Jump to content
Dogomania

Sundara

Members
  • Posts

    45
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sundara

  1. Szczeniaczki śliczne i wszystkie są sweet, nawet jak na takie nie wyglądają. Groźna mina to tylko pozory i zmyłka :) A co do party to wierzę, że kiedys się spotkamy. Tak jak na załączonym obrazku : [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=xhA7G0OJW3M[/URL] Cwaniaczek w kapelusiku jest the best !!! Czyż nie? ;)
  2. Szczeniaczki cudne. Oj z chęcią wzięłabym taką panienkę ale muszę jeszcze trochę poczekać. Cieszę się, że jak już przyjdzie ten moment to naprawdę jest w czym wybierać. Lhasa apso w Polsce są wyjątkowo piękne. Bardzo się z tego cieszę. Gratuluję ślicznych szczeniąt i oby szybko znalazły nowych kochających właścicieli.
  3. Basiu, co do maluszka to piękny, że trudno opisać no i oczywiście do zacałowania i zapieszczenia. A kotka to dziwadełko jakich mało. Wygląda prześmiesznie w tej pozie. Czy juz się do Was przyzwyczaiła. A jak wygląda jej wspólne mieszkanie z papugą (bo to papuga chyba jest najbardziej apodyktyczna i zadziorna)? Pozdrawiam I bardzo proszę o pomiętoszenie i ucałowanie małego Kluska.
  4. Ja również gratukuje wszystkim nie tylko zwycięstw ale przepięknych psów i gratuluje zankomitego przygotowania wystawowego. Wszystkie lhasa apso prezentują się wspaniale.
  5. Mieszkając w Zakopanem miałam wrażenie, że rzeczywiście lhasa apso czują się znakomicie. Ostre powietrze, śnieżne zimy, dużo slońca powodowały, że pomimo mrozu bardzo chętnie przesiadywały na ogrodzie. Ale lubiły słoneczko. Gorzej było jak zaczynało robić się nieco cieplej i przychodziły do domu oklejone śnieżnymi kulami. Sposób ich chodzenia z tymi kulami wyglądał dziwacznie - łapy szeroko rozstawione a krok nieco marynarski. Ciekawie też poruszały się gdy śnieg osiągał pół metra wysokości. Nie wiadomo było czy to psy czy zające. Powyżej tej wysokości niestety chodziły już tylko wykopanymi ścieżkami-tunelami.
  6. Bardzo chciałabym aby moja staruszka jeszcze żyła długie lata bo pomimo tego paskudztwa co się do niej przyplątało to wigoru ma jeszcze bardzo dużo. Najlepiej widać to gdy przez całe lato przebywa u mnie moja mama z naszą cotonką. Tosia (cotonka) potrafi rozruszać oba lhasaki. Panie (Tosia i Hesia) biegaj przez cały dzień po ogrodzie i obszczekują każdą przechodzącą osobę. Heksia nie zawsze wie o co chodzi bo słabo widzi ale wtóruje w tym zajęciu bardzo wytrwale.A Tacker spogląda tylko i rusza się tylko w wyjątkowych sytuacjach. Tacker i Heksa traktują Tosię jak swoją córkę. Tacker - domowy despota jest wyjątkowo pobłażliwy dla cotonki. Pozwala jej na bardzo wiele. Nie mówiąc już, że bez przerwy trzeba go przeganiać gdy z wielka miłością wylizuje Tosi uszy, puszczek i oczy. A ona jest bardzo zadowolona, tyle, że po 10 minutach cała głowa jest mokrusieńka. Myślę, że nowa, mała cotonka trafiłaby także pod bardzo troskliwe łapki swoich przybranych rodziców lhasaczków.
  7. Piękne, ślicznościowe i przytulaśne to mało powiedziane. Słów brakuje. Ja juz przytupuję z nóżki na nóżkę żeby takiego malucha porwać. Wczoraj oglądałam zdjęcia małego hipopotama lhasa apso czyli "Kluska Wspaniałego", który urodził się u Bahy (wątek o lhasa apso) a teraz takie cudne aniołki. Co prawda w swoim wcześnieszym poście napisałam, ze cotony psychicznie bardziej mi odpowiadają ale to chyba tylko chwilowe przemyślenie. Zawsze będę miała i lhasa apso i cotona. Ile ich będzie (przynajmniej po jednej dziewczynce) to się okaże. Moja staruszka lhasa apso ostatnio bardzo marnie się czuje i nie wiadomo jak to dalej będzie. Ciągle wacham się czy powinna miec operaję. I chociaz serce i łapki wyrywają się do takich maluszków to jeszcze muszę wstrzymać się z powiększaniem psiego stadka. Ale po czerwcu (do tego czasu jeszcze mam cos bardzo czasochłonnego do załatwienia) to kto wie. Oj chciałoby się ale tyle różnych spraw przeszkadza :(.
