-
Posts
19 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by azzura
-
Jak najbardziej popieram.Wiem,że mam jeszcze bardzo dużo pracy z moją sunią,ale wiem też,że przy jej mądrości i mojej cierpliwości wszystko nam się ułoży.Chwile mojego zwątpienia czy też jesiennego smutku minęły.Witaj w żłobku dorosła nad wyraz koleżanko :) Na zakończenie życzę Wam wszystkim i sobie także wspaniałych chwil z naszymi psinami.Szkoda czasu na kłótnie czy docinki.Dziękuję za rady,których mi udzieliliście,szkoda,że wśród tylu docinków.Na szczęście znalazłam forum,w którym dobrze się czuję i w którym jak czytam inni czują się dobrze ze mną.Ale nikomu z tego forum tamtego nie polecam,bo tamto forum jest najprawdopodobniej milusim żłobkiem prowadzonym przez wspaniałą,mądrą i wyrozumiałą przedszkolankę Panią Mrzewińską :) Mimo wszystko pozdrawiam Adriana
-
Aha.I proponuję jeszcze raz UWAżNIE CZYTAć POSTY INNYCH LUDZI :)
-
Pięknie poczytać takie posty zapatrzonej w siebie i w swoje racje osoby,do której zupełnie nie dociera to co pisze kto inny :) No tak,z pewnością Pani Mrzewińska przeczytała jedną książkę i to pewnie byle jak i teraz na forum się wymądrza :) Proponuję także zajrzeć na inne forum żeby nauczyć się z listów innych ludzi czym jest konstruktywna krytyka :) Przeprosiny przyjęte,dzięki innym ludziom niż tutaj odzyskałam wiarę w to,że nam i Basi się uda.I jak wcześniej pisałam już czym był mój pierwszy post tak teraz napiszę jeszcze raz.Ciężko na podstawie 2 "wyskoków" Basi nazwać ją agresywną (fakt nazwałam tak,pisałam już dlaczego),tym bardziej,że od tygodnia już nie reaguje źle przy misce.Pozdrawiam
-
[quote name='rodzina_rr']Kupiłam laba, wiedząc o rasie bardzo dużo. Czy to gwarantowało, że nie będę miała z nim kłopotów, a socjalizacja i ułożenie odbędą się bezproblemowo? Ktoś miał taką gwarancję, czy może tak jak ja, miał nadzieję, że będzie dobrze? Śledzę wątek od początku i nie dziwię się, że azzura jest urażona i zniechęcona. Czy nie lepiej jej pomóc konkretnymi radami (np. idź do behawiorysty, spal miskę) niż udawadniać, że jest głupia, nie zna się i niech nie próbuje nawet cokolwiek tłumaczyć, bo i tak jest głupia. Komu pomaga taka postawa? Co zmnienia na lepsze? Do czego zmierza? Komu poprawiło się samopoczucie, czytając ten topik albo coś do niego dopisując? Azzura - znam gościa, jednego!, który nie popełnił chyba żadnego błędu w wychowywaniu swojego psa. A zgadnij, ile znam osób, które maja psy? Śmiem twierdzić, że jest bardzo dużo osób, które miały jakis kłopot ze swoim pupilem. A jak poczytasz topik o tym, jak powinna wygladać dobra szkoła dla psów i kto to jest dobry szkoleniowiec, to zauważysz, że dobry szkoleniowiec jest przekonany o tym, że każdego psa bez względu na rasę czy wiek, można wiele nauczyć. Zachęcam Cię, czytaj forum. Nie wątpię, że z sunią też dojdziesz do ładu. Cóż, ludzie jak psy, są różni. Ja wolę te, które nie gryzą.[/quote] Cieszę się,że napisałaś :) Biorę udział w forum ale nie w tym.Poruszyłam swoją sprawę na innym forum i tam spotkałam się z normalnymi ludźmi,tam pomaga mi (i pewnie nie tylko mi) m.in.Mrzewińska.Jest tam bardzo sympatycznie,choć pojawia się też tam krytyka ale tak jakoś normalnie i nie dołująco podana.I podobnie jak Ty przed zakupem Basi czytałam bardzo dużo o goldkach.O tym jaki są mądre,jakie żywiołowe i tak jak Ty miałam nadzieję,że wszystko będzie dobrze.Starałam się i nadal staram wychowywać ją jak najlepiej.Ale jak widać problemy są.I nie jest lekko,bo nigdy nie szkoliłam żadnego ze swoich psów bo tym akurat zajmował się mój tata.Ale robimy postępy :) Basia nauczyła się "waruj" w ciągu dwóch dni! Bestia moja jest bardzo mądra :) Zajrzyj na tamto forum.Tam można znaleźć naprawdę mądrą krytykę i mądre rady.Bo tutaj tylko można albo się zdenerwować albo zdołować :) Też wolę te,które nie gryzą :)
-
Basia nauczyła się "waruj"!!!!!!!!!!!!!:loveu::multi: w ciągu dwóch dni!!!!!!!!:loveu:Nie przypuszczałam,że jest aż tak cudownie mądra :) Jak pisałam wcześniej chcę pójść z Basią na szkolenie posłuszeństwa,ale ile dam radę chciałabym sama zrobić.Dzięki też za info o książce,pewnie zaraz zerknę :) LaLuna czy Belgunia jest właśnie z Włocławka?
