Witam
zwracam się do was z prośba o pomoc i radę...
w dwa tygodnie temu zadzownil Tż że ma psa cudem uratowanego z pożaru i nie ma wlaścicieli...wiadomo - pies znalazl się u nas...sunia, wystaszona, trochę osmolona i kaszląca (pewnie od dymu, pomiesczenia w którym zostala znaleziona bylo doszczetnie spalone) ale w dobrym stanie....chcialam ją zabrac na wysikanie sie i zwiala!!! w domu czula sie juz lepiej, spacerowala, jadla....bląka sie po oklicy, ale nijak nie ma jak do niej podejśc, bo od razu ucieka...juz dwa tygodnie walczymy o jej złapanie i nic! była na osiedlu domków jednorodzinnych, wszyscy już wiedzieli, że jej szukamy i chcemy złapać, od ogłoszeń gęsto było, klatka łapka wystwiona...sunia przeniosła się na pobliskie osiedle, tym razem bardziej blokowe...znów mnóstwo ogłoszeń, znów po kilka telefonów dziennie - jest tu, jest tam, tam była, a tam się pokazuje...co z tego, że ona jest, sama ją tam kilka razy dzis widziałam (po kazdym telefonie wsiadam w samochód i jade, a nóż sie uda....) ale sunia panicznie się boi...podchodzi na taką odelgłośc, zeby złapac zapach człowieka i ucieka....szukałam właścieli (caty z forum miau mi pomagała), chciałam sie dowiedziec chociaż jak sunia ma na imię...
jak ją złapać?
może niektórzy z Was znaja juz temat, bo jedna z forumowiczek zaoferowła pomoc...bardzo dziekuję....ale może macie jescze jakies pomysły, doświadczenia w łapaniu takich "dzikawych" psów