ją na te 10 dni wziąść. Ale specjalnie bym na to nie liczyła. Trzeba pogadać. A czy wójek nie ma miejsca w gararzu albo w innym miejscu? Ania, po sterylce suka musi być tylko ok 10 dni w jakimś sensownym czystym miejscu. Wymyśl coś! Bo więcej nas w Starachowicach nie ma. Chyba że masz auto i możesz gdzieś na tymczas sukę przywieżć. Czy dobrze pamiętam że Ty w Starachowicach nie mieszkasz tylko wujek? Piszesz że pracujesz, że sama nie masz czasu. A myślisz że my to co? Większość z nas pracuje zawodowo, ma swoje psy i jeszcze dodatkowo zajmuje się pomocom dla innych. Myślę że spokojnie możesz poświęcić jeden dziń z weekendu (albo wziąć wolne) i pomóc zabrać sukę na sterylkę albo podjechać i cyknąć nowe foty maluchom. I jeszcze jedno. Zmień tytuł. Np: ZBIERAMY NA STERYLKĘ! TRZY SZCZENIAKI SZUKAJĄ NOWYCH DOMÓW! Albo może ktoś jeszcze coś ciekawego wymyśli. Żeby zmienić tytuł wejdz w edycję pierwszego postu a potem w zaawansowane. Pozdrawiam
  6. Rozmawiałam ze Słoneczkiem. Cóż, ma prawo do własnego sądu nad przyszłym domem dla Leosia... Jak by co to wszystkich chętnych nadal będę przekazywać...
  7. No jeden domek zrezygnował bo Leoś był za duży (ale wzięli Stefa psa który już 1,5 raku czekał...). A z drugiego Słoneczko zrezygnowało. Ja też czasem kieruje się przeczuciem jak wybieram dom dla psa (czasem po minucie rozmowy wiem że to TEN domek...). Tylko że my jakoś ze Słoneczkiem kiepsko się rozumiemy więc myślę że z pożytkiem będzie jeśli nie będę się tym zajmować... Dziś ktoś dzwonił w sprawie Leosia więc zaraz prześlę ten nr Słoneczku. Nie pytajcie mnie o nic bo i ja o nic tego pana nie pytałam...
  8. Acha, wstaw to allegro z moimi namiarami na razie. Korona mi z głowy nie spadnie jeśli przekażę namiary na chętnych Słoneczku. Ale na tym moja pomoc w sprawie domku się kończy. Nic sprawdzać nie będę...
  9. Oczywiście rozumiem Majqa że nie chcesz się tym zajmować tak jak i ja nie chcę... Pomyślałam o Tobie bo Ci ufam i wiem że z Tobą by Leoś nie zginął. Ja oczywiście mogę Słoneczku podesłać jeszcze na PW ankietę ale jeśli masz możliwość użyczyć do adopcji Leosia jakąś umowę (nie fundacyjną) to było by super. Ja z wiadomych przyczyn nie chiała bym już wydawać go przez Fundację. Wiem że na dogo popularną praktyką przy wydawaniu psów jest trzymanie każdego dobrego domku w nieświdomości aż do końca że tego psa może nie dostać. Ja ludzi nie zwodzę. Jeśli ktoś mi nie pasuje od razu mówię że pies nie jest już do adopcji bo... I tu różne powody podaję ale takie by danej osoby w miarę możliwości nie urazić. Jeśli mam kilku chętnych to zawszę o tym informuję i tak było w tym przypadku za pierwszysm razem. Pani z Poznania i Państwo z Jeleniej wiedzieli że na Leosia jest kilku chętnych. Mówie takie rzeczy wprost bo wiem co to znaczy od tygodni (a czasem tyle trwa dogranie wszystkiego) wiedzieć że się psa dostanie i go nie dostać.... Jest bardzo przykro.... Nie lubię w ten sposób postępować a w tym wypadku wyszło tak dwa razy. Oczywiście zawsze ostateczna decyzja należy do Słoneczka ale jak widać ja ze Słoneczkiem nie rozumiem się dostatecznie dobrze by mogło to z sensem przebiegać. Pozrawiam
  10. Witam wszystkich. Już wyjaśniam! Domek w Jeleniej Górze nie był jeszcze sprawdzany (bo i po co skoro Leoś nie miał tam trafić tylko do Poznania?). No cóż, sprawy potoczyły się inaczej. Państwo nie mieli nic przeciwko wizycie przedadopcyjnej, kastrowaniu Leosia ani czemukolwiek. Miałam już osoby które by takową przeprowadziły... Ci Państwo bardzo pokochali Leosia i chcieli go przygarnąć. Z bólem serca im odmawiałam bo to sympatyczni, kulturalni ludzie a nie jakieś wsiowe buraki. Małżeństwo polsko-holenderskie, bardzo komunikatywni mimo bariery językowej ;).... Zapewniali psu miejsce w domu w ciągu dnia i nocy oraz posłanie w stajni do wyboru. Spacery po okolicznych łąkach i duży ogrodzony wybieg. Dostęp do gości i głaskania... Chcieli psa dużego ponieważ mieli już parę włamań i chcieli żeby pies miał możliwość biegać nocą po terenie by odstraszać. Ale chcieli psa łagodnego żeby nie było potrzeby izolować go od gości. Moim zdaniem Leoś by miał tam wszystko czego pragnął. Dużo swobody, dużo osób do głaskania i właścicieli do spacerów i głaskania. M in dlatego wystraszona kaukazka nie była psem dla nich. Byli bardzo zawiedzeni gdy dowiedzieli się że Leoś jedzie do Poznania :shake: Kiedy sytuacja się odwróciła trzeba było szukać domku dla Leosi od nowa. Wiedziałam że jeśli mam do nich zadzwonić to tylko żeby powiedzieć że Leoś do nich jedzie. Nie wyobrażałam sobi że mogę im powiedzieć że Leoś nadal szuka domu a potem (po raz drugi!) powiedzieć że jednak do nich nie jedzie :shake: Pytałam czy dajemy Leosia do Jeleniej, mówiłam że jak zadzwonię to żeby już na 100% do nich pojechał (oczywiście jeszcze po sprawdzeniu). Słoneczko się zgodziła. Ja do nich w sobotę napisałam że Leoś jest ich (chyba że coś przy wizycie przedadopcyjnej wypadnie) a Słoneczko dziś zadzwoniła do nich i powiedziała że Leoś do nich nie pojedzie bo na pewno będą go trzymać w kojcu. Nie wiem czemu możliwość biegania w nocy po terenie tak zbulwersowała Słoneczko. Moim zdaniem tam by się mógł w końcu wybiegaić i miał by tyle głaskania ile się da... Od razu miałam telefon z Jeleniej... Tłumaczyłam się prawie 20 minut. Bardzo jest mi przykro z powodu zaistniałej sytuacji... Mam nauczkę na przyszłość żeby nie sygnować tego fundacją bo potem na idiotkę wychodzę nie tylko ja ale stawiam w złym świetle fundację.... Wierzę że znajdziecie dobry dom dla Leosia. Ja Państwu z Jeleniej nie zproponuje już innego psa bo stracili całkiem do mnie zaufanie. Bardzo bym chciała poprosić Majqe żeby przejęła po mnie rekrutację na najlepszego właściciela dla Leosia. Słoneczko nie bywa zdyt często na necie więc było by dobrze by ktoś inny zajął się wstępną selekcją i podpisał jakąś sensowną umowę. Wiem że zawsze ostateczna decyzja co do tego gdzie pójdzie Leoś należy do Słoneczka aczkolwiek bardzo źle się czuję z tym co się stało. Nie lubię odmawiać dobrym ludzią psa którego zdążyli pokochać (nawet jeśli jeszcze go nie widzieli...) a odmawiać dwa razy bardzo nie lubię. Proszę wykasujcie moje dane z ogłoszeń Leosia. I bez tego mam mnóstwo spraw i adopcji. Jeszcze się okazało dziś że mój kot jest chory na koci katar. Nie mam ochoty po raz kolejny pisać kilkunastu maili jeśli z adopcji i tak nic nie wychodzi :shake: Pozrawiam
