Jump to content
Dogomania

Neukor

Members
  • Posts

    52
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neukor

  1. Ja tez mam psa z krótką sierścią- pinczera średniego i nie ma z nią problemu zimą, jeśli biega luzem to mróz jej nie straszny. Zgadzam się z tym, ze trzeba przeanalizować warunki zewnętrzne, ale też nie przesadzać zbytnio i jeśli jest w miarę ciepło to wyjść na spacerek, a jeśli jest porządniejszy minus to albo wyskoczyć na szybkie załatwienie sprawy albo w skrajnych sytuacjach zostać w domq choć gorsza od chłodu jest dla malucha wilgoć, gdy jest zimno, gdyż potęguje uczucie chłodu. Tak więc minusem bym się aż tak bardzo nie przejmowała jak deszczem czy silnym wiatrem, gdyż to jak najbardziej może dać negatywne efekty po spacerze. Dla spokoju ducha zapytałam się znajomych hodowców pinczerów: i miniatur i średniaków i wszyscy są za zimowymi spacerami, a zawsze mi się wydawało, że pinczery mini to największe zmarzluchy, więc obstaję przy swoim: spacerować, hartować, ale wszystko jak zwykle z głową.
  2. Neukor

    Karanie.

    Tu się nie zrozumiałyśmy, mało precyzyjnie sie wyraziłam, mój błąd. Oczywiście nie popieram całkowitego zdominowania zwierzaka i opierania jego wychowania na wywieraniu na nim negatywnej presji, na siłowych rozwiązaniach. jak najbardziej najlepsze jest pozytywne uwarunkowywanie, ale tez potrzebne jest to zaufanie od zwierzaka, że to co my robimy i to o co go prosimy jest słuszne, że mamy rację i że to partnerstwo (bo to chyba najlepsze słowo) które jest między nami obu stronom sie opłaci. Zgadzam się, że trzeba psu poświęcać jak najwięcej czasu bo jest to i pożyteczne i nie oszukujmy się przyjemne, ale czasem są sytuacje, gdy trzeba się wykazać stanowczością i konsekwencją i wcale nie mam tu na myśli bicia czy temu podobnych rzeczy.Chciałam pójść na skróty (takie myśleniowe) i wyszło jak wyszło.
  3. A co ci da to drugie szczepienie skoro właściciele i tak wychodzą na dwór i na butach przynoszą wszystko do domu?? Nie sądzę, żeby mieli maty dezynfekcyjne przed wejściem i pilnowali by pies nie miał kontaktu z rzeczami, a szczególnie butami, których używają (jeśli tak to ok tu masz rację). Owszem w Wielkiej Brytanii jest cieplej znawco klimatologii, ale nie wiem czy zwróciłaś uwagę, że obecnie to ta zima u nas taka mało dokuczliwa, bo jak tu zrozumieć plus 5 w styczniu. Nie mówię, że buty uczłowieczają tylko ocenianie sytuacji ludzka miarą. podkreślam, że nie każę wyrzucać maluch na nie wiadomo ile na dwór tylko na krótkie wyjście, jeśli właściciel uważa ze zwierzak marznie- zimowe spacerki stymulują układ odpornościowy i mogą pozytywnie wpłynąć na kondycje zwierzaka jeśli zrobimy to wszystko z głową, zwłaszcza gdy mamy taka sytuacje jak teraz, czyli nazywając to po imieniu ciepłą zimę. Nie jestem żadnym sadystą, który ma jedynie zamiar skrzywdzenia zwierzaka wyrzucając go na dwór w owej zimie. Wbrew temu co uważasz chce dla niego dobrze. pozdrawiam.
  4. AnceS chodziło raczej o to, że jak pani z fundacji go pozna to nie będzie chciała go wsiąść. Ja jednak trzymam mocno kciuki i mam nadzieje, że wszystko pójdzie dobrze. Do 19. już niedaleko więc wkrótce poznamy koniec tej historii i oby był z happy end'em. Pisałam to przed odpowiedzią AsiK. Czyli niestety sytuacja sie troszke komplikuje :( miejmy jednak nadzieję, że dobrze się to skończy. A nad czym dokładnie się fundacja zastanawia??
  5. Neukor

    Karanie.

    Ludzie raczej do tworzenia stada sie średnio nadają. Ale pies, gdy nie widzi wytyczonych zasad przejmuje stery nad sobą i wtedy hulaj dusza, potrafi pokazać ząbki. W moim przekonaniu teoria jest godna polecenia, w innym przypadku kilka psów, z którymi miałam przyjemność się zapoznać, w tym i mój, dawno byłoby za tęczowym mostem.
  6. Właśnie, że powinno się z dziećmi wychodzić na spacery w zimie. Wystarczy je ubrać odpowiednio. Ludzie czasem się za bardzo przejmują, chowają w cieple i sterylnych warunkach i potem rośnie pokolenie alergików i dzieci chorowitych. ja nie mówię, że trzeba malucha brać od razu na godzinny spacer przy minus 10. Wsiąść z domku, postać chwilkę na korytarzu(dosłownie chwilkę 1-2min) by z ciepłego nie wychodzić od razu na zimno i wyjść na kilka chwil. Jak urośnie, będzie łatwiej. trzymanie psa całą zimę w domu bo jest zimno nie jest wytłumaczeniem. To są teriery, psy użytkowe, przystosowane do pracy w różnych warunkach i gdyby młode nie potrafiły dawać sobie w nich rady dawno rasa by przestała istnieć. Dążmy do tego by zachować w psu jak najwięcej jego pozytywnych psich cech, a nie uczłowieczajmy go na siłę.
  7. I radziłabym nie robić z tego przy niej problemu, nie rozczulać sie nad nią pdczas pobytu na schodach, branie na ręce też nie jest najlepszym wyjściem, ale innego raczej nie ma, więc podczas znoszenia nie starać się psa uspokoić- to działa odwrotnie i potęguje jego strach. ćwiczyć z psem dużo w domq, pogłębić łączącą was więź a reszta została już opisana.
  8. Do wiosny nie ma co czekać, jeszcze dużo czasu zostało. najlepiej sunie często i na krótko zabierać na dwór, fakt jest jeszcze mała więc trzeba uważać, ale nie można też przesadzać np. z butami itp., kubrak dla spokoju sumienia ewentualnie, a łapy warto smarować wazelina w mieście jak sól na chodniki sypią, to w końcu terier a nie chichuachua. Choć podkreślam uważać, wyjść dosłownie na pięć minut; najbezpieczniej jest zabierać ja na dwór po spaniu, jedzeniu, zabawie- tedy jest największe prawdopodobieństwo, że będzie chciała się załatwić. Sunia powinna sie hartować i uczyć załatwiania potrzeb na zewnątrz. Wynosić ją często, dawać jakaś nagrodę jak się załatwi na zewnątrz, a na niespodzianki w domq nie zwracać uwagi. To terier więc szybko powinna załapać.
  9. Neukor

    Karanie.

    Pinczer to bardzo charakterystyczna rasa. mimo swojego małego ciałka potrafią mieć porządny charakterek. Przede wszystkim trzeba rozróżnić na początku czy jest to agresja lękowa, czy może mała dojrzała i zechciała przejąć stery. jednak do tego konieczny jest opis sytuacji, w których gryzie, gdyż reakcja na to powinna być różna w zależności od rodzaju agresji, tak więc czekamy na więcej informacji.
  10. W pełni się z tobą zgadzam Martens. Oddanie psa do tresera nie jest żadnym rozwiązaniem. Z psem trzeba przede wszystkim pracować, poświęcić mu trochę czasu. Dać możliwość wyszalenia się, ale także popracować nad posłuszeństwem. owczarki są psami zdecydowanymi i jeśli nie widza we właścicielu przewodnika to same przejmują stery. Pies jest jeszcze młody więc zmiana zachowania w stosunku do niego i trochę pracy szybki mogą przynieść dobre efekty. przede wszystkim trzeba być konsekwentnym w tym co sie robi.
  11. Dokładnie, dokładnie. jak tam prace nad wyjazdem Bazylka?? Mam nadzieję, że wszystko układa ie pomyślnie. trzymamy kciuki.
  12. Trzymam Baziu za ciebie mocno kciuki, a twoja przyrodnia siostra Shilla co tam może:eviltong: i mamy nadzieję, że odnajdziesz tego swojego ktosia tak jak my trafiłyśmy na siebie.
  13. Nie uważam wymiany poglądów za niepotrzebne spięcia ale w odróżnieniu od was nie polemizuje z wami tylko z tym co piszecie, by znaleźć najlepsze wyjście. Nie piszę tekstów w postaci ,, zastanów się co ty pi...szesz" itp. Staram sie potwierdzać to co pisze literaturą itp. by nie było to gołosłowie i rozumiem, że niektórzy mogą mieć inne zdanie ale niech polemizują z faktami a nie najeżdżają na mnie, gdyż, wbrew temu co niektórzy mogą sądzić, chcę Bazylowi pomóc. Być może się mylę, nigdy nie można mieć 100% pewności w kwestii zachowania sie zwierząt, gdyż jest to zjawisko bardzo złożone, ale biorąc pod uwagę zmiany w gospodarce hormonalnej i ich wpływ na zachowania, wydaje mi się, że będzie on dla Bazyla negatywny i proszę by uszanowano moja zdanie nawet jeśli się z nim ktoś nie zgadza. Dziękuje. Jutro idę porozwieszać ogłoszenia po uczelni, może ktoś się znajdzie. Na forum już pisałam. Pójdę też do ambulatorium, może jakiś dr zechce pomóc. Staram sie wyczerpać wszystkie możliwości. A jak tam Bazyl?? Jak sobie radzicie???
  14. Do Marty 925 iTerry: nie chce prowadzić beznadziejnych i bezsensownych dysput. Ja tytuł przeczytałam uważnie i nie tylko tytuł. Wydaje mis ię, że nie przeanalizowałyście dokładnie poprzednich postów. Nie wysysam sobie z palca tych informacji, są one potwierdzone przez osobę szanowaną w środowisku weterynaryjnym i zajmującą sie behawioryzmem od lat, kastracja u psa z agresją lekową (a taka dla wiadomości jest stwierdzona u Bazyla chyba że specjaliści, którzy go widzieli się mylą, a my mamy tu lepszy obraz z opisów) kastracja jest NIEWSKAZANA, gdyż pogłębia stan psa. Waszym zdaniem lepiej go wykastrować by przypadkowo nie pokrył jakiejś suczki, a fakt, że będzie bardziej nieufny i agresywny nie gra tu roli. Ja kieruje sie ciut innymi kategoriami w sprawie Bazyla, ale każdy ma prawo do własnego zdania i ,,pi....sania" jak to ktoś sprytnie ujął. Dla mnie ten temat jest zamknięty bo jak widzę nic dobrego nie niesie oprócz niepotrzebnych spięć.
  15. Niestety na razie w skrzynce pusto. Staram się, jak reszta, ale ciężko coś znaleźć dla Bazia takiego na 100%, a tylko taki domek wchodzi w grę. Co do kastracji to się uwzięliście normalnie. Na problem trzeba popatrzeć obiektywnie i wziąć pod uwagę wszystkie aspekty. Stwierdzenie, że wet i behawiorysta mogą sie mylić jest lekko naiwne. Co z tego, że jest jakiś 1% szans, że Bazylowi przejdzie ochota do zaczepek z psami jeśli nie będzie można go już potem ,,wyprostować" bo jego lęk i agresja będzie procesem samonapędzającym się??? Jakie tu widzicie pozytywy??? Ja nie widzę żadnych. Skoro mamy na nim eksperymentować to może lepiej zostawmy go w spokoju- lepiej dla niego. Aniu wiem, że jak sie tak czyta, że jest nadzieja a potem cisza to chęci człowiekowi odbiera, ale wierz mi, że sie staramy. pozdrawiam.
  16. Nie chcę zapeszać dlatego szczegółów żadnych na razie nie podam, ale trzymajcie mocno kciuki bo pojawiła się nadzieja. Za dwa dni będę wiedziała co i jak. Bardzo bym chciała by się udało, stres ogromny. Bazylku trzymaj się- może się uda.
  17. Po pierwsze AnnoM nie zauważyłam by Zielony wydał wyrok na Bazyla. Przedstawił tylko jak sytuacja u niego wygląda. Chyba musimy lekko wstrzymać nerwy bo zaczynają padać oskarżenia, które nic dobrego ze sobą nie niosą. Skupmy lepiej energię na szukaniu domu dla Bazia. To o niego chodzi a nie o to by zarzucać coś innym. Po drugie- pewnie że się nie obraziłam Zielony, wiem że ciężko jest znaleźć dom dla psa z problemami, ale nie jest to niemożliwe. Póki Ania ma jeszcze cierpliwość trzeba mieć nadzieję.
  18. [quote name='zielony']Witam serdecznie. Trzeba naprawde byc szalencem i naiwnym aby wierzyć w to, że ktoś adoptuje agresywnie zachowujacego się psa, chyba tylko do walk, a do tego nie mozna dopuścić. [/quote] Otóż nie uważam, żebym była szalona, a właśnie z pełną świadomością wzięłam psa spisanego na straty z powodu agresji. Uważam, że szczerość Anki jest tu dużym plusem, trzeba być przygotowanym na to co nas może spotkać. Owszem jest trudno znaleźć chętnego, bo dużo jest takich psów, które potrzebują pomocy. Jednak trzeba próbować i tu ogromny szacunek dla Ani za to że sie stara, jakby to nie wyglądało. Przyczyny są znane tak więc diagnoz nikt nie potrzebuje. Potrzeba chętnego. Rada doraźna- Aniu musisz ograniczyć kontakt z Bazylem. Ostatnio jak ugryzł to on przyszedł i chciał pieszczot i ugryzł- to podstawowy błąd przy przebywaniu z takim psem. To ty decydujesz co i kiedy. Tak więc kontakt: głaskani itp ograniczamy do minimum, plus dużo pracy na dworze, podczas spacerów- nie ma innej rady jak unikanie sytuacji spornych, a da się to jedynie schodząc psu z drogi, jednocześnie nie ustępując mu. Wiem, że brzmi to tak jakby jedno zaprzeczało drugiemu. trzeba unikać sytuacji w których pies może chcieć konfrontacji a jednocześnie mu nie ulegać. Na razie tylko tyle można zrobić.
  19. Uważam, że kastracja w przypadku Bazyla nic nie da, może nawet pogorszyć sprawę. On jak dla mnie wykazuje agresję lekową, chociaż może trudno w to uwierzyć. Zawsze broni swojej przestrzeni. Szkolenie mam dopiero w przyszłym tygodniu ale postaram się nagłośnić tam sprawę i oby coś się ruszyło. Nie ma sensu męczyć ani Ani ani Bazyla.
  20. Bazylku nie poddawaj się. Dale do góry. Czekamy na wieści i trzymamy mocno kciuki i łapy za znalezienie domku. W weekend będę na szkoleniu dotyczącym behawioryzmu psów więc mam nadzieje, że uda mi sie tam naświetlić sprawę Bazylka i może coś drgnie w jego sprawie. Pozdrawiamy.
  21. Aż mnie coś ścisnęło tak w środku. Trzymam kciuki z całych sił, Shilla na pewno tez coś za Bazylka trzyma:eviltong: oby to była ta jego szansa. Czekamy niecierpliwie na wieści.
  22. Ale tu nikt nie oczekuje Aniu, żebyś się do winy przyznawała. ja myślę, że tobie nawet trzeba podziękować za twoją cierpliwość i starania, które wkładasz w znalezienie Bazylkowi domu oraz poniesione koszta z tym związane. Tu nie chodzi o to czy ktoś jest godny czy niegodny miana przewodnika. Tu chodzi tylko i wyłącznie o sposób myślenia, pewne schematy,m jakże odmienne od ludzkich, których nie można się tak o nauczyć, trzeba je wypracować, najlepiej na spokojnym psie, a z Bazylem to niemożliwe. Nie dziwie się tobie, ja też miałabym na pewno dość. Wiem, że łatwo rozpatrywać problem z zewnątrz, gdy nie trzeba z nim spać i to wszystko jest takie łatwe i oczywiste, ale rzeczywistość jest inna, szara. My tu po prostu rozpatrujemy, tak czysto teoretycznie przypadek Bazyla, na sucho, gdyż niewielu miało z nim bezpośredni kontakt. Wszystko jednak ma na celu znalezienie najlepszego wyjścia z tej sytuacji, choć czasem może to rożnie wyglądać.
  23. [quote name='Berek']A moze jednak jeszcze spróbowac poszukac dobrego szkoleniowca (celowo pisze o szkoleniowcu, trenerze, a nie lekarzu weterynarii czy behawioryście bo... hmmm... uważam że tylko praktyk tu cokolwiek zdziała). Kiedyś podawano na tym wątku namiary na Karin Ahrens, ona jest z Pomorza. Czy udalo się z nią skontaktować? Co ona mówi na temat psa?[/quote] Żeby spróbować zachować obecny stan rzeczy, właścicielka musiałaby wykazać chęć i zaangażowanie, gdyż sprawa nie jest łatwa, dla kogoś niedoświadczonego w sprawie wychowania psa. Myślę, że AnkaS jest zmęczona całą tą sytuacją, która dawno ja przerosła i marzy jedynie o znalezieniu psu nowego domu. Jej warunki owszem są dość wygórowane, ale wynikają z chęci znalezienia dobrego domu lub pozbycia sie problemu definitywnie- zwrotu nie przyjmujemy. Wydaje mi się jednak, że po szczerości z jaką opisała całą historię przypadkowy chętny raczej się nie trafi.
  24. Obserwując ten temat przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl. Bazyl być może wcale nie jest psem dominującym, przejął tą rolę, gdyż w domu nikogo takiego nie ma i być może stąd ta jego frustracja i leki. Jego pozycja go przerasta i stara się sobie z nią radzić agresją, gdyż nie widzi innej drogi na utrzymanie ,,stada" w ryzach. To jest dla niego bardzo stresujące i koło się zamyka. Może na to wskazywać też akt, że w stosunku do trenerów itp. jest ok, dochodzi do konfrontacji, pies przegrywa i jest uległy w stosunku do ,,szefa", myślę, że w obecności trenera był bardziej zrelaksowany niż na co dzień. Z Shillą była podobna sytuacja. Pierwszy dzień nas testowała, a potem podporządkowała się i nie próbowała przejąć dominacji. Teraz spokojna i szczęśliwa żyje sobie jako członek naszego stada i coraz bardziej sie rozkręca w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Myślę, że dopiero po tym miesiącu trochę odreagowała i dopiero się rozwinie w pełni za jakiś czas. Wiem, że łatwo tak pisać, jeden dzień i spokój, ale wcześniej ,,walczyłam" ponad 5 lat z moim poprzednim psem. Był to mój pierwszy pies i to pinczer co już mówi samo za siebie. Było ciężko, ale dzięki niemu teraz jest łatwiej. trzymamy za Bazylka mocno kciuki.
  25. Oj trzymam mocno kciuki za Bazyla. Potencjalny chętny wydaje się odpowiedni. Jak bardzo bym chciała, by Bazylkowi sie udało. Za każdym razem, gdy Shilla przychodzi się poprzytulać, nie mogę uwierzyć, że to ten sam pies, o który tyle złego mówiono. Bazylku powodzenia.
×
×
  • Create New...