Jump to content
Dogomania

Ewa555

Members
  • Posts

    37
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ewa555

  1. Jestem przekonana, że małego maluszka jacyś ludzie wypatrzyli na dogo. Bo jeżeli pojechał na południe to musieli pokonać te ponad 300 km w jedną stronę po bądź co bądź zwykłego kundelka /ale jakiego kochanego/. W Krakowie też na pewno jest schronisko. Może się odezwą, ja też jestem ciekawa jak trafił, do jakiego domu.
  2. W moje strony??? Hura, hura, hura. To może ja go odwiedzę jak to będzie niedaleko:lol:
  3. Jakiś błąd z mojej strony. To znaczy, że malucha ktoś wziął? Bo w tytule jest, że oboje mają domki??!!
  4. He,he, ja tam wcale nie narzekam na szkodnictwo Marysi, bo jej w pół dnia udało się to, co mnie z moim TZ-tem nie udawało sie pół roku. Prosiłam, żeby sprzątnął te wszędzie walające się książki długo i bez efektów. A tu proszę - Marysia przyjechała i załatwiła to zaraz:eviltong:. Co więcej różne wędki i kołowrotki, żyłki, haczyki i tym podobne "skarby" i "zabawki" schowały się w końcu do szafy. Tak się zastanawiam na co ją by tu jeszcze podpuścić.
  5. Hop, hop domku znajdź się dla syneczka Marysi. Przecież będzie mu smutno samemu na święta.
  6. Marysia była u weta, wet zbadał, pobrał krew do badania, żeby zbadać jej ogólną kondycję. Ma dość dużo leukocytów, ale to tak może być po porodzie. Ma być szczepiona w przyszłym tygodniu na różne psie choroby. W poczekalni u weta zaczepiała do zabawy różne psy, a najwięcej wielkiego dobermana. Aktualnie szaleje na tapczanie. Dzisiaj ukradła ze stolu moją kanapkę, kanapka była z samym masłem. Ściągnęła ją sobie ze stołu, pędem do drugiego pokoju i zlizała samo masło. Chlebka nie ruszyła, bo co będzie jadła suchy chlebek. W ogóle jak biegnie do tego drugiego pokoju i tam jest podejrzanie cicho to trzeba iść sprawdzić, bo zwykle jest coś nabrojone. I Marysia miała ogonek, tylko jakiś sk.... go jej obciął zupełnie. Ale za to potrafi cieszyć się całą sobą.
  7. Sąsiadka zza płotu ma koty, dużo kotów. Po śmierci naszego jamnika przechodziły przez nasz ogródek wolnym dostojnym krokiem. Ale skończyły się dla nich dobre czasy. Marysia kotów, mówiąc oględnie nie lubi. Dzisiaj taki jeden się zagapił, Marysia jak błyskawica pognała za nim. Kot uszedł z życiem. Cwany usiadł za siatką, a Marysia szalała. Pies ogłuchł na wszelkie wołanie, na dworze mokro, zimno, plucha, a Marysia patrolowała SWÓJ ogródek. Nie będzie żaden kot chodził po JEJ ogródku. Strasznie na koty zawzięta. Jest rewelacyjnym psem.
  8. Z tego co pamiętam, co mówili nam w schronisku Marysia została podrzucona 27. września i zaraz na początku października urodziła. 29. października była szczepiona na wściekliźnę, bo mamy takie zaświadczenie dla naszego weta. My Marysię wzięliśmy 1. grudnia. Więc maluch ma równe 2 miesiące. Oby ten domek dla malucha się znalazł, bo taki fajny był dreptak. Samodzielnie maszerował po trawce przed budynkiem schroniska, a tam tyle zapachów.
  9. Bardzo dziękuję za życzenia. Marysia jest rewelacyjna. Coraz odważniejsza, coraz bardziej samodzielna, zaczepia do zabawy. Dzisiaj walali się po dywanie z moim mężem, podłoga tylko jęczała, były gonitwy, szczekanie, warczenie, gryzienie na niby. Myślę, że będzie jej u nas dobrze. Już się tak nie pilnuje, już nie chodzi tak krok w krok, jedym słowem czuje się coraz pewniejsza. A maluszek dalej w schronisku? Nie ma chętnego na takiego fajnego szczeniaczka po takiej fajnej mamusi?
  10. Marysię wypatrzyłam na dogo. Ale historia jest długa. 16.maja odszedł do psiego nieba mój 11-letni jamnik szorstkowłosy. Mam nadzieję, że /jak napisała mi koleżanka mojej córki/ poszedł do psiego nieba i poznał tam jakąś fajną suczkę. Chorował na serce. Po jego odejściu powiedziałam, że już nigdy więcej żadnego psa, bo śmierci następnego po prostu nie przeżyję. Ale zaczęłam przeglądać dogomanię. Szukałam jakiegoś pieska, nawet miałam wymyślone imię dla niego. Miał być Teodor, Teoś znaczy się. Ale którejś nocy wypatrzyłam Marysię. Później jeszcze pozostał do przekonania mój TZ. Ale w grudniu są mikołajki, 5 dni później mam urodziny, potem moje imieniny i gwiazdka, więc koronnym argumentem było, że Marysia będzie dla mnie prezentem z tych wszystkich okazji. Ale mam nadzieję, że pod choinką coś znajdziemy, i ja, i Marysia. A z Marysi robi się mały szkodnik. Trzeba uważać, żeby z brzegu stołu nic nie leżało, bo uskutecznia samoobsługę. Dzisiaj z pyska wyciągałam moją komórkę, później Marysia samodzielnie przeczytała miesięcznik "Pani" i książkę mojego TZ-ta, bo kusząco leżały na niskim stoliku. Z jedzeniem już lepiej, z piciem też. Żebyście widzieli jakim pędem leci, kiedy słyszy szeleszczenie jakiejś folii. Osoba szeleszcząca zaraz ma jej towarzystwo. Ale to z łakomstwa, a nie z głodu. Bo ludzkie przecież jest dużo lepsze.
  11. Marysia to wcale nie jest zwykły kundelek. To jest tak rezolutny pies, tak się pilnuje na spacerach w ogródku, chociaż jest coraz odważniejsza. Jak dzisiaj urządziła galopadę po ogródku to wzrok za nią nie nadążał. Na chwileczkę zostawiłam ją samą w ogródku, bo poszłam po słonecznik dla ptaków i jak się zorientowała, że została sama, to pędem przyleciała pod drzwi wejściowe. I jak się ucieszyła, że przyszłam chociaż nie było mnie może minutę. Na razie w różnych dziwnych miejscach znajdujemy smakołyki, które Marysia dostaje. Wczoraj sama się obsłużyła, ściągnęła ucho ze stołu z kuchni i myśleliśmy, że je zjadła. Dopiero wieczorem się wyjaśniło, że ucho schowała sobie pod poduszkami, które leżą na sofie. Suche chrupki też rozsiane są po całym domu po kątach. Pewnie robi zapasy na zimę. Trochę się martwimy, bo ona mało pije. Zachęcamy jak możemy, ale z miernym skutkiem. Mam nadzieję, że będzie lepiej. I dzisiaj obszczekała sąsiada, który chciał się z nią przywitać. A szczek ma taki, że ho, ho. Bardzo chciałabym, żeby domek znalazł się dla maluszka. O wiele lepiej bym się czuła.
×
×
  • Create New...