-
Nie masz pojęcia jak się cieszę,że pisząc poddajecie mi nowe pomysły,pomagacie mnie dorosłej,kochającej zwierzaki ale jak widać strasznie niedoświadczonej.Dziękuję :loveu: Napiszę jak mi idzie.
-
Może nie po łepkach,ale ze 3 miesiące temu i faktycznie tylko to co mnie interesowało :oops: próbowałam z paróweczką w ręku żeby warowała (tak jak kiedyś z psim ciasteczkiem w ręku "wymuszałam" na niej siad,podchodząc bardzo blisko aż usiadła),ale Basia siedziała i tylko sam łepek za paróweczką w dół opuszczała i patrzyła na mnie jak na głupią kiedy mówiłam "waruj".Więc jak mam jej pokazać "waruj"? W domu Basia umie puść/oddaj kiedy rzucamy jej piłkę.Na dworzu już nie.Zwykle poleci za piłką i albo: 1-trzymając ją w pysku podchodzi całkiem blisko,zostawia i pędzi gdzieś szukając patyka,albo wyrywa a później podrzuca kępki trawy albo 2-podchodzi z piłką i ani myśli jej oddać. w domu tego nie ma.w domu ślicznie oddaje.
-
Właśnie piję kawkę i rozmawiałam o tym wszystkim z mężem.Nie zostaje nam nic innego jak wziąć się do roboty! Basia uwielbia biegać za piłką,więc z tym będzie chyba najmniejszy problem,chociaż musimy ją nauczyć żeby przynosiła i oddawała piłkę,bo jak na razie łapie piłkę,podchodzi całkiem blisko i nie bardzo chce oddać,albo zostawia ją i idzie sobie "gdzieśtam" :) Chciałabym bardzo Wam podziękować bo dzięki temu "kopniakowi" od Was znów mam nadzieję na piękną współpracę z naszym psem.Bardzo dziękuję też Pani Mrzewińskiej,aż uwierzyć nie mogę,że osobiście napisała :) W razie co mogę liczyć na dalszą pomoc?Jeśli mogę będę tutaj opisywała jak nam idzie.Proszę żebyście spojrzeli na nasze poczynania swoim krytycznym i doświadczonym okiem i żebyście pisali co robimy nie tak. Już dziś przy śniadaniu uczyliśmy waruj.Basia chyba nie wie o co chodzi.Siada super,można powiedzieć odruchowo.Po komendzie "waruj" z siadu,trzymając w jednej ręce parówkę drugą robiłam wszystko żeby ułożyła się na "waruj".Po 5 razie czułam,że stawia mniejszy opór,ale sama jeszcze nie waruje.Ile czasu dziennie mamy ją uczyć?Czy najpierw tylko np "waruj" czy równorzędnie inne komendy też?
-
Ale jestem uparta i postaram się nie poddać i zacznę naprawiać swoje błędy,tylko od czego mam teraz zacząć?
