-
Posts
4822 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Beatrx
-
jak Warszawa to Agnieszka Boczula albo dog up http://dogup.pl/
-
jeśli mają umowę to nic nie zrobisz. tak samo nic nie zrobisz, jeśli gmina reaguje na zgłoszenia o błąkających się psach.
-
mój pies waży 37kg i taniej wychodzi BARFowanie niż karmienie dobrą suchą karmą. dostaje kurczaka, indyka, kaczkę jak się na promocji trafi, wołowinę. to przecież nie dajesz psu czystego mięsa typu pierś z kurczaka czy polędwica wołowa;) liczą się też podroby (np. serce wołowe mam po 6zł kg na bazarku, po 8zł/kg w markecie). możesz wejść na BARFowe forum (barfnyswiat) i zobaczyć kto z Łodzi gdzie jakie mięso kupuje, w jakich cenach. co do wygolenia: dla mnie to podstawa. nie paprze się to w sierści, masz dobry dostęp, obserwujesz co się dzieje ze zmianą. nie musisz golić całego psa, ale jak widzisz, ze coś się dzieje w danym miejscu to lecisz z sierścią. tak samo całego psa przelatujesz "pod włos" i widzisz, co gdzie się dzieje. wtedy masz na tym jakaś kontrolę. a sierść owszem, jest barierą, ale u zdrowego zwierzęcia. wyglądem się nie przejmuj, ja już jestem tak wyczulona, ze każde najdrobniejsze zaczerwienienie, każdą zmianę wygalam, żeby się syf z tego nie zrobił i czasem mam psa "łatka", ale to dla jego dobra. mówisz o takich plamkach czarnych, małych? u mojego też to było, potem przeszło w całą czarną skórę (ale tylko w okolicy pachwin), a wraz z powodzeniem leczenia cofało się, znowu do etapu czarnych kropek, aż w końcu wróciło do normalnego koloru. moja wetka nie jest starej daty, a nie bała się dawać psu leków, bo trzeba było wyprowadzić go z tego stanu. zastanów się nad tą Warszawą. ja bardzo żałuję, ze od razu nie pojechałam do tej wetki, bo to i pies się męczył i kasy bardzo dużo poszło na "leczenie" u mnie w mieście.
-
masz bardzo mądrego psa, gratuluję. ile godzin dziennie ruchu i zajęcia ma pies? przez ile czasu ćwiczycie komendy z podstawowego posłuszeństwa? jak wygląda dzień psa? na już to sprzątanie wszystkiego plus zabezpieczanie szafek, szuflad, wszystkiego, co pies może znaleźć. plus nauka wymiany, czyli dajesz psu coś, co jest mało atrakcyjne, a następnie proponujesz wymianę na coś lepszego. plus nauka aportowania, tak żeby pies sam przynosił "znaleziska". plus pochowanie wszystkich jego zabawek i wyciąganie ich tylko do zabawy z wami. przed podaniem miski z żarciem (czy czegokolwiek, co chcecie dać psu) pies ma wykonać serię komend. do tego nauka odpoczywania w domu. odwołanie psa od pilnowanego przedmiotu głupie nie jest, ale niech po odwołaniu pies nie dostanie żarcia za samo przyjście tylko za to, że jeszcze porobi parę siad, waruj, stój, noga.
- 2 replies
-
- agresja
- pilnowanie
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
a czemu ta zmieniona skóra nie jest wygolona? tak przez tą sierść wszystkim go smarujesz i to się paprze? my mieliśmy całkiem podobną opowieść. pewnego dnia mojemu psu pojawiła się mała rana na udzie, co prawda po zewnętrznej stronie, ale to był dopiero początek. całość miał pozlepiane sierścią, co dawało złudny efekt, że nic poważnego się nie dzieje. pierwszy wet (ten nasz "od pierwszego kontaktu") zbagatelizował sprawę, popatrzył, stwierdził, że nic złego się nie dzieje, kazał przemywać jakąś wodą utlenioną i tyle. z czasem robiło się to coraz większe, kolejna wizyta, dostałam jakiś spray do piskania na ranę, ale to nadal wszystko było zalepione. do tego doszły jeszcze rany z przodu, poniżej gardła, aż do "linii łap". no to decyzja, szukamy innego weta. trafiliśmy do pani, która z miejsca rany wygoliła, wyczyściła, pobrała zeskrobiny, antybiotyk dała i tak chodziliśmy na przemywanie tych ran. sprawa się zaleczyła, chociaż i tak zdążyło mi się oberwać, ze psu robię krzywdę karmiąc go naturalnie, a nie super hiper ekstra suchą karmą dla wrażliwców plus tak samo snuła wizję pobierania kawałka skóry w celu dalszej diagnostyki jak to nie przyniesie efektu. wyniki badań zeskrobiny nie pokazały nic. też było podejrzenie grzyba, a tu tylko jakieś jedne bakterie lekko podwyższone, co jest normą przy takiej ranie, jaką miał mój pies. i gdy już wszystko było na dobrej drodze (rany wyleczone, skóra powoli zaczynała zarastać sierścią) zmiany znowu powróciły plus jeszcze pojawiły się w pachwinie i w innych miejscach. znowu inny wet, tym razem diagnoza "robaki". dostał końską dawkę na odrobaczenie, dostał preparat na sierść, a i tak to nijak nie pomogło, wręcz było jeszcze gorzej, bo i totalnie podtruł się tymi tabletkami na odrobaczenie i już zachowanie z powodu ran było inne. noi tak samo słyszałam o tym, że powinnam psa karmić suchym... po tym zapadła decyzja, że jedziemy do Warszawy. na forum BARFowym znalazłam wetkę, do której nie będę musiała przebijać się przez centrum miasta i która nie zacznie mi opowiadać, jak to krzywdzę psa surowizną. jak pokazałam psa i opowiedziałam historię leczenia to aż się za głowę złapała. z miejsca zostały zrobione badania krwi, rany od nowa wyczyszczone, wszystko wygolone, ustalona dieta (wyłącznie jedno źródło białka), ustalone leczenie i śmiało mogę powiedzieć, ze psa mi z tego wyciągnęła. wiedziała, że przyjeżdżam 50km w jedną stronę, więc tak ustalała leczenie, żebym z nim przyjeżdżała tylko wtedy, kiedy to absolutnie konieczne i część zastrzyków robiłam sama (to tak mówię, bo pewnie przeraża Cię wizja jeżdżenia 120km w jedną stronę (czy ile tam macie z Łodzi do Warszawy) np. co drugi dzień na zastrzyk). z pieniędzy też nie zdzierała. a diagnozy nie mam pewnej na 100%. było podejrzenie alergii, było podejrzenie grzybicy czy jakiejś bakterii, było podejrzenie tarczycy (tu mamy wyniki trochę poniżej normy, więc coś na rzeczy jest), było podejrzenie choroby autoimmunologicznej czy nawet określenie tego jako "przypadłość częsta u owczarków niemieckich, o proszę tu artykuł niech pani sobie poczyta". co do kup: niezależnie czy sucha karma czy puszki czy gotowane z kupą było bardzo różnie, w większości przypadków biegunkowo. pomogło dopiero przejście na surowiznę i odpowiednie dawkowanie kości w stosunku do mięsa. z trzustką wszystko w porządku.
-
nie no tak jest okej, a nawet bardzo dobrze:) klatka to ma być dla psa azyl, takie jego bezpieczne miejsce, w którym może spokojnie odpocząć, rozluźnić się. bez stresu, że ojejkujejkujejku zostałem porzuconym biednym psem czy bez demolki, bo pies nabuzowany, nie może się wyciszyć to i musi rozwalać wszystko, co pod zęby wpadnie. my żyjemy bez klatki, więc owszem, da się bez niej obejść. tylko nie wiem czy czasem nie mielibyście łatwiej i szybciej z klatką. a na wyjazdach to akurat klatka jest bardzo dużym plusem;)
-
pocieszę Cię: masz normalnego szczeniaczka aktywnej rasy;) co do zostawania w domu/odpoczywania po jedzeniu czy w ogóle odpoczywania w domu: poczytaj o klatce kennelowej. a druga rzecz jest taka: ile godzin dziennie musiałby zostawać sam licząc czas na "pracę" i Twoje wyjścia "towarzyskie"? no bo wiesz, jeśli zostaje z powodu pracy na 10 godzin dziennie to tak kiepsko, żeby potem jeszcze siedział 2-3 godziny sam.
-
wg polskiego prawa nie ma żadnego "lub", sprzedaż psów może się odbyć jedynie w miejscu ich chowu/hodowli.
- 114 replies
-
- gończy polski
- szcze
-
(and 7 more)
Tagged with:
-
noi niech się bawią w parku, jeśli jest miejsce do spuszczenia psów, za obopólną zgodą właścicieli. ale niech ignoruje psy jak mijacie się na ulicy. podstawą jest wybieganie psa, bo jeśli mu się nudzi i ma za dużo energii to zawsze będzie uciekał tam, gdzie tę energię może spożytkować. po drugie odwracanie jego uwagi jedzeniem ZANIM jeszcze zdąży się nakręcić na drugiego psa. możesz nawet przegłodzić go jeden dzień i całe żarcie wydawać na spacerach, jeśli jest problem ze skupieniem.
- 9 replies
-
- podekscytowanie
- ciagniecie
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
przecież nie wolno sprzedawać psów "z dowozem".
- 114 replies
-
- gończy polski
- szcze
-
(and 7 more)
Tagged with:
-
a to nie jest czasem tak, ze ten pies po prostu gryzie po rękach i po wszystkim, tak jak każdy szczeniak, a wy to po prostu błędnie odczytujecie jako agresję?
-
biedak przyzwyczaił się do życia w klatce i robienia pod siebie:( 3 miesiące był w schronisku, ale wcześniej obstawiam, ze też siedział w zamknięciu i nawet nie miał kiedy nauczyć się czystości. przed wami długa droga. a jak nagradzasz załatwianie na dworze? może trzeba nagradzać bardziej, bardziej się cieszyć, chwalić psa, jakby wykonał taką naprawdę mega trudną sztuczkę?
-
jak dla mnie to będzie większy piesek, ale może tak na tym zdjęciu wygląda? a w schronisku nic nie mówią? ile waży?
-
nie macie terenów, gdzie pies może swobodnie pobiegać i wzięliście wyżła? wy się dobrze czujecie? ten pies nigdy nie będzie z wami szczęśliwy jeśli nie zapewnicie mu odpowiednich warunków. wszelkie zabaweczki, buteleczki czy inne pierdoły możecie sobie schować. to pies, który potrzebuje pracy w polu, wybiegania się, inaczej się po prostu męczy. będzie gryzł, będzie skakał, będzie uciekał, będzie ciągnął. wy się przede wszystkim zastanówcie nad tym, czy zamierzacie się zajmować wyżłem, poświęcić mu czas, załadować się do samochodu czy autobusu i pojechać gdzieś na pola. wasza suka nie jest nadpobudliwa, ona jest po prostu niewybiegana i jeśli ten problem nie zostanie rozwiązany to żaden następny również.
-
przecież na tej umowie nie ma żadnej kwoty. masz jakiś kwit na to, ile zapłaciłaś i jak się umawiacie na raty? i czemu ta umowa jest z ZKwP, a nie ma numeru tatuażu tylko jest zaznaczone, ze pies ma chip?
-
Mattpl, jak macie blisko do schroniska to podjedźcie do niego. zapoznajcie się, wyjdźcie na spacer, zobaczycie na własne oczy jak się zachowuje, jaki ma stosunek do innych psów, ludzi, czy w ogóle jest między wami chemia. dowiecie się też czy schronisko organizuje jakieś szkolenia dla swoich psiaków albo daje zniżki w jakiejś psiej szkole. jeśli nigdy nie mieliście psa, a w planach jest dziecko to przyda wam się parę wskazówek doświadczonej osoby.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
nawet dwa miesiące to nie wytrzymało? chociaż swoją drogą niezła ciekawostka...
-
a to nie działa? http://www.warszawa.zkwp.pl/oddzialy.php?n=badania_DNA&oddzial=warszawa tylko tu ktoś przynajmniej widzi psy. dla mnie to jest dziwne, że ktoś nie widzi psa, nie widzi właściciela, ale wystawia dokumenty szczeniakom. no kurde, nawet te stowarzyszenia pieska reksia przynajmniej zdjęcia psa wymagają...
-
to, ze nie są uznane to wiem. ale tu wychodzi, że tak naprawdę ktokolwiek może rozmnożyć sobie jakiekolwiek psy, a dostać dla nich papiery pitów po super rodzicach. i to mi się nijak nie równa z czołową organizacją czegokolwiek. noi niczym mi się to nie różni od rodowodu stowarzyszenia miłośników pieska reksia.
-
czołowa organizacja, a ktoś może wysłać do nich papier psa, papier suki i poprosić o rodowody dla szczeniąt po tej parze, nie sprawdzając nawet czy to faktycznie ta para jest rodzicami?
-
hodowca też nie? to on powinien Ci tu najbardziej pomóc i po mojemu to najlepiej by zrobił, jakby to on zaczął ogłaszać tego psa.
-
trzy spacery, a ile te spacery trwają? pierwsza rzecz jest taka, ze pies musi być nauczony odpoczywać. są psy, które wyciszają się same, owszem, ale są psy, które trzeba tego nauczyć. może być tak, że psica ma za dużo zabawy, za dużo zabawek, wszystko to ją dodatkowo pobudza, nakręca i dlatego wyładowuje się na wszystkim w koło. zamiast zabaw i szaleństw spróbujcie się z nią pobawić w szukanie "zgubionych" przedmiotów. w domu, na podwórku, nie ma to znaczenia, chodzi o to, ze wy chowacie w jakimś miejscu zabawkę, psa macie w drugim pomieszczeniu (tak, żeby nie widział), a potem pozwalacie mu szukać. zabawy węchowe wyciszają i męczą, będą lepszym rozwiązaniem dla "szalonego" psa niż rozbawianie jej. ustalcie jej rytm dnia. jeśli ma wystarczającą ilość ruchu i zajęcia to nie obawiajcie się odesłać ją na jej posłanie (to, które ma w domu) i przypilnować, żeby na nim leżała i odpoczywała. z początku będziecie mieć trudno i może nawet będzie trzeba siąść sobie z książką tuż przy psim legowisku i ją upilnować, ale wyciszanie się jest bardzo ważne dla psa. a jak weźmiesz do ręki kawałek kiełbaski, przesuniesz ją nad psią głową tak, że psica będzie "zmuszona" klepnąć tyłkiem o ziemię, jeśli będzie chciała za kiełbaską podążać, przy klepnięciu powiesz "siad", to psica też przewali się na grzbiet? jeśli nie to znaczy, ze da się ją nauczyć komend, tylko musicie zmienić te dotychczasowe. może ktoś kiedyś w mało przyjemny dla psa sposób próbował ją czegoś uczyć i "siad" czy "waruj" kojarzą jej się jedynie z bólem? a moze to bardzo wrażliwe psisko, wy się wkurzacie, wypowiadacie słowa agresywnie, a ona nie chce konfliktu i reaguje na swój psi sposób? to samo jest z tym "ona wie, ze źle zrobiła". ona wie, ze jesteś wkurzona;) z resztą z ucieczkami to nie jest taka prosta sprawa. dobrze zabezpieczone ogrodzenie, bez dziur, z podmurówką, z dodatkową siatką pod kątem na górze ogrodzenia, zamykane furtki/bramy na klucz. możecie próbować z elektrycznym ogrodzeniem, ale z włóczęgami to nie jest taka prosta sprawa. a co do skakania, ona skacze na obcych ludzi? czy na was? tak w sumie to by się wam przydał dobry trener, który was nauczy jak psicę uczyć. łatwiej Ci zapanować nad psem jak pies umie chociażby siad (czyli usadzasz rozpędzone 30kg, zanim na Ciebie wskoczy czy usadzasz ją jak widzisz, ze jest po drugiej stronie siatki i idziesz po nią), niż jak nie macie podstaw.
-
Wilcza Twierdza i film z gościem machającym miotłą wymiata:D od takich miejsc jak najdalej.. popielek, przede wszystkim patrz, w jakich warunkach mieszkają psy, w jakim są stanie, jak się zachowują. już na wstępie możesz odrzucić idiotyzmy w stylu drażnienie psów za ogrodzeniem czymkolwiek czy opisy w stylu "szczenięta już są agresywne i szczekają jak ktoś idzie". jak wybierzesz parę hodowli to zadzwoń i popytaj jakie badania mają psy, jakie wyszkolenie, ile jest psów w hodowli, jak wygląda ich życie codzienne, gdzie są szczenięta odchowywane, jak często suka matka ma mioty. słuchaj tego, co mówi hodowca, ale słuchaj też między wierszami. możesz wtedy określić, jaki stosunek hodowca ma do psów i czy nie jest tak, że traktuje je jako maszynki do zarabiania pieniędzy. jeśli po rozmowie będzie okej to umów się na obejrzenie hodowli i szczeniaków. wtedy zobaczysz, czy warunki jakie opisywał hodowca są prawdziwe (jeśli coś się nie zgadza to nie decyduj się na psa, nie wiadomo z czym jeszcze ściemniał), obejrzysz wszystkie papiery, zobaczysz jak hodowca odnosi się do psów, jak psy odnoszą się do hodowcy (czy np. nie boją się go albo nie olewają), poproś o pokazanie umiejętności psów (zwykłe siad, waruj, stój, do mnie, aport), zwróć uwagę przede wszystkim na zachowanie suki matki, zarówno w stosunku do psów jak i do ludzi. noi słuchaj, czy hodowca z Tobą rozmawia czy jedynie odpowiada na pytania. dobry hodowca powinien zapytać o warunki, w jakie idzie pies, o Twoje oczekiwania, o doświadczenie, o to, co zamierzasz z psem robić. jeśli nie pyta o nic to nie jest dobrym hodowcą i od takich trzeba uciekać. jak pyta to powinien dobrać Ci szczeniaka do Twoich oczekiwań. nie bój się pytać, nie bój się oglądać, nie bój się szukać. jak gdzieś pojedziesz to nie oznacza, ze od razu musisz się decydować na psa od nich. nie podejmuj pochopnej decyzji, lepiej poczekać trochę, poszukać i mieć wspaniałego przyjaciela niż pojechać, wziąć puchatą kulkę "bo słodka" albo "bo były w masakrycznych warunkach to musiałem go uratować", a potem męczyć i siebie i psa.
-
ja nie jestem w ogóle miłośnikiem karawaningu, ale jakby już miała coś takiego robić to jak najbardziej z psem. odpadałoby wtedy szukanie noclegu, gdzie akceptują zwierzęta:D