caal
Members-
Posts
59 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by caal
-
Kazda fundacja z prawdziwego zdarzenia, o ile nie jest fundacją typu "krzak", ma zabezpieczone środki i liczy się z tym, że może mieć miejsce taka własnie sytuacja. Że sponsorzy zawiodą. Masz jakis plan awaryjny? Co sie stanie gdy sponsorzy nadal nie będą sponsorować kajta i nikt go nie odbierze? Wypuścisz go czy może uspisz?
-
A ile jest tam zwierząt o których nie wiemy? których nie znamy? Niestety, jak widzę ten koszmar nadal trwa. Jak go przerwać?
-
Wątek o Pięknej został zamknięty, a ostatni post Amici wykasowany. O kotce nie wiadomo nic, zapewne juz jej nie ma. Ale cały czas ma sponsora, a met twierdzi, że kotka jest, tylko jej nie widać... i generalnie to co zwykle. A kotka chora na watrobę, wymagajaca specjalistycznej karmy, no bzdury, stek bzdur
-
I na to nie ma żadnego wytłumaczenia, sposób informowania czy też raczej nie informowania o Kulfonie to skandal. Brak słów, a jesli już przychodza na myśl, to raczej mało cenzuralne
-
[quote name='BoUnTy']met by boksi nie oddała...[/quote] to duży komfort mieć taką pewność, ja np nie mam
-
Met, a za co mam Cię przepraszać? Czyżbym się minęła z prawdą? Może pochwal się wszystkim tekstami o tym jak kolejny króliczek pokicał sobie w nieznane, albo jak za długo był w klateczce na słoneczku i niestety słoneczko mu zaszkodziło i się przegrzał. Albo te kotki, które wychodziły i masz nadzieję, że sobie żyją i bardzo za nimi tęsknisz. Skoro wszystko było ok, to czemu ten wątek jest dla zwykłych czytaczy forum niedostepny? Bo zbulwersował tych, którzy go czytali? Czemu wątek Coli został usuniety w całości, na Twoją prośbę? I waż słowa, ja Cię krytykuję, ale nie obrażam, mówię - nie szczekam, więc nie będę nic "odszczekiwać". Żądanie czegokolwiek jest bezczelnością z Twojej strony, czemu ja mam Ci cokolwiek pokazywać, skoro Ty nie udzielasz informacji na temat powierzonych Ci zwierząt? Skoro ktoś nie zachowuje się fair, i nie szanuje innych, nie ma prawa wymagać szacunku dla siebie. Popatrz sobie na różne watki, popatrz ile jest zastrzeżeń do Twojej działalności, wszyscy kłamią? Nie masz żadnych refleksi? Nie wyciągasz żadnych wniosków? W każdym razie nie mam zamiaru Cię przepraszać, bo nie widzę takiego powodu. To co mówię jest prawdą, o czym doskonale wiesz, a jak będzie trzeba, jestem w stanie to udowodnić. A przy okazji, skoro już raczyłas się tutaj odezwać, to może wyjasnisz kwestię ciąży Kongi, zaginięcia Kulfona oraz losu łódzkich kotów. Oczywiście, jesli chodzi o dwa ostatnie przypadki liczę na rzetelne udokumentowanie ewentualnej wypowiedzi.
-
Zgadzam się. Co do kwestii prawnych nie wiem. Jednak faktycznie budzi moje wątpliwości coś takiego. Z jednej strony hotel za pieniądze, z drugiej fundacja i przytulisko. Tutaj nie płacisz to zwierzę do schroniska, ale jakiego? Do tego na tym samym podwórku? To takie moralnie podejrzane, jakies pokretne. Dlatego napisałam o schizofrenicznym rozdwojeniu.
-
Chyba, że, ale tego nie wiem. Zbyt duzo tu niejasności
-
Trudno się nie zgodzić. Jeśli podejmuję się sponsorowania zwierzęcia to robię to, nie zapominam etc. A gdyby np zdarzyła mi się jakaś sytuacja losowa i nie mogłabym się wywiązać z obietnic, to uczciwie o tym mówię. I oczywiście tzw porywy serca, coś, czego w efekcie nie lubię. Jest akcja ratowania jakiegoś zwierzęcia, wielkie poruszenie, wszystkie ręce na pokład, zwierzę znajduje jakies przytulisko i wiele osób o nim zapomina uważając, że teraz to juz jakoś będzie. Jedzenie się znajdzie itd. To jest niestety częsty mechanizm i dokładnie tak samo naganny jak inne pietnowane przeze mnie postawy. Tak nie można. Natomiast co do poprzednich postów i tej konkretnej sytuacji, to uważam, że wszystko powinno być jasne, a nie jest. Bo albo prowadzimy działalność gospodarczą, w tym wypadku hotelik, albo jesteśmy fundacją i mamy przytulisko. Trzeba sie na coś zdecydować. Bo w statucie NSz nie ma mowy o prowadzeniu działalności gospodarczej - a czym jest hotel dla zwierząt? Przecież w domyśle to jest działalność jak najbardziej gospodarcza, a nawet dochodowa. Dlatego to wszystko wydaje mi się takie jakieś pokretne, półlegalne, nieporządne. I nie podoba mi się to.
