Jump to content
Dogomania

timci0k

Members
  • Posts

    30
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by timci0k

  1. [QUOTE] Cytat: Napisał [B]timci0k[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9129979#post9129979"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I]...Wlaściciel zostal postawiony przed faktem dokonanym i powiedzial tylko, ze najwazniejsze, że zyje, że nic jej nie jest...[/I] Nie piszesz jak na pana zareagowała sunia :cool3: A to bardzo ciekawe i wiele mówiące. Czy ona widziała już pana ? [/QUOTE] Nie, nie widziala i ona tez jej nie widzial. Telefonicznie z nim rozmawialam. Ustalilam z wlascicielem, ze zobaczymy sie jak sunia wydobrzeje po zabiegu. Wtedy się okaże jak sunia zareaguje....bo gdyby byla oporna, to ja tez oporna będę...
  2. Bardzo dziekuję za wczorajsze wsparcie i posty. Jednak taka "burza mózgów" podsuwa pomysly, a w dodatku mialam wsparcie telefoniczne;) Sunia już po zabiegu. To byla szybka akcja. Wlaściciel zostal postawiony przed faktem dokonanym i powiedzial tylko, ze najwazniejsze, że zyje, że nic jej nie jest i że ma dobra opiekę. Zgodzil się tez na to, żeby sunia zostala u mnie dopóki nie zagoi się brzuszek, i obiecal, że gdyby potrzebowal gzdieś wyjechac zawsze będzie dzwonil do mnie i u mnie Mysię zostawial. Ogólnie jest bardzo wdzięczny za troskę o sunię. Jescze raz wytlumaczyl dlaczego sunia zostala, dlaczego dopiero terzaz się odzywa itd...i prawdę pwoeidziawszy cala historia nieco zmienila dla mnie barwę....no to tyle na dzień dzisiejszy...a co dalej to dopiero będę się zastanawiala....
  3. zrozumiałam,ze zrewanżuje sie za opieka nad nią....
  4. on mi od razu powiedział, że się zrewanżuje
  5. adresu niema, ale nr tel. domowe do mnie i do moich rodziców
  6. jak przyjechala do mnie po pożarze to wcale na zabiedzoną nie wyglądała...wymioyowała samym miechem....teraz wyglada na to, że wersalkowa była a nawet podkołderkowa....
  7. no to tez własnie o to chodzi...że nie wiem czy mam prawo teraz mu powiedziec, że mu nie oddam.... kurcze, kurcze, kurcze...
  8. a z drugiej strony, czy ja mam w ogóle prawo nie oddawać mu JEGO psa....jak mój pies kiedyś zaginął, i potem ludzie nie chcieli mi go oddac, bo sie do niego przywiązali, to strasznie się wkurzałam...
  9. zadzwonił juz 7 razy....nie odbieram....jestem tchórz, ale ...
  10. nie oddam, ale nie wiem jak się mam zachowac wobec niego...zmyslić coś, czy po prostu z góry oświadczyc, ze nie oddam i już...
  11. witam! pisze w sprawie suni z pożaru, która w końcu udalo sie nam zlapać... nie wiem co mam zrobic! zadzwonil dziś do mnie jej "wlaściciel" po blisko miesiącu od tragedii...na moej pytanie, jak to sie stalo odpowiedzial,że wyjechal do tarnowa zostawiając psa koledze, który mial szczeniaka od niej (ten drugi piesek, który nie przezyl)...mówił, że sunia to jego najlepszy przyjaciel, że nie odstępują sięna krok od 3 lat, i ze gdyby mu nie zalezało, żeby wróciła do niego to by nie dzwonił...ale, zostawil psa na caly miesiąc u kolegi, pytalam kto był pytac o psy w strazy - powiedzial,ze pewnie wlaśnie ten kolega i ze nie ma z nim kontaktu, pytałam dlaczego dopiero teraz sie odzywa- powiedzial,ze o niczym nie wiedział, że teraz dopiero wrócił i znajomi mu powiedzieli, że sa ogloszenia...powiedzialam,ze sunie trzeba wysterylizowac, i że ja pokryje koszty - odpowiedział,ze w żadnym wypaku, bo on ma chetnych na maluchy od niej (podobno ma 3 lata, i już 3 razy miała młode)... no i tak! psa nie oddam, ale nie wiem jak mu o tym powiedziec...jemu podono zalezy, może być przywiązany do tej suni...nigdy nie byłam w takiej sytuacji...jak to rozwiązać...najnormalniej w świecie mam cykora....
  12. z sunią dobrze...zostala wypuszczona "na salony", nie jest agrsywna do innych psów ale w kaszę nie da sobie dmuchac...na spacerki wychodzi ladnie, pokazuje, że potrzebuje wyjść na polko, ladnie chodzi na smyczy, macha ogonkiem...boi się już obu kotów....i idzie dzis na "przedgląd" do weterynarza..odrobaczenie, potem szczepienia, w bliższej przyszlości zabieg...no i kiedys tam zaczniemy szukac jej domu...ale to do tego jeszcze troche czasu musi uplynąć
  13. myślicie, że ona pamięta jescze dawnych wlaścicieli?...podobno pies potrzebuje dwóch dni na dostosowanie się do nowych warunkow - jak to ma sie do rzeczywistości?
  14. Myzka bardzo wystraszyla sie naszej kocicy Pumby - obie chcą lezec na jednym kocu, a obie są na tym kocu prawie niewidoczne - maskujące kolory brązowo czarne - i chyba mialy bliskie spotkanie, bo jak Mysza widzi teraz kotke to szalu dostaje.... no i musimy baaardzo uważac na Myszę, bo niby taka przyjacielska się robi, ale ciągotki do zwiania ma i to duże....