  11. Państwo z Jeleniej Góry nadal czekają na Leosia!!!!! Teraz tylko kwestia transportu. Nie bardzo mamy go jak dowieść. Zaraz zajrzę na wątek transportowy. Ci państwo chcą dużego ale łagodnego psa. Ma być na tyle łagodny by mógł być cały czas luzem mimo kręcących się gości ale na tyle duży by nocą odstraszał już samym wyglądem (mieli już parę włamań). Widać że kochają zwierzaki, mają też kucyki i kozy. :loveu: Zwrócą koszty transportu i mogą też przenocować w pensjonacie za free ;)
  12. Wiem że wszyscy liczyli że Leoś już będzie w nowym domu. Ale ja skaczę z radości bo straciłam totalnie nadzieję że Steff znajdzie swojego człowieka. A Leoś na pewno szybko trafi do nowego domku. Miał mnóstwo chętnych.
  13. :smilecol: A ja cały czas popłakuję ze szczęścia.Luiza już dzwoniła i wszystko jest ok. Steff zniósł podróż dobrze. Jej synek już Steffka kocha :loveu: Chcę Wam wszystkim bardzo podziękować. Byliście tak długo na wątku Steffa. A wiem że wiało tu nudą. Pies, bezpieczny na tymczasie. Nie było nic interesującego. A są osoby które przez ten 1,5 roku były i pamiętały. :Rose:
  14. Leoś nie pojechał do nowego domku :shake: Pani Luiza, przemiła, przesympatyczna i ciepła osoba, niestety doszła do wniosku że Leo jest za duży, że boi się że sobie z nim nie poradzi. Zaproponowałam jej żeby przyjechała do mnie bo mam 8 psów na tymczasie to może któryś się spodoba. I wzięła Steffanka. Psa który od 1,5 roku czekał na dom u mnie. Jest tylu chętnych na Leosia że na pewno pojedzie do nowego domu. A Steff NIE MIAŁ SZANS! A teraz właśnie jedzie do Poznania. Teraz piszę do Państwa z Jeleniej Góry czy nadal są zaiteresowani adopcją Leosia. Ja cały czas pochlipuje i pociągam nosem bo nie wierzyłam już że Steff znajdzie dom. Jestem przeszczęśliawa. A Leoś jeszcze parę dni poczeka i mam nadzieję że pojedzie do Jeleniej Góry
  15. [quote name='rita60']Gdzie jestes domku:roll:[/quote] RITA nowy domek się właśnie znalazł!!!!!!!! Załatwiałam adopcje innego psa-Leosia z ogrodu botanicznego. Leoś miał wielu chętnych i wybrałam dla niego dom. Wspaniała, ciepła sympatyczna Pani Luiza z Poznania. Dziś przyjechała po Leosia, miałyśmy się spotkać w ogrodzie bot. P opiekująca się Leosiem pokazała go a Pani Luiza dzwoni do mnie i prawie z płaczem mówi że Leoś jest za duży, że się boi że sobie z nim nie poradzi i że chyba z niego zrezygnuje. I sobie pomyślałam że ona po Steffa przyjechała. Zaproponowałam jej żebyśmy podjechały do mnie bo mam 8 tymczasowiczów może akurat coś się spodoba. Żeby nie przyjeżdżała do Łodzi na darmo, żeby dziecko nie płakała że mama bez psa wróci... I przyjechała. Wygłaskała wszystkie moje psy i nie chciała szczeniaka (a mam ich 7 więc było w czym wybierać). Usłyszała jak długo Steff już czeka i już wiedziała że to będzie JEJ pies. To musiało być przeznaczenie! Steff miał taką konkurencję a jednak to on z znalazł dziś dom. Mało tego, Pani Luiza ma w nazwisku stefana ;) [SIZE=4][COLOR=Lime]STEFF W NOWYM DOMU!!!!![/COLOR][/SIZE] :multi::multi::multi::multi::multi::multi: A na Leosia mam co najmniej dwuch chętnych, zresztą Leoś jest psem majestatycznym i pięknym i cały czas dzwonią ludzie w jego sprawie ;)
  16. Oris zdała mi już relację. Wszystko ok!!!! Leoś może jechać! Teraz tylko ze Słoneczkiem i p Luizą musimy ustalić o której w sobotę umawiamy się na odbiór Leosia! Ci Państwo z Jeleniej Góry nadal szukają psa! Ale kaukaz chyba jest zbyt strachliwy. Oni chcą takiego co będzie przyjazny gościom ale w nocy zaszczeka!