-
Tak sobie myślę nad tym co Pani tutaj napisała i analizuję nasze człowieczo-psie życie...I wynika mi z tych analiz jedno-jestem zdecydowanie za miękka i zbyt mało stanowcza zarówno w stosunku do dzieci jak i do Basi...Ale ja chyba nie umiem,nie potrafię być inna....Właśnie myślę,że faktycznie to przez moje zachowanie i dzieci i Basia nie mają poczucia bezpieczeństwa,nie potrafią określić granic,przez co zachowują się tak jak się zachowują.Kiedy pierwszy raz trafiła mi w ręce Pani książka przeczytałam ją jednym tchem z zamiarem nauczenia siebie i Basi języka człowieczo-psiego.Później odpuściłam.Zastanawiam się dlaczego i jak sobie przypominam Basia zaczęła mieć "w nosie" jakiekolwiek nagrody i powoli przestawała słuchać.Z tej całej mojej nauki zostało jej tylko "siad","zostaw","nie wolno","do siebie","idziemy".Ona jest strasznym niejadkiem i ma w nosie już nie tylko ciasteczka i herbatniki dla piesków,ale też nawet parówkę.Dlatego odpuściłam chyba popełniając tak sobie myślę okropny błąd...:( I teraz takie pytanie mi się w głowie kołacze,czy jeszcze zdołam JA SAMA to naprawić czy zostaje już tylko szkolenie....Eh....pogubiłam się,a co najgorsze dopiero "rozmowa" tutaj dała mi do myślenia...
-
Jestem szczerze zdumiona Waszą życzliwością....Już piszę dlaczego.Pierwszy raz w życiu wzięłam udział w forum i to pod wpływem może jakiejś depresji jesiennej...sama nie wiem.Ale na tamtą chwilę poczułam się tyci zdołowana.Poruszyłam ten temat także na forum "grupy 8"->retrivery.Tam się działo,zajrzyjcie.Po tamtych odpowiedziach przyznaję,że straciłam wiarę w zwyczajną ludzką delikatność i życzliwość.Ale dzięki Wam jak tak dalej pójdzie zacznę wierzyć,że może ona jeszcze istnieje?:) Wiem już,że zdecydowanie za mało napisałam,ale jak wcześniej wspomniałam to było takie "wyrzucenie z siebie" swego rodzaju zdumienia.Teraz pozwólcie,że nadrobię braki opisując Wam nas :) Mam na imię Adriana i wraz z mężem,dwójką dzieci,Frytką-6 letnią kotką i 7-miesięczną Basią tworzymy taką sobie prawie zwyczajną rodzinkę. Od 2 lat rozmawialiśmy o tym by powiększyć naszą rodzinę.Rozmawialiśmy o psie.Wspominaliśmy z mężem nasze psy z tęsknotą.Rodzina niby pełna ale brakowało kogoś...właśnie psa do pełni szczęścia...Mieliśmy powiększyć naszą rodzinę dopiero jak dzieci pójdą do szkoły.Takie były plany.Któregoś razu kiedy byłam z synkiem na dogoterapii prowadzonej z Nowofunlandami,terapeutka zauważyła jak oboje z synkiem żegnając się z tymi wspaniałymi misiami mamy łzy w oczach.Zapytała czy nie chcielibyśmy psa.Powiedziałam o moich obawach,że dzieci są jeszcze za małe.Powiedziałam o tym jak bardzo brakuje nam tego wspaniałego psiego towarzystwa.I to ona przekonała mnie,że wcale nie jest za wcześnie na powiększenie naszej rodziny.Mieszkamy w bloku,więc to ona poleciła nam goldena.Zaprosiła nas do swojej koleżanki,opiekunki właśnie goldena żebyśmy mogli od niej dowiedzieć się na co zwrócić uwagę przy zakupie psa.I na tym skończyły się moje chęci adopcji psa ze schroniska (w którym z resztą przez rok,jako panna byłam wolontariuszką).I od tamtej pory zaczęły się poszukiwania.W końcu znaleźliśmy naszą Basię.Miała 8 tygodni kiedy zamieszkała z nami.Od małego była troszkę lękliwa.Wychowywaliśmy ją i nadal wychowujemy opierając się nie tylko na własnym doświadczeniu ale także na podstawie tego co wyczytamy właśnie w książkach Mrzewińskiej.2 razy zdarzyło się Basi ostro zareagować przy jedzeniu.W pierwszej kolejności wiadomo poleciałam do weta i do lokalnego trenera psów,ponieważ ani Iwan ani Max(moje kochane poprzednie psy) nigdy tak się nie zachowywali,więc była to dla mnie nowość.Teraz już nie warczy kiedy je.Po tygodniu przyzwyczajania "olewa" to czy ktoś z nas ją pogłaszcze.Absolutnie nie mamy zamiaru jej przeszkadzać kiedy je czy śpi.Chodziło nam tylko o to,żeby kiedyś jak któreś z dzieci niechcący się np o nią otrze kiedy Basia będzie jadła,żeby nie ugryzła.Mam nadzieję,że teraz już nie musimy się o to bać.Jeśli chodzi o jej lękliwość,to i tak wiele z tych rzeczy,których się bała zdołaliśmy wyeliminować poprzez stopniowe,malutkimi kroczkami pokazywanie Basi,że to co ją straszy nie jest wcale takie straszne.W tym też pomogły nam bardzo książki Mrzewińskiej.Na dzień dzisiejszy boi się tylko większych od siebie psów-reaguje tak,że kiedy podbiega pies kładzie się na plecach,czasami popiskuje,za chwilkę podrywa się do zabawy z psem,po chwili znów się kładzie kiedy pies próbuje ją obwąchać i tak w kółko.Mam nadzieję,że uda nam się kiedyś sprawić,że przestanie się bać dużych psów.Boi się też szczególnie wieczorem kiedy zauważy np jakiś papier,coś co i mnie by wystraszyło,ale podchodzę z nią powolli,mówiąc ciepło do niej i patrzymy sobie co tam za śmieć leży i głupio nas straszy :smile: Może coś jeszcze o Basi.Ona jest bardzo wrażliwa (co ma pewnie po mnie :) ) i bardzo posłuszna.Ale też niesamowicie radosna i opiekuńcza.Już od jakiegoś czasu wyczuwa chyba,że nasz synek Filipek jest chory,bardzo dużo czasu spędza właśnie z nim.Chodzi za nim krok w krok,bawi się z nim w przeciąganie,przynosi szczotkę żeby mógł ją czesać i całują się po całych buziach przy akompaniamencie śmiechu synka i pomrukiwania (my nazywamy to "gruchaniem") Basi :) wierzcie mi-wspaniały widok.Chcieliśmy zapisać Basię na "posłuszeństwo" kiedy miała 4 miesiące,ale wet powiedział żeby poczekać tak do ok 10 miesiąca życia.Tłumaczył to tym,że pies ok roku zwykle przechodzi "bunt nastolatka" i sporo psów właśnie w tym wieku zapomina to czego się nauczyło (sunia mojego szefa faktycznie tak się zachowowywała i musiał ją drugi raz dać na szkolenie).Ja nie znam się aż tak,więc nie wiem czy to prawda,ponieważ Iwana i Maxa mój tato uczył i były bardzo posłuszne.Ja też Basię uczyłam,ale teraz nie zawsze mnie słucha :) Pewnie wielu rzeczy nie umiem,nie mam wprawy dlatego.W każdym razie za 3 miesiące Basia zacznie szkolenie :) Teraz może troszkę o zabawach z nią i o dzieciach.Dla nas psy są przede wszystkim członkami rodziny,przyjaciółmi,więc nigdy nie traktujemy ich jak zabawki czy maskotki.I tego też uczymy nasze dzieci.Filipek ma 5 lat,zespół ADHD i cechy autyzmu,ale wierzcie mi,że od kiedy Basia jest w domu stał się spokojniejszy,mniej zamyślony,opiekuje się nią-wyczesuje,prowadzi na smyczy,rzuca piłkę czy przeciąga linkę.Laura ma 3,5 roku.Ona jest z tej dwójki od przytulania,głaskania,"czytania Basi książeczek" :) przedstawiania lalek i misiów :) My z mężem czuwamy nad nimi,korygujemy kiedy np Filipkowi coś wpadnie do główki i zaczyna ciągnąć Basię za ogon-nasza reakcja jest natychmiastowa.I praktycznie ciągle ktoś z nas jest z tą całą ferajną w domu,pozwala nam na to charakter naszej pracy(2-3 godzinki w "terenie" a później "praca domowa").Kiedy nas nie ma dzieci są w przedszkolu a Basia zostaje w domku z Frytką-naszą kotką.I tutaj muszę coś napisać koniecznie.Zanim pokochaliśmy Basię dużo czytałam na temat tej rasy.Czytałam m.in. o tym,że zostawiane same w domu gryzą co popadnie.Może Was zdziwię,może nie,ale Basia nigdy nic nie pogryzła!!Żadnych mebli,żadnych butów czy kapci.NIC.Wybaczcie-musiałam się pochwalić :) Mimo tego,że mieszkamy w bloku,"rzut beretem" rozciąga się wielokilometrowy las z 2 jeziorami.I to tam zwykle raz dziennie wychodzimy z nią na dłuższy spacer trwający minimum godzinę.Prócz tego rzecz jasna nie siedzi cały dzień w domu i 4 razy dziennie wychodzi na takie króciutkie 10-15 minutowe spacery "przyblokowe". Zdaję sobie sprawę,że pewnie popełniam mnóstwo błędów (zapewne nieświadomie) zarówno w wychowywaniu dzieci jak i Basi.Mimo tego,że od 26 lat mieszkam w towarzystwie psów i pracowałam rok w schronisku czasami czuję się zupełnie niedoświadczona.Tym bardziej,że żaden z moich poprzednich psów nigdy nie był profesjonalnie szkolony,więc o szkoleniach wiem z książek.I naprawdę starałam się od małego i staram się teraz wprowadzać to co przeczytam w czyn,ale przyznaję nie zawsze mi się to udaje.Za to macie prawo mnie krytykować.Mam przykre doświadczenia z tamtego forum (może jestem chorobliwie nadwrażliwa,jak tam napisano) w związku z czym mam prośbę-nie bądźcie złośliwi i nie obrzucajcie mnie "błotem",bo bardzo chciałabym tu zostać i czasami coś napisać,coś przeczytać. Pozdrawiam.Adriana
-
I jeszcze coś do Laverny...W szoku jestem nadal czytając ostatni akapit...Jak mogłaś napisać coś takiego nie znając mnie?To już nie krytyka,to już obraza.Przeczytaj sobie uważnie mój list.Mam ogromną nadzieję,że masz w sobie choć trochę serca i że będzie Ci wstyd,że tak mnie oceniłaś.Z resztą czy my ludzie jesteśmy na tyle mądrzy i sprawiedliwi,by oceniać innych?Laverna,ogarnij się i czasami pomyśl zanim coś napiszesz.No chyba,że myślenie i dobroć sprawiają Ci trudność.
-
Kurcze,a jednak napiszę,bo już teraz śmieję się z Waszych wspaniałych mądrości a nie przykro mi.Jesteście doprawdy bardzo wrażliwi.... Jeśli uważnie czytaliście powinniście choć jedno wiedzieć,że dla nas-dla mnie i mojej rodziny pies nie jest TYLKO psem,ale traktowany jest i zawsze był JAK CZŁONEK RODZINY.No ale może komuś to umknęło.Mój pierwszy pies-owczarek niemiecki odszedł w wieku 15 lat.Był najwspanialszym psem na świecie,moim opiekunem i przyjacielem odkąd skończyłam rok.Mój drugi pies Maksik "owczarko niemiecko-podobny :) ) został znaleziony przeze mnie na ulicy.Cały poraniony,poprzypalany,odurzony gazem,nieprzytomny...wet nie dawał mu szans,ale ja i moi rodzice upraliśmy się-przeżył.Iwan miał wtedy 10 lat,ale jakoś się dogadywali.Mieszkałam z rodzicami w domku,więc niepotrzebnego ścisku też nie było.Maks był najwierniejszym psem na świecie,Odszedł w wieku 13 lat...Miał raka...jeszcze go ratowaliśmy,jeszcze chcieliśmy by był z nami...To był 5 lat temu.W tym czasie wyszłam za mąż,urodziły nam się dzieci.Od 2 lat rozmawialiśmy o tym by powiększyć naszą rodzinę.Rozmawialiśmy o psie.Wspominaliśmy z mężem nasze psy z tęsknotą.Rodzina niby pełna ale brakowało kogoś...właśnie psa do pełni szczęścia...Mieliśmy powiększyć naszą rodzinę dopiero jak dzieci pójdą do szkoły.Takie były plany.Któregoś razu kiedy byłam z synkiem na dogoterapii prowadzonej z Nowofunlandami,terapeutka zauważyła jak oboje z synkiem żegnając się z tymi wspaniałymi misiami mamy łzy w oczach.Zapytała czy nie chcielibyśmy psa.Powiedziałam o moich obawach,że dzieci są jeszcze za małe.Powiedziałam o tym jak bardzo brakuje nam tego wspaniałego psiego towarzystwa.I to ona przekonała mnie,że wcale nie jest za wcześnie na powiększenie naszej rodziny.Mieszkamy w bloku,więc to ona poleciła nam goldena.Zaprosiła nas do swojej koleżanki,opiekunki właśnie goldena żebyśmy mogli od niej dowiedzieć się na co zwrócić uwagę przy zakupie psa.I na tym skończyły się moje chęci adopcji psa ze schroniska (w którym z resztą przez rok,jako panna byłam wolontariuszką).I od tamtej pory zaczęły się poszukiwania.W końcu znaleźliśmy naszą Basię.Miała 8 tygodni kiedy zamieszkała z nami.Od małego była troszkę lękliwa.Wychowywaliśmy ją i nadal wychowujemy opierając się nie tylko na własnym doświadczeniu ale także na podstawie tego co wyczytamy właśnie w książkach Mrzewińskiej.I teraz napiszę tak:mój pierwszy post był swego rodzaju atakiem paniki,a może to tak jesienny nastrój na mnie podziałał.2 razy zdarzyło się Basi ostro zareagować przy jedzeniu.W pierwszej kolejności wiadomo poleciałam do weta i do lokalnego trenera psów,ponieważ ani Iwan ani Max nigdy tak się nie zachowywali,więc była to dla mnie nowość.Obaj powiedzieli mi o odwrażliwieniu o czym wspomniała jedna z forumowiczek odpowiadając na mój pierwszy list.Jedyna z resztą,która nie obrzucała mnie totalną krytyką.Swoją drogą jak podnosicie na duchu Wasze psy tak jak mnie zdeptaliście to nie zazdroszczę Waszym psom...I gratuluję wrażliwości...Podobno jakie ma się serce dla zwierząt takie ma się dla ludzi...Ciężko mi uwierzyć,że macie jakąkolwiek wrażliwość,ponieważ zdołowaliście mnie do łez.Dobra,ok,nie znacie mnie,więc dlatego piszę ten list.Ale z tym,że później przez takich jak ja musicie szukać psiakom domów to totalna przesada!!!NIE TYLKO WY SZUKALIśCIE CZY SZUKACIE PSOM DOMóW!!!JA PRACUJąC W SCHRONISKU TEż TAK ROBIłAM.Mam nadzieję,że wstyd Ci teraz za to co napisałaś... Wracając do Basi.Po kilku dniach można jej przy misce robić już wszystko.I tak,przyznaję-my popełniliśmy błąd,że od małego kiedy jadła nikt przy misce jej nie przeszkadzał,więc teraz nagle nasza kochana nastolatka się tyci zbuntowała :) Ale teraz jest już ok.Jeśli chodzi o jej lękliwość,to i tak wiele z tych rzeczy,których się bała zdołaliśmy wyeliminować poprzez stopniowe,malutkimi kroczkami pokazywanie Basi,że to co ją straszy nie jest wcale takie straszne.W tym też pomogły nam bardzo książki Mrzewińskiej.Na dzień dzisiejszy boi się tylko większych od siebie psów-reaguje tak,że kiedy podbiega pies kładzie się na plecach,czasami popiskuje,za chwilkę podrywa się do zabawy z psem,po chwili znów się kładzie kiedy pies próbuje ją obwąchać i tak w kółko.Mam nadzieję,że uda nam się kiedyś sprawić,że przestanie się bać dużych psów.Boi się też szczególnie wieczorem kiedy zauważy np jakiś papier,coś co i mnie by wystraszyło,ale podchodzę z nią powolli,mówiąc ciepło do niej i patrzymy sobie co tam za śmieć leży i głupio nas straszy :) Moi drodzy.Na zakończenie.Potrafię przyjąć krytykę ale takie ilości na raz po prostu mnie załamują i denerwują.Tak jestem osobą wrażliwą,szkoda,że Wy mniej...Zdaję sobie sprawę,że popełniłam i pewnie jeszcze popełnię wiele błędów zarówno w wychowaniu Basi jak i pewnie naszych dzieci.Ale kto się nie myli,niech pierwszy rzuci kamieniem.Jesteście nieomylini???Ciekawe...Widzę,że uwielbiacie dopieprzać(choć dzięki Bogu nie wszyscy).I krytykujcie,owszem,mnie i siebie i innych skoro jesteście tacy mądrzy i doświadczeni,ale na litość-miejcie w sobie choć trochę serca i wrażliwości.Nauczcie się tego może od Waszych psów?
