-
Posts
385 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gato
-
No sa jakies takie: Te widzialam na zywo i one maja kolor bardzo zblizony do tego na zdjeciu. Ale mocnym rozem to bym tego nie nazwala. Google wyrzuca tez jakies fioletowe ale w zestawieniu z tymi morskimi, ktore maja bardzo przeklamany kolor wiec kto wie czy te fioletowe sa rzeczywiscie fioletowe :P .
-
Zadne wbicie sie kleszcza i zerowanie nie jest bezpieczne. Ale im dluzej kleszcz sie zywi tym wieksze prawdopodobienstwo zarazenia - tu wlasnie chodzi o to 'wymiotowanie' przy najedzonym kleszczu (oczywiscie przy zalozeniu ze kleszcz niesie jakis syf, bo nie kazdy musi). Zaden obecnie dostepny srodek nie daje gwarancji na odstraszanie kleszczy i na to, ze pies nie zachoruje na choroby przez nie roznoszone. A gwarancji nie daje wlasnie dlatego, ze kleszcz musi sie 'wgryzc' zeby substancja czynna zadzialala. A pytanie po co psy kropic - jak dla mnie po to zeby minimalizowac ryzyko zapadania na choroby zwiazane z kleszczami.
-
A jak będzie nawalał po ogrodzie jak stado bydła to będzie miał spełnione potrzeby? Czy to może działa tak, że wszędzie lepiej byle nie na łańcuchu? A to, że nawalanie po ogrodzie nie nauczy takiego szczeniaka niczego (a już na pewno nie wyciszenia) pożytecznego to już nieważne, bo psu jest lepiej jak biega. Skoro dziewczę ma 13 lat to myślę, że spokojnie znajdzie się czas na codzienny spacer. Nie wielogodzinne ganianie psa po lesie (zwłaszcza, że to podobno jeszcze szczenię) tylko spacer, na którym czegoś się od psa wymaga. Myślę, że sumiennie przepracowane 10min nauki chodzenia na luźnej smyczy i drugie tyle aktywnej zabawy spoci go bardziej niż 2h biegania. Jeśli do tego dołączyć spacer 10 min na wąchanie to myślę, że pies będzie urządzony. Jeśli do tego 2 razy dziennie spuści go z łańcucha i pozajmuje się nim te 10-15min, od czasu do czasu da mu coś do rozwalenia (nawet karton po soku ze smakami w środku) to myślę, że będzie mu 10 razy lepiej niż jakby miał co kilka dni wyrobioną kilometrówę za cały tydzień i brak łańcucha. Skoro jej bardzo zależy to uważam, że niezależnie od domowników, może wziąć żarcie (czy kupić za kieszonkowe) i poćwiczyć z psem 10min. Psy doskonale adaptują się do sytuacji i potrafią rozróżnić kto daje im fory i nie wymaga niczego, a kto - wymaga i jest konsekwentny i przy tej drugiej osobie pracować normalnie. Ale to się nie dzieje samo, trzeba zaangażowania. Skoro jest czas na narzekanie na łańcuch to lepiej przeznaczyć go na zajmowanie się psem. Skoro łańcuch musi być, to zamiast z tym walczyć (i wierzyć, że rodziców da się tudzież trzeba skłonić do pracy z mocno frustrowanym psem nad wyciszeniem) lepiej zrobić wszystko, aby pies miał dobrze "poza łańcuchem" i wtedy jak najbardziej wyładowywał swoje nerwy. Jeśli widzisz, że dziewczyna nie ogarnia to zamiast brać od niej psa - po prostu pokaż jej co może z psem robić, jak go uczyć, jak sprawić żeby przestał na nią skakać, tak żeby to ona czuła, że coś robi i że daje radę. A skoro za nim na spacerze fruwa to chyba dużo lepsza była ta cieniutka obroża, którą miał na fotkach parę stron wcześniej niż wygodne szeleczki, w których swobodnie i bez żadnych przeszkód będzie mógł z niej robić zbędny balast na końcu smyczy. Ja naprawdę nie chcę być niemiła czy się jakoś bardzo wcinać. Po prostu wydaje mi