Jump to content
Dogomania

Ola164

Members
  • Posts

    8236
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ola164

  1. Do adopcji została Zoja i Fiolka ;) Bardzo dziękujemy za pomoc - konto z pierwszej strony ;)
  2. Psa pod naszą opieką. Nie ma wątku na dogomanii.
  3. Otrzymaliśmy wspólną fakturę za leczenie Koli (naszego mieszańca w typie o.szkockiego z problemami skórnymi) i Ziny... Na przeszło 4000zł...
  4. W opisie jest informacja - przypuszczalnie średniej wielkości - około 15 kg :) Przystojniak Miluś ma dom! Pozostały "tylko" opłaty...
  5. Zina powoli wraca do zdrowia. W ostatni piątek Zrobiliśmy podstawowe badania krwi. Leukocytoza spadła, pojawiła się anemia i podwyższone próby wątrobowe. No cóż antybiotyki z jednej strony robią dobrą robotę, a z drugiej niestety niszczą wątrobę. Zina tak przyzwyczaiła się do pobytu w gabinecie weterynaryjnym, że w piątek o mało nie zjadła kuriera, który przywiózł leki. Nie będzie się jej plątał jakiś obcy człowiek w jej gabinecie .
  6. Po wtorku porozsyłam wątek jak tylko się zrobi trochę luźniej...
  7. Wątku jeszcze nie rozsyłałam, bo niestety ostatnie kilka dni wracam właśnie o takich godzinach jak teraz piszę...
  8. Mając na uwadze stan z poprzednich dni, Zinka ma się już dobrze :) Przeżyła naprawdę ciężki okres... Jesteśmy dobrej myśli :)
  9. Tu ogłoszenia, z których można wziąć tekst: [url]http://tablica.pl/oferta/dwie-malutkie-3-miesieczne-sunie-czekaja-na-domy-ID4ghxD.html#1cff3a72fd[/url] [url]http://tablica.pl/oferta/fiolka-cudowna-3-miesieczna-sunia-skrzywdzona-przez-ludzi-ID4m6g1.html#1cff3a72fd[/url] - i nowe zdjęcia Fiolki ;)
  10. Na tablicy, gumtree i fb my ogłaszamy - na innych portalach też by się przydało - będę bardzo wdzięczna ;)
  11. Ja pojawiłam się tu z dobrym zamiarem, aby rozjaśnić zaistniałą sytuację, na wątku o którym dowiedziałam się wczoraj. Oto cytaty nt. pojednania i nie wszczynania kłótni: Powiedziałam, że wstawię to czym dysponuję. Z rzeczy o które prosicie u siebie posiadam tylko zdjęcia w dodatku przedstawiające zmienny stan Jantara podczas wakacji jeśli ktoś sobie życzy.
  12. Dziękujemy za obecność i podrzucanie ;)
  13. Ale czy te słowa padły ode mnie? Jeśli tak to proszę o zacytowanie. Ja rozumiem, można się wkurzyć gdy chce się pomóc, a wydaje się, że ktoś tą pomoc odrzuca - jednak warto poszukać czasem podłoża takiego zachowania (być może nie każdy jest non-stop na inter necie z powodu innych zajęć?), o czym już mówiłam. Prosto jest rządzić, gdy zna się tylko jeden aspekt, ale pozwolę sobie nie drążyć tematu.
  14. Pozwolę sobie nie komentować poziomu niektórych wypowiedzi. Polecam jedynie słownik wyrazów obcych i definicje słowa hipokryzja. Proszę również aby nie przypisywano mi słów, które z mojej strony nie padły. Mimo kilku propozycji z mojej strony, aby zjednać się i pomóc psu, nic z tego nie wyniknie. Widocznie własna duma jest ważniejsza. W całej tej sytuacji szkoda mi tylko zwierząt.
  15. Ja miałam dobre chęci i chciałam droga pokoju, widać nie wyszło. Nikogo też nie obraziłam, wszystkie znane mi konkrety napisałam. Iza T. - dziękuję za chęci pomocy. Gdybym natrafiła na wątek wcześniej z pewnością bym odpisała. Dla Jantara prosty śliski teren to przeszkoda, a co dopiero schody, niestety... Jeśli wątek ma być jedną wielką kłótnią to faktycznie szkoda na niego Waszego i mojego czasu, który można spożytkować w lepszy sposób.
  16. Obrzęk pojawił się z dnia na dzień. Dziś była u weta, stwierdził powiększony węzeł chłonny. Jutro będą dokładniejsze wyniki... Zobaczymy co wyjdzie.
  17. W brzuszku już prawie nie ma płynu - antybiotyki dobrze działają. Jesli chodzi o łapę to węzeł chłonny jest powiększony. Jutro rano będą pełne wyniki badań bakteriologicznych.
  18. Sama uważam, że fora są do rozmowy...Szkoda tylko, że ta rozmowa przybiera taki a nie inny ton. Ciężko też jest mi uwierzyć, że z kilkunastu przewijających się tu osób, mocno zainteresowanych losem psa nikogo nie stać było na telefon, ale to już nie moja sprawa. Moje informacje zawsze są rzetelne, nie biorę się za coś o czym nie mam pojęcia (proszę nie doszukiwać się aluzji). Myślę, że dyskusja brnie bez celu. Lepiej zjednoczyć siły i zrobić coś dla psa.
  19. Jeśli znajdzie się ktoś doświadczony, kto go zabierze do domu to pies bez wątpienia zostanie oddany. Równie prosto jak używa się skrótów myślowych jest krytykować. Zgodzę się, że dostarczone informacje nie były pełne, ale nikt z nas nie siedzi na dogo 24/7.Przeczytałam cały wątek nim zabrałam się za komentowanie, połowa z osób tu obecnych nie przeczytała nawet 1/3. Nasze numery telefonów są dostępne publicznie, nikt nie bronił zadzwonić i zapytać jeśli informacji było zbyt mało - nadal nikt nie broni.
  20. Jeżeli obelgami nie jest ocenianie, że pies siedzi w budzie w własnym łajnie (a nie siedzi ani w budzie, ani w łajnie), to mamy inne znaczenie dla tego słowa - i dla mnie te komentarze nie są trafne. Jeśli się coś ocenia to warto mieć na ten temat pojęcie. Ja nie dysponuje dokumentacją Jantara - jak mówię odpowiem na wszystko na co jestem w stanie, jednak obecnie moja wiedza na temat Jantara nie jest taka jak wcześniej, bo psa po prostu nie widuję regularnie. Wątek nie został założony przeze mnie, nie miałam nawet pojęcia o jego istnieniu. Szkoda, bo można by było go poprowadzić w inny sposób. Z uwagi na dobro psa i innych zwierzaków co się da to zrobię.
  21. Ja rozumiem, że się martwicie. Sama się martwię, szczególnie, że jest to jeden z tych psów z którymi jestem bardzo zżyta. Nie widzę tylko sensu rzucania obelgami i wstawiania niezgodnych z prawdą informacji. Jeśli się czegoś nie wie, nie jest się pewnym to po co to pisać? Nie ważne, nie kłóćmy się, bo na takich aferach niestety tracą wszystkie fundacje, a co za tym idzie psy. Nie chce palnąć jakiejś gafy co do pytania, szczególnie, że jak napisałam Jantara sporo nie widziałam. Jak się tylko dowiem to napiszę. W wakacje osobiście ja z nim byłam na RTG (nie wykazało zmian) i u naszych wetów, z którymi współpracujemy. Leki, które wtedy brał świetnie się sprawdzały i chłopak prócz lekkich problemów miał się ok.
  22. Tylko jak tylko. Nie wszystkie są na necie - nie wszystkimi zajmuje się ja - kiedy jestem w Krakowie jeżdżę do psów codziennie, teraz mam informacje telefoniczne. Podałam link do wątku szczeniaków z Olkusza, na które też jest niezła faktura. Stale leczona jest też Linka, Lucky, Kola, Bunia, Nestor. Po operacji jest Cygan, Rudolf. Niedawno ratowaliśmy Korę... Oto te gorsze przypadki. Nie mają wątków, bo fizycznie nie jestem w stanie tego ogarnąć, a zakładanie ich by stały puste nie ma raczej sensu. Osób niestety jest niewiele... Z resztą ja jestem ze wsi zabitej dechami. Tam też działa fundacja... To jest teren gdzie ludzie mają psy do budy i na łańcuch, a nie przejmują się ich losem. Gminy skąd wcześniej zbierał Olkusz. Jak Zinka wróci od weta to dam znać, co stało się z łapką. Obrzęk pojawił się po kroplówce w tylnej łapie.
  23. Kontaktowałam się z osobami na miejscu - DT o którym mowa była tu na wątku nie wypalił, bo podczas kontaktu już o nim nie było mowy. Ciebie Maćku natomiast zapraszam do nas do przytuliska, abyś sam ocenił warunki w jakich są zwierzaki, nim kolejny raz napiszesz coś w tym stylu lub zapoznał się z moim postem, bo wydaje mi się, że tego raczej nie zrobiłeś. Pewnei uważasz, że byłoby im zdecydowanie lepiej w Olkuszu gdzie trafiały wcześniej albo w Racławicach? Żadne przytulisko nigdy nie bedzie się równać z domem. Nasze za pewne do idealnych nie należy, ale psy są w boksach pojedynczo/parami. Rzadko kiedy jest ich więcej. Tylko 6 boksów jest na zewnątrz, reszta w budynkach. Mikropsy natomiast są natomiast w domu. Współpracujemy z tymczasami - obecnie 5 naszych psów jest w domowych tymczasach, więc nie jest to kwestia tego, że Jantara nie chcemy oddać, bo taki mamy kaprys.
