-
Posts
78 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by w-lenka
-
impreza na całego - ale trza sie teraz pozbierać z euforii i za nastepne bidaki sie zabrać- max bedzie teraz w kojcu -za moment jak własciciel wstawi okna do domu i drzwi max na noc bedzie zostawał w domu a na dzien jak bedzie sam w kojcu . własciciel spedza tam duuzo czasu - bo buduje dom wiec wtedy max bedzie biegac po posesji - okolica jest zalesiona wiec z spacerami nie bedzie problemu. max przychodzi na zawołanie wiec problemów z uciekaniem nie ma. Trzymamy kciuki :multi:
-
[B][COLOR=Black]i wybieraniem psów "nadających " sie do eutanazji[/COLOR][/B]-[COLOR=Lime][I]-[COLOR=YellowGreen][B]tak mi powiedziano[/B][/COLOR][/I][/COLOR] ,Proszę nie wrzucać nas do jednego worka z innymi pracownikami i schroniskami. Nigdy nie byliście w schronisku toruńskim ani w nim nie pracowaliście, więc nie wiecie jak jest- [COLOR=YellowGreen][B]mysle ze wiele osób odwiedzających to forum wie jak wygląda sytuacja schronisk w polsce- w tym i tez schroniska torunskiego[/B][/COLOR]. Proszę spróbować ! ILość psów, różny stan fizyczny i psychiczny, różne drogi socjalizacji-jedne złe drugie dobre, różne źródła, warunki, przeżycia, doświadczenia, charaktery i wiele innych czynników, problemy z adopcją, przepelnione schroniska, które składaja się na to, co dzieje się z psem.[COLOR=YellowGreen][B]z tym problemem borykaja sie takze inne schroniska w polsce[/B] [/COLOR]Tego nie da sie opisać, to trzeba w tym być. Rozmawiałem z ludźmi z wielu schronisk w Polsce i byłem tam ( Kraków, Opole, Warszawa, Poznań, Jnowrocław, Włocławek, Paterek, Bydgoszcz, Brodnica, Gdańsk, Gdynia, Sopot, Konin, Olsztyn )- tam na miejscu i wiem z jakimi problemami się borykają i jak to psychicznie ich wykańcza.[COLOR=YellowGreen][B]wycieczki krztałcą[/B][/COLOR]:p Ja po dwóch miesiacach pracy, kiedy zaczynałem, miałem dość:-(:-(:-( leci 15 rok.[COLOR=YellowGreen][B]tak to nazywa sie wypalenie zawodowe- i ludzie pracujący nie z rzeczami np na taśmie, tylko z istotami żywymi powinni wiekrzą uwage na to zwracac i umiec w odpowiednim momencie ustąpić miejsca pracy innym - młodszym chetniejszym- nie wypalonym osobom[/B]-[B] bo to moze źle odbić sie na zdrowiu podopiecznych i pracowników - checi to nie wszystko moim zdaniem.[/B] [/COLOR]Resocjalizujemy psy, ale psów jest dużo, a chętnych mało, sami nie jesteśmy wstanie tego przerobić. Jeździłem kiedyś z psami na spacery, nie ma ludzi, a może czasu, a może odpowiednich ludzi.[COLOR=YellowGreen]ludzi nie ma a mogli by byc grunt to umiec z nimi pracowac - [B]a wtedy beda napewno pomocni- wolontariusze w schroniskach sa na wage złota! [/B] [/COLOR]
-
O chwała wszystkim wam ! max idzie do domu nowego w wtorek - wczoraj byłam z nowym włascicielem maxa na spacerze - mężczyzna szedł z psiakiem na smyczy- nie było zadnego problemu - brał od niego smaczki zatrzymywał sie siadał i przychodził do niego na komendy- na poczadku od czasu do czasu kiedy gość mówił zbyt dominującym tonem ( czesto ludzie tak maja bo uwazaja ze psiaka trza zdominowac-pozostałości po starych szkołach treserskich) maksiu jerzył sie i powarkiwał, ale teraz koles pracuje nad tonem swojego głosu i jest znaczna poprawa. Dzis Darek ( treser zajmujący sie maxem ( nie pracownik schroniska) był z nim na polanie- psiak pierwszy raz był spuszczony z smyczy, maksiu biegał sobie , bawił sie rzucanym mu kijem, przychodził do darka na przywołanie. Jutro kolejnA lekcja z nowymi włascicielami w poniedziałek