lepus
Members-
Posts
59 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lepus
-
echhhh...szkoda gadać,czytam to wszystko, żal mi pudelka, ale co zrobić...? Dziękuję za informację, choć smutna, ale kawałeczek swojego życia spędził z Vivą a potem pół roku mógł pożyć w normalnych warunkach... to pocieszające! Dobrze, wyślę fotki jeszcze raz, nie wiem,dlaczego nie dotarły, a szkoda :( Pojutrze wyjeżdżam za granicę na tydzień - Viva nie może, niestety, lecieć ze mną :( mam nadzieję, że to jakoś zniesie, moja rodzina obiecała się zaopiekować, zostawię dokładne instrukcje co i jak, kiedy dawać jej jeść, kiedy wychodzić etc :) Ma budę na dworze i małym kojcem, by mogła sobie wyjść kiedy chce, szybko się przyzwyczaiła, że całe dnie tam spędza i chyba jej tam teraz lepiej, nie musi dusić sie w domu. Niestety, widzę i po niej, że ma pół roku więcej- martwi mnie, bo źle znosi upały (spacery tylko dość wcześnie rano i późnym wieczorem),zaraz po powrocie jadę z nią do lek weta, jeden z guzów zaczyna jej sie rozrastać, niestety :( jeśli jej stan będzie dobry, trzeba będzie guz wyciąć a co dalej- zobaczymy... Pozdrawiam serdecznie!
-
Panie, dlaczego mi to zrobiłeś ? Dyzio w nowym domu.
lepus replied to basia0607's topic in Już w nowym domu
Jak się cieszę że Dyzio- Lisek będzie miał dom!!! śledziłam jego wątek i tak mi jakoś zapadła w serce ta jego tragedia...nie mogę wziąć już kolejnego psiaka, niestety (szkoda, że dom nie jest rozciągalny...) tak patrzyłam, że z moją Vivą pasowałyby do siebie rozmiarowo ;) -spox, o szczeniętach nie ma mowy- ! :) ale dzięki tej wspaniałej wieści mogę spokojnie iść spać. Powodzenia Lisku!! Niech nowa Pani okażę się "tą" panią i niech pochwali się Tobą zdjęciami na forum!! -
Hej, nie umiem nadal wklejać fotek (niestety) wyślę ja na maila Foksi i Dżekuś (jeśli można) i ew. proszę o wklejenie- to fotki z majówki (tej pierwszej majówki, 01-03. maja) wzięłam suczynę wcsamochód i dawaj na Kujawy na wieś pod Wocławkiem- i tam się powygrzewała na slońcu :) Pozdro serdeczne dla wszystkich! Anka z Vivą
-
Rzadko wchodzę na dogo, bo czasu nie zawsze wystarcza, na razie jeszcze Viva nie jest wysterylizowana, ale operowałaby ja moja dobra koleżanka, która ją prowadzi. Z nerkami jest lepiej, będzie miała narkozę wziewną (dużo łagodniejszą od zwykłej) z sercem jest OK, więc mam nadzieje, ze będzie dobrze. Póki co dziś dostała ode mnie budę- (naprawdę fajną!) i zrobię jej kojec- w domu się nudzi wyraźnie a jak będzie ciepło to sobie będzie mogła pod moją nieobecność leżeć sobie w cieniu lub na słoneczku się wygrzewać, ona to uwielbia!
-
Hej, dodam jeszcze, że Viva *(ex.Diva) ma rzeczywiście problemy z nerkami, ze względu na jej guzy będzie konieczna operacja i sterylizacja (poprzerastane jajniki wykryte na USG- stąd ta dziwaczna cieczka). Oprócz specjalistycznej karmy, antybiotyku i paru lekarstw suczyna nie zgłasza jakichkolwiek problemów :) Pozdrowienia dla pani Beaty, moze jeszcze zagląda na ten wątek...
-
tak, Viva to Diva :) właśnie rozpoczęłam drugi "etap" jej badań, musiałam zaczekać, bo Diva przeszła długachną, prawie siedmiotygodniową cieczkę, w dodatku bardzo chętna była do bliższego spotkania z samcem niemal przez cały czas trwania rui...spacery były naprawde uciązliwe. Teraz dopiero mogłam spokojnie znów ją "pobadać"- odebrałam dziś wyniki krwi, nienajlepsze chyba ,jutro mocz i zobaczymy, co dalej. Póki co suńka nie zgłasza jakichś wyraźnych problemów, chętnie wychodzi na spacery, je i mi towarzyszy. Może jakieś fotki wkleję niedługo, pozdro dla wszystkich!!
-
„Wielka Encyklopedia. Psy” dostepna z gazeta DZIENNIK
lepus replied to shangri_la's topic in Książki
po obejrzeniu reklam o psiej encyklopedii sprzedawanej wraz z Dziennikiem pomyślałam,że to kolejne byle co dodawane w celu skuszenia klienta, jednak nazwisko pani Borkowskiej (Janiny Staniszewskiej-Borkowskiej) doktora nauk weterynaryjnych, cenionej hodowczyni i NIESAMOWITEJ i bardzo sprawiedliwej sędziny psów na wystawach powinno wiele powiedzieć! Nawet jeśli to nie jej autorstwa ta książka to na pewno w polskiej wersji da się zauważyć profesjonalizm pani Borkowskiej. Tłumacz typu NikomuNieznanaOsoba to dla mnie pierwszy impuls do wycofania się z kupna książki, w której np. czytam, że pies ma "włosy" (zamiast "włos"czy "szatę" )...czasem załamuję ręce... -
:) Dziękuję za wklejenie fotek moich psiaków, przepraszam,rzadziej wchodzę na dogo, bo tu godziny spędzam ze łzami w oczach czytając o tych nieszczęściach, więc Viva ma się dobrze, a imię- podobne do poprzedniego,a jednak inne, poza tym nie dawno widziałam w TV, że VIVA to także nazwa fundacji czy organizacji wolontariuszy pomagającej zwierzętom w schroniskach- więc pasuje. Przystojniak za Vivą to mój siedmioletni szpic miniaturowy- pomeranian, zwany w domy Speedy a w rodowodzie Kontrapunkt RAZ NA ZAWSZE. (Ładnie,nie ?) Po jego mordce widać, że nie znosi się fotografować, robił wszystko by zwiać ze smyczy :) i nijak nie mogłam mu wytłumaczyć, że trzymam w ręku aparat fotograficzny, nie karabin maszynowy :) Viva za to ciągle się ruszała, chciała podejść do mnie i nie rozumiała tego uwiązania do siatki :) fotki robiłam tuż przed wyruszeniem na spacer. Mój Spidek czasem jakby się Vivy bał- no i prawidłowo ;) niech wie,że światem rządzą kobity :D Tak,rzeczywiście Viva bardzo wyładniała, koniec ogona i plackowate wyłysienia pięknie zarosły- to kwestia jedynie dobrej karmy i dodawanych witamin. A co poza tym?? Myślę, że takie zwykłe życie, po prostu, i święty spokój, którego moja suczynka potrzebuje. Oglądam te jej guzki, nie wydaje mi się, by rosły, psinka czuje się dobrze, za jakiś czas pewnie kontrolnie powtórzę badania krwi. Nie chce mi się aż wierzyć, że w schronie moja psina leżała i sprawiała wrażenie,że żyć nie chce- u mnie zrobiła się z niej naprawdę żwawa staruszka! Marzy mi się, by schrony świeciły pustkami...
-
Szczerze mówiąc nie pamiętam, ile kosztuje dośpienie, wiem, że ostatni taki przypadek (właśnie pod Włocławkiem) nie kosztowałby mnie nic, bo w schronie byli gotowi zrobić to za darmo i zdziwieni byli,że wrzuciłam im kasę do puszki. Nie dziwię się wetom,że pytają, kto zapłaci (nie krytykuję ich za to!) ale było dla mnie szokujące, że nawet po mojej deklaracji pokrycia wszelkich kosztów uspienia kazali mi czekać, albo odsyłali (bo np. mieli przerwę) z ciężko rannym i cierpiącym zwierzęciem.
