-
Posts
6677 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Selenga
-
Pogadałam wczoraj z Sylwią i mam trochę wieści :) 1. Kamyczek czuje się dobrze - jak na swój wiek oczywiście. Nie jest już tak aktywny jak dawniej, więc przytył trochę, ale nie za bardzo. 2. Nie ma żadnych niepokojących objawów związanych z guzem, żadnych kłopotów z oddychaniem, żadnego kaszlu itd. 3. Objawów demencji też Kamyk nie ma - jest zainteresowany otoczeniem, reaguje (zwłaszcza na jedzenie), bawi się z kolegami, ale lubi też sobie pospać. 4. Chłopak wcale nie lubi siedzieć w pomieszczeniu, woli być na wybiegu przy domu, gdzie ma kontrolę nad wszystkim co się dzieje. U Sylwii są dwa wybiegi - "hotelowy" połączony z boksami i "domowy" przy budynku. Oczywiście na wybiegu są solidne, podwójnie ocieplone budy gdzie psy mogą się schować jak mają ochotę. Na posłanko w budynku Kamyk wędruje (niechętnie) na noc i jak jest zimno albo deszczowo. 5. Apetyt Kamyczek ma wilczy i nie toleruje żadnej próby podejścia do miski jakiegokolwiek innego psa, nawet swojego serdecznego przyjaciela, niewidomego Antosia, którym zresztą Kamyś się opiekuje. Ale jak tylko pojawi się opiekun z jedzeniem, to nawet Antosia Kamyk podszczypuje żeby przypadkiem nie dopadł miski wcześniej niż on. Oczywiście każdy pies dostaje swoją miskę, ale Kamyk musi ją dostać jako pierwszy. 6. Kamyk nie znosi czesania, potrafi nawet złapać zębami opiekuna, który go próbuje czesać. Trzeba stosować różne sztuczki żeby go choć trochę wyczesać (na przykład jakieś smaczki odwracające uwagę), ale to działa na krótką metę, więc chłopak jest przede wszystkim "wyskubywany" co o dziwo toleruje bez problemu. 7. Większym problemem są kamysiowe stawy co w tym wieku niczym niezwykłym nie jest. Ale nie jest jeszcze bardzo źle - chłopak sam się podnosi, chodzi, tyle że wolniej niż kiedyś, nie biega ale na widok miski dostaje sporego przyspieszenia. Po konsultacji z panią weterynarz, która opiekuje się Kamykiem, uzgodniłam z Sylwią, że kupi mu tabletki Artro HA firmy Dolfos na stawy i będzie je dostawał regularnie. Opakowanie 90 tabletek kosztuje u pani weterynarz 46 zł i wystarczy na prawie 2 miesiące. Jak dostanę skan paragonu, to przeleję Sylwii pieniądze. A teraz sesja zdjęciowa. Chłopak pod muchą ;) i w kubraczku (którego zwykle nie nosi, bo nie cierpi takich ubranek) A tak sobie na co dzień spaceruje I jeszcze krótki filmik ze spacerku, żebyście zobaczyły jak Kamyczek się porusza: https://youtu.be/nMQP7KmjMsg
-
Wybaczcie tę ciszę ale na trochę wybyłam i pisanie z telefonu to zbyt duże wyzwanie dla mojej cierpliwości. Ale już jestem i uzupełniam zaległości. Najważniejsze to co słychać u Kamyka. Jeśli chodzi o jego zdrowie, to jak na razie nie ma żadnych objawów związanych z wykrytym guzem i oby jak najdłużej tak zostało. Trochę gorzej to wygląda jeśli chodzi o stawy, no ale trudno się dziwić bo pogoda jaką mamy daje się we znaki wszystkim, którzy maja problemy ze stawami, nie tylko psiakom. Na szczęście nie jest to stan bardzo zły - Kamyk chodzi i nawet biega, ale bardziej się oszczędza i mniej chętnie wychodzi na zewnątrz - najlepiej mu w ciepełku, na swoim posłanku. Oczywiście Kamyczek nie mieszka w zewnętrznym boksie tylko w ogrzewanym budynku. Poprosiłam Sylwię o zdjęcia i mam nadzieję, że lada dzień je dostaniemy. Jeśli chodzi o finanse Kamyczka to zakończył się bazarek biżuteryjny, ale niestety jedna z kupujących osób w ogóle nie odebrała PW i nie pojawia się na forum od 5.12, zatem jej zakup został anulowany, a był to najdroższy zakup... Od poprzedniego rozliczenia finanse Kamyka wyglądają następująco: WPŁATY: bazarek biżuteryjny - 183,90 zł teresa118 - 50 zł Olena84 - 30 zł Pani Anna - 50 zł magenka1 - 20 zł Aga76 - 10 zł WYDATKI: hotel za grudzień - 350 zł Stan konta na dzisiaj 907,54 zł
-
Według informacji od Sylwii na razie nie ma przerzutów. Wet mówi, żeby nie ruszać, bo Kamyk to już staruszek i ingerencja na tyle go osłabi, że rozwój nowotworu przyspieszy. To dotyczy przede wszystkim operacyjnego wycięcia guza. Na razie Kamyczek nie kaszle... On jest na dużym wybiegu, ma tam swoją budkę, a po za tym od rana chodzi wszędzie gdzie chce i nawet karmi inne psiaki z Sylwii pracownikiem. Latem kąpał się też w basenie (na zdjęciach widać ten basen). W zimie będzie w wewnętrznym hotelu, tam mają miejscówkę staruszki - pomieszczenia są ogrzewane. Gdyby coś się działo, to Sylwia będzie alarmować nas i Agatę.
-
Drogie ciotki, mam złe wiadomości... Kamyk miał robione kolejne badania, miedzy innymi rtg i wynik jest bardzo smutny - nowotwór płuc. 2 miesiące temu, przy poprzednich badaniach wykryto mały guzek, teraz było badanie kontrolne i okazało się, że guzek przez ten okres powiększył się, więc jest to nowotwór agresywny... Jak tylko będę miała odpowiedź Sylwii na temat rokowań i tego co radzi weterynarz, to dam wam znać. Strasznie smutno mi się zrobiło....
-
Napiszę ci na priva jak to działa na FB. Na pewno jak się ma dużo znajomych to jest łatwiej, bo znajomi często puszczają to dalej i zasięg ogłoszenia się zwiększa, ale i bez tego można dotrzeć do wielu osób, niestety nie zawsze właściwych. A ja właściwie to chciałam napisać, że rozliczyłam bazarek, który był przeznaczony dla Kamyka i waszych podopiecznych, a ponieważ Kamyk jest w tej chwili dość zamożnym chłopakiem, zaproponowałam odwrócenie proporcji czyli dla was byłoby 60 zł z tego bazarku.