Hihi :D
Ja to po przeniesieniu się do drugiej stajni (tej samej kierowniczki z tymi samymi końmi) pierwsza jazda, wchodzę na klaczkę a tu facet wychodzi zza krzaka... jak nie poszła galopem... zleciałam na plecy, w błotko :D Myslałam że umieram, ale wlazłam spowrotem :)
Drugi raz jak mi się konik polski Mag zatrzymal gwałtownie na płocie, zsunęłam się z jego szyi (bo na niej wylądowałam :evil_lol:) do śnieżnej zaspy w którą wiechał swoimi króciutkimi nóżkami :D Było przynajmnije miękko :P