  15. myślalam o zdjątkach, ale jeszcze nie zdązylam zrobić ani jednego...obiecuje poprawę
  16. oj przeżyła...trzy tygodnie tułaczki w zimnie i o głodzie... ale teraz jest z nią bardzo dobrze, nawet lepiej niż mogłam się spodziewać...na spacery wychodzi na szelkach, siku i qpki robi :) została wykąpana - bardzo nieładnie od niej pachniało - więc jest czyściutka, mięciutka i taka w sam raz do głaskania....zaczyna machac ogonem, wykładać brzuchol do głaskania i nawet próbowała podgryzać mi rękę jak zachęcałam ją do zabawy...apetyt ma ogromny i dużo śpi...na razie ją raczej izolujemy od naszych zwierzaków, ale co jakis czas wpuszczam jej do pkoju któregos z naszych psów albo koty...w zasadzie ani to, ani to jej nie przeszkadza....
  17. zielony, dzięki za dotychczasowe wsparcie :calus: [SIZE=1]nie ukrywam, że liczę na dalsze porady[/SIZE]
  18. Wczoraj około 23 weszła do odmku Pani, wpakowała sie na wersalkę i dalej śpi - maleńka, bida, pierwsze ciepła noc od 3 tygodni... Ustaliłyśmy z Panią, ze sunia pobędzie u niej jeszcze kilka dni, zeby bardziej zaufała, a my bedziemy ja odwiedzać, żeby sie przyzwyczaiła - [B]zielony, to dobry pomysł?[/B] teraz problemem jest pierwszy spacer - zawiozłyśmy Pani szelki i to kocie, żeby przypadkiem sie nie wysmyknęła, ale i tak bardzo sie boje, zeby znowu sunia coś nie wydumała.... Dziewczyny, kamienica spaliła się w Wieliczce, ale Mysia uciekła nam w Krakowie, a teraz jest na oś. Złocień.
  19. :laola: - wiecie co to oznacza!??? Mysia jest w domu!!!!!! Dała się zwabic na wątróbkę!
  20. zostal nam dokladnie tydzień
  21. wiadomości z nocy...sunia przyszla na noc, zostala przykryta kocykiem i spala, ale okolo 23 sąsiad próbowal zlapać sunię do worka :evil: :evil: :evil: ...sunia - Myszka uciekla, ale wrócila...Pani zakazala takich praktyk...ludzie ciągle dzwonią, ale juz ich informuję, że Mysia ma opiekę i żeby nie próbowali jej lapać... dziś chyba zerwiemy ogloszenia...wieczorem wybieramy się do Pani zawieź jej polary i inne cieple rzeczy do legowiska dla suni....zobaczę czy jest możiwe przysuwanie lega coraz bliżej wejścia bo z tego co pamiętam to chyba takie bardzo wąskie schodki tam są a do klatki wchodzą Pani i ci sąsiedzi co próbowali sunię zlapać...na otwieranie klatki na noc na 100% sie nie zgodzą:(
  22. sprawa wygląda tak, że sunia już kolejną noc spi przy wejściu do domu ( jest to taki niby domek szeregowy); ma wystawioną tam kołdrę złożoną na 4, ręcznik i miski....Pani okazała się osobą z którą na szczęście da się porozumiec - wyglada na to, że rozumie całą sytuację i możliwe, ze nam pomoże....dokramia sunie już od kilku dni, a ta wraca do niej co noc...o wejści do domu oczywiscie w ogóle nie ma mowy, ale sunia pozwala Pani nakryć sie kocykiem, zeby za bardzo nie marznąć....mamy czas do 21 grudnia, potem Pani wyjeżdza na święta...konsultowałysmy z wet. mozliwośc podania jej tableki uspokającej, takze gdyby czas naglił, posuniemy się do tego..na razie dajemy suni - robocze imię Myszka - czas na zaufanie...
  23. jest sunia! wrócila na osiedle blokowe! tylko zaczynają sie problemy:angryy: ludzie dzwonią do nas z pretensjami, ze osiedle obwieszone ogloszeniami, a pies nadal nie zabrany! podobno spi na jakimś ganku...oczywiście jak tylko zobaczyla moją mame to od razu zwiala...na sam widok, nikt nie próbowal do niej podejść.... spróbuje pogadać z osobami z mieszkania przy którym spala, może zawioze jej tam budkę i miski....tylko co jak sie nie zgodza na jej dokarmianie codziennie, albo na to zebym ja jej to jedzenie zawozila... a jakby jej podać coś uspokajającego / usypiajacego w jedzeniu? może taką "otumanioną" możnaby bylo jakos zabrac... juz sama nie wiem co robić.... calkiem inaczej by to wszystko wygladalo, gdyby przyplątal się pies pod moj dom....
  24. cisza, nikt nie dzwoni:shake:...nie wiemy gdzie jest sunia...czyzby przeniosla sie znów na inne osiedle? chyba musze rozszerzyć zasięg ogloszeń.... klatka lapka stoi nadal...tak na wszelki wypadek...mięsko regularnie z niej znika:roll:...chyba automat w niej nie dziala, albo kitusie są tak sprytne...bo podejrzewam, ze to kitusie pasą się na naszym niesczęściu....
  25. kontakt z psem na 100% miala, bo w pomiesczeniu obok strażacy znalezli drugiego psiaka, podobnego wielkością...niestety, on nie przeżyl... zielony, dziekuję za porady...jak tylko coś się zmieni dam znać.... pozdrawiam
×
×
  • Create New...