-
Tak, oczywiście, pamiętam, myślałam,że może pojawiły sie "nowe fakty" w sprawie... Diwę zaczęłam ją w domu nazywać "Viva"- Viva- to po hiszpańsku "niech zyje" :) a ponieważ chciałam,by trochę przestała już "śpiewać"... przestaje! Jest coraz cichsza, pewniejsza siebie (trochę zaczęła oddalać się ode mnie na podwórku), wskakuje na kolana, na spacerach mogę ją spuszczać ze smyczy (oczywiście z daleka od ulicy !) i pięknie sie pilnuje- widać niekiedy, że boi się "zgubić" :), jeszcze na pewno ten proces potrwa, ale widać już teraz wiele zmian. Rzeczywiście pies musi "odespać" schronisko (dowiedziałam się o tym z forum)- Viva jest teraz czujniejsza, nie śpi jak przysłowiowa zabita i na dodatek wszyscy sąsiedzi pytaja się, cóż to za nowy nabytek :) Ojej, kiedy ja wreszcie zrobię zdjęcia... Mam nadzieję,że wkrótce :) Pozdro serdeczne!
-
Późno, bo dopiero teraz weszłam na ten wątek i chciałam jeszcze powiedzieć o jednej waznej sprawie: mnie isę też zdarzyło zbierac z pobocza potrącone zwierzaki- niekore leczyłam, większośc jednak- niestety- trzeba było dośpić. Jednak oprócz dobrze zaopatrzonej apteczki radze- woźcie ze sobą jeszcze w bagażniku koc albo jakąś płachtę- przydaje się nieraz, gdy zwierze trzeba wnieść do samochodu, łatwiej je takze z samochodu wynieść w ten sposób. I ja spotykałam się z dziwnymi reakcjami lekarzy , gdy zawoziłam zwierze po wypadku...pierwsze pytanie- kto zapłaci- nawet, jesli chodziło o zastrzyk usypiający... ktory kosztuje grosze. Koszmarnie zachowywali się lekarze w 2 lecznicach we Włocławku- z cięzko rannym psem (przetrącony kręgosłup) kazali mi czekać aż "obsłużą" kolejnego klienta!! Nie mogłam nawet doczekać się diagnozy, co jest psu!! W końcu odesłano mnie do Schroniska- i tu dziękuję lekarzowi.wet. ze Schroniska we Włocławku : obejrzał i (ze smutkiem) powiedział, że niestety, jedyne, co mozna zrobić, to skrócić cierpienia... Lepsze to,niz pies miałby powoli zamarzać na poboczu (była to zima). Trudno winić psa, że wpadł pod samochód, trudno winić kierowcę, że psa potrącił ale KAŻDY KIEROWCA W TAKIEJ SYTUACJI MA "PSI" OBOWIĄZEK SPRAWDZIĆ,CZY ZWIERZĘ NIE ŻYJE!!! A JEŚLI ŻYJE- UDZIELIĆ MU POMOCY LUB- JEŚLI KONIECZNE_ PRZYNAJMNIEJ DOŚPIĆ. Uczulcie na to kierowców! Do tego jeszcze sprałabym głupiego właściciela, który psa puszcza luzem blisko drogi, a to zmora głównie naszych wsi!!
-
Pedofilia i zoofilia - co łączy te odrażające parafilie.
lepus replied to Filip Barche's topic in Wszystko o psach
Chyba zbaczamy z tematu- dyskusje o niuansach między zoo- nekro- , homo- i innymi "filiami" powinny moze być podjęte na innych stronach, może psychologiczno- socjologicznych? Przede wszystkim zwierzę gwałcone jest na pewno przerażone samą sytuacją- nie potrafię powiedzieć, czy odczuwa ból, czy nie, lecz na pewno jest to sprzeczne z jego instynktem! a co do ludzi... którzy ponoc powinni być tymi "światłymi istotami"... to nawet juz mi sie nie chce zabierać głosu... -
Porzucona na wigilię ma już wspaniały dom i nowe imię - Kropka. :)
lepus replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
Słuchajcie, fotki może nie oddają tak wiernie wyglądu suczki ale przypomina mi ona rzadką w Polsce rasę podengo portugues... sprawdźcie w lewym uchu i pachwinie czy nie ma tatuażu przypadkiem???? -
Hm hm...wygląda na to, że nic nigdy nie wiadomo...wczoraj napisałam,że Diwa ucieka z kolan na podłogę a tu dzis sama mi na te kolana (jak żwawo!) wskoczyła i dała do zrozumienia, że nie ma ochoty z nich schodzić :) jeszcze chyba dość długo bedę się tej małej uczyć- a i ona sama chyba się zmienia, jest przecież dopiero niecałe trzy tygodnie. Naprawdę się cieszę, że ją mam!
-
[*]Milvunia....mój skarb[*]
lepus replied to Ania+Milva i Ulver's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hej- Dziś dopiero trafiłam na ten wątek na dogo-strasznie mi przykro!! Doskonale znam ten rozdzierający ból!! Ja też straciłam młodą, najcudowniejsza sukę gdy miała zaledwie 2 lata- zginęła w wypadku samochodowym. Może świadomość, że cierpienie nie dzieje się tylko w naszym życiu Ci pomoże...mnie trochę pomagało, widziałam,że tyle ludzi przeżywa takie tragedie, że jakoś wcześniej czy później próbują się podźwignąć... być może jeszcze jest na dogomanii mój list, który napisałam do jednej z redakcji, a który ktoś kiedyś tu zamieścił. Ma tytuł "Tragiczna podróż do Porto". Wychodzenie z tego wszystkiego zajęło mi- bagatela!- mniej więcej pięć lat. Łączę się z Tobą w bólu a Twoja piękna śniezna królewna biega za TM z moimi dwiema charcicami... -
Dziękuję za fotki i posty :) nie, na kolanach to Jasnie Pani nie bardzo lubi siedzieć, ucieka na podłogę- może pewniej się tam czuje? Dziękuję za fotki pudelka- mam nadzieję, że będzie mu naprawdę dobrze w nowym domu! Jakże się cieszę, że starsze psiaki znajdują domy!! Zasługują na godną starość! Diwa przesyła "hau" a i ja pozdrawiam!
-
napisałam się dużo na temat Diwy i mi nie zamieściło!! cały mój wysiłek na marne :( Napiszę zatem jeszcze raz,że jest coraz cichsza (ma Pani rację pani Beato!) potrafi nawet parę godzin spać po moim wyjściu- po prostu wie,że wrócę i tyle. Obawiam się,ze musiała bić bita (kto śmiał:mad:??!!! ) bo przestraszyła się mojej nagle uniesionej reki i uciekła pod krzesło (biedna!!). By szybko zapomniała o tej traumie nakarmiłam ją pychotkami (chętnie nie jadłaby nic innego ;) ) i nadal nie rozumiem,dlaczego była zwracana i to w tak krótkim czasie i-wg mnie- pod byle pretekstem?! Może to "niebezpieczeństwo" tych chwytających za serce bannerków? Dobra chęć ale szybko piesek jest "be", bo wyje i trzeba z nim na spacery wychodzić... Strasznie się ciesze, że jej kolega pudelek znalazł także dobrą duszę- Diwa prosi o fotki kolegi na forum ;) czekam,aż się zrobi cieplej, by móc z nią wychodzić na dłuższe spacery (nadal marznie, choć sierść na grzbiecie jej pięknie odrasta, zresztą cały czas dostaje witaminy, więc mam nadzieję, że będzie ok. Acha, no i najważniejsze: ten psiak się niesamowicie ożywił! Nie jest to takie szczenięce szaleństwo, ale w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch tygodni zmiana jest niesamowita! Bardzo się cieszę i mam nadzieję ,że nauczę się wreszcie wklejać fotki- wówczas zamieszczę jakieś najświeższe :)
-
Hej :) malagos,nie dziękuj, wzięłam ją i tyle, Diwa coraz mniej "śpiewa" kiedy wychodzę- chyba rozumie,że wracam zawsze i że nie mam zamiaru jej zostawiać. Jest taka poczciwa! Jest w stanie znieść nawet nieprzyjemne zabiegi (np.czyszczenie uszu)przy których mój psiak głośno wyraża swoją dezaprobatę a ona jedynie pomrukuje- zadowolona, że ktoś się nią zajmuje. Śmiesznota mała :) Tak jak napisała pani Beata- wyniki krwi ma w porządku, operacji na guzy robić nie będziemy, jedynie na ew.zmniejszenie guzów będzie dostawała co pewien czas zastrzyki (biedna!! :placz: ). Szczerze mówiąc- jestem trochę zaskoczona :crazyeye:, że mi pozwolona tego psa "po drodze" zabrać ze schroniska i wywieźć tak daleko... Choć- jak znam życie- zaraz jakiś tubylczy forumowicz (mieszkam w Warszawie) w porozumieniu z panią Beatą zwalił mi się na głowę z celu skontrolowania jej warunków bytowych ;) dziękuję za zaufanie !