  17. Steff nadal czeka. Smutne to i odbiera nadzieję... Chodzimy teraz co dzień na długie spacery po polach. Psy mokre, ja mokra ale wszyscy szczęśliwi. Wracamy i potem już tylko buda i podwórko...
  18. Jutro Oris idzie prześwietlić przyszły domek Leosia. Ma po drodze i codziennie tamtendy przechodzi więc i później będziemy mieli wgląd w Leosiową sytuację ;)
  19. Wstępna decyzja podjęta! Leoś w przyszłą sobotę jedzie do Poznania! :multi: Jeszcze tylko wizyta przed adopcyjna, zaraz prześlę PW do tych osób z zapytaniem czy ktoś będzie mógł podjechać do p Luizy :multi: Bardzo sympatyczna pani z 8 letnim synkiem. Już bardzo go kochają ;) Czekali z niecierpliwością na decyzję Słoneczka. Jeśli wizyta wypadnie dobrze to to będzie ostatni tydzień Leosia w boksie. Będzie miał do dyspozycji i własnych ludzi i ogród do biegania :loveu:
  20. Problem z Jelenią orą jest taki że nie ma transportu a do tego oni są spod Jeleniej Góry i to bardzo utrudni wizytę przed adopcyjną. Choć na pewno byli by dobrymi opiekunami. Mają gospodarstwo agroturystyczne. Z kolej Pani z Poznania wraz z synkiem są absolutnie w Leosiu zakochani. Łatwiej o wizytę przedadopcyjną i sami przyjadą. Ja bym im najchętniej dała :) ALE DECYZJA NALEŻY DO SŁONECZKA TYLKO ONA COŚ NIE ZDWONI DO MNIE... nie odpisała też na moje smsy. Reszcie osób powysyłam propozycje z innymi psami. Jak możesz Majqa to zadzwoń do Słoneczka. Niech się ze mną skontaktuje bo decyzje trzaba podjąć. Wiadomo, pani z Poznania pasowało by jeszcze w ten weeken przyjechać... Też ma dom z ogrodem a wydaje mi się że lepiej dać do rodziny niż do gospodarstwa, nawet agroturystycznego...