uregulowanie formalnosci a w wtorek przetransportowanie do nowego domu. Max czekał długo - duzo sie miłych i nie miłych rzeczy w okół niego i za jego sprawą działo ale narescie trafił na ludzi którzy poswieca mu tyle miosci i czasu( koles zwalnia sie spracy zeby wpasc do psiaka) ile bed tylko w stanie mu dac. trzymajcie kciuki - jak tylko bede miec aparat to foteczki przesle- moze z workowego przekazania do nowego domu mi sie uda.:multi:Maxa historia dobiega konca ale przed nami jeszcze cała masa- bo w trakcie jego "rechabilitacji" umarło bezsensowna smiercia mnustwo bezbronnych stworzeń
-
Jestem pelęgniarzem w Schronisku dla Zwierząt w Toruniu i zajmuje się Maxem.( i wybieraniem psów "nadających " sie do eutanazji) Gdybyśmy chcieli go poddać eutanazji , to zrobiliśmy to już dawno[B](?),[/B] ale czasami trafiają takie psy i wielu przypadkach to jedyne rozsądne rozwiąznie. Ostatnio trafił malamut z większymi zaburzeniami w zachowaniu i teraz biega sobie po działce 1000 m2.-[B]ten przerzył a innego zabiliście.[/B] Kałkaz Szaman pogryz 5 osób bardzo poważnie i podjeliśmy decyzje o eutanazji po wielu dniach i pracy z nim. Tak robimy bo są psy , które nie nadaja się do adopcji.[B]( np pies z grzybicą- idealny przypadek do uśpienia?[/B]:cool1:) Proszę pamietać jaki mamy stan w Polsce stan około 9.000.000 psów i przy tej ilości trafiaja się psy całkowicie zniszczone lub z wadami genetycznymi. -l[B]lub brzydkie- prawda?[/B] Max jest bardzo nerwowy i cały swój stres wyładowuje na przedmiotach. Nie wiemy co działo sie z nim zanim trafił do nas, dlatego trzeba być ostrożnym w podejmowaniu decyzji. W stosunku do mnie też był niespokojny, nawet złapał mnie łapami za noge i zaczął warczeć. Trwało to dosłownie 10 sekund i nie zdecydowałem o uśpieniu, lub jak się mówi zabiciu.[B]( nazywamy rzeczy po imieniu) [/B]Pracujemy, a nie pracuje nad psem aby ocenić prawidłowo jego zaburzenie i podjąć odpowiednią terapie i oddać go adopcji, jeśli będzie się nadawać- z[B]adecydowaliscie ze juz mozna go oddawac.[/B] Można narobić osobie wiele kłopotu osobie która go weźmnie, jeśli przegapimy lub źle ocenimy jego zachowanie.- [B]Mysle ze tu chodzi o wybur odpowiedniego opiekuna który bedzie miał dla maksa czas i który bedziew chciał mu sie poswiecic- nie trzeba miec wiedzy treserskiej , lecz nie wystarczy tez tylko intuicja - trzeba miec checi i wiele cierpliwosci dla tego psa by umiec zauwazac jego potrzeby [/B] . [B]Mam nadzieje ze psiak znajdzie szybko dom bo strasznie duzo szumu wokuł jego sprawy sie zrobiło- tu rozmawiamy i mrówie a w tym samym czasie sa usypiane inne " niezresocjalizowane" zwierzeta[/B]
-
UWAGA UWAGA MAX ZNOW MA NAD SOBĄ NÓŻ-PRZED WCZORAJ Z KWARANTANNY -boksu gdzie siedział sam - został umieszczony z ok 5 suczkami, zachowuje sie tam narazie dobrze-nie powoduje konfliktowych sytuacji, raczej jest obojetny ,bawi sie swoimi zabawkami inne suki ma gdzieś. Lecz dzis dostałam tel od kierowniczki schroniska ze rozmawiali z soba na wzajem- (pracownikami) i stwierdzili ze jesli wystapi jakas nieciekawa sytuacja- max pogryzie ktoras z suk czy \areaguje nie tak na pracownikow to bedzie uspiony. jeszcze jakis czas temu mowiono zeby uwazac przy oddawaniu maxa- przy wyborze nowego wlasciciela, tak teraz chca jak najszybciej sie go pozbyc- prosze was bardzo o pomoc bo go zabija- juz nie jednego psa tak zabili- oni to zrobia!! i boje sie ze szybciej niz puzniej!ludzie dzwonia ale nie odpowiedzialni nie zdajacy sobie sprawy z sytuacji i zaburzen jakie ma.
-
słyszałam że psy wykorzystywane do pracy przy wyszukiwaniu narkotyków uzalezniają sie od tych substancjii-od tej woni- czy wie ktos cos wiecej na ten temat?
-
z maksem jest bcoraz lepiej , ostatnio chciał sie nawet bawic biegał za woreczkiem materiałowym - zapraszał nas do zabawy. zaczyna wykazywac przywiązanie ( jak ja lub treser odejdziemy to piszczy oglada sie za nieobecna osoba) prawie codziennie jestem u niego, biegamy - chodzimy na grzyby. Ostatnia os zainteresowana nie wykazywała najmniejszych checi do współpracy i nie dostała maxa. Szukajmy dsalej- ja nie mam netu i jest mi bardzo ciezko cos przez siec znalezc-wrzystko co moge to tylko pracowac z nim:razz:
-
Figa i jej szóstka dzieci już w swoich domach. Wygraliśmy tę batalię.
w-lenka replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
jk idzie adopcja? do mnie w sprawie szczeniakow miała przyjsc babka wczoraj ale dobrze ze nie przyszła bo jakas dziwna była przez tel- a i napewno piesek byłby zabawka dla dzieci :mad: -
niestety tak -- nadal bez domku.Maks ma dobry kontakt z innymi psami( był wypuszczany z bokserkiem i było wszystko oki) od kilku dni trwały przygotowania do spaceru- do zapiecia mu smyczy ( wczesniej pracownicy schroniska braali go na spacer po uwczasnym zarzuceniu na niego linki - a zdejmowali ją hakiem. Dzis udało mu sie ja zapiąć i normalnie zdiąć - wiec jest super----praca trwa nad nim - ludzie dzwonią ale narazie nikt konkretny.:roll:
-
Figa i jej szóstka dzieci już w swoich domach. Wygraliśmy tę batalię.
w-lenka replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
ja za chwilke jade do figi zdobic jej malcom zdiecia -
Figa i jej szóstka dzieci już w swoich domach. Wygraliśmy tę batalię.
w-lenka replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
biłam dzisiaj z panią Jolą u rodzinki.Sunia bardzo łakoma - jadłaby wrzystko co jej sie podsunie. Szczeniaki ruchliwe ( wchodza matce na głowe) rodzinka bedzie miała zapewnioną karme ( puriny). Lekarz stwierdził ze wrzystkie są zdrowe , ale ja dla świetego spokoju zkontaktowałąbym sie jeszcze z innym lekarzem ( ale to moze wyglądać jak podwarzanie kompetencji doktora który moze nie chcieć juz oferować pomocy) lekarka ( chyba praktykantka) sugerowała zeb rodzinke zabrac juz w poniedziałek od weta---tylko pytanie jest Gdzie? Suka w tej chwili mieszka w małejklatce z 6 szczeniat - a co za tym idzie nia ma ani chwili spokoju. Matka wypuszczana jest do ogrodu zeby sie załatwić. Domy są potrzebne na już. Szczeniaki zaaczęły juz powoli jeść samodzielnie- lekarka powiedziała ze tak za ok 10 dni bedzie mozna powoli zaczac je odstawiac od matki. Slijcie gdzie mozecie ( allegro - inne str) inf o adopcji i potrzebie DT ja nie amm netu w domu i mam utrudnioną sytuacje - działajcie . Matka juz dość przecierpiała. -
ja mam 2 letnia suke która strasznie ciagnie. jesli jest w trybie sesyjnym idzie ładnie pszy nodze ale jak juz idziemy na spacer normalnie ulica to ciągnie. cwiczyłysm drzewo - na napiecie smyczy stawałam suka luzowała ruszałam - ale za kilka kroków to samo i tak w kółko, cwiczyłysmy z zmianą kierunku i znów to samo wracała za mna i znow ciagneła-kupiłysmy kantar-----są chwile kiedy idzie na nim ładnie ale czasami łepek chce sobie ukrecic- ale z 2 str nie chce do konca rzycia chozic z nia na kantarze-kiedy i jak moge go zaczac eliminować?
-
Mypracowałysmy i metoda drzewa i zmieniania strony i metodą start - meta------i kupa nic nie działa----suka jak jest w trybie sesji to przy nodze sie trzyma -ale juz jak cwiczymy luźną smycz to jest problem. Zaczęłyśmy uzywac halti---sunia chodzi o wiele spokojniej na nim choc ma napady ciagniecia co doprowadza do bezsensownej szarpaniny która wcale mi sie nie podoba i nie miesci sie w kanonie pozytywnego szkolenia wiec prosze o rade bo z kantarkiem nie duzo miałam do czynienia: -czy na kantarze chodzimy tylko gdy nie mamy czasu na prace nad luzna smycza? -jak wykozystac kliker w uczeniu luznej smyczy( mi to tu nie pasuje bo kliker to marker i pes moze nie skumac ze chodzi nam własnie o luzna smycz) -kiedy zaczac i jak wycofywac kantar bo z tego co mui mówiono mam wykrztałcic u psa odruch skretu głowy w moja strone( tak jak bym zciagała kantarek) po lekkim nacisku na obroze - czy kantar moze słuzyc korekcie w chwili gdy pies na kogos zaczyna szczekac?
-
ja mam 2 letnia suke która strasznie ciagnie. jesli jest w trybie sesyjnym idzie ładnie pszy nodze ale jak juz idziemy na spacer normalnie ulica to ciągnie. cwiczyłysm drzewo - na napiecie smyczy stawałam suka luzowała ruszałam - ale za kilka kroków to samo i tak w kółko, cwiczyłysmy z zmianą kierunku i znów to samo wracała za mna i znow ciagneła-kupiłysmy kantar-----są chwile kiedy idzie na nim ładnie ale czasami łepek chce sobie ukrecic- ale z 2 str nie chce do konca rzycia chozic z nia na kantarze-kiedy i jak moge go zaczac eliminować?
-
tez interesuje sie tym tematem, bardziej z fascynacji a nizeli z potrzeby. wdzieczna bede za jakis inf jesli uda ci sie je zdobyc
-
właśnie co myslicie o tych seminarich?
-
ciągniecie moze jest tez u niej spowodowane pobudzeniem i lękiem-mieszkam w centrum miasta a suka jest lękliwa( nie umie chodzic prosto zawsze slalomem) na smaczki przestała juz dorze reagowac -bierze kąsek i prze do przodu wiec odstawiłam smaczki bo sama ogromna nagroda dla niej jest marsz do przodu ale ona wciaz ciagnie- ja sie zatrzymuje w chwili naprezenia smyczy i ruszam kiedy ona ja poluzuje ale znow wyrywa
-
nie wiem czy to oki boboje sie ze sie przyzwyczai do smaczkow ale bore sunie na smycz i co kilka krokow jak idzie kołomnie nei ciaqgnac daje smaczek,jak sie zaczyna znowu szarpanie staje i czekam az podejdzie do mnie wtedy ruszam i gdy idzie obok daje łakoc tylko nie wiem jak zmiejszyc te jej wybuchy szalenczego ciagniecia- dopiero jak zakuma ze mam smaczki uspokaja sie i zaczyna znow myslec za a mozee...isc przy nodze? .
-
40cm - sunia - wróciła za kraty - łagodna! całuśna! POMOCY !!!
w-lenka replied to Ambra's topic in Już w nowym domu
do góry----najgorsze ze czarne listy w momencie przepełnienia w schronisku nie obowiazuja- psa chca?-pies idzie---tak tez moja suka ktora była do adopcji w koncu została u mnie-ludzie ja wywalii z domu -przebiegła sporo km ale juz jest bezpieczna---do góry maleńka