Czytałam dzisiaj o tym w rzeszowskich"Super Nowościach" ....Gazeta sugeruje, że byc może został przywiązany w tym, a nie innym miejscu celowo-niedaleko domu kierowniczki Stowarzyszenia :shake:
Co za bestialstwo, brak słów:angryy:
Mój właściwie przez rok po schronie nie umiał dać buzi, odwracał głowę kiedy się go całowało....a teraz?Sam przychodzi (choć najczęściej wtedy kiedy ma "interes":diabloti: - spacerek albo drapanko) i rozdaje buziaczki:loveu::loveu::loveu: