-
Posts
385 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gato
-
Czy ktoś umie podpowiedzieć mi, kto mógłby zrobić skórzaną obrożę na zamówienie według wzoru, który ja zaproponuję? Zależy mi na tym, aby okucia były złote (w sensie w kolorze złota).
-
Ładne nie to co ładne, ale to co się komu podoba. Mi się maliniaki pobają dopóki nie są zbyt masywne. No i eksteriery są, ładnie mówiąc, obrzydliwe :shake: . Nie mam ochoty pisać o "swoich" doświadczeniach, a już zwłaszcza na forum. Zwłaszcza tym ;) . Bo to nie są sprawy do opisywania na forumkach, ani nie są to sprawy, o których miałabym rozmawiać z osobami, których nie znam i na oczy nie widziałam. Może właśnie dlatego że o takich rzeczach mało kto chętnie pisze publicznie opinie o rasie potrafią być takie, że dość dużo mijają się z prawdą. Chociaż wiadomo, we wszystkich rasach trafiają się przeciętniaczki i pieski gówniane, które faktycznie wpasują się w różne dziwne opisy, które świetnie sprawdzą się jako pieski kanapowe czy do spacerkowania i to niezbyt długiego. Jedyny mankament, że nie te pieski powinny wyznaczać całościowy obraz rasy. Jest jeszcze druga sprawa, że obecnie ludzie zachwycają się tym, że piesek nawet aportuje i nie boi się bardzo jak coś spadnie na podłogę, podczas gdy piesek jest rasy, która aportować powinna jak torpeda, i nie bać się niczego. Ale jako że standardy opadają, to i psy są coraz dupniejsze (choć faktem jest że na pewnym etapie jest to wygodniejsze dla potencjalnych nabywców). Co nadal nie powinno rozmywać właściwego obrazu danej rasy. Ja tam daleka jestem od robienia z maliniaków nad psów, czy czegoś w deseń, odradzania ich komuś, zabraniania kupowania albo robienia z siebie eksperta w zakresie rasy. To co wiem i co widziałam to moja opinia o tych psach i moim zdaniem to nie są pieski do puszczania na Polach Mokotowskich, pozytywnego wychowania bez krzywego spojrzenia na nie, albo trochę twardsza alternatywa dla borderka. Napisałam w tym wątku absolutnie nie po to aby się mądrzyć, ot chciałam pożartować, bo jak dla mnie te psy nie mają równo pod sufitem, w tę czy inną stronę - dla mnie bardzo pozytywnie nierówno - ale, znów - co kto lubi ;) EDIT: I bez obrazy, Dziewczyny, naprawdę, nic do Was nie mam, ale do rozmów via internet mam bardzo ograniczone zaufanie.
-
eee... ja znam w znacznej większości maliniaki spoza granicy Polski, i owszem mózg to one mają, ale maliniakowy :cool3: zresztą, ja tam się nie wtrącam, jak czasem poczytam co tu o maliniaczkach piszą, to mi moje jędrne piersi opadywują, nerka wędruje, że o rąsiach nie wspomnę.