-
Bounty bardzo przepraszam, ale nie rozumiem. Nie mam pojęcia co sugeruje Asia i nie wiem o co chodzi z tą manipulacją. Liczba kotów, którą wymieniasz nie jest tajemnicą, bo takie liczby padają na forum NSz i stąd wzięłam swoje informacje. Wierzę, że są tam w szopie/garażu jakieś koty, ale jakie? Niestety nie wiem, Ty mi tego nie powiesz, bo kotó łódzkich nie rozpoznasz, a met rzetelnie odpowiedzieć nie chce. Dlatego dla mnie są to koty wirtualne w bezmyślny i okrutny sposób przez met potraktowane. Przedmiotowo. Ja nie odbieram Ci prawa do własnego zdania i nie mam pretensji, że masz akurat po wizycie odmienne. Ja też swego czasu, po wizycie w maju 2007 miałam dobre. Co do psiarni, osobiście nie wierzę w bajki. Można wyremontować stajnię, zbudować psiarnię, tak można. Ale trzeba tam sprzątać, pielęgnować zwierzęta, wykonywać mnóstwo czynności, a poza tym jeszcze żyć. Trzeba mieć źródło utrzymania i w ogóle nad całością problemów zapanować. Teraz psiarnia, poprzednio met twierdziła, że będzie kociarnia, co by to nie było, nie jestem w stanie uwierzyć, że będzie zadbane. A co do met i jej stosunku do zwierząt i do swojej własnej działalności. Pierwsza z brzegu sprawa Boksi. Sama widziałam, w momencie gdy przestały wpływać pieniądze na nią (inna sprawa, że deklarowanie wpłat i nie realizowanie ich to też niepowazne podejscie) groźby ze strony met, że odda sukę do schroniska. No to co to jest? I może najwyższy czas zdecydować. Czy działalność gospodarcza i tylko, czy fundacja mająca w statutowych celach pomoc zwierzętom i prowadzenie schroniska? To jakieś schizofreniczne rozdwojenie. Jak przedstawiciel fundacji może czymś takim grozić? Z drugiej strony, jeśli fundacja nie ma środków na opiekę nad zwierzetami to niech ich nie przyjmuje, bo przepychanki we wzmiankowanym watku były niesmaczne i nie wzbudzały zaufania do tak działającej fundacji. A nawet prowadząc pseudo hotelik dla zwierzat nalezy sie liczyc z tym, że sponsor może w jakimś momencie zrezygnować i co wtedy? Nie dyskutujemy tutaj o niepowaznych sponsorach, dlatego tego watku nie rozwijam. Wszystkie te elementy, poskładane do kupy jedynie utwierdzaja mnie w negatywnej ocenie met i jej działalności.
-
Co do koni tez miałam watpliwości, ale mnie zakrzyczano. Że już od wielu lat nie jeżdżę to się i nie upierałam. Wiele się zmieniło i akurat nie jestem pewna czy takie upowszechnienie hippiki wyszło na zdrowie i uorawiajacym ją i koniom. A co do Kongi to też nie rozumiem, bo skoro można było zrobić cesarkę to pewnie i sterylkę aborcyjną. Zresztą akurat co do Kongi, to nie jest to jedyna rzecz, której nie rozumiem. Co do zwierząt, teraz jest ich u met znacznie mniej. Oczywiście intryguje mnie cud adopcyjny, który miał tam miejsce. Bo z 40, czy też 37 kotów (a mówię o tych w domu, nie o tych hipotetycznie wolno żyjacych) nagle zostało 6 - 10? I cała ta ogromna adopcyjna akcja w ciągu bardzo krótkiego czasu, hm. O ile wiem jakaś ich część pojechała do innego "przytuliska" (oczywiście podobno jedzenie znika),więc osobiście trudno mi to uznać za adopcję
-
No to spójrz na watek Dżeka, dziewczyny wróciły zachwycone. Osobiście tych zachwytów nie podzielam, nie mam żadnych podstaw. Z wizytami u met też niedokładnie jest tak. Są oczywiście tacy, którzy mogą met odwiedzać i upominać się o pozostawione pod jej "opieką" zwierzęta. I są tacy, którzy widocznie zbyt dociekliwymi pytaniami zdenerwowli met, nie mogło być zresztą inaczej skoro zwierzęta zniknęły. I niestety ci ostatni, nie uzyskują ani rzetelnych informacji na temat tych zwierzat, ani żadnych w ogóle, a przyjazd na miejsce obwarowany jest różnymi warunkami, jak np wcześniejsze pisemne podanie dokładnych danych osobowych. Paranoja. A że sobie tego nie wymyslam, to można przeczytać w ostatnich postach wątku 13 kotów z Łodzi. Nic o kotach nie wiemy, zapewne zaginęły, met wzięła spore pieniądze i nawet nie czuła się w obowiązku informować na bieżąco o ich losach, ani też podjąć żadnej akcji żeby ich poszukać. Co więcej z wygłaszanych przez met opinii wynika, wg mnie, że ona generalnie zwierząt nie lubi. Met "czyści" swoje wątki, bo widać ktoś zwrócił jej uwagę na niestosowność wypowiedzi. Tak więc na forum NSz, został schowany wielce pouczający wątek pt. miejsce pamięci, uwagi wypowiadane przez met na temat zmarłych zwierząt były szokujące. Ale w razie czego są post screeny tego wszystkiego, przezornie robiłyśmy je, żeby później, gdy zajdzie potrzeba nie zginęły, tak jak wątek suki Coli. Watek, w którym met zamieściła m.in. zdjęcia rozszarpanego przez Colę kociaka oraz zyczenia śmierci dla swojej oponentki. jeśli ktoś zechce powiedzieć, że takie zachowanie jest normalne, to delikatnie mówiąc będę zdziwiona. Tak wiem, jest młoda i ma dziecko. I co? To ma być usprawiedliwienie wszystkich błędów, które popełnia? Skoro sobie nie radzi, co ewidentnie widać, to może lepiej zmienić charakter swojej działalności? I może lepiej spowodowac zamknięcie tego bałaganu, żeby nie było więcej dramatów.
-
Met, trzecia suka, to suka powierzona przez FFA, którą widziała Amica gdy przywoziła Ci Piekną, kotkę po księdzu Twardowskim.
-
Arko, jeśli masz jakiś sugestie, to bardzo chętnie posłucham
-
Bardzo wstrząsnęła mną sprawa Kulfona:-( Btw Asiu jestem juz dostepna.
-
Met, chyba mijasz się z prawda, sama twierdziłaś, że gospodarstwo kupili Twoi rodzice, że tylko użyczaja je FNSz i że jest całkowicie prywatne, zdecyduj sie w końcu na jakąś wersję. Jestem osobą, która założyła wątek na miau, na temat met. Założyłam go m.in po to, żeby nikt nie musiał mieć do siebie pretensji, że oddał tam zwierzę, a ono zaginęło. Tak jak to się stało z łódzkimi kotami. Gdyby ktokolwiek wiedział co naprawdę dzieje się w FNSz, koty nigdy by tam nie trafiły. Co do zachodzenia suk w ciążę, znam dwa takie przypadki oprócz Kongi. W zeszłym roku osobiście wiozłam do Miasteczka Śląskiego i do Łodzi dwa szczeniaki od met urodzone z suki, która tam zaszła w ciążę. Jestem zbulwersowana tym co się dzieje i przyzwoleniem na takie działania. Jestem w pełni odpowiedzialna za swoje słowa, nie boję się żadnych gróźb o pozwanie do sądu za zniesławienie. Jeśli ktokolwiek zechce ze mną nawiązać kontakt w sprawie podjęcia działań przeciwko działalności FNSz to prosze o pw.
-
Biedna, bardzo biedna Konga:-( właśnie podesłano mi link do tego wątku, właśnie wróciłam z urlopu, przeczytałam pobieżnie... To ja jestem autorką cytowanego niekiedy watku na miau (wybacz Pajuniu, że zbaczam trochę z tematu), oraz pokazywanych zdjęć z Kongą w brudnym przedpokoju, wpiszę się tutaj może jutro [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=110756&page=2[/URL] ale co do ciąży Kongi, nie jest to pierwszy przypadek, że w FNSz suki zachodzą w ciążę. Oprócz Kongi znam dwa takie przypadki. Gdyby ktos zechciał przyłączyc się do mnie i zjednoczyć działania przeciwko działalności FNSz to poprosze o pw, uważam, że trzeba położyć kres działalności, która w moim przekonaniu ma na celu zbieranie pieniędzy z przeznaczeniem nie na zwierzęta.
-
Tak sobie myślę, że podstawowe możliwości są dwie: 1. Kulfona nie ma 2. Kulfon ma dom, a met złośliwie nie udziela o nim informacji. Tzn czeka, aż krytyka jej postępowania się rozwinie i wtedy pokaże jego zdjęcia. Nie wiem jak wygląda prawda, ale nie podoba mi się zachowanie met. Poważny człowiek tak się nie zachowuje Met, co się dzieje z Kulfonem?