To jest dla psów i ma to tylko wet. Kosztował około 120 pln na te dwa miesiące, więc nie jest źle, jeśli daje skutek. Jadła już wcześniej, karmy niskokaloryczne, ale z kiepskim rezultatem, pewnie dawaliśmy jej zbyt dużo. Pierwsze dni też nie były wesołe - pewnie to ma jakiś tam inny smak, więc "kręciła nosem" nad miską. Wet mówił, że może wymiotować, ale nic się nie stało. Nie było biegunek, a sierść... raczej teraz lepiej, ale czy to skutek leku, czy tego, że ona lepiej wygląda i sie czuje... nie wiem.
Z lekiem dostajesz od weta taką kartę leczenia i tam są miejsca na wpisanie wagi co tydzień, obwodu bioder, i daty wizyt u weta. Nasz wziął kasę tylko za pierwszą i lek :-)
Po dwóch tygodniach zaczęła zostawiać w misce żarcie... i wtedy wet powiedział nam, ile ma dostawać by starczyło jej kalorii - a żywi się tak jak psa po odchudzeniu! dla niej miało to być 16kg. Weszliśmy na RC "weight managment" i to dostawała do końca leczenia. Teraz (koszty) stosujemy tez inne nie tylko niskokaloryczne, ale wet napiasł nam ile kalorii ma pożerać, więc sprawdza się etykietę i... WAŻYMY to co je.
Jest trochę zachodu z rodzinnymi dokarmiaczami, ale wystarczy powiedzieć, że szkodzą suni i się odczepiają ;-)
Jedno mogę powiedzieć - nie ten pies!
Warto się pomęczyć i jej i nam lżej.
SUKCESÓW!!!
PS. najgorzej było z mamami - "bo ona tak smutno patrzy" więc powiedziałem im, żeby wzięły młotek i walnęły..
Podziałało, ale obrażone były jeszcze z miesiąc. ups... hahaha