-
Zawsze jesteś taka złośliwa???Miewasz jakieś kompleksy???Wiesz,pierwszy raz w życiu wzięłam udział w forum a mam prawie 30 lat.I dzięki Twojej "uprzejmości" wiem,że był to ostatni raz.Od ponad 20!!!! lat mieszkam w towarzystwie psów i pierwszy raz spotkałam się u mojego psiaka z agresją dlatego mnie to zaniepokoiło i skłoniło do zastanowienia czy może gdzieś popełniłam błąd...Wiem już gdzie-pisząc tutaj.Tak,trener podał kilka pomysłów,ale ciekawa byłam jakie pomysły mieliby internauci.Myślałam,że po to jest forum.Trudno,pomyliłam się.Jeżeli wszyscy tutaj są tak życzliwi jak Ty to oznacza,że forum jest miejscem gdzie piszą niedojrzali emocjonalnie smarkacze.Dziękuję za skuteczne zniechęcenie mnie do TAKIEJ formy przekazu.Pozdrawiam wszystkich mimo wszystko bardzo serdecznie.A Basię...cóż...pewnie masz rację-krasnoludki drażnią....
-
czytam to co napisałeś i masz rację-nic nie wiesz.Kupiłam ją na polecenie terapeuty synka(zawsze miałam kundelkowate owczarki pseudoniemieckie).Pół roku szukałam odpowiedniej hodowli.Od początku Basia przyzwyczajana była do różnych ekstremalnych rzeczy takich jak wszelkiego rodzaju hałasy,ściski czy dźwięki.3 miesiące siedziałam w domu i tylko mąż pracował,żeby zająć się jej szkoleniem-odniosłam sukces z czego jestem bardzo dumna.Nie mam nastu lat i od 1 roku życia mieszkam wśród psów i wiem dokładnie,że tak jak ludzie tak i psy mają indywidualny charakter.I nie jestem naiwna-Golden to też pies jak każdy inny,którego przodkiem jak by nie patrzeć był wilk.Wybrałam tę rasę nie dlatego żeby pies w domu był maskotką.Takiego wyboru dokonaliśmy z kilku powodów,mniej lub bardziej ważnych.Rozmawiałam też z trenerem od nas z miasta i to on zaproponował mi to forum.Żeby inni właściciele psów polecili mi swoje sposoby bo może wpadną na inne niż my.A pomoc jest owszem zarówno nam jak i jej potrzebna.Postaraj się następnym razem może troszkę mniej oceniać innych.Nie każdy piszący takie listy jest głupszy i bardziej naiwny niż Ty.
-
Witam wszystkich Mam dziwny problem z moją 7-miesięczną Goldenką.Kupiłam ją z hodowli,jest z rodowodem,więc nie podejrzewam żadnych mieszanek.Kupiłam ją,ponieważ bardzo tęskniło nam się za psem(ostatni odszedł 5 lat temu i do niedawna jeszcze żeśmy nie mogli się pozbierać po jego stracie) a nasz synek ma autyzm i ADHD dlatego padło właśnie na Goldena.ALE....ona jest agresywna!!!Konkretnie chodzi o jej zachowanie kiedy coś je.Strasznie warczy a dziś kiedy ją pogłaskałam jak jadła ugryzła mnie z dzikim warkiem :placz: Bardzo ją kochamy,nigdy nie była bita i jesteśmy teraz w kropce....Mamy dwoje małych dzieci a ona gryzie :-( Jest strasznym tchórzem boi się wszystkiego,większych psów,autobusów,krzyku...Jest taka kochana a ja nie wiem jak jej i nam pomóc....Pomóżcie!
-
Witam wszystkich Mam dziwny problem z moją 7-miesięczną Goldenką.Kupiłam ją z hodowli,jest z rodowodem,więc nie podejrzewam żadnych mieszanek.Kupiłam ją,ponieważ bardzo tęskniło nam się za psem(ostatni odszedł 5 lat temu i do niedawna jeszcze żeśmy nie mogli się pozbierać po jego stracie) a nasz synek ma autyzm i ADHD dlatego padło właśnie na Goldena.ALE....ona jest agresywna!!!Konkretnie chodzi o jej zachowanie kiedy coś je.Strasznie warczy a dziś kiedy ją pogłaskałam jak jadła ugryzła mnie z dzikim warkiem :placz: Bardzo ją kochamy,nigdy nie była bita i jesteśmy teraz w kropce....Mamy dwoje małych dzieci a ona gryzie :-( Jest strasznym tchórzem boi się wszystkiego,większych psów,autobusów,krzyku...Jest taka kochana a ja nie wiem jak jej i nam pomóc....Pomóżcie!