Jump to content
Dogomania

Cudak

Members
  • Posts

    9634
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Cudak

  1. [quote name='agata-air']Nie ma punktu w umowie o oddaniu psa? Dokłądnie taka jaką wkleiłaś? ;/[/QUOTE] Warunki umowy takie, jak wkleiłam. Teoretycznie pkt 1 powinien zabezpieczyć go przed oddaniem w ręce osoby trzeciej. Jest jeszcze: [FONT=Tahoma][SIZE=2]4. Osoba oddająca zwierze do adopcji, ma prawo skontrolowania, w jakich warunkach zwierzę przebywa (wizyty u adoptującego). [B]W przypadku stwierdzenia złamania warunków umowy adopcyjnej i zaniedbania zwierzęcia, ma prawo natychmiast odebrać zwierzę.[/B][/SIZE][/FONT] Tylko pies najprawdopodobniej nie jest tam zaniedbywany. Ma swoje legowisko, ma co jeść, wychodzi na spacery.
  2. Kastrowany był jeszcze u mnie, przed adopcją.
  3. [FONT=Tahoma][SIZE=2][B][U]"Warunki umowy:[/U][/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]1. Adoptujący zobowiązuje się, że nie odda ani nie sprzeda psa osobom trzecim. Jeżeli adoptujący z jakiś względów nie mógłby zatrzymać psa, jest zobowiązany zawiadomić i oddać zwierzę osobie od której je otrzymał[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]2. Osoba adoptująca psa zobowiązuje się : [/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2] - traktować psa zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt,[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]- powiadomić osobę oddająca zwierze do adopcji w razie poważnej choroby, zaginięcia lub śmierci zwierzęcia,[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]- zapewnić zwierzęciu odpowiednie wyżywienie, czystą wodę i ciepłe schronienie,[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]- zapewnić wystarczającą ilość spacerów i wybiegu,[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]- nie wykorzystywać psa do pracy, polowania, walk psów albo do tresowania do[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2] celów obronnych - nie trzymać psa na łańcuchu ani w boksie, z którego nigdy nie będzie wypuszczany,[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]- zapewnić psu opiekę weterynaryjną w razie choroby, a także regularne szczepienia ochronne i odrobaczanie zgodnie z zaleceniem lekarza weterynarii,[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]- pod żadnym pozorem nie dopuścić do rozmnożenia zwierzęcia, wysterylizować je lub wykastrować [/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]- w najdogodniejszy sposób (list, email, telefon) udzielać informacji osobie oddającej psa do adopcji o przystosowaniu się zwierzęcia do nowych warunków życia.[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]3. Osoba adoptująca musi posiadać wyposażenie niezbędne dla psa: obrożę (szelki), smycz, adresówkę, legowisko do spania, miski, pokarm. [/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]4. Osoba oddająca zwierze do adopcji, ma prawo skontrolowania, w jakich warunkach zwierzę przebywa (wizyty u adoptującego). W przypadku stwierdzenia złamania warunków umowy adopcyjnej i zaniedbania zwierzęcia, ma prawo natychmiast odebrać zwierzę.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]5. W przypadku aktów łamania istotnych postanowień niniejszej umowy, noszących znamiona czynu zabronionego, działając na podstawie art. 304 § 1 zd. 1 Kodeksu Postępowania Karnego, zawiadomi się właściwe organy ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa." Tak naprawdę nie ma się do czego przyczepić, jeśli chodzi o umowę... Na pewno po smsie, że [B]pies uciekł i czy mają go szukać[/B] mogę mieć poważne wątpliwości, co do tego, czy jest tam bezpieczny i co do odpowiedzialności jego opiekunów... ale czy to wystarczy? [/SIZE][/FONT]
  4. [quote name='Greven']Na podstawie łamania punktów umowy adopcyjnej.[/QUOTE] Oni twierdzą, że nie złamali żadnego punktu umowy....
  5. [quote name='olga7']A co do tego prędkiego znalezienai psa -może oni go wyganiają np. na podwórko ? Bo tak prędko jakoś się odnalaz? sasiedzi pewnie powiedzą nieco o tym psie i jak go traktują chocby na dworze -moze on często lata luzem sam- bez opieki ? [/quote] Gdyby wygonili go na podwórko (koło bloku, nieogrodzone..) już dawno by go nie mieli. Nie wróciłby do nich sam, a oni też by go nie złapali tak łatwo na smycz na dworze. Z tego co mówiła uciekł, bo ona zapinała mu smycz do obroży, a jej mąż w tym czasie otworzył drzwi i pies pobiegł bez smyczy (choć wydaje mi się to mało prawdopodobne, bo przecież są jeszcze drugie drzwi na dole, które są zawsze zamknięte, skoro jest domofon..). Więc raczej kłamała, ale nie wiemy, czy on w ogóle uciekł... [quote name='olga7']jesli jest wredny często dla nich -to pewnie wywalają go nieraz samego na dwór -i mają spokoj w domu ..:mad:A może trzymają go np. w piwnicy ? bo czemu nie ?? :mad: [/quote] Kiedy była u nich Marta, był w domu i spał w swoim legowisku. On nie jest w domu kłopotliwy i absorbujący. Sam nie atakuje. Robi to tylko wtedy, kiedy się boi (a boi się smyczy, obroży itp...), więc problemy były tylko przy wychodzeniu na spacer. Chyba, że ktoś celowo go tam drażnił... Przy jedzeniu jest spokojny, nie warczy.
  6. [quote name='olga7']O ile pamiętam -to nie bylo tam chyba wizyty przedadopcyjnej ? Choć chyba ktoś tam mial jechać ,ale ta kobieta jakoś chyba tego unikala i to już wtedy wzbudzilo moje podejrzenia ,że chyba obawia się niekorzystnych wrażeń i informacji -na przyklad sąsiadów .Daltego też chyba -miala odebrać psa w polowie drogi -jak pamiętam ?? [/quote] Ona na wizytę się zgadzała. Szukaliśmy kogoś, kto przeprowadziłby wizytę, ale nie udało się nikogo znaleźć. Szukałam na mapie pomocy dogo, wysłałam masę pw, maili, każdy miał za daleko. Miałam wątpliwości, ale wszyscy radzili, żebym go oddała, że to jego jedyna szansa... Rozmawiałam z nią tylko przez tel i na dworcu. Mówiłam, że jest agresywny, że jest po przejściach, że będzie potrzebował czasu, że nie lubi dzieci i mężczyzn. Generalnie przedstawiłam jej więcej wad niż zalet tego psa (jego jedyną zaletą było chyba tylko to, że to jamnik...) i do końca nie byłam pewna, czy ona go adoptuje... Powiedziałam, że w każdej chwili może mi go oddać, myślałam, że w ciągu tygodnia-dwóch już będzie chciała go zwrócić, ale mówiła że wszystko jest ok. Początkowo dzwoniłam codziennie, żeby o niego spytać - mówiła, że nie daje sobie założyć szelek, że warczy, ale że to nic, większych problemów nie sprawiał.. Wklejałam tu nawet maila od niej. Wydawało się, że dobrze trafił. [quote name='olga7']No i informacja Cudaka ,że ona skonczyla szkolę specjalną -też wzbudzila we mnie i w Cudaku duże zastrzeżenia - pomyslalyśmy jednak ,że może byla malo zdolna i miala trudnosci w nauce ? [/quote] O fakcie skończenia przez nią szkoły specjalnej i o tym, że ma męża (też po szk.s.) dowiedziałyśmy się dopiero z NK, kiedy psa już miała... i nie jest to podstawą do odebrania go. [quote name='olga7']Trzeba jak najprędzej tego psa odebrać -poki im np. nagle znów nie "ucieknie ". Bo nie ma psa -nie ma dowodów winy . A pies-zawsze może uciec -prawda ? I po sprawie .:mad:.To wszystko jest tam CHORE[/QUOTE] Jak odebrać? Naprawdę nie będzie to łatwe, a tylko kwestią czasu jest kolejne ugryzienie i sami będą żądać, żebym go zabrała...bo jest wredny, podły itp Co do ucieczki - myślę, że teraz bardziej będą go pilnować (jeśli on w ogóle uciekł...), bo pytali o konsekwencje, a ja postraszyłam ich sądem, po czym od razu pies się znalazł. [quote name='Renata5']Tylko trzeba trzymać rękę na pulsie,żeby nie dali go "do chłopa":mad:w razie jakby jeszcze raz dziabnął tego faceta[/QUOTE] Myślę, że wystrczy im uświadomić, że złamaliby tym samym 1. punkt umowy ([FONT=Tahoma][SIZE=2]1. Adoptujący zobowiązuje się, że nie odda ani nie sprzeda psa osobom trzecim. Jeżeli adoptujący z jakiś względów nie mógłby zatrzymać psa, jest zobowiązany zawiadomić i oddać zwierzę osobie od której je otrzymał[/SIZE][/FONT]), poszliby za to do więzienia i musieliby mi zapłacić odszkodowanie...
  7. [quote name='Greven']Może podsumujemy, jakie mamy pomysły na odebranie psa i czy na pewno to jest dobry pomysł. A także co można mu zaoferować, jeśli opiekunowie postanowią go oddać "na już". Jakaś zbiórka na wszelki wypadek? Grosik w Skarpecie?[/QUOTE] Są 2 wyjścia z tej chorej sytuacji.... 1. Odebrać psa siłą (co nie będzie łatwe, jeśli będą stawiali opór) lub podstępem (niby w zamian za innego psa lub pod pretekstem badań)... szukać psu tymczasu, a w międzyczasie zrobić podstawowe badania i na podstawie ich wyników leczenie/szukanie nowego domu. 2. Zostawić psa u nich (tam przynajmniej nie marznie), zebrać kasę na badania i zbadać go, potem w zależności od ich wyników leczyć lub szukać nowego domu, jeśli nie będą chcieli chorego psa. W międzyczasie pies może stracić swoją kolejną szansę (czyli ugryźć męża tej kobiety), co jest tylko kwestią czasu i może warto poczekać, żeby choć trochę zimy pomieszkał w ciepłym domu, i sami znów będą żądać, żebym go zabrała. Tak, czy inaczej potrzebny będzie [B]DT i kasa na badania[/B], żeby sprawdzić, czy jego agresja nie jest spowodowana jakąś chorobą, o której nie wiemy. I tu pytanie do Jamniczych Bojówek, czy zgodziłyby się poprowadzić zbiórkę pieniędzy na badania i ewentualne leczenie Robaka?
  8. [quote name='__Lara']No właśnie może kogoś tam wysłać z misją specjalną? :cool1:[/QUOTE] [B]Marta666[/B] już była z "misją specjalną"... Przynajmniej wiemy, że pies żyje i jest u nich. [quote name='Marta666']Właśnie tak się zastanawiam czy przypadkiem nie powinniśmy pisać w l.p. Może to mąż chciał oddać,a kobieta nie chce? [B]Cudak[/B] Ty rozmawiałaś wyłącznie z nią?[/QUOTE] Też mi się tak wydaje. Ugryzł męża, ten się wściekł i kazał jej go oddać. Potem ona poprosiła męża, żeby dał psu jeszcze jedną szansę... Szkoda tylko, że zamiast powiadomić mnie o zmianie zdania odrzucała moje połączenia i nie odpisywała... Rozmawiałam tylko z nią i z jej matką. [quote name='zanetab']Dużo nie wiem , ale ta rodzina ma opinie patologicznej . dalej popytam i pokręcę się w okolicy[/QUOTE] W jakim sensie patologiczna? Alkohol?
  9. [quote name='Greven']Może siekierą będzie łatwiej?[/QUOTE] Tylko młotek miałam "pod ręką". Najgorsze było wyciąganie tych kawałków lodu z wody, bo przecież się nie napiją, jak coś im tam pływa...
  10. Ja musiałam rozbijać młotkiem lód w stawie, żeby konie miały co pić... Na szczęście był cienki, ale trochę się namęczyłam ;)
  11. Już połknęła haczyk (pyta o tego psa w zamian). Tylko nie wiem, czy się to uda...
  12. [quote name='olga7']Cudak -jak wiem ,że on nie może być w domu u was ,ale gdybyście mu dali choć te budę ocieplaną -jak macie taką mozliwosć - i do tego kubraczek -to już by bylo dużo . A może uda się znależc mu dt czy moze nawet dom - lada m-c ? Trzeba jednak go caly czas oglaszać .[/QUOTE] Teraz najważniejsze, to w ogóle go odzyskać, potem będziemy się martwić, co dalej... :-(
  13. [quote name='mariamc']Wysłałam Ci nr na "normalnego"maila.[/quote] Dziękuję. [quote name='mariamc']zanetab to jej nick.[/QUOTE] Napiszę też do Niej wiadomość na dogo z zaproszeniem na wątek.
  14. [B]mariamc[/B] byłabym wdzięczna za namiary na nią. Ona jest z dogo? [B]olga7[/B] gdyby to ode mnie zależało byłby w domu, ale u mojego chłopaka nie może być, bo już wcześniej rzucał się do niego zębami, teraz pewnie lepiej nie będzie. U mojej Mamy też nie może być, bo ona pracuje jako agent ubezpieczeniowy i przyjmuje klientów w domu, nie może być tak, że pies będzie ich atakował... Jedyne wyjście to ocieplona buda + kubraczek/ubranko dla niego, dopóki nie znalazłby się inny tymczas...
  15. Internet mają, oboje często siedzą na n-k, ale nie wiem, czy zaglądają na dogo... Co do uśpienia psa- wiadomo, że to ostateczność, ale biorąc pod uwagę fakt, że zaczynają się już u nas mrozy, a on do tej pory siedział u nich w domu i w budzie na pewno będzie bardzo marzł, bo ta jego króciutka sierść go nie ogrzeje... chyba bardziej humanitarne byłoby uśpienie go? Jeśli nie znajdzie się dla niego żaden domowy tymczas, w którym musiałby pewnie dość długo czekać na odpowiedni dla niego domek... lub przynajmniej do wiosny, wtedy mógłby znów do mnie wrócić. Na prawdę nie wyobrażam sobie trzymać go przez zimę w budzie. Wiadomo, że należy mu się szansa. Każdemu psu się należy i gdyby był trochę hojniej owłosiony, tak, żeby w zimę nie marzł za bardzo, nawet nie przeszłoby mi to przez myśl...
  16. [quote name='Nemi']Ale podkreślam - to taka moja luźna sugestia w temacie odbierania :oops:[/QUOTE] Na razie napisałam jej (bo nie odbiera tel), że dam jej innego/lepszego psa w zamian, ale nie odpisuje... Jak z tym nie wyjdzie, to można spróbować z wetem, czyli powiedzieć, że zabiorę go tylko na badania, ale nie wiem, czy dam radę się z nią dogadać, jak do niej nic nie dociera :( [quote name='olga7']Może zbierzmy fundusze na chocby podstawowe badania Filipa -zanim znajdzie się Dt czy DS ?[/QUOTE] Nie wiem, czy jest sens zbierać, jeśli nie wiemy, czy w ogóle uda się go od nich zabrać? Trzeba by poprosić o pomoc osobę, która zajmuje się "jamniczą skarpetą" i w razie gdyby Robaka nie udało się odebrać, poszłoby to na innego jamnika...
  17. Czy choroba powodowałaby agresję na widok smyczy, obroży i facetów?
  18. [quote name='olga7']Ci obecni ludzie na pewno psa nie wyprowadzą z tego stanu i dalej bedzie agresywny -jak jest teraz ..[/QUOTE] U mnie gryzł raczej ostrzegawczo, nie do krwi i zawsze najpierw długo warczał, ale gryzł dość lekko. U nich gryzie do krwi i pogryzł już wszystkich w tym domu - tą kobietę, jej matkę i męża. Coś musi być nie tak, skoro przez 4 miesiące im nie zaufał... Podejrzewam, że problemem jest mąż tej kobiety, którego pewnie denerwuje agresywny pies...
  19. Marta666, a widziałaś jej męża? Był w domu?
  20. [quote name='olga7']Cudak -pamiętasz chyba ,ze zastanawialyśmy się kilka razy na gg i chyba tel. -po tej informacji o tym,że ta kobieta jest po szkole specjalnej -dlaczego ona tam się uczyla i czy w związku z tym nie będzie potem problemow z psem ,bo to pies dla b.odpowiedzialnych ludzi ? No i ona miala byc chyba osobą samotną i bardzo jakoś uparla sie na tego psa -mimo ,że to pies trudny -o czym byla uprzedzana. [/quote] Pamiętam, bo zaniepokoiło mnie wtedy bardzo. Obawiałam się, czy na pewno jest osobą odpowiedzialną i czy nie zrobi mu krzywdy. Dziwnie się z nią rozmawiało, ale widać było, że zależy jej na psie. Podejrzewam, że cała ta wczorajsza akcja to raczej z powodu jej męża... pewnie się wściekł, że pies go ugryzł i kazał jej do mnie zadzwonić, że mam go zabrać (dogadałam się z nią, że podwiezie go pociągiem, a ja dojadę te 50 km po niego) i ta późniejsza niby ucieczka mogła być przez niego wymyślona, bo pewnie szkoda mu było kasy na bilet... Może to on pisał te durne smsy..? Nie wiem, może ona tego psa lubi, może jej na nim zależy i dlatego nie chce go oddać? Może ubłagała tego swojego męża, żeby dał mu jeszcze jedną szansę? [quote name='olga7'] A po psa musi jechać 2-3 osoby raczej -w tym 2 meżczyzn chyba .[/QUOTE] Można i w 10 osób jechać, ale jeśli nie otworzy drzwi, nic nie zrobimy...
  21. [quote name='olga7'] Ci ludzie/pierwsi posiadacze/ powinni być powinni być ukarani wtedy -za maltretowanie kilkuletnie tego psa .[/quote] Pies miał wcześniej jeszcze innych właścicieli, stąd 2 czipy. Pierwszy właściciel go porzucił ok 30 km od miejsca swojego zamieszkania, ktoś go przygarnął, a potem podobno podrzucił tym potworom, którzy przez kilka lat trzymali go na łańcuchu, a później przeprowadzili się do bloku, gdzie nie mogli sobie poradzić z niezsocjalizowanym psem. Problemem było dla nich to, ze trzeba z nim wychodzić na spacery. Pies podobno już na łańcuchu wykazywał agresję, która pogłębiła się w domu, gdzie był bity. Później ktoś znalazł go w mojej wiosce, pobitego przez dzieci, wygłodzonego... U osoby, która go znalazła był jakieś 3 dni. Przyprowadziła go do mnie tłumacząc się alergią wnuczka, ale podejrzewam, że kogoś ugryzł... [quote name='olga7'] On potrzebuje wyjątkowych ,odpowiedzialnych ludzi -i raczej powinien być chyba jedynym psem w domu. Dobrego -odpowiedzialnego domu i ludzi z sercem dla niego .[/QUOTE] Tylko, że takich ludzi jest bardzo ciężko znaleźć :-( Większość szuka psa bezproblemowego, młodego, ładnego... Mało kto świadomie decyduje się na agresywnego psa. Dla niego najlepsza byłaby jakaś samotna kobieta, żeby miał jak najmniej kontaktów z mężczyznami, których się panicznie boi. Za dziećmi, kotami i psami też nie przepada, chociaż do moich psów jakoś się przekonał. Teraz najważniejsze to go odzyskać, a nie będzie to łatwe i tracę już nadzieję, że w ogóle się uda... :-(
  22. Oświadczenie zrzeczenia się psa na pewno bym wzięła, a co do kłamstwa- mogę powiedzieć, że ten ktoś się rozmyślił i już nie chce oddać yorka. Najważniejsze, żeby dała się nabrać.
  23. [quote name='leni356']Cudak, jedynie z policją chyba teraz może się udać :([/QUOTE] Wiesz, jak działa policja w Polsce? Olewają nawet tak poważne sprawy, jak np awanturujący się alkoholik, bijący żonę/dzieci. Będzie im się chciało przyjechać na interwencję i pomóc w odebraniu psa? Wątpię, pewnie wyśmieją mnie i tą umowę adopcyjną. Pies nie jest tam głodzony, ani chyba bity, więc to, że nie wiedzieli, czy go szukać, jak się zgubił... i że moim zdaniem nie jest u nich bezpieczny, nie będzie dla policji odpowiednim argumentem :shake: [B] Marta666[/B] i tak bardzo Ci dziękuję, bo przynajmniej wiem, że pies żyje, że się znalazł... Mam jeszcze jeden pomysł, ale nie wiem, czy się uda... Ona pytała, czy nie miałabym dla niej innego psa w zamian. Może spróbuję ją oszukać, powiem, że w przyszłym tygodniu będę miała dla niej ślicznego yorka z różową kokardką, bo ktoś chce go oddać przed Świętami... Tylko czy uwierzy? Czy zgodzi się oddać Robaka zanim dostanie drugiego psa?
  24. Marcie nie udało się odebrać Robaka, ale go widziała-żyje. Ja mam trochę za daleko, żeby jechać i pocałować klamkę, bo pewnie mi nie otworzą. [B]Czy znacie kogoś z okolic ŚWIDWINA, kto mógłby pomóc? [/B] On nie może u nich zostać, to nie są normalni ludzi, są nieodpowiedzialni i niepoczytalni, po szkołach specjalnych (nie wiem z jakiego powodu tam trafili, ale podejrzewam, że nie tylko z powodu problemów z nauką...). Nie powinni mieć żadnego zwierzaka, a już na pewno nie psa po takich przejściach...
  25. [quote name='Cudak']Dodzwoniłam się. [B]Oni się teraz zastanawiają, czy na pewno chcą go oddać. M-A-S-A-K-R-A! [/B]Po tej dzisiejszej "ucieczce" i po tych smsach... on nie może tam zostać!![/QUOTE] a dokładniej: Pani nie odbierała ode mnie telefonów, odrzucała połączenia, dodzwoniłam się dopiero na domowy i usłyszałam, że oni go już chyba nie chcą mi oddac, że się muszą zastanowić, że może lepiej jak [B]oddadzą go do chłopa. [/B]Na moje pytanie do jakiego znów chłopa odpowiedziała, że jutro da mi znac i rozłączyła się... Możliwe, że chcą oddać go do chłopa, niechcący się wygadała, a mi będą wmawiać, że został u nich...
×
×
  • Create New...