-
[quote name='"evel"[COLOR=#000000'] ]Póki co, jestem bardzo nastawiona na jakiegoś zgrabnego pastucha z porządkiem w mózgu w pakiecie [/COLOR];-)[/quote] to nie bierz maliniaka :evil_lol:
-
Oj no, z tą profesionalnością to przesada, daleko mi do tego, ale dziękuję ;) . Pikuś jest słodki tylko na zdjęciach :shake: . Tak naprawdę to jest rekin, tylko w futerku i ze ślicznymi oczkami. No i jest parsonem, a nie jackiem, jakoś tak wolę jak pies ma dłuższe nogi i krótsze ciało. Jeszcze trochę tej złudnej słodyczy macie: [IMG]http://i1025.photobucket.com/albums/y319/czipsypaprykowe/spacer%207%2012%202012/PC129214_zpsfb2c026e.jpg[/IMG] [IMG]http://i1025.photobucket.com/albums/y319/czipsypaprykowe/spacer%207%2012%202012/PC129323_zpsbea232e1.jpg[/IMG] A o Vegowych uszach to można pisać i pisać, bo one generalnie żyją własnym życiem ;) [IMG]http://i1025.photobucket.com/albums/y319/czipsypaprykowe/spacer%207%2012%202012/PC129253_zps69affd56.jpg[/IMG]
-
Szczerze mówiąc to nie wiem czy mają jakieś zajęcia indywidualne, wydaje mi się, że tak :hmmmm:... I znalazłam: [url]http://dogcampus.pl/index.php/cennik[/url] , tylko nie wiem czy to się jeszcze jakoś ma do stanu obecnego czy to jakieś dawne dane. Jeśli chodzi o planowanie treningu to to zawsze warto robić, bo potem wiesz co już zrobiłaś, a czego nie :cool3: . Ostatecznie możesz sobie przygotować kilka wariantów przebiegu na tym samym ustawieniu i możesz je ze sobą przeplatać. Wtedy ćwiczysz i Ty swoją pamięć i nie zanudzasz psa ciągłym powtarzaniem tego samego - no i pokazujesz, że to samo ustawienie nie oznacza że zawsze pracujecie na nim nad tym samym. Co do semi - ja u Magdy nigdy nie byłam, więc nie wiem co tam u niej na seminariach, znajoma mówiła, że są dość intensywne :razz: . Rogz styknie - jak chcesz się go pozbyć, to mogę go wziąć, powiedz tylko kiedy i za ile :diabloti:
-
Trochę mi się ten wątek zgubił w tym tłoku tu na dogo ;-) . W związku z czym wstyd nam: [IMG]http://i1025.photobucket.com/albums/y319/czipsypaprykowe/spacer%20lesny%20jesienny/PB017672.jpg[/IMG] Poza tym ogólnie u nas wszystko w porządku... [IMG]http://i1025.photobucket.com/albums/y319/czipsypaprykowe/PC069178.jpg[/IMG] [IMG]http://i1025.photobucket.com/albums/y319/czipsypaprykowe/PC069092.jpg[/IMG] ... ale rodzina nam się powiększyła, w związku z czym chyba jestem zmuszona przedstawić: [IMG]http://i1025.photobucket.com/albums/y319/czipsypaprykowe/PC048845.jpg[/IMG] Pana Pikusia ;)
-
Tak, to co piszesz może mieć związek z wysokością poprzeczki. Zwłaszcza jeśli teraz dużo skakała na wyższych. Ale warto też z psem poćwiczyć, aby nie biegał na pamięć, a patrzył co ma przeskakiwać i na jakiej to jest wysokości. Ogólnie, niezależnie od klasy wzrostowej. Natomiast na pewno nie ma sensu tego ćwiczyć, kiedy pies ma dopiero podwyższane tyczki, moim zdaniem. Nie ma za co. Przez internet to zawsze ciężko radzić. Mi, to co opisujesz, przypomina dwie rzeczy, z którymi spotykam się na treningach: - wymyślanie antyschematu - miałam na treningach sznaucerkę mini, która miała okropną tendencję do tego "antyschematowania". Polegało to na tym, że jeżeli dana sekwencja była przez nią od razu wykonana poprawnie to powtarzanie jej "w tej samej kolejce" powodowało natychmiastowe myślenie w sposób: "no dobra, raz zrobiłam to tak, niby dostałam nagrodę, ale skoro to powtarzamy to znaczy, że nie do końca o to chodziło!" co powodowało właśnie numery w stylu niewchodzenie do ukochanego tunelu, omijanie hopek, totalne zaćmienia mózgu itp. Pomagało pojedyncze wykonywanie ćwiczeń, lub powtarzanie na zasadzie: ona, kilka psów przerwy, znowu ona. Wtedy wszystko było ok, w miarę dalszego trenowania, nabierania doświadczenia i dorastania problem zniknął, chociaż nadal nie lubi mozolnych powtórzeń ;) . - pies, który wie o co chodzi, ale nie jest pewien czy robi dobrze - z takimi psami pomaga cofnięcie się po prostu i przerobienie tych elementów oddzielnie. Jeśli chcesz iść gdzieś na trening to polecam DogCampus, Magda Łabieniec prowadzi tam zajęcia dla początkujących i powiem tak - znam ją już dość długo, widziałam ją przy pracy i z ręką na sercu polecam serdecznie :loveu: . Nie tylko dlatego, że fajna z niej babka, ale też z uwagi na sposób prowadzenia zajęć i to co się na nich dzieje, widziałam psy które na początku zajęć z nią nie ogarniały prawie nic, a po tygodniu śmigały bardzo ładnie i pewnie tory po kilkanaście przeszkód, myśląc i patrząc na handlera. A no i handlerzy rozwijali się piorunem, a to chyba najważniejsze! :loveu: Wiem, że wzoru w owocki nie macie (spróbowałybyście mieć to bym wyszła z siebie i... :diabloti: ), bo go nie ma w PL, widziałam tylko na fanbejdżu Lupina... A jaka wielkość tego Rogza, ja tam lubię Rogzy w każdej postaci :loveu: .
-
[quote name='"Illusion"'][COLOR=#000000]Miałabym pewnie lepszy obraz, kiedy porównałabym sobie w jakim czasie pokonała dany torek z psem, który wydaje mi się szybszy od niej, ale ja wiem, że ona może przyspieszyć, tylko właśnie... no nie wiadomo dokładnie o co chodzi, ale może z czasem jej się poprawi, bo ona kiedyś truchtała po torze i w końcu udało jej się poprawić tempo [/COLOR];-)[COLOR=#000000]. [/COLOR] [COLOR=#000000]A co do skakania, co masz dokładnie na myśli? Nikt mi wcześniej nie zwracał uwagi na jej technikę skoku [/COLOR]:hmmmm:[COLOR=#000000].[/COLOR] [URL]http://www.pawtasticpet.com/pics/large/30502b-1.jpg[/URL] [COLOR=#000000]Wyobraź sobie, że pies jest cały biały [/COLOR]:evil_lol:[COLOR=#000000].[/quote] Mam na myśli to, że skacze wysoko ponad tyczką (duży zapas), gdyby skakała niżej, tuż nad, oszczędziłaby więcej czasu. Tu masz sukę która skacze ekonomicznie: [/COLOR]http://www.youtube.com/watch?v=9yt6mr8nD9U . Technika skoku jest ok, bo ładnie się wyciąga, ale czasem wybija się niepotrzebnie w górę, zamiast do przodu i na tym traci :shake: . Jeśli chcesz mieć psa bardziej niezależnego nie skupiaj się na wysyłaniu aż tak. Przerób najpierw niezależne pokonywanie hopki, naucz ją, że na "hop" ma sama szukać miejsca pomiędzy skrzydłami niezależnie od Twojej pozycji i za to nagradzaj. Potem pies sam zacznie Ci się wysyłać, bo będzie rozumiał zadanie, a nie będzie zapieprzał do przodu i pokonywał to, co stanie mu na drodze :cool3: . A bieganie bieganiem, ale pies jeśli nie kuma o co nam chodzi to będzie omijał zamiast skakać, bo po psiemu tak jest szybciej. Pies przyspiesza również kiedy jest pewien czego od niego wymagamy, a nie tylko wtedy kiedy musi nas gonić... Szybsze bieganie, moim zdaniem, Turbince nie pomoże na tym etapie, może ją co najwyżej nauczyć głupot. Można biec szybciej z nią na niektórych etapach, ale na pewno zapieprzanie cały czas to nie jest to. Łeee no, jak dla mnie ten border w tej obroży wcale nie wygląda fajnie :shake: . Ja to bym chciała ten wzorek z owocami, co go w PL nie ma; ale wiesz - gdybyś opylała coś oprócz Lupinów, to powtarzam, że my się już ustawiamy w kolejce :diabloti:
-
Oj, no bo Turbina nie chce, żeby jej ktoś przeszkadzał, tylko sobie cały teren skojarzyła jako miejsce pracy :loveu: . Jak na moje to normalne, Vega (ale większość psów, które lubią robić z człowiekiem i które znam tak mają) też nie cierpi psów, które się jej wpieprzają, kiedy ona pracuje ze mną. Co do klatki to nie wiem - a próbowałaś ćwiczyć tak jak w domu na terenie, albo poza domem? Pewnie jej się adrenalinka włącza i się wkurza, że musi czekać, kiedy mogłaby pracować. A jak jest poza klatką to się umie uwalić i leżeć, czy miota się jak szatan? Ej, Twój pies bardzo szybko biega, tylko mogłaby ekonomiczniej skakać. A często psy, które wydają się szybkie wcale takie nie są, bo robią małe kroczki. Drobienie daje wrażenie, że pies śmiga jak torpeda, a tak naprawdę wypada gorzej w porównaniu z psami, które "na oko" wolniej biegają ;) . A tor rzeczywiście łatwiuśki! A co do białego - no co, ja lubię kontrasty :diabloti: . No chyba, że mi pokażecie Grama w tej turkusowej obroży to może się przekonam... Tyle że Gram to ma jakieś łaty na ciele, a mój to niespecjalnie.
-
Na białym chyba słabo będzie te delfinki widać :P . Ale gdybyś coś jeszcze chciała sprzedać to miej nas na uwadze :) . Co do butów Trixie - ja nie wiem, mój pies chodził w nich po lodzie, śniegu, chodnikach i nic się nie działo. Buty nie były moje, ale kumpeli, która używała ich (dla psa oczywiście, żeby nie było :P ) dobrych kilka lat zanim się doszczętnie zniszczyły - ale faktem jest, że nie były używane każdej zimy codziennie ale tylko czasowo na wypadek rozwalonych łap :shake: . Ja mówię tutaj o tych starych, właśnie też widziałam te nowe i zastanawiam się czy po świętach nie zamówić, bo Vega pasjami rozwala sobie poduszki na łapach, a ja czaję się już na jakieś butki od zeszłego sezonu (tylko cena >200zł mnie przeraża). A czemu Turbina nie lubi klatki? Nie wiedziałam, że macie z tym taki problem. Uczyłaś ją od razu zostawać w materiałowej? Może stąd te niszczycielskie zapędy. Tak czy siak gratuluję że się udało.
-
Jakbyś sprzedawała jeszcze jakieś lupiny to i ja jestem chętna dla Gnojka mojego :cool3: . Gratuluję udanych występów na zawodach, zwłaszcza że były to zawody halowe. To dla wielu psów zupełnie coś innego niż zwykłe zawody. A co do zabezpieczania łap ja polecam Pomata WinterPad - u Vegi sprawdza się bardzo dobrze. Jeszcze jak masz problem tylko z chodzeniem po chodnikach, a potem możesz psa gdzieś puścić i on już nie musi na nie wchodzić to takie zwykłe Walkery z Trixie powinny styknąć - nie są to jakaieś wypaśne buty, ale też nie pękają od razu i jak już człowiek się nauczy je dobrze zakładać to nawet nie spadają. A do zwykłego potuptania na smyczy na pewno się sprawdzą.
-
Ale czas oczekiwania liczy się od daty wpłynięcia przelewu na ich konto, a on nie uwzględnia dodatkowo czasu trwania wysyłki. Więc tak po prawdzie wydaje mi się, że powinnaś sobie doliczyć ok. 4 dodatkowe dni do tych 14stu (bo mniej więcej 2 na zaksięgowanie przelewu, i 2 jeśli wysyłane jest priorytetem) :shake:
-
Ta z Salzburga pewnie jest innej firmy, ale mi taka styknie ;-) . Dzięki [b]necianeta[/b]! Jeszcze niedawno nie można ich było dostać w żadnym Polskim sklepie internetowym! Przypuszczam, że to prawda, że agility jest jednym z najpopularniejszych sportów u nas, ale myślę, że jeszcze trochę poczekamy zanim w Polsce pojawi się jakiś sklep z agilitowymi rzeczami, chociażby taki jak sklepy dla IPO'wców ;) .
-
E tam, w tej hurtowni we Wrocławiu kosztują podobno coś koło 20 zł, więc to nie jest jakiś majątek. Mi tam na psa pieniędzy nie szkoda, ona zabawek nie niszczy, więc jak coś kupię to wiem, że będę miała to na lata właściwie bez względu na trwałość tego czegoś. Jeśli się zniszczy przy Vedze, to znaczy, że musi w ogóle nie być trwałe :D . Ale myślę, że sklepy boją się sprowadzać tak drogie zabawki - bo zapłacą, a mogą nie zejść. Myślę, że niewiele sklepów robi jakiś "wywiad" środowiskowy, sprowadzają to co jest prawdopodobne, że zejdzie, a gdyby zapytać pana Kowalskiego, czy kupiłby psu piłkę z dziurami na dodatek za < 50zł to pewnie by się popukał w głowę. No chyba, że to agilitowiec :D . Szkoda, że Twoja aż z Salzburga, chyba więc nie pozostaje mi nic innego jak się pouśmiechać o tą piłkę do Wrocławianek znajomych ;) .
-
Ginny Fetch :D Skąd macie ażurową piłkę? Szukałam po necie i nigdzie jej nie ma, z tego co wiem we Wrocławiu jest hurtownia które je ma ale of kors jest tylko stacjonarna :shake: . My też taką CHCEMY!!! Co do tunelu - nie wiem dokładnie czy to ten sam materiał, chociaż wydaje mi się że tak. Nasz był kupowany pod nazwą po prostu "kodura". Nie prześwituje, a mamy taki ciemniejszy niebieski (ale nie granatowy). Jak się trochę lepiej poczuję i będzie okazja to wstawię fotki tego naszego tunelu i materiału.
-
Jak chcesz możliwie trudny tunel to zrób czarny materiał. Jak byłam na pierwszych zawodach w Białymstoku to tam taki mieli, psy nieobyte, które np. razem ze mną przyjechały z reguły robił "STOOOP, hola, hola, przecież tam nie ma wyjścia!", Vega na szczęście nie ma takich problemów i zawahała się tylko ułamek sekundy :razz: . Teraz jak mamy ten rękaw z kodurą u siebie na placu to też nie jest on mega-łatwy bo materiał jest dość ciężki i małe pieski muszą się trochę wysilić żeby przez niego przejść . Jakbyś potrzebowała jakiś fotek poglądowych to mogę Ci porobić jak wyzdrowieję i pojadę na placyk. A ja myślałam, że przypadkiem Ci tak wychodzi, że mają dobrane, głupia ja :splat:. Mi się jakoś tak Lupiny nigdy specjalnie mocno nie podobały, ale na Twoich psach mi się bardzo podobają ;) . A że fotki fajne robisz, to chyba wiesz.
-
Co do rękawa, to można go zrobić dosyć prosto, my taki kiedyś mieliśmy i służył dość długo. Na dole było coś w rodzaju drewnianej płyty, daszek był z płyty cienkiej osb zagiętej w półkole, ale wiem że niektórzy też używali ciętych na pół plastikowych beczułek. To było przymocowane do siebie deską w kształcie litery L, która wchodziła pod podłogę z płyty i trzymała w miejscu "daszek", no i na końcu był doczepiony materiał - wcześniej mieliśmy worek taki jak na zboże lniany, ale teraz mamy kodurę - jest ciężka, ale w miarę się sprawdza, nie rwie i nie moczy aż tak bardzo. Przymocowana jest do daszku dwoma rzędami zszywek z takiego pistoletu budowlanego. Nie wypada to nawet przy szybkich psach i dużych, a jest bardzo łatwe do zrobienia. Ten nowszy rękaw mamy jakoś inaczej zrobiony, ale też osoba która go robiła mówiła, że to proste i skleciła go i pomalowała w parę godzin :D . Mamy też drugi rękaw, on ma "budkę" z metalu, a rękaw jest zrobiony z dziwnego materiału, takiego co bardziej ten tunelowy przypomina :shake: . Ale on już jest kupny nie a nie samorobny. Hihi, Twoje psy zawsze mają jakieś czaderskie obroże :cool3:
-
A te rzeczy z PimpekStyl są jakoś dostępne do kupienia? Bo widzę że też mają plecaki dla psa, a nie wiem czy jest sens pisania do nich maila o cenę :D . U mnie w mieście niestety nie ma sklepu z ich rzeczami... Żubr wygląda w tych szelkach zajedwabiście :D . Jeśli chodzi o łaciatą chi to wydaje mi się, że szelki nie są najlepiej dopasowane :oops: Ja mam średniego psa (60cm w kłębie) i po prostu wciąż rozważam w co warto bardziej zainwestować. Czy w szelki z dopinanym plecakiem jak Julius, czy po prostu w plecak dla psa. Czy próbować upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i mieć i plecak i szelki czy tylko plecak? :cool3: Tak czy owak nie jest to mały wydatek, więc wolę zrobić porządne rozeznanie, zwłaszcza, że szelki siodełkowe są modelem, do którego nie jestem w ogóle przekonana (może błędnie ;) ) . A psa mam takiego co we wszystkim będzie chodził, czy mu wygodnie czy nie, i absolutnie nie da po sobie poznać że coś jest nie tak, więc to ja muszę myśleć za nią. Do tych najspokojniejszych obie nie należymy... I ważne jest dla mnie żeby wszystko dobrze się układało, nie majtało, nie podnosiło i nie obcierało.
-
Dzięki za opinie co do szelek siodełkowych ;) . Chciałabym jeszcze wiedzieć czy nie krępują psu ruchów przy np. skokach, ciasnych zakrętach, nie są zbyt masywne dla psa? Czy się nie przekręcają to przede wszystkim, bo ciągle rozważam używanie ich jako i plecaka i szelek... A nadal nie jestem przekonana do końca...
-
Mam pytanie do użytkowników szelek Julius albo innych siodełkowych? Czy te szelki naprawdę są wygodne dla psa? Czy ktoś z Was korzystał z juków do tych szelek? Jeśli tak, to jak się sprawdzały? Czy ktoś w ogóle korzystał z plecaków dla psów i mógłby coś w tej materii polecić? :)
-
Pies na obroży z linką radzi sobie normalnie, nie wiem co w tym dziwnego? Znam multum takich psów, nie plączą się, a jak się plączą to się odplączą same, nie mają skręconych karków, problemów z tchawicą, czy nawet jednego obtarcia. A, no i chodzą na tzw. "sznurówkach", czyli obrożach 2-2,5cm. I niewielkie na nich wrażenie robi jak sobie tę linkę przydepną... Mój pies z powodu kontuzji długo musiał chodzić na lince, wcale nie przypiętej do szelek, a do obroży 2cm. Jak widać żyje nadal i ma się świetnie ;) [b]Marchewkowy[/b], ja miałam świetną linkę kupioną po taniości na Allegro, to był okrągły czarny sznurek 15 albo 20m, mięciutki, lekki, nic nie tarł, a używały go różne psy poza moim, większe i mniejsze. Niestety już jej nie mam, bo ktoś pożyczył... Na wieczne nieoddanie :placz: . Teraz mam zwykły sznurek ze sklepu rolniczego + karabińczyk do bydła, może nie jest idealna, ale dobrze ją wszędzie widać, bo jest żółta :cool3:
-
[B][B][URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/109067-Stevie-Rae"]Stevie Rae[/URL][/B][/B], jeśli pies po takim wycofaniu się dąży do napięcia smyczy to wyjdzie Ci i z szelek łódeczkowych i z norweskich. Norweskie są najłatwiejsze do założenia... I najłatwiejsze do zdjęcia ;) . Szelek łódeczkowych osobiście bardzo nie lubię, moim zdaniem ciężko je dobrze dopasować do psa, żeby się nigdzie nie wpijały, nie przekręcały, a przy tym nie były za ciasne. Oczywiście to kwestia gustu i tego jak kto lubi prowadzić psa ;) Jeśli chodzi o wygodę dla psa - mojemu najbardziej odpowiadają guardy. Norweskie szelki według mojego psa nie nadają się w ogóle do ciągnięcia na nich, więc wnioskuję, że jest jej z jakiegoś powodu niewygodnie - pewnie znaczenie ma tu zaczep do smyczy. Jeśli chodzi o bieganie luzem - to jest jej to kompletnie obojętne co ma na sobie. Moim zdaniem musisz się zastanowić po co Ci szelki, czy mają być w jakimś konkretnym celu, czy jako urozmaicenie psiej garderoby i mają być po prostu innym wdziankiem, na którym pies chodzi spokojnie na smyczy. Jeśli konkretny cel - ja bym polecała guardy, zwłaszcza jeśli pies ma ciągnąć. Jeśli "spacerówki" - właściwie każde będą ok, i z każdych pies może wyjść ;) . Sposobem na wychodzenie może być przypięcie jednego karabińczyka smyczy do obroży a drugiego do szelek. Wtedy nawet jeśli pies się wystraszy i nawet wyjdzie z szelek, możesz go dalej zatrzymać obrożą. Jeśli spróbujesz mu dodatkowo pokazać, że ma się nie wyrywać w ten sposób to potem stopniowo można odejść od obroży. A nikomu nie stanie się krzywda. Co do zatrzasków od DS - ja mam obrożę na swojego psa - zatrzask wydaje się bardzo solidny i ja nie mam żadnych zastrzeżeń. No i świetne jest to połączenie zielonej taśmy i żółtej eko :loveu: ... Chyba po zawodach szykują się zakupy, o ile jeszcze jakiś pieniądz mi zostanie :roll:
-
A ona ma te pazury z kością, czy na skórze samej? Moja ma skórzaste połączenie, może dlatego nigdy się nic nie stało. Współczuję Misi :( . Co do kokardek to wiem czemu one są, ale mi się za specjalnie york, w kondycji wystawowej (jeśli chodzi o fryzurę), czy nawet z dłuższym włosem, niezbyt podoba. I jakby to ode mnie zależało to bym cięła :cool3: . Ale wiem, że nie każdy tak lubi.
-
Moja suka też ma wilcze pazury, ale odpukać, nigdy nic się z nimi nie dało. Już 3 razy robiłam podchody do usunięcia ich i za żadnym, z jakiegoś powodu, nie wyszło, więc dałam sobie na spokój. Nie podcinam ich nawet jakoś specjalnie, w tamtym roku zrobiłam to pierwszy raz w zimę, i jakoś teraz w połowie lipca drugi raz na 6 lat życia psa, sama je sobie jakoś ściera. I jak łapy rozwala sobie tragicznie, łazi po jakichś chaszczach, krzewach kolczastych itd. (generalnie w ogóle nie uważa...) to z tymi pazurami nic nie było. Jestem aż zdziwiona tym co piszesz, bo zawsze słyszałam, że to takie potwornie kłopotliwe, że może się urwać, czy coś... A sama nigdy przy swoim psie problemu nie miałam. I też jakoś nie umiem sobie wyobrazić co się stało właściwie Misi? Ja tez ostatnio poznałam 2 yorki bliżej i to mogą być naprawdę czaderskie psy, o ile nie robi się z nich niuniu-maskoteczek do torebeczki :lookarou: (chociaż dla mnie te kokardki są też nie do przeżycia :eviltong: )