się, że ten pies naprawdę nie ma tak strasznie źle, zwłaszcza jeśli dziewczyna wykazuje jakiekolwiek chęci. Tu da się zrobić dużo, ale nie przez wstępowanie na ścieżkę wojenną z rodzicami i walczenie z rzeczami, które zmienić jest trudno, lub których zmienić się na obecną chwilę nie da. A co do kleszczy to żadne krople (ani tabletki) nie odstraszają kleszczy, mogą jedynie zabić te, które się wgryzły. Na ulotce jest napisane jaki jest szacunkowy czas, w którym preparat się wchłania - jeśli wchłania się to oznacza, że nie działa w pełni. Dopiero po "wysyceniu" możemy mówić o skuteczności danego środka. Jeśli chcesz, żeby w Morusa kleszcze się nie wbijały, ani po nim nie łaziły poszukaj repelentu (podobno Advantix ma działanie odstraszające). Poczytaj sobie o obroży Scalibor ewentualnie.
-
Mr. Rocky & Mrs. Leokadia oraz czarna bestyjka i reszta stada xD
gato replied to Buńka's topic in Foto Blogi
Postresuj się, żebyś potem miała od czego odpoczywać w te długaśne wakacje :P . I serio ustne są proste. -
Trochę nie rozumiem - pies ma zapewniony codzienny ruch, kontakt z człowiekiem więc jaka krzywda mu się dzieje? Czy zamknięty w kojcu, czy w domu, czy przywiązany linką czy różową wstążką zawsze w jakiś sposób jest ograniczony i nie robi tego na co mu przyjdzie ochota (w domu raczej nikt mu nie pozwoli dech z podłogi zrywać bo zachciało się papisiowi pokopać). Uwiązany tak samo może memlać zabawki czy spać, czy w inny sposób, bezpieczny dla siebie i podwórka, się nudzić. Akurat swobodne dewastowanie ogrodu, kopanie dołów i kto wie co jeszcze nie jest tym co pomoże "opanować jego ADHD". Zamiast wojować z rodzicami, że na gwałtu rety nie postawią kojca, albo nowego płotu należałoby tak zorganizować czas psu, żeby zostały spełnione jego potrzeby i sensownie to uwiązanie wprowadzić. Wtedy podejrzewam, że dla psa problem nie będzie istniał ;) .
-
Mr. Rocky & Mrs. Leokadia oraz czarna bestyjka i reszta stada xD
gato replied to Buńka's topic in Foto Blogi
Bez paniki, ustne to chyba bardziej formalność niż rzeczywiście jakiś egzamin. Podejrzewam, że musiałabyś wejść tam i nie odezwać się słowem, mimo namów i podpowiedzi, żeby nie zdać. Ja na ustnym angielskim trafiłam zestaw sprzeczny z regulaminem i babki nie bardzo wiedziały co z tym fantem zrobić :D . Ogólne ja swoje matury bardzo śmiechowo wspominam. -
Wow, wow, dziewczyny szaleństwo! :D Jeszcze wrócę do prowadzenia galerii jak taki tłok się tu robi! :D Ja tam bym sobie maliniaka pooglądała, ale u Ciebie w podpisie pusto :P . Za resztę - dzięki. Bez przesady z tą epickością :o ! bo jeszcze coś dodam
-
Ciekawostka... Dodało mi post z samym cytatem... Jeszcze raz próbuję: Urok rozmów internetowych ;) . Widzisz, trenujesz IPO więc podejrzewam, że tego środowiska problem, który mam na myśli nie dotyka w takim stopniu jak np. agility czy frisbee. Chociaż oczywiście przelewanie swoich wybujałych ambicji na pieska oraz chodzenie do celu po trupach to też część moich zastrzeżeń. Najbardziej jednak chodziło mi o to, że 'trenowanie' czegoś z psem zrobiło się modne. A jak coś jest modne, no to każdy wręcz musi - nieważne, że nie wie gdzie, z kim, ani, co gorsza, jak. To już wręcz masówa - bez pomysłu, bez rozsądku, a co najgorsze - bez jakiejkolwiek jakości. Nie chcę bardzo odbiegać od tematu, więc poślę Ci jeszcze priv zaraz :) .