  8. Basiu, już Ci gratulowałam maluszka. Ale jeszcze raz życzę Ci aby maluszek był taki inteligentny i pewny siebie jak pradziadek Tacker (może nie taki pyskaty) a po prababci Hesi odziedziczył spokojne i przyjazne usposobienie. Co do urody to napewno pójdzie w ślady przodków. :) A co do obgryzania to prababcia będą szczenięciem wygryzała chętnie wykładzinę. (Pod kredensem- po cichutku - jak to Hesia)
  9. Dołączam się do pochwał. Strona jest zrobiona świetnie. Gratulacje.
  10. Bognik A rzeczywiście. Witam rodzinę Tackerka.
  11. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]EwikB[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Szczeniaczki są cudne. Gratuluję.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Najbardziej tęsknię nie za wystawami i całym tym zamieszaniem ale właśnie za lhasakowymi maluszkami. [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Lhapsot[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Lhasa apso kocham tak samo jak cotony. Ale za co innego. I najlepiej byłoby mieć obie rasy. Lhasa apso to spokojne, zrównoważone, dostojne psy, które znają swoją wartość . Zawsze będą mi imponować swoją niezależnością i dystansem wobec wszystkiego i wszystkich. Takie kotopsy. A cotoniki to uosobienie radości, wiecznego rozbrykania, poczucia humoru i bezgranicznego oddania swojej ludzkiej rodzinie. O ile lhasa apso raczy pozwolić się podrapać po brzuszku i lekko przytulić co już jest wielkim aktem łaski , to coton wręcz naprasza się o pieszczoty i widać na pyszczku prawdziwą radość, że ktoś się nim zajmuje.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Nie wspomnę już o psach (samcach) lhasakach , w moim wypadku o Tackerze (O”Jataka), który jest niewyobrażalnie apodyktyczny, pyskaty, wścibski, pamiętliwy i pewnie jakby się dało to i mną by porządził. No czasem łaskawie pozwoli się podrapac po brzuchu. Wiem, że inni hodowcy mieli ogromne kłopoty posiadając dwa samce. Ja musiałam oddać bardzo ładnego pieska Ch. Karlos Nice tylko dlatego, że codziennie odbywały się krwawe bitwy o prymat w stadzie. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ale to chyba temat na inny wątek.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Co do historii lhasa apso przeczytałam treść informacji na Twojej stronie i to co tam się znajduje jest jak najbardziej zgodne z prawdą.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Brakuje innych rzeczy ale to muszę niestety dokładnie sobie przypomnieć. Na razie nie znalazłam swoich materiałów. Pocieszam się tylko tym, że w połowie lat 90 pisałam jakieś artykuły do Psa i tam zawarte są pozostałe informacje. A chyba do archiwalnych nr Psa będzie można jakoś dotrzeć.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Rodowód z Indii jest w języku angielskim (jego kopia była też zamieszczona w psie) i jest to rodowód psa z Zakopanego, który nigdy nie był zarejestrowany w KwP.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Co do tych pierwszych zarejestrowanych lhasa apso w Polsce i Czechosłowacji to były to psy które jednak dość znacznie odbiegały od tych które były hodowane w tym czasie w Europie i St. Zjednoczonych. (Mówię o tych przywiezionych z Indii do Polski i Bangladeszu do Czechosłowacji). W Czechosłowacji w bardzo wielu hodowlach można było znaleźć te psy co powodowało często niemiłe niespodzianki. Lhasaki z tymi przodkami często były ogromne, długie i o bardzo długiej kufie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Suczki po psach Pana Wawrzyniaka były jednak bardzo typowe. Jedną staruszkę 18 letnią widziałam około 10 lat temu i wyglądała znakomicie. Miała umaszczenie kremowo-złote. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]A odbiegając od tematu ciekawa jestem czy w którejś polskiej hodowli urodziło się praapso?[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Kończę bo chyba troszkę mnie poniosło z tym pisaniem.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Pozdrawiam wsystkich.[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][/SIZE]
  12. Jest mi bardzo miło, że jeszcze ktoś o mnie pamięta. Bardzo dziękuję. Oczywiście w miarę swoim możliwości pomogę w odtwarzaniu historii lhasa apso w Polsce. O ile uda mi się dotrzec do moich kiedys zgromadzonych materiałów to nie będzie problemu. Boję się, że jednak część poginęła podczas przeprowadzki. Juz od 7 lat nie mieszkam w Zakopanem. Ostatnio znalazłam autentyczny rodowód pieska sprowadzonego z Indii do Zakopanego. Był to napewno jeden z pierwszych lhasaapso. Oprócz Wandy Rutkiewicz wielu himalaistów sprowadziło lhasa apso. Mam kontakt z Panią, która miała dwie suczki lhasa apso - córki psów sprowadzonych przez dyrektora Muzeum Azji i Pacyfiku. On też kilkanaście lat temu zorganizował wystawę poświęconą lhasa apso. Wystawa na którą bylam zaproszona znajdowała się na terenie ogrodu zoologicznego w Warszawie w drewnianym stylowym budyneczku, który na tę okoliczność miał wystrój tybetański. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć. Były tam różne rzeczy poświęcone lhasa apso, także dużo zdjęć z Tybetu i Nepalu. Chciałam tez sprostowac moją informację dotyczącą daty 1979. To chyba wynik zmęczenia i pośpiechu ale przecież pierwsza suczka sprowadzona do mojej hodowli Gala Tatranska Romanca urodziła się w 1989 r a odeszła w zeszłym roku w wieku 18 lat. A poniżej zdjęcia moich staruszków : Royal Charm z Kybely Bochemia (czarna) 14 lat O'Jataka vom Tschibu (12 lat) [IMG]http://img147.imageshack.us/img147/42/tackeriheksiaxr5.jpg[/IMG]
  13. Witam, ale właściwie o co chodzi?
  14. Basiu, to ja nie wiedziałam, że Ty masz takie miniaturowe lhasa apso ;) Ślicznotki.
  15. Eee tam, speszona ;) Ja niestety nie pamiętam tej rozmowy ale wtedy dzwoniło do mnie dużo osób zainteresowanych kupnem szczenięcia. A zaglądać raczej będę bo moja miłość do cotonków i lahasa apso zresztą też nie minęła. Po długiej przerwie hodowlanej (prawie 8 lat) mam zamiar jednak wrócić do hodowli. W malutkiej skali bo nie mam specjalnie dużo czasu . I chciałabym aby były to cotony. Lhasa apso są cudne ale cotonki psychicznie bardziej mi odpowiadają. Lhasa apso to mali egoiści. Pieski to już super egoiści. Teraz jak już są starsze to namówienie ich do zabawy graniczy z cudem. A moja Tosia jak szczeniak. Chyba na starość potrzebuję psiaka rozweselającego :)
  16. Mała poprawka - lhasa apso miałam od 1979 roku.
  17. Tosia to Sundara Tananariwa - córka QUOVADIS of Woodland Cottage i Cinderelli of Taura Lan i jest to suczka z drugiego miotu cotonów mojej hodowli. Pierwszy miot - 3 pieski ur. 16.10.1996 roku trafiły na Słowację a jeden piesek wrócił potem do Lublina. Historia jest krótka. Od 1989 roku miałam lhasa apso i zaprzyjaźniłam się z hodowcami ze Słowacji (z Zakopanego miałam bliziutko). Jeden z nich zapragnął hodować cotony. Przy okazji i mnie zaraził tym pragnieniem. I tak w 1994 roku sprowadziliśmy współnie Cinderellę. Suczka była u mnie i zarejestrowana na moją hodowlę. Pierwsze szczeniaczki cotonów w Polsce urodziły się w 1996 r.
  18. Oj na tym zdjęciu to ona wyglada śmiesznie ale niekoniecznie pięknie. Może w najbliższym czasie uda mi się zamieścić zdjęcie gdzie jest bardziej podobna do siebie. Mój Avatar to też Tosia.
  19. Witam wszystkich. Jestem pierwszy raz ale chciałabym pozostac dłużej. Cieszę się, że znalazłam forum osób kochających cotony. Ja też mam cotonkę, już dość wiekową ale jak to cotonka wesołą, rozbrykaną i chętną do zabawy. Spróbuje załączyc zdjęcie mojej suczki Tosi , która za miesiąc skończy 10 lat. Zdjęcie jest takie bardziej domowe ale nie mam w tej chwili innego. Suczka jest mocno poobcinana ale to niestety "zasługa" mojej mamy. [url]http://img151.imageshack.us/img151/9600/tosiakli5.jpg[/url]
×
×
  • Create New...