Ja co prawda nie mam psa, jednak chodzę czasami z koleżanką i jej psem (Kruszyn ma 10 miesięcy, jest to mieszaniec, podobny trochę do labradora, trochę bardziej do rottweilera, ogólnie to taka mieszanka :D). Wiadomo, jak to młody pies, reaguje na rowery i psy. A że ma już przeszło 30kg, to jak on się poderwie do biegu, to go trudno utrzymać :P No i wczoraj byłyśmy na spacerze, potem sobie siedziałyśmy na ławce na plantach, a tam dzieciaki sobie dookoła jeździły na rowerkach. No i na początku Kryszyn nie reagował na nie, ale jak za pewnym razem niespodziewanie się poderwał to prawie pod koła roweru by wleciał, że chłopak by się prawie przewrócił. Rękę od smyczy mam otartą ;P Ale rozumiem, gdyby przestali jeździć koło nas, skoro pies tak wyskoczył. Ale oni dalej :/ I przez odciąganie psa to cała jestem podrapana xD Ale tak w ogóle to przynajmniej do niedawna był zakaz jeżdżenia po plantach rowerami, a dzieci sie na nich ścigały i uniemożliwiały chodzenie po plantach, bo ciągle prawie po piętach przejeżdżały komuś, ścigając się. Ciekawa jestem, gdzie byli ich rodzice ^^