-
Zależy co z czym chcemy porównywać. Hov i mali - wiadomo, że drugie będzie dużo, więcej i BARDZIEJ. To o co mi chodziło to to, że to nie sport sprawia, że pies jest "bardziej" - tylko predyspozycje (charakter, temperament, cechy rasy itd.) psa. Jedyne co sport może zmienić, to tyle, że uczymy psa pracy - a więc z czasem on tej pracy będzie potrzebował (mniej lub bardziej), bo został do takiego życia przyzwyczajony. Doprecyzowując: pies, który całe życie spędza przy budzie na podwórku i nie robi z człowiekiem nic (tzn. nie pracuje) prawdopodobnie bardziej ucieszy się z kontaktu socjalnego z właścicielem czy jakiegoś, nawet 3-minutowego wyjścia poza ogrodzenie, natomiast wyjście na ślad (dla mojej suki bardzo ekstatyczne doznanie) w ogóle nie będzie uwzględnione na liście jego marzeń. Za to dla psa, który całe życie trzaska ślady i to lubi, to raczej ślad niż 3-minutowy spacer będzie na szczycie piramidy fajności. Och grono zwolenników stale się powiększa, ale w moim odczuciu wcale niekoniecznie o tych 'świadomych'. Ja bym została bardziej przy drugiej części Twojego życzenia - niech ludzie trenują sporty, żeby lepiej poznać i zrozumieć psy ;) . A nawet niech nie trenują nic, ale niech dłubią coś (cokolwiek) z pieseckami - byle z głową.
-
Jak trenowałam obi u swojego senseJa to robiłam z suczem gdzieś tak 2-3 treningi w tygodniu, po 20-60min i czasami (bardzo rzadko) coś dodłubywałam w domu (to były pojedyncze sesje np. trzymania przedmiotu). Ale obi tylko na samym początku było jedynym sportem, który robiłyśmy, więc ciężko odpowiedzieć na inne Twoje, [b]jowita10503[/b], pytania. To jak teraz trenuję chyba jeszcze ciężej zliczyć i sensownie podzielić ;) . Zwłaszcza, że tak naprawdę to czas jest dla mnie istotny najbardziej przy robieniu kondycji, przy treningu z danej dyscypliny zdecydowanie mniej.