  24. Dopiero teraz natrafiłam na wątek Jantara. Jak wiele osób wie jestem powiązana z fundacją Dar Serca od dłuższego czasu. Dziewczyny, ja nie chce się z nikim kłócić, szczególnie, że mieszkam teraz kawałek od domu i ostatni raz u Jantara byłam na początku listopada i obecnie nie jestem osobą najlepiej zaznajomioną z sytuacją - nie wiem dlaczego padła czy też nie padła decyzja związana z tamtym DT, więc mnie o to nie pytajcie. Kiedy byłam u chłopaka na początku listopada, nie był w dobrym stanie - opis jest dokładnie taki jak tu przedstawiony. Pies ma i lepsze i gorsze dni. To rzeczywiście wspaniały, żywiołowy chłopak, ale choroba stwarza spory problem. Kiedy byłam w przytulisku w dwie osoby musieliśmy przeprowadzić go na wybieg (okolo 20m po płaskim terenie), bo chłopak nie był w stanie iść. Gdy się "rozchodził" było zdecydowanie lepiej. Jantara znam od samego początku kiedy trafił do fundacji i tu rozjaśniam kolejne wątpliwości - pies został znaleziony przy drodze w gminie Michałowice, a nie odebrany ze schroniska. Nikt go nie szukał, dlatego też został pod opieką fundacji. Na początku było dobrze, tylko to paskudne zapalenie uszu. Przez okres wakacji byłam u psów w przytulisku praktycznie co drugi dzień, a bywało że i codziennie. W wakacje jego stan zaczął się pogarszać, doszło do zapadnięcia, które widać na zdjęciach, później pojawiły się problemy z równowagą. Pies był konsultowany przez kilku lekarzy, miał zrobione RTG oraz dobierane wielokrotnie leki. Była mowa o robieniu rezonansu, pytanie tylko czy jest sens? Boli mnie to jak osoby, które nigdy nie były w przytulisku, nigdy Jantara nie widziały są w stanie oceniać w jakich przebywa warunkach i czy cierpi. Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć to nie ma problemu, przytulisko nie jest zamykane przed nikim. Pies wbrew wszystkim oskarżeniom i toczącej się kilkustronowej dyskusji na temat trzymania chorego psa w budzie w budzie nie przebywa, a w budynku. Wiadome, że w żadnym wypadku nie jest to lepsze niż dom, ale kojec jest duży, podłogi w boksach są wyłożone wykładziną (nie śliską!), a wszystkie psy mają legowiska (drewniana podstawa, która izoluje od podłoża oraz regularnie zmieniane koce/kołdry). Jestem w stanie zagwarantować, że Jantarek nie cierpi i nie tapla się we własnym g****e za przeproszeniem. W przytulisku zawsze ktoś jest i psiak jest pod stałą opieką. Wszystkie psy kilka razy dziennie wychodzą na wybiegi. Pies jest zadbany, kochany i otoczony stałą opieką weterynaryjną. Powtórzę, że nie wiem czemu tak, a nie inaczej wygląda sytuacja z tamtym DT. Dla mnie jasne jest, że jeśli znajdzie się ktoś kto zaopiekuje się Jantarem, najlepiej dożywotnio to będzie miał tam o wiele lepiej niż w przytulisku. Jednak nie jest to prosty pies - wymaga podawania leków oraz zastrzyków podskórnie i domięśniowo (w asyście jednej/dwóch osób), dbania o chore uszy, sprzątania, w razie wypadków umycia go, pomocy w chodzeniu i podczas załatwiania się oraz miksowania jedzenia - naprawdę jak małe dziecko. Jeśli ktoś ma doświadczenie z takimi psami i się podejmie to będzie cudownie... Obecnie w Fundacji z psami do wetów, na interwencje itp jeżdżą praktycznie dwie osoby, które blisko do przytuliska nie mają. Warto mieć na uwadze, że mają one też swoje rodziny i życie, a prócz Jantara w Fundacji jest kilkadziesiąt innych zwierząt, z których wiele wymaga leczenia. Szczególnie teraz w "martwym" sezonie adopcyjnym jest kilka zwierzaków, których leczenie jest jeszcze cięższe niż przypadek Jantara. Na wszelkie pytania, na które jestem w stanie odpowiedzieć, Wam odpowiem - jednak jak mówię ostatnio u Jantarka byłam miesiąc temu, a następny raz będę w przytulisku w przerwie świątecznej gdy wrócę do Krakowa.
×
×
  • Create New...