  21. Słuchajcie mam kolejnych chętnych na Leosia! Tym razem z Poznania. Jeszcze nie wiem komu ale Pani z Poznania może sama po psa przyjechać a Państwo z Jeleniej Góry nie... Jeśli uznam że domki są tak samo fajne to ten z transportem chyba wybierzemy :) Czekam jeszcze na ankietę :)
  22. Witam! Czytam ten wątek już od jakiegoś czasu ale nie piszę bo pomóc nie mogłam... Wyjątek może ankieta ułatwi Ci trochę przeprowadzenie wizyty? W większości zaczerpnięta z Niechcianych i Zapomnianych i lekko podretuszowana przeze mnie: ANKIETA PRZEDADOPCYJNA (PIES) 1. Czy mieszkacie Państwo w domu czy w mieszkaniu? 2. Czy pies będzie mieszkał z Państwem czy na zewnątrz? 3. Czy obecnie w Państwa domu mieszkają jakieś zwierzęta i jakie? 4. Czy w Państwa rodzinie były wcześniej zwierzęta i jakie były ich losy? 5. W jakim wieku są dzieci (jeśli są)? 6. Czy zgodzą się Państwo na krótką wizytę przed adopcyjną przez jednego z naszych wolontariuszy? 7. Czy wszyscy członkowie rodziny akceptują fakt adopcji psa i godzą się na nowego domownika? 8. Co się będzie działo z psem w czasie Państwa wyjazdów, wakacji itp.? 9. Pies może żyć kilkanaście lat. Czy przewidziane jest miejsce dla psa w życiu Państwa rodziny na tak długo? 10. Czy w domu Państwa są osoby z alergią na sierść lub ślinę psa? 11.Psy porzucone są często po przejściach, mogą odczuwać lęk, w nowym miejscu być zestresowane nawet przez dłuższy czas, mogą nie wiedzieć, że załatwia się na dworze, posiusiać się nie tam, gdzie trzeba, może coś zniszczyć itd. Czy jesteście Państwo gotowi to znieść? 12. Psy chorują - tak jak ludzie - i leczenie czasem jest kosztowne. Czy jesteście Państwo na to przygotowani? Posiadanie psa wiąże się także zawsze z koniecznością szczepień, odrobaczeń, profilaktyki przeciw kleszczowej itp. Czy jesteście Państwo gotowi ponosić te wydatki? 13. Czy planują Państwo wydatki związane z zakupem akcesoriów dla psa? 14. Jaki jest Państwa stosunek do kastracji/sterylizacji zwierząt? Psy wydawane z fundacji ZAWSZE są sterylizowane/kastrowane a w wypadku szczeniąt podpisujemy zobowiązanie nowych właścicieli do wykonania tego zabiegu po skończeniu roku przez psa. 15. Czy jesteście Państwo gotowi podpisać umowę adopcyjną, w której ważnym punktem będzie deklaracja, że pies NIGDY nie trafi na ulicę albo do schroniska ? a w razie, gdybyście Państwo jednak nie mogli go zatrzymać, oddacie go Państwo wyłącznie przedstawicielowi wolontariatu? 16. Czym (czym a nie czy...) zamierzacie Państwo żywić psa? 17. Czy pies będzie miał możliwość wychodzenia na zewnątrz bez opieki? 18. Czy zgodzą się Państwo na wizytę przedstawiciela wolontariatu w Państwa domu po adopcji (to także punkt umowy) ? 19. Ile czasu pies będzie spędzał w domu sam? Powodzenia życzę!
  23. Tak Ci Państwo dzwonili dziś do mnie. :loveu: Jak na razie wszystko super. Mili, kulturalni, sympatyczni i zdecydowani. Właśnie wysłałam ankietę przedadopcyjną co by się o wszystkim dowiedzieć :) Mają odesłać nie długo. Trzymajcie kciuki!!! Dam znać jak tylko będę miała ankietę z powrotem :loveu:
  24. Stefcio tak jak w zeszłym roku przygotowuje się do następnej zimy w budzie :shake: Ciekawe ile jeszcze takich zim przed nim..... A jemu się marzy ciepły domek... Ja też mam marzenie. Że w końcu wyremontuje moją pracownie i będzie moim domem. A w tym domu będą wszystkie moje psy. Mam nadzieję że Steff będzie wtedy już od dawna u swoich ludzi....
  25. Trzeba szukać tymczasu dla suni. U mnie też zapchane, mam aktualnie 10 sztuk. W Grotnikach nie bywam. Jeśli ktoś by tam był można pogadać ew z właścicielem stadniny w Grotnikach (Michał). Oni mieli tam kiedyś psa i box im został. Może teraz nie mają następnego i zgodził by się sunię przetrzymać. Ale nie wiem, trzeba by pogadać. Ja niestety nie mam nawet do niego tel bo zgubiłam telefon :oops:
×
×
  • Create New...