-
Wydaje mi się, że pierwszym zasadniczym problemem w rozpatrywaniu tego typu kwestii jest to o jakim sporcie mówimy. Inaczej trenuje się do IPO, gdzie de facto ćwiczymy 3 dyscypliny, a inaczej gdy mówimy o agility. Często jest też tak, że pies nie trenuje tylko jednego sportu, ale kilka jednocześnie (zależy też jak bardzo różnych) i wtedy też rozkład dnia takiego psa będzie inny. Drugim problemem, jest to co rozumiemy prze "ćwiczenie z psem" - ćwiczenie czego? Danej dyscypliny czy czegokolwiek w ogóle? Każdy pies ma pewne potrzeby, które należy zaspokoić i "sportowość" niewiele tu zmienia. Żaden pies nie rodzi się sportowym - a więc z założenia takim, który musi dużo, więcej i bardziej niż taki sam tylko że niesportowy. Należałoby rozróżnić kwestię - psa sportowego (czyli takiego, który trenuje jakiś sport) od psa z predyspozycjami (psychicznymi, fizycznymi) do sportu. Zasadniczo rozchodzi mi się o to, że nie każdy pies sportowy jest psem z predyspozycjami. No i tutaj nasuwa mi się tu to co pisała Furie: Są szybsze, bardziej pobudliwe, ... od czego? Od mopsa czy maliniaka? ;) Szybkość czy pobudliwość to właśnie są predyspozycje, ale żeby pies był sportowym - wcale nie musi być ani szybki, ani pobudliwy, ani ruchliwy. Wcale nie musi być też trudny. I okej, taki mało "ruchawy" pies w IPO zawojuje niewiele, ale spokojnie może sobie dreptać bardzo dobre ślady, czy wygrać jakieś mniejsze zawody agility - ok, może nie w wielkim stylu, ale jednak. I to wcale nie sprawia że jest mniej sportowy niż zapluty ONek w rewirze czy pociskający na hopkach naddźwiękową borderek. A seminaria - toć to nic obowiązkowego, chcesz jeździsz, nie chcesz - nie jedziesz i tyle. Swoją drogą nigdy psom nie liczyłam ile dziennie ćwiczą, ilu komend używam na treningu i czy ma więcej spacerów niż jakiś inny pies.
-
Serdecznie zapraszamy wszystkich na długi weekend seminaryjny z Paulą Gumińską. Tym razem przygotowaliśmy jednak coś specjalnego: oprócz frisbee, zajmiemy się również agility i psim fitnessem! Długi weekend z Paulą skierowany jest do wszystkich miłośników agility, frisbee oraz tych, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o świadomym przygotowaniu fizycznym psa do pracy w określonej dyscyplinie sportu, o rozwoju muskulatury psa i o tym, jak w sport wdrożyć młodego i/lub niedoświadczonego psa. Całość została podzielona na bloki tematyczne - każdy więc może znaleźć coś dla siebie i swojego psa, bez konieczności brania udziału we wszystkich zajęciach :-) . Termin: 4-7. czerwca 2015 r. Miejsce: plac agility Klubu DIMICO, Bartąg (Olsztyn); część teoretyczna w innym miejscu - szczegóły uzupełnimy Liczba miejsc: 10/12 par pies-przewodnik/na blok Koszt uczestnictwa z psem: - 4 dni ćwiczeniowe - 320zł - 1 dzień agility/frisbee/fitness - 90zł - 2 dni frisbee - 170zł - agility + fitness - 170zł - fitness + frisbee - 250zł Koszt uczestnictwa z drugim psem tego samego przewodnika (jeśli psy są zgłaszane na różne dni to za "drugiego" psa uznaje się tego, który zgłoszony jest na mniejszą ilość dni treningowych): - 4 dni ćwiczeniowe - 260zł - 1 dzień agility/frisbee/fitness - 70zł - 2 dni frisbee - 130zł - agility + fitness - 130zł - fitness + frisbee (3 dni) - 265zł Koszt obserwatorzy: 30zł/dzień Termin otwarcia zgłoszeń: marzec 2015r. Wstępny plan*: 4. czerwca - czwartek z agility 5. czerwca - piątek z psim fitnessem 6-7. czerwca - sobota i niedziela z frisbee Paula Gumińska - czynny zawodnik w dyscyplinach dogfrisbee, agility, zoofizjoterapeuta, hodowca psów rasy border collie i właścicielka chyba najgłośniejszego "YES!" pod słońcem i żeńskiej założycielki rodu Wełniaków - tak w dużym skrócie można scharakteryzować tę osobę ;-) . Zupełnie poważniej jednak mówiąc jest to jedna z czołowych polskich zawodniczek dogfrisbee, znana przede wszystkim ze swoich widowiskowych występów w kategorii freestyle. Dodatkowo jest również czynną zawodniczką agility. Poza tym prowadzi liczne seminaria z obu tych dyscyplin, a także warsztaty dotyczące motywacji, pracy we frisbee bez frisbee czy właśnie przygotowania psów sportowych od strony fizycznej do uprawiania sportów. Jako trenera i przewodnika charakteryzuje ją przede wszystkim prędkość około 1000 pomysłów na minutę i ogromny pokład entuzjazmu. Dodatkowo dość łatwo przychodzi jej znalezienie wspólnego języka zarówno z psami jak i z ich przewodnikami, a solidna porcja pozytywności (głównie w postaci wzmocnień) sprawia, że praca z nią jest naprawdę sympatyczna i co najważniejsze efektywna! Czwartkowe agilitowanie pod okiem Pauli to warsztaty dedykowane głównie osobom początkującycm lub 'delikatnie' średniozaawansowanym, a także tym, którzy nigdy wcześniej nie mieli doczynienia z tym sportem! Zajęcia oczywiście mają charakter praktyczny, przewidujemy utworzenie 3 grup wg poziomu zaawansowania (grupa zaczynająca od 0, początkujący i średniozaawansowani). Piątkowe zajęcia z fitnessu to zajęcia dedykowane wszystkim, którzy są zainteresowani wszechstronnym fizycznym przygotowaniem psa do sportu, ale także tym, którzy chcą dowiedzieć się czegoś o rozwijaniu muskulatury psa lub wdrażaniu psa młodego/niedoświadczonego w treningi pod kątem danej dyscypliny. Zajęcia będą poprzedzone wstępem teoretycznym. Część praktyczna będzie miała charakter warsztatowy i będzie obejmowała indywidualną prace nad konkretnymi zagadnieniami z poszczególnymi parami przewodnik-pies. Weekendowe frisbowanie natomiast będzie miało charakter typowego seminarium frisbee w wykonaniu Pauli - będzie więc obejmowało zarówno teorię, jak i naukę rzutów i indywidualną pracę z poszczególnymi team'ami. *ZASTRZEGAMY, ŻE W ZALEŻNOŚCI OD ILOŚCI CHĘTNYCH NA POSZCZEGÓLNE BLOKI PLAN MOŻE ULEC ZMIANOM! O WSZYSTKIM BĘDZIEMY INFORMOWAĆ NA BIEŻĄCO. WSZYSTKIE POZOSTAŁE INFORMACJE BĘDZIEMY UZUPEŁNIAĆ NA BIEŻĄCO. Strona wydarzenia na FB: https://www.facebook.com/events/659939464127140/ Formularz zgłoszeniowy: https://docs.google.com/forms/d/1VCCCanaD0akV57ls4HW6x9S3WvKJZtgpdtRuQzEjC14/viewform *** MAMY WOLNE MIEJSCA NA FITNESS I FRISBEE, W SPRAWIE AGILITY PROSIMY KONTAKTOWAĆ SIĘ NA PRV.
-
NELA i LOKI - czarny anioł i biały diabeł, czyli terierzy duet
gato replied to Qeeriefire's topic in Foto Blogi
No wiesz, i tak malo fot? Ze Ci nie wstyd! Opowiadaj co robiliscie chociaz i cos wiecej zdradz co do tych wakacji. Jak Nela? Uszy Lokiego dalej zajefajne :P -
A te: http://sklep.hubertusprohunting.pl/0411-00001-szelki-dla-psa-l-pom-ziel-niggeloh.html ? Cena co prawda zabija, ale podobno są naprawdę dobre. Moja znajoma dla swojej gończej używała szelek z Gappay'a do tropienia i też były zadowolone ;) . Ale one były po prostu skórzane, bez żadnych wymyślnych kolorków i innych bajerów.
-
toyota, ja bym brala ten drugi ;)
-
Agata, tylko teraz zalezy jaka jest roznica wielkosci miedzy psami - jesli duza, a juz zwlaszcza jesli mniejszy pies biega mniej chetnie to musisz miec dwojnik na tyle dlugi, zeby tamten mogl biec swoim tempem bez szarpania wiekszego psa. Ja mam krotki amortyzator przy pasie a smycze do niego po 1,2m. Nie mam teraz foty tego jak to wyglada zeby to lepiej zobrazowac ale biega na tym Piks albo z Vega albo z bordem. Wiec zeby to dzialalo to lepsza krotsza smycz a dluzszy dwojnik. A gdzie kupic to nie wiem, ja mam zwykle czarne bez zadnych podszyc. Smycze do krotkiego amortyzatora mam z Kudlatego - zamiennie mam do nich raczke :) .
-
Agata zalezy jak psy biegaja. Jesli ciagna oba i potrafia utrzymac podobne tempo to w zasadzie jest bez roznicy ktora opcje wybierzesz. Jesli jeden z psow jest mniejszy i nie bedzie w stanie biec obok drugiego, ale bedzie sie trzymal z przodu to radzilabym jeden amortyzator na dwa psy (wtedy linka od tego 'wolniejszego' psa nie bedzie Ci sie platala pod nogami). Jesli z kolei bedzie biegl obok to oddzielna smycz a amortyzator niepotrzebny ;) . Ja jak biegam z trzema to najszybszemu daje najdluzsza linke, a dwa pozostale spinam na jednym amortyzatorze - jednego duzego i Pikusia. Jak biegne z dwoma w kombinacji duzy-maly to uzywam jednego amortyzatora, a jak dwa duze to raczej dwie linki (ale bardziej dlatego ze troche boje sie ze amortyzator nie wytrzyma ;) ). Na rowerze zawsze mam dwie linki i psy spiete obrozami. Edit: teraz pomyslalam ze jak raczka podszyta polarem to pewnie chcesz linke trzymac w reku... Wtedy to chyba obojetnie jaka opcje wybierzesz. Wczesniej zalozylam ze chodzi o stale ciagniecie i linke zaczepiona do pasa np.
-
Fajne kolorki na fotkach :)
-
Hah, nie wiem czy to ma jakiś sens, bo nic specjalnego się tu nie dzieje i nikt tu nie pisze :P .
-
No to jeśli ciągną cały czas to sledy zawsze będą lepsze ;) . Jeśli jesteś zainteresowana to mam na sprzedaż pomarańczowe sledy ZeroDC rozmiar L. Ja używam szelek tej firmy już kilka lat i polecam. A jeśli nie sledy to kilka stron temu była dyskusja o "skróconej" wersji tych szelek, też bardzo fajnej.
-
Ciągną cały czas czy raz tak raz tak? Jak to drugie to sledy nie mają sensu i będą tylko wkurzać psy i Was.
-
Łoł, zupełnie zapomniałam o tej galerii! U nas po staremu, trenujemy, biegamy i fikamy, a poza tym to czekamy aż w końcu zacznie się prawdziwa wiosna :rolleyes: Mamy bardzo mało fotek ogólnie, bo ja nadal bez aparatu, ale coś tam zawsze uda się wygrzebać i jest też Vercia, elegancka jak zwykle Przy okazji to witamy wszystkich nowych w galerii ^_^
-
[b]Karoola[/b], parson w Ruffwearach S - ~35cm w kłębie, 43cm w klacie gdzieś tak
-
Ja dla swojej suki brałam ten "rozmiar mniejszy" bo była łapała się na jeden i na drugi, i wszystko gra i buczy, chociaż podejrzewam że jakbym wzięła jednak te większe to też nie byłoby źle. Za to dla psa mam Ski i tak jak Illusion pisała - on niby ma podobne wymiary do Ginny, ale wydaje mi się że budowę inną zupełnie i te Ski źle na nim nie leżą. W piątek będę miała (mam nadzieję) okazję coś ufocić to mogę mu zrobić jakieś prezentacyjne foto w tych szelkach.