No my juz w domku, ale bez Suni (zapomniałam z wrażenia zapytać jak ma na imie...). Jeszcze nie chcieli jej wydać, bo jest po operacji, cos tam sie niby nie goiło, oprócz sterylizacji usunęli jej jeszcze dwa guzki z listwy mlecznej, jest w kołnierzu, mamy sie jutro dowiedzieć czy można ją bedzie już wziąć. Jest dalej bardzo smutna, pracownik ją musiał nam przyprowadzić, nie chcialam jej stresować, ale chcielismy ja zobaczyc. Zrobilismy szybko dwa zdjęcia, ale wrzuce je potem. W ogole nie reagowała na cmokanie. To chyba tyle.