Jump to content
Dogomania

KEEA

Members
  • Posts

    252
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KEEA

  1. Argos wciąż szuka domu, odpowiedzialnych i dobrych ludzi. Podnoszę...
  2. Tak, właśnie o czymś takim myslałam. Narazie nie mogę się zajmować sprawą Argosa. Za tydzień, może dwa poszukam gazety i zrobię ogłoszenia, a tymczasem podnoszę...
  3. Tak, to dobry pomysł,tym bardziej, gdy mamy juz na takie rzeczy pieniadze.
  4. Nie wiem, czy Argos ma jakieś aktualne ogłoszenia. Mogę sie nimi zająć, ale w przyszłym tygodniu.
  5. Argosk wciąż szuka domu. Podnoszę.
  6. Wiadomo, że pieniążki przydadzą się psiakowi. Argosiku, przesyłam Ci świąteczne pozdrowienia. Może Święta przyniosą ze sobą jakąś niespodziankę.
  7. [B]miloszz8,[/B] dziękuję Ci w imieniu Argoska :lol: Po Świetach zadzwonimy jeszcze raz do Pani prezes. Miałam właśnie taki plan, by napisać do darczyńców, czy w obecnej sytuacji chcą zwrotu, czy przeznaczą pieniążki na inne potrzeby Argosa. Pomyślałam, że spytam się wolonatriuszki-Marty, czego potrzebuje nasz psiak.
  8. Podnoszę, bo nasz Argosik wciąż szuka domu.
  9. Jeśli chodzi o stróżowanie, to w schronisku Argos zaczął dużo szczekać i pilnuje swojego terenu. Ciężko jest mi powiedzieć, jak reaguje na dzieci... Ale to jest naprawdę szczęśliwy, radosny i ufny psiak. W pierwszej chwili robi bardzo groźne wrażenie, szczególnie kiedy szczeka, ale potem wychodzi z Niego miły pies, który ufa ludziom. Moim zdaniem Argos nie jest psem do budy, do stróżowania. On będzie pilnował swojego terenu, ale uważam, że to jest psiak domowy. On ślepnie i potrzebuje kogoś, kto Go poprowadzi. Osoby komunikatywnej, która będzie naprowadzała Go głosem, która da Mu poczucie bezpieczeństwa. Kiedy do Argosa dużo mówiłam, cmokałam, to bardzo ładnie szedł, dał się prowadzić. On świetnie reaguje na głos. Ale jest bardzo silny. W pewnym momencie nadjeżdżała duża ciężarówka, jadąc od strony słońca i Argos bardzo się jej wystraszył. Zaczął mnie mocno ciagnąć i nie byłam w stanie Go zatrzymać. On miał wtedy wpuszczoną atropinę i jeszcze gorzej przez to widział, do tego ciężarówka wjechała na trawnik, była to nietypowa sytuacja i pewnie dlatego Argos tak się przestraszył. Tylko takich nietypowych sytuacji może byc wiele i sądzę, że Argosa powinna prowadzić osoba, która będzie w stanie Go zatrzymać. Marta mówiła mi jeszcze, że Argos ma skłonności do ucieczek, co jest typowe dla zaprzęgowców ;) To jest taki radosny, wesoły zaprzęgowiec w ciele szerszego owczarka obdarzonego siłą psiaka pociagowego ;) Przydałaby się Mu jakaś doświadzcona osoba. Argos dobrze czuje się w schronisku. To nie jest wielki schron, tam jest mało psiaków, troche kotów. Udało nam się załatwić Mu tam miejsce przez znajomą. Gdy już dojechaliaśmy po ostatniej wizycie, Argos ciągnął do schroniska. On czuje się tam bezpiecznie. Napewno byłoby Mu duuuużo lepiej w domu, wśród kochających ludzi, ale tam, gdzie teraz jest, nie jest Mu źle. Piszę to dlatego, że wiele psiaków źle znosi schronisko i sama byłam bardzo smutna zostawiając Go tam. Ale podczas całej naszej poniedziałkowej wyprawy jechałam zadowolona widząc tak dobry stan Argosa. I nawet, gdy Go zostawiałam w jego boksie, to nie czułam się z tym źle, bo psiak był zadowolony i czuł się tam bezpiecznie. On jest w bardzo dobrym stanie psychicznym. :lol: Jeszcze jedno, to jest drobiazg, ale jeśli ktoś nie miał zaprzęgowca, to może być to problemem. Argos lnieje tak, jak psiaki zaprzegowe, tzn. przez około 3 tygodnie wyrzuca mnóstwo sierści. To jest prawdziwy atak futra i ta sierść jest wtedy wszędzie, na ubraniach, meblach, w cukrze, po prostu wszędzie. My w domu nie mamy juz żadnych dywanów, bo to była masakra już przy pierwszym lnieniu naszej suczki. Niby to drobiazg, ale inne psy lnieją w zupełnie inny sposób, nie dosłownie gorściami, torbami futra. Jeśli chodzi o pieniądze, to najprawdopodobniej po prostu je oddamy. Usiłujemy skontaktować się jeszcze z Panią Haliną (prezes schroniska), by ustalić definitywnie, co z Argosem.
  10. Postaram się napisać w skrócie, co wynikło z naszej wczorajszej wizyty okulistycznej, a nie będzie to proste, bo zleciał nam na to w sumie cały dzień. Zacznę od tego, że Argos jest chyba straszy niż podano nam w schronisku(a także umieszczono na stronie schroniska). Zaczęlo się od rozmowy z Martą (wolontariuszką zajmującą się Argosem), która powiedziała nam, że uważa Argosa za straszego psiaka. By rozwiać wątpliwości spytaliśmy się o to podczas wizyty i Argos rzeczywiście został oceniony na 6-7 lat. Argos ma zaćmę i w zasadzie chyba tylko to zgadza się z tym, co nam powiedziano podczas poprzedniej wizyty okulistycznej...:cool3: Zaćmy nie trzeba operować jak najprędzej. Wcześniej usłyszeliśmy, że gdy zaćma zajmie już całe oko, to na operację będzie za późno i że trzeba ją zrobić w miarę szybko. Wczoraj okazało się, że z operacją wręcz czeka się do momentu, gdy psiak już oślepnie, ponieważ niesie ona ze sobą dosyć wysokie ryzyko (30-40%) utraty wzroku lub jaskry. Dlatego operując już ślepego psiaka ma się duuużo mniej do stracenia. Taką decyzję podejmuje się wtedy, gdy psiak dobrze sobie radzi z utratą wzroku, a tak właśnie jest z Argoskiem. On nie ma wiekszych problemów ze spacerowaniem w zupełnie obcym Mu miejscu. Bardzo ładnie reagował na mój głos i dosyć dobrze chodził, na nic nie wpadał. Wcześniej rozmawiałam telefonicznie z p. Oliwia (okulistką), by dowiedzieć się, co z tą atropiną, którą trzeba wpuszczać przed badaniem przez 2 tygodnie, by potwierdzić mozliwość operacji (takie były zalecenia na poprzedniej wizycie). P. Oliwia była bardzo zdziwiona czymś takim i powiedziała, że tak długie podawanie atropiny podowuje coś złego (nie pamietam dokładnie co, więc tak to napiszę) z mięśniem oka. Potem raz jeszcze dopytałam sie o to podczas wczorajszej wizyty uzyskując taką samą odpowiedź. Dodam, że tak długie podawanie wszystkich kropli było dokładnie rozpisane na kartce przez poprzednią okulistkę i nie ma tu mowy o moje pomyłce. Oprócz tego dochodzi kwestia wieku Argosa. Im psiak starszy tym więcej problemów z operacją samą w sobie. Operacja zaćmy trwa bardzo długo i wymaga głebokiej narkozy, a to może uwydatnić niewydolnośc któregoś z narządów wewnętrznych, w tym przede wszystkim serca. No i niestety zgadza się czas rekonwalescencji pooperacyjnej, a więc do 2 miesięcy. Dowiadując się coraz więcej mnożyły się moje wątpliwości, co do hmmm... odpowiedniego podejścia do Argosa osoby, która Go po raz pierwszy badała okulistycznie. Najpierw musieliśmy płacić pełną kwotę 130 zł za wizytę, chociaż był to psiak schroniskowy. Do tego kwota 2000 zł za SAMĄ operację, która miała być przeprowadzona w miarę szybko, dopóki zaćma zbyt mocno się nie rozwinie. I ta atropina, którą miał tak długo dostawać... Hmm.... Widzę to tak, że po tych 2 tygodniach wpuszczania atropiny na kolejnej wizycie może "nagle okazałoby się", że Argos ma coś z mieśniem i trzeba dodatkowo płacić za leczenie tego... Nie chcę nadinterpretować. Takie są moje odczucia. Na szczęście Argoska zbadała raz jeszcze p. Oliwia, która nie wzięła ani grosza za wizytę. Jesteśmy bardzo, bardzo wdzięczni i chcemy podziękować p. Oliwii oraz Gosi za prawdziwą pomoc i serce okazane naszemu psiakowi. W naszym i Argoska imieniu bardzo dziekujemy. :lol: Postaramy się jeszcze o kontakt z p. prezes schroniska, by ustalić, co dalej z Argosem. W związku z tym czego się dowiedzieliśmy, psiak prawdopodobnie nie będzie operowany biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw.
  11. Oki. Na 90% jedziemy w poniedziałek, ale pewność będziemy mieli niestety dopiero w poniedziałek rano.
  12. Nie robiłam. Może poczekajmy do poniedziałku lub środy, gdy Argos będzie po wizycie, to przynajmniej będziemy mieli aktualne wiadomości o Nim.
  13. I znów podnoszę. Niestety z powodów rodzinnych musimy przełożyć wizytę okulistyczną Argosa na tydzień po 05.04.09. Tak więc wiadomości o wzroku psiaka będą później.
  14. Podnoszę... Argosik wciąż szuka domu.
  15. Ehhh... To szkoda... Ja rozmawiałam przed 12... :roll: W przyszłym tygodniu w poniedziałek (lub ewentualnie środę) jedziemy na wizytę okliustyczną.
×
×
  • Create New...