-
Ojej, pomimo,że wchodzę na dogo dopiero teraz zobaczyłam info o Czarku...rany, jakie ten pies ma oczy... Jeny, czy naprawdę nikt go nie chce??!!!Nie mogę go przygarnąć ale jeśli potrzebna wpłata na hotel- ja się deklaruje, dajcie tylko znać co i jak...
-
Hej- rzadziej piszę na dogo ostatnio, nie dziwcie mi się, muszę częściej z psiakami na spacery wychodzić. Nie znaczy to,że nie wchodzę na forum! Czytam po prostu o innych bidulach i ręce opadają... Dobrze, że jednej pomogłam ale co z tymi setkami-tysiącami innych??!! Pani Beato, pytała Pani, co u małej- to ona powinna się wypowiedzieć, ale myślę, że dobrze :) Diva to imię nomen-omen, bo gdy wychodzę do pracy to arie takie urządza że hej... chyba jej imię zmienię na "Święty spokój" :) może wtedy się uspokoi. :lol: Źle znosi, gdy muszę wyjść z domu, moja rodzina ją uspokaja ale ona chce ze mną... myślę, że to przejściowe, całe szczęście, że nie mieszkam w bloku ,bo nie wiem,jak znieśliby to sąsiedzi...poza tym bez większych problemów, w najbliższych dniach zrobię jej badanie krwi i na pewno poinformuję o wynikach. Z moim psiaczkiem już sie dogadały i razem biegają po podwórku i wychodzimy na spacerki- muszę kiedyś sesję zdjęciową zorganizować obojgu razem :) To na razie tyle, serdeczne pozdro!!
-
Pani Ireno, dziękuję ogromnie za wklejenie fotek Divy :) ojej, zobaczyłam na powiększeniu,że leży na czymś, co wygląda jak szmata a to koc, w którym ja przywiozłam rozłożyłam na dywanie by czuła się pewniej, bo już przesiąkł jej zapachem :) Biedna psinka, bała się na początku, że ją zostawię, taka niespokojna była, gdy wychodziłam z pokoju zamykając za sobą drzwi (musiałam zamykać, by mój psiak od razu jej nie niepokoił)a teraz ona już śpi sobie spokojnie więc chyba wie,że wrócę. Mam prośbę: jeśli ktoś będzie się wahał adoptować starego psiaka dajcie mu namiary na mnie, spróbuję go przekonać, że warto! Pewnie, że nie zawsze może być tak pięknie, jak w moim przypadku- zero problemów z suczką (nawet nie załatwia się w domu, choć na pewno od dawna nie musiała się "kontrolować" w tej kwestii, bo skoro biegała gdzieś po działkach...) I błagam, niech ktoś zmieni tę jej fotkę i wpis "maleńka suczka bez nadziei" bo i ja się poryczę!! Wystarczy, że mam jej plakat(tak tak, ten, z forum ;)), który zerwała moja koleżanka w schronisku (tuż po adopcji Divy) i przyniosła mi go mówiąc: "rozumiem,że to już nieaktualne"? oki, kończę pisać, idę z moją maleńką psiną na krótki spacer bo się właśnie obudziła i na pewno chce siusiu. Pa pa! Buźka i do następnego- Anka .
-
Acha- żeby nie było wątpliwości- lepus to mój nick jedynie, to ja jestem ową "panią Anią " od Divy (imienia jej nie zmieniłam,a co mi tam ;) ), dziś po raz pierwszy weszłam na forum i aż niemal spadłam z krzesła ze zdziwienia, że ja o tej maleńkiej suczce wcześniej nie wiedziałam, a to,że się dowiedziałam to także zasługa Zuzy- ona kupiła Wyborczą w Zakopcu, jej te wszystkie wyrazy uznania